piątek, 26 października 2012

Pokonkursowy fetor


No i mamy brzydką sytuację związaną z przywłaszczeniem sobie przez obcego dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze – Tomasza Krysiaka cudzego tekstu. Tekst ten znajdą Państwo na stronie: http://www.przedszkolenr1.pl/index.php?id=237

Rzecz jasna, obecny dyrektor wykiwał komisje konkursową. Zrobił to w sposób wyjątkowo bezczelny, bo zerżnął nie mniej niż 90% tekstu i podpisał nie swoje dzieło własnym nazwiskiem. Chluby to dyrektorowi Krysiakowi nie przynosi. Ale też chluby nie przynosi to komisji konkursowej a szczególnie jej przewodniczącemu staroście Piotrowi Wołowiczowi. Starosta i komisja konkursowa zrobieni zostali w przysłowiowego „konia”.

I to by może i uszło w tłoku, ale przedstawiona przez Tomasza  Krysiaka tzw. „Koncepcja” żadną koncepcją nie jest. To zbiór ogólników, które w żaden sposób nie odpowiada rzeczywistości. Ot, Tomasz Krysiak w żałosny i godny politowania sposób, zapełnił 5 stron przemyśleniami wydartymi na chama z szerszego kontekstu. I to kontekstu przedszkolnego, bo ukradł on koncepcję dotycząca funkcjonowania Przedszkola nr 1 w Zielonej Górze. Jakże Tomasz Krysiak musiał mieć mały szacunek do komisji konkursowej i jej przewodniczącego starosty Piotra Wołowicza, że odważył się na takie pociągnięcie. I jakże się nie mylił, że ten śmieć, zwany górnolotnie „Koncepcją”, znalazł uznanie w oczach komisji konkursowej i przewodniczącego tego gremium – starosty Piotra Wołowicza. W ten sposób Tomasz Krysiak ośmieszył starostę, który nie potrafił rozpoznać ziarna od plew.

Aby żyć w zgodzie z prawdą stwierdzić należy, że komisja i jej przewodniczący mieli czas na sprawdzenie autentyczności oferty przedstawionej przez kandydata na dyrektora POSiR - Tomasza Krysiaka, tzw. „Koncepcji”. Koperty z ofertami otwarto 8 sierpnia a konkurs odbył się 10 sierpnia. Były więc dwa dni, by odkryć to wulgarne i prymitywne oszustwo.

Kiedy wczoraj otrzymałem „Koncepcję”, którą Tomasz Krysiak przedstawił jako swoją, a którą ukradł w bezczelny sposób jej prawowitej autorce, od razu wiedziałem, że rzecz ściągnięta jest z Internetu. Zaświadczyć o tym mogą członkowie Komisji Rewizyjnej, którym w kilku zdaniach wytłumaczyłem dlaczego tak sądzę. I słowa moje sprawdziły się w stopniu, który nawet mnie zatrwożył. Bo ukraść 90% tekstu, który po wyrwaniu z szerszego kontekstu nie ma najmniejszego sensu, podpisać go własnym nazwiskiem, to jeszcze nic. Ale wygrać konkurs na stanowisko dyrektora POSiR takim bezsensownym bełkotem, gdzie nie ma żadnych konkretów, to jest proszę Państwa duża sztuka!

Oto garść tych „złotych myśli” zaczerpniętych z ukradzionego przez dyrektora POSiR tekstu:

Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe, wesołe i ufne.

Kiedy wczoraj czytałem ten fragment jednemu z nauczycieli wychowania fizycznego z Zespołu Szkół, Andrzejowi Jasiakowi, ten parsknął śmiechem i spytał skąd się to wzięło. Sam sobie zresztą odpowiedział: „z demoludów chyba!” Państwo widzą, że poziom bredzenia przeszedł w tekście ukradzionym przez Tomasza Krysiaka najśmielsze oczekiwania. Jak trzeba być bezczelnym (albo głupim!), by podobne brednie firmować własnym nazwiskiem.

A jeżeli idzie o bezpieczeństwo dzieci (a tych nawiasem mówiąc jest w „Arkadii”, jak na lekarstwo), to od początku istnienia tego obiektu jego piętą achillesową jest brak zabezpieczeń słupów dźwigających konstrukcję. Powinny one być obłożone czymś miękkim, by uniknąć sytuacji, że ktoś z uczniów lub osób dorosłych grając w nogę lub siatkówkę w ferworze pościgu za piłka jebnie w słup. Ja to wiem, wie starosta i przewodniczący komisji konkursowej w jednej osobie, a pomimo tego łyka on, jak pelikan wyżej przytoczona pierdołę. Więc o co tu chodzi?! Starosta faworyzował kandydata z ukradzioną „Koncepcją”, czy też ma takie samo podejście do problemu bezpieczeństwa, jak kandydat z ukradzioną koncepcją?!

Inny przykład:

Jako dyrektor ośrodka będę zobowiązany do opracowania korzystnego dla placówki programu optymalizacji wydatków.

 Ta deklaracja znajduje się w dziale „Koncepcji” „Program optymalizacji wydatków jednostki”. I nie ma tam nic więcej! W tytule (również ukradzionym!) Tomasz Krysiak zapowiada, że przedstawi „Program optymalizacji wydatków jednostki”, ale jakoś go nie widać! I zapewniam Państwa, że do dnia dzisiejszego rzecz ta nie powstała. Ale za to zaczęto oszczędzać. Oszczędza się na zużyciu prądu na korytarzu głównym. Zamontowano tam jakiś wyłącznik czasowy i świetlówki gasną z automatu, co 4 minuty. Gasną, ale nie uwzględniają przerw lekcyjnych. I młodzież w mroku krąży po korytarzu w ramach oszczędności, rzecz jasna. Och, nie w ramach oszczędności, ale w ramach „Program optymalizacji wydatków jednostki”. Jak Państwo widzą może być ciemno i wesoło jednocześnie, szczególnie wówczas, gdy dyrektorem jest człowiek kradnący cudze teksty.

Bardzo podoba mi się punkt z „Koncepcji”, w którym Tomasz Krysiak podpisuje się pod obcym wyznaniem:

"By sprostać powyższym zadaniom niezbędne jest posiadanie pewnych umiejętności w zakresie:
- posługiwania się prawem”.

A co mówi prawo na casus Tomasza Krysiaka? W sprawie tej mamy do czynienia z plagiatem jawnym, tzn. takim, iż Tomasz Krysiak świadomie przypisał sobie w całości część utworu, którego autorem nie był. Beknąć za taki gruby numer można na podstawie ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: „Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”

Amen, chociaż to nie koniec, ale nie będę nudził w kwestiach prawnych.

Kolejna górnolotna myśl z tzw. „Koncepcji”:

Sprecyzowaniu ich na najbliższy okres służyć będzie opracowana przeze mnie (ale łże! – przypis mój) koncepcja pracy, która powstała w oparciu o następujące tezy:

A tez żadnych po dwukropku, kurwa!, nie ma! No, nie ma! I wielce czcigodny przewodniczący komisji konkursowej i starosta w jednej osobie – Piotr Wołowicz, w swojej platformerskiej przenikliwości tego nie zauważył! A może nie chciał zauważyć, że w tekście jest luka i brak ciągu dalszego. Być może starosta ma luki w wykształceniu, które akurat dotyczą analizy logiki zawartej w tekście. Fakt, jest po politologii, a tu występuje luka w wiedzy (kojarzenie proste) w wykształceniu podstawowym. Tego już się nie da odrobić. Drugi amen.

Inne jaja w tekście ukradzionym przez dyrektora POSiR, którego wyłoniła komisja konkursowa pod przewodnictwem starosty Piotra Wołowicza:

Organizowanie imprez dla dzieci i ich rodziców oraz mieszkańców: festyny, pikniki,

Uczepił się dyrektor Tomasz Krysiak tych „dzieci” i „rodziców”, bo niewiele wiedział na temat wieku osób korzystających z „Arkadii”. A głównie korzysta z hali młodzież w wieku gimnazjalnym i uczęszczająca do szkół średnich. Spory odsetek stanowią też studenci. A Tomasz Krysiak mąci o dzieciach i ich rodzicach! Tak to pada na mózg, jak człowiek naczyta się koncepcji funkcjonowania przedszkola nr 1 w Zielonej Górze! Obawiam się, że po lekturze zielonogórskiej „Koncepcji” Tomasz Krysiak może zacząć się bawić w gabinecie dmuchanymi kaczuszkami, plastikowymi kurami zielononóżkami, zainstalować piaskownicę i lepić babki. Bo na razie tylko zrobił bałwana. Z komisji konkursowej i starosty.

I na koniec cytatów z pseudo - koncepcji Tomasza Krysiaka (ukradzionej zresztą) jeszcze jedna „myśl” (pisownia oryginalna):

Swoje podsumowanie chciałbym zakończyć myślą Konfucjusza, która ma wpływ na koncepcję i realizację „Kto zna cel, może podjąć decyzję, Kto podejmie decyzję odnajdzie spokój, Kto odnajdzie spokój, poczuje się bezpiecznie, może pomyśleć, Kto myśli może ulepszać.” Do Konfucjusza osobiście nie mam nic, bo nie mieliśmy okazji się poznać, ale pozwolę sobie na zmodyfikowanie tej myśli. W nowej wersji będzie ona brzmiała

Gdy głupiec chce zostać kimś, zrobi największe świństwo, Kto zrobi świństwo nie odnajdzie spokoju, kto nie odnajdzie spokoju nie będzie czuł się bezpiecznie, bo nie myślał o tym robiąc świństwo, kto nie myśli przed zrobieniem świństwa – wszystko spieprzy.”

I cóż tu jeszcze dodać. A może to, iż Tomasz Krysiak uczy dzieci w Szkole Podstawowej w Irządzach. Dyrektorem jest tam Elżbieta Mielczarek. Nie sądzę, by pani dyrektor była zachwycona całą tą sytuacją. W końcu tolerowanie nauczyciela, który bezczelnie ściąga najlepszym przykładem i wzorem moralności dla uczniów nie jest. Jak tu postawić uczniowi pałę za ściąganie, kiedy pan od wychowania fizycznego dostał dobrze płatną robotę na podstawie ukradzionej koncepcji? Jak można karać ucznia za to, czego nie powinien robić magister wychowania fizycznego? Nie wypada. 

Chyba, że tam uczniowie podstawówki są bardziej zmyślni niż ich pan od „fikołków” i nie dają się złapać, albo bardziej inteligentni od pana magistra i mają wyższy poziom oleju w głowach. Osobiście, nie życzyłbym sobie, by magister Tomasz Krysiak po kradzieży cudzej własności uczył moje dziecko. Nie mniej z prawdziwą przyjemnością zapoznam się z pracą magisterską mgr Tomasza Krysiaka. Czuję, że to może być hit czytelniczy.