piątek, 24 kwietnia 2015

Ubowska prowokacja? - c.d.

W poście „Ubowska prowokacja” pisałem Państwu o losach Józefa Adamczyka z Sicin, który skazany został na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu 18.12.1951 r. Przypomnę, iż wyrok ten został wykonany 15.05.1952 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Zwłoki tej ofiary terroru komunistycznego pochowano na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Nazwisko Józefa Adamczyka widnieje na tablicy umieszczonej na murze, pośród dziesiątków innych nazwisk ofiar.

 
Historia Józefa Adamczyka jest dość zagadkowa. Dzisiaj wiemy już kto odegrał główną rolę w aresztowaniu Józefa Adamczyka i jego kolegów.
Wraz z Józefem Adamczykiem na ławie oskarżonych zasiedli jego koledzy:
- Hieronim Skrzypkowski; skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu na łączną karę 15 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 5 lat,
- Karol Rutkowski; skazany na łączną karę 10 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 4 lata,
- Bronisław Żarski; skazany na łączną karę 8 lat więzienia i pozbawienia praw obywatelskich na 3 lata,
- Henryk Król;  skazany na łączną karę 7 lat więzienia i pozbawienia praw obywatelskich na 3 lata,
- Józef Broś; skazany na łączną karę 6 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 3 lata,
- Edward Hrycaj; skazany na łączną karę 6 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 2 lata,
Wobec wszystkich skazanych WSR we Wrocławiu orzekł też dodatkowa karę w postaci konfiskaty mienia na rzecz Skarbu Państwa.

W dokumentach wyprodukowanych przez już przez Służbę Bezpieczeństwa przeczytać możemy, iż wyżej wymienieni nie byli jedynymi ofiarami. Odnajdujemy tam nazwisko Edwarda Mastalerza, który miał być: „pomocnikiem organizacji” i z tego tytułu: „odpowiadał karnie w oddzielnej sprawie i w dniu 18.12.1951 r. skazany został przez WSR we Wrocławiu na łączna karę 6 lat więzienia, z utrata praw na 3 lata i przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa.”

Bardzo interesująca jest sprawa innego oskarżonego – Józefa Kielara. W dokumentach czytamy:
Józef Kielar z uwagi na ujęcie go dopiero w grudniu 1956 r., skazany został w dniu 9.VIII.1957 r. przez Sąd Wojewódzki we Wrocławiu na 15 lat więzienia. W 1958 r. J. Kielar zmarł w więzieniu.

Na szczęście dla osądzonych na odsiedzenie wieloletnich wyroków doszło do październikowej „odwilży” i na mocy amnestii opuścili oni więzienie. Z esbeckich dokumentów dowiadujemy się, że: „Organizator opisanej kontrrewolucyjnej organizacji H. Skrzypkowski został warunkowo zwolniony w dniu 10.11.1956 r.”

Z dokumentów sporządzonych już przez SB dowiadujemy się, że: 

W ujawnieniu i likwidacji organizacji brali udział n/w funkcjonariusze PUBP w Górze Śląskiej:
- chor. Stanisław Lorek
- chor. Arkadiusz Zalega
- ppor. Władysław Smaza
- por. Antoni Słabisz
- st. sierż. Konstanty Urbanowicz."

Tajny współpracownik (TW) - "Koczurdaj Danusia", którego "zasługi" dla wykrycia i likwidacji "kontrrewolucyjnej organizacji" tak wychwalali ubowcy, czyli Ludwik Kostrabij, na początku lat 60. ubiegłego wieku wykreślony został z listy agentów. 
C.d.n.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Opowieść o śmieciach

Znacząca podwyżka cen za odpady komunalne, które uchwaliła Rada Miejska w Górze wzbudziła ogólne niezadowolenie mieszkańców naszej gminy. Przypomnieć wypada, że nowe ceny za odpady komunalne wzrosły bardzo drastycznie. Ci, którzy segregowali śmieci i dotąd płacili za nie 9 zł miesięcznie, po podwyżce płacą 12 zł/miesiąc, a mieszkańcy pozbawieni zacięcia i chęci do segregowania wytworzonych przez siebie śmieci płacą obecnie 24 zł/m.

Warto więc w tej sytuacji przyglądnąć się baczniej problemowi śmieciowemu na terenie naszej gminy.
W 2014 r. z terenu gminy Góra Tekom zebrał łącznie 5015,4 t odpadów komunalnych. W tej ilości odpady niesegregowane stanowiły 94% odpadów (4727,24 t). Tonaż odpadów segregowanych zamknął się cyfrą 287,8 t.

W 2014 r. mieszkańcy miasta Góra wyprodukowali 3592,7 t odpadów a mieszkańcy miejscowości wiejskich 1134,54 t.

Odpady niesegregowane – zgodnie z prawem – trafiły na wysypisko w Rudnej Wielkiej. Za ich złożenie na wysypisku Tekom płacił 387,72 zł brutto (netto 359 zł). Wg danych spółki Tekom, która zajmuje się zbiórką i odstawianiem odpadów komunalnych koszt zebrania i wywozu 1 t śmieci niesegregowanych wynosił w roku 2014 - 97,09 zł. Taka kwotę za 1 t zebranych odpadów komunalnych wpłaca UMiG w Górze na konto Tekomu. W kwocie tej wliczone są koszty zawiązane ze zbiórką i transportem odpadów. Spółka Tekom zatrudnia przy zbiórce odpadów 8 osób. Odpady zbierane są przez 3 samochody, które przystosowane są do odbioru pojemników na odpady o pojemności 110 l, 220 l, 1100 l. Ponadto na wyposażeniu Tekomu znajdują się 3 samochody, na które ładowane są kontenery typu KP – 7, KP – 10.
Zbiórka odpadów – co powinno być oczywiste – też kosztuje. I właśnie wszystkie te elementy cenotwórcze znajdują się w cenie tych 97,09 zł. wpłacanych przez UMiG na konto Tekomu.

Do kwoty 97,09 zł należy doliczyć kwotę 387,72 zł brutto, które pobiera Chemeko – System za przyjęcie i składowanie śmieci. Faktem jest, że Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) w Rudnej Wielkiej ma „wypasione” ceny. Nasza gmina nie może jednak odstawiać odp0adów komunalnych do innego (tańszego) RIPOK- u, gdyż to sejmik dolnośląski przypisał nas do Rudnej Wielkiej. Można rzec, że politycy Platformy, rzekomo Obywatelskiej i ich koalicjanci spod znaku zwiędłej koniczyny wydalonej przez konia (PSL) zmajstrowali nam te drogie małżeństwo z Chemeko – System.

Tak więc rzeczywisty koszt zbiórki i odstawienia 1 t niesegregowanych odpadów komunalnych wynosił w roku 2014 – 484,81 zł za 1 t.

Jeżeli pomnożymy owe 484,81 zł przez 4727,24 t zebranych niesegregowanych śmieci otrzymamy kwotę 2.291.813,22 zł., które w ubiegłym roku zapłacono za niesegregowane odpady komunalne.
Warto też dodać, że w ramach segregacji odpadów komunalnych udało się pozyskać:
- 2,2 t makulatury,
- 136,9 t szkła,
- 54,2 t tworzyw sztucznych,
- 32 t odpadów wielkogabarytowych,
- 62,5 t odpadów podlegających biodegradacji (liście, skoszone trawy, gałęzie itp.).

Przypatrzmy się odpadom komunalnym od innej strony. Na dzień 31 grudnia 2014 r. w wydziale Ochrony Środowiska złożonych było 3433 deklaracji z terenu naszej gminy o wysokości opłaty za gospodarowanie śmieciami. W tych deklaracjach wykazano 16.422 osób, które wg właścicieli, zamieszkiwały daną nieruchomość.

31.12.2014 r. na terenie gminy Góra zameldowanych było 20.399 osób. Łatwo więc wyliczyć, że zachodzi dość znaczna różnica pomiędzy ilością osób zameldowanych a liczbą osób widniejących na złożonych deklaracjach – 3977 osób. Ta liczba daje do myślenia.

Co ciekawe, liczba osób wykazywanych w deklaracjach śmieciowych maleje! Na dzień 26.03.2015 r. ilość osób wskazanych w 3434 złożonych deklaracjach wyniosła 16.394., czyli o 8 osób mniej. A w okresie od 1 stycznia 2015 r. do końca marca w naszej gminie urodziło się 49 dzieci. W tym samym czasie nasz padół łez opuściło 59 mieszkańców naszej gminy. W tym miejscu w końcu zaczyna się co nieco zgadzać.

Zwiększa się ilość właścicieli nieruchomości deklarujących segregowanie odpadów. 31 grudnia 2014 r. 20126 deklaracji złożono na śmieci segregowane a 1404 na niesegregowana. Na dzień 26 marca 2015 r. przemożne pragnienie segregowania śmieci wyraziło 2086 właścicieli nieruchomości a niechęć do segregowania 1348.

W 2014 r. zlokalizowano i zlikwidowano dwa „dzikie” wysypiska śmieci. Jedno z nich założone zostało w Grabownie a drugie w Górze. Nogi z dupy rwać!


W sprawozdaniu z wykonania budżetu za rok 2014 znajdujemy informację na temat wysokości zaległości za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców gminy. Wynoszą one 205.427,99 zł. By wyegzekwować zaległe opłaty za odpady komunalne UMiG wysłał 1683 upomnienia. 

środa, 1 kwietnia 2015

Dar serc


Wszyscy wiemy, że polskie jabłka są najsmaczniejsze na świecie, a my w produkcji jabłek prześcignęliśmy w ubiegłym roku nawet Chiny. Z powodu wojny na Ukrainie i embarga na dostawy do Rosji sporo jabłek zostało w magazynach.



Z jednego z takich magazynów przyjechały dzisiaj jabłka do naszego miasta. Organizatorami sprowadzenia tych owoców był radny Rady Miejskiej Góry Adrian Grochowiak oraz pan Bogdan Wojnarowski - przedsiębiorca górowski. W akcji rozdawania wzięła udział parafia pod wezwaniem św. Faustyny w Górze, która zachęcała parafian do odbioru owoców i pomogła w ich przekazaniu.



Do Góry przybył wypełniony po brzegi jabłkami tir. Organizatorzy akcji, czyli Bogusław Wojanrowski i radny Adrian Grochowiak postanowili przekazać jabłka do Przedszkola Publicznego nr 1 i nr 3 w Górze, Przedszkola Publicznego w Starej Górze, Domu Pomocy Społecznej we Wronińcu, Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Górze na os. Kazimierza Wielkiego i Środowiskowego Domu Samopomocy w Górze. Obdarowani zostali również strażacy i pracownicy górowskiego pogotowia.




Wielu mieszkańców Góry miało okazję otrzymać blisko 25 kg jabłek w skrzynce. Jabłka te otrzymali wszyscy ci, którzy przybyli na plac przed restauracją "Rosette". Oprócz tego dystrybucją owoców zajęła się parafia, która najlepiej znając potrzeby ubogich mieszkańców naszej gminy potrafiła skierować życiodajne owoce do ludzi ich potrzebujących. Na miejscu pomagał też proboszcz - ks. Arkadiusz Wysokinski.

Łącznie rozdano 20 tysięcy kilogramów jabłek.



 

Doszło jednak do kilku nieporozumień związanych z przekazywaniem jabłek. Pewna pani, niewątpliwie pochodząca co najmniej z rodziny hrabiowskiej, zatrudniona w Przedszkolu Publicznym nr 1 była oburzona, że jabłka są nie umyte. W przyszłości będzie trzeba zwrócić uwagę na tę placówkę, by jabłka, które się tam dostarczy umyć, obrać i pokroić. Nie obyło się przy tym bez pytania ze strony domniemanej hrabianki na temat możliwości zabrania nieokreślonej części jabłek do własnego domu. Oczywiście organizatorzy nie wyrazili na to zgody, bo jabłka były dla dzieci, a domniemaną hrabinę chyba stać na ich zakup.

Dobrzy ludzie zaobserwowali też zjawisko pazerności, gdy to niektórzy z zamożniejszych mieszkańców naszego zacnego grodu ładowali jabłka do drogich samochodów. Nie wypada im tego wypominać, bo być może w łaziankach trzymają wieprze, które zamierzają podtuczyć przed świątecznym ubojem.



Niektórzy żartowali domagając się większej ilości jabłek, z których zamierzali pędzić bimber.

Na placu przed restauracją "Rosette" nie brakowało chętnych na darmowe jabłka. Dochodziło do takich scen, że w ramach Wielkiego Tygodnia wyłaziła pazerność. Niektórzy udawali, że jeszcze jabłek nie dostali (chociaż dostali), inni zapierali się, że córka nie jest ich córką, a ojciec ojcem. Tu z ubolewaniem należy zauważyć, że księża z obu parafii będę musieli wezwać raz jeszcze pazerniaków do spowiedzi. Najwięksi grzesznicy spowiadają się w Wielki Piątek i tam też należy oczekiwać tłumu ludzi udających Chrześcijan.

Ogólnie jednak akcja pana Wojnarowskiego i radnego Grochowiaka była bardzo potrzebna. Obaj panowie udowodnili, że jak się coś chce zrobić, to można to zrobić i obyć się można bez Urzędu Miasta i Gminy oraz szefowej naszej gminy, którą tak wszyscy kochamy.


Alleluja i do przodu!


Kryptonim "Turbina"

19 sierpnia 1985 roku górowska Służba Bezpieczeństwa, działająca w ramach Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych zakłada akta „sprawy obiektowej”, której nadaje kryptonim „Turbina”.

„Sprawa obiektowa” w ówczesnej ubowskiej nomenklaturze to nic innego jak objęcie nadzorem SB zakładu pracy (w tym przypadku), w którym działo się coś, co mogło niepokoić ówczesne władze. W takiej sprawie SB zbierało informacje na temat nastrojów wewnątrz obiektu, przebiegu produkcji, jej zakłóceniach. W naszym przypadku sprawa o kryptonimie „Turbina” dotyczyła budowy elektrociepłowni Cukrowni Góra Śląska.
Dla prawdy historycznej należy przypomnieć, że podstawą do objęcia tego zakładu pracy zainteresowaniem SB były wytyczne wydane przez Dyrektora Departamentu VI Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 16 marca 1985 r. Ówczesne władze centralne wdrażały właśnie wieloletni program, którego celem była modernizacja przemysłu rolno spożywczego do roku 1990. W ramach tejże modernizacji przystąpiono do budowy elektrociepłowni na terenie górowskiej cukrowni. Miała ona dostarczać również ciepło dla miasta Góry. Inwestorem zostało przedsiębiorstwo Cukrownie Leszczyńskie.

Poniżej mają Państwo „Wniosek o wszczęcie sprawy obiektowej Turbina”, który podpisał ówczesny zastępca szefa RUSW w Górze ds. Służby Bezpieczeństwa – Henryk Błaszczyk.
W aktach sprawy zachowały się także nazwiska funkcjonariuszy górowskiej SB, którzy prowadzili tę sprawę lub zapoznały się z jej aktami. W operacji „Turbina” zaangażowanych było 8 funkcjonariuszy górowskiej SB.


Łącznie kompletne akta z tej sprawy liczą 76 stron. Oto spis treści akt:



SB miała też swoich ludzi na terenie cukrowni. Składali oni meldunki funkcjonariuszom, którzy ich prowadzili. Oto przykładowe objaśnienia złożone funkcjonariuszowi SB przez TW „Paweł”.




W teczce spraw zachowały się też sprawozdania z postępu prac przy realizacji inwestycji. Oto jedno z takich „Sprawozdań” sporządzone przez funkcjonariusza SB.

Mamy też i taki ciekawy melduneczek, który dotyczy pracowników Mostostalu. Dla młodszych z Państwa przypomnę, że wódeczka była wówczas od 13.00 i dodatkowo na kartki: 0,5 l na głowę w miesiącu. A żyć  trzeba było!
Oto sprawozdania, które oddają ówczesne kłopoty gospodarcze w schyłkowym PRL –u, gdy gospodarka waliła się w gruzy.
W końcu 12.09.1989, czyli już po wyborach z 4 czerwca 1989 r. SB zakończyła trwająca ponad 4 lata operację „Turbina”. SB rozwiązano w maju 1990 r.

Obwodnica w mgle

Zaniepokojony milczeniem jakie zapadło w sprawie obwodnicy wysłałem maila w tej sprawie do Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei we Wrocławiu z prośbą o udzielenie informacji na ten temat. Poniżej odpowiedź DSDiK.
Chociaż budżet naszego województwa na rok 2015 jest niższy o ok. 500 mln zł niż w roku ubiegłym, to cieszy fakt, że nie zapomniano o budowie dróg dojazdowych do mostu w Ciechanowie i obwodnicy naszego miasta. Na transport w budżecie naszego województwa przeznaczono 480 mln zł, i jest to największy wydatek z budżetu Dolnego Śląska, który zaplanowano na ok. 1,2 mld zł. Z tego tortu i nam się coś niecoś dostanie.

Środki na budowę dróg dojazdowych oraz obwodnicy naszego miasta pochodzić mają z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego na lata 2014 – 2020.
W budżecie województwa dolnośląskiego na rok 2015 znalazło się na szczęście zadanie: „Drogi dojazdowe do mostu na Odrze w miejscowości Ciechanów – Góra wraz z obwodnicą Góry”. Szacowany koszt tej inwestycji ma wynieść 20.988.355 zł.

Po drugiej stronie Odry również przeprowadzone zostaną inwestycje polegające na przebudowie dróg na odcinku Lubin – Głogów – Ciechanów. Szacowany koszt tej inwestycji ma wynieść 20.140.417 zł. Łącznie sejmik dolnośląski zaplanował na w/w cele wydanie kwoty 41.128.772 zł., co stanowi 8,6% planowanych wydatków na rozwój transportu na terenie Dolnego Śląska.

Poniżej mają Państwo mapę, na której przedstawiony jest planowany przebieg obwodnicy dla naszego miasta. Taki przebieg obwodnicy został wytyczony. Klamka zapadła.

czwartek, 26 marca 2015

Mądremu biada!

Trwa niezwykle potrzebna przebudowa drogi wojewódzkiej nr 324 przy ul. Podwale. Kapitalny remont drogi prowadzi Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu. Obecnie intensywne prace trwają na skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej nr 324 (Al. Jagiellonów) oraz drogi wojewódzkiej nr 323 (ul. Podwale).

Nieoczekiwanie po mieście zaczęły kursować niczym nieupoważnione informacje, że na skrzyżowaniu tych dwóch dróg z ulicą Dworcową powstanie rondo. Wieść ta wzbudziła radość wśród górowskich kierowców, gdyż niejeden z nich na tej krzyżówce musiał – nie raz i nie dwa razy - swoje odstać.

W „Panoramie Leszczyńskiej” z 12 marca br. na stronie 2 ukazał się artykuł zatytułowany „Sprawa do załatwienia”. Prezes Stowarzyszenia „Unia Górowian” – Zbigniew Józefiak wypowiada się na temat trwającego remontu tych ulic. Zbigniew Józefiak stwierdza:

Moim zdaniem pilnie w Górze przydałoby się też rondo u zbiegu ulic Podwale i Dworcowej. Z roku na rok przybywa samochodów. Zdarza się, że na tym skrzyżowaniu, w godzinach szczytu, kierowcy muszą stać w kilkuminutowych korkach. Rondo zapewne upłynniłoby ten ruch. Nie przekonują mnie argumenty, że za mało miejsca. Dobrze, gdyby wypowiedzieli się także drogowcy, jednak jako geodeta śmiem twierdzić, że rondo się zmieści.

Szef „Unii Górowian” stanął w swojej wypowiedzi w kontrze do opinii burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która twierdzi, że ronda na skrzyżowaniu ulic Podwale i Dworcowa zmieścić się nie da. 

A wiadomo, że jeżeli szefowa gminy twierdzi, że się nie da, to się nie da, choćby się dało, bo nie może być w górowskim samorządzie tak, że jak coś się da zrobić, to się tego nie zrobi, bo szefowa mówi, że nie da rady. A szefowa ma zawsze rację choćby słuchała wyłącznie półgłówków i ludzi niekompetentnych w danej dziedzinie. Mądrym w naszej gminie biada!

Ponieważ w życiu ufam każdemu, ale zawsze sprawdzam, tak też uczyniłem w tej sprawie. Poprosiłem mądrego znajomego, by ten zrobił mi szkic miejsca, gdzie wg szefowej gminy rondo się nie zmieści, a wg szefa „Unii Górowian” zmieści.

W efekcie powstał taki oto szkic, na który naniesiono potencjalne rondo, na które wg burmistrz Ireny Krzyszkiewicz miejsca tam nie ma.
Tu muszę się przyznać, że sprawę nieco „zburaczyłem”. Wg odpowiednich przepisów minimalny promień zewnętrzny ronda musi wynosić 12,5 m, a ja podałem autorowi szkicu promień 12 metrowy. Tak więc proszę sobie od 11 m wolnej przestrzeni odjąć po 0,5 m. z każdej strony. Wg szkicu wyszło więc na to, że rondo na skrzyżowaniu ulic Podwale i Dworcowa śmiało się zmieści i to nawet wówczas, jak się go nie popieści.

Dlaczego więc ronda się nie buduje a jest ku temu okazja z powodu generalnego remontu nawierzchni ulicy Podwale?

I to jest właśnie ta „kość pogrzebana” nie wiadomo gdzie, przez kogo i dlaczego?

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz stwierdza publicznie, że rondo w tym miejscu się nie zmieści. Wieść idzie w gminę, bo informacja taka serwowana jest publice podczas sesji. Żaden z radnych nie pyta szefowej gminy skąd czerpie takie informacje, czy dysponuje analizami na ten temat, czy ma opinie fachowców. Towarzystwo wzajemnej adoracji milczy niczym grób, na który przychodzi zakochana w nieboszczyku córka grabarza. Nieboszczyk w naszym przypadku to dyskusja. A córka grabarza? To pozostawiam Państwa domyślności.

Takie są – niestety! – nasze samorządowe realia. Kult jednostki w pełnym rozkwicie: burmistrz i jej bezkrytyczni wielbiciele.


Niestety, większość z radnych przyjęła taką pozycję, że burmistrz Ireny Krzyszkiewicz nie należy o nic pytać, bo wystarczy im to, co ona w swoim majestacie im raczy powiedzieć. A szefowa gminy mówi różne rzeczy. Przykład z rondem świadczy o tym dobitnie. A mądrym w naszej gminie biada!

poniedziałek, 16 marca 2015

W zastępstwie

W piątek (13.03.) niespodziewanie odwiedził nasze miasto tzw. „Bronkobus”, jeden z 17, które ostatnio zaczęły kursować po naszym kraju. Czasami bywa tak, że w jednym z 17 „Bronkobusów” znajduje się Wiadomo Kto. W pozostałych 16 niezbyt dokładnie wiadomo kto i po co się znajduje, ale nie przeszkadza im to jeździć. Taka atrapa Wiadomo Kogo pojawiła się też w naszym mieście.
Jakąż radość i wzruszenie odczuli nasi lokalni działacze Platformy, rzekomo Obywatelskiej na wieść, że „Bronkobus” zawita też w naszym mieście. Podobno „Bronkobus” witany był już na rogatkach miasta. Przygotowano kwiaty, chleb, sól, by powitać Dostojnego „Bronkobusa” z należytą czcią i szacunkiem. Były też mowy powitalne, ale – podobno – nie zdążono ich wygłosić, bo Dostojny Pojazd mknął zbyt szybko.

„Bronkobus” zaparkował przy ul. Kościuszki. Tam też pojawił się lokalny aktyw naszej wielce patafialnej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Nieliczny aktyw, do zliczenia którego palców jednej ręki starczy z nabożną czcią oglądał pojazd od strony zewnętrznej. Podobno jeden z aktywistów patafialnej partii, nijaki „Bananowy Uśmiech” zużył całe opakowanie chusteczek higienicznych, by oczyścić i wyglansować zad Dostojnego Pojazdu.
Podobno też inny z aktywistów parafialnej partii, rzekomo Piotr Iskra, zadeklarował się, że osobiście jest gotów zastąpić nieco nadszarpnięty na naszych powiatowych drogach resor Dostojnego Pojazdu lub też jeździć w Dostojnym Pojeździe w charakterze tej części zapasowej. Podobno gotów był być nawet tłokiem. 

Podobno też kolejny aktywista parafialnej partii, jakoby Piotr Wołowicz, zaoferował się, iż gotów jest robić wszystko, ale pod warunkiem, że nie będzie nic musiał robić a już najbardziej myśleć, bo sprawia mu to prezydencki „bul”.

Podobno nasza ukochana pani burmistrz przesłała osobisty list gratulacyjny kierowany wprost na kierownicę Dostojnego Pojazdu, w którym to życzyła Przemiłemu Gościowi, wielu kilometrów bezawaryjnej jazdy i niechrzczonego paliwa. Szefowa naszej gminy przesłała też na pokład Dostojnego Pojazdu dwie – prawie nowe! – opony, które po przeprowadzeniu 11 – go bieżnikowania, śmiało mogą śmigać po autostradach. Podobno szefowa gminy ten niezwykle atrakcyjny towar nabyła od aktywisty „Bananowego Uśmiechu”. W liście gratulacyjnym znalazł się – podobno! – fragment mówiący, że uroda Dostojnego Pojazdu jest mocno zbliżona do urody szefowej gminy, i że ona też czasami musi świecić swoimi uroczymi reflektorkami przed ludźmi podłymi, którzy nie chcą pojąc jej niebywałego geniuszu.

Słońce Góry zapewniło też Dostojny Pojazd, że od tej chwili jej serce będzie biło w rytm jego tłoków, gdyż jest zjednoczone z nim zjednoczone w miłości, szacunku i oddaniu.

Wzruszenie aktywu parafialnej partii sięgnęło zenitu, gdy pozwolono im wejść na pokład „Bronkobusa”. Zaczęło się zwyczajnie. Wszyscy aktywiści ucałowali klamkę, której rzekomo dotknąć miał sam (Wiadomo Kto), gdy przez pomyłkę pomylił „Bronkobusa”. Dla aktywu przygotował (Wiadomo Kto) niespodziankę w postaci swoich kilku osobistych drobiazgów. Miejscowy aktyw partyjny mógł więc podziwiać: pieluchę tetrową, w którą (Wiadomo Kto) narobił po raz pierwszy. Były też okładki „Słownika orograficznego” bez wnętrza, które w okrutnych latach komunizmu wydarli mu agenci KGB, by uniemożliwić mu ukończenie podstawówki.

Z rozszerzonymi oczami aktyw partyjny oglądał fragment zomowskiej pałki, którą dzielny (Wiadomo Kto) z narażeniem życia i zdrowia odebrał zomowskiemu partyzantowi, który ukrywał się bez jego wiedzy w piwnicy domu Wiadomo Kogo. Z podziwem patafialny aktyw  oglądał zdjęcia Wiadomo Kogo z polowań. Szczególne wrażenie robiło zdjęcie ubitego podczas polowania w Lasku Kabackim na obrzeżach Warszawy, zająca o wadze 1,5 tony i blisko 3 metrowych kłach. Wiadomo kto ubił tegoż zająca po dwudniowej zażartej walce widłami. Widły te – jako cenną pamiątkę rodzinną – Wiadomo Kto – do dzisiaj przechowuje i wiszą one na honorowym miejscu na ścianie w salonie. Tymi widłami odległy przodek - Wiadomo Kogo – zręcznie przetrząsał gnój w miejscowości Oborniki Śląskie, województwo dolnośląskie.

Aktyw opuścił pokład Dostojnego Gościa i rozpoczął agitację wśród miejscowej ludności na rzecz pokochania miłością pełną i chwilowo odwzajemnianą opakowania Wiadomo Kogo. Wręczano kolorowe obrazki z nadobną podobizną Wiadomo Kogo, głoszono hasła o „zgodzie” (nie mówiono na co, ale chyba na tandetę) i „bezpieczeństwie” (darmowa antykoncepcja?). Ponadto wręczano bardzo cenne souveniry w postaci długopisów (cena brutto w hurcie ok. 0,4 zł, z których – jak się później okazało – pisał średnio co trzeci. Jaka wartość Wiadomo Kogo, takaż wartość souvenirów. Uśmiechano się serdecznie, obiecywano gruszki na wierzbie, cuda na patyku, 365 dni lata i darmowe wczasy pod gruszą (o ile się ma własną).

Po jakimś czasie Dostojny Pojazd prychnął, ryknął, na ulicy zaśmierdziało, zawarczało i to cudo odjechało. Miejscowy aktyw gorąco żegnał Dostojny Pojazd oklaskami aż do omdlenia ramion i zdrętwienia dłoni, po czym miejscowi szogunowie pełni szczęścia oddalili się ku szczęściu miejscowej, jeszcze na szczęście normalnej ludności.

czwartek, 5 marca 2015

Ubowska prowokacja?

W aktach wytworzonych przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Górze znajdują się dokumenty dotyczące tzw. „sprawy Adamczyka”. Dokumenty te pochodzą z 1951 r.

Józef Adamczyk urodził się 25 grudnia 1923 r. w Witosławicach (ówcześnie powiat opatów). Nie wiemy z jakich powodów znalazł się na terenie naszego powiatu, dlaczego zamieszkał w Sicinach. Wiemy, że jego rodzice mieli na imię Adam i Julia oraz, że ukończył on 7 lat szkoły podstawowej.

W 1950 założył – wg akt bezpieki – organizację podziemną na terenie naszego powiatu. W grupie założycielskiej byli Józef Adamczyk (ps. „Borut”), Karol Rutkowski (PS. „Piast”), Hieronim Skrzypkowski. Organizacja ta – wg akt bezpieki – miała działać w dwóch grupach.

Jedna z nich znajdować się miała w gromadzie Tarpno. Jej dowódcą miał być Karol Rutkowski. Na czele drugiej – w Sicinach – stać miał Józef Broś (ps. „Lech”).

14 sierpnia 1951 r. górowscy ubecy aresztowali Józefa Adamczyka, Hieronima Skrzypkowskiego, Henryka Króla i Bronisława Żarskiego. Prokuratura postawiła im zarzut przygotowywania sztandaru na powitanie armii generała Władysława Andersa, która miała rzekomo wkroczyć do Polski. Sztandar ten miały wykonać siostry zakonne w Lesznie. Wg prokuratury miał on mieć haft przedstawiający Matkę Boską i orła w koronie. Ponadto członkom tej organizacji przypisane zostało zabójstwo członka Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej – Andrzeja Wilka.

28 sierpnia Józef Adamczyk podjął próbę ucieczki z aresztu ubeckiego, który mieścił się wówczas przy ul. Kościuszki. Został postrzelony w nogę, ujęty i przewieziony do szpitala w Poznaniu.

18 stycznia 1952 r. przed Wojewódzkim Sądem Rejonowym we Wrocławiu, któremu przewodniczył mjr Marian Doerffer – (sędzia WSR w Kielcach, Szczecinie i Poznaniu). Na ławie oskarżonych zasiedli:
1. Józef Adamczyk.
2. Karol Rutkowski.
3. Bronisław Żarski.
4. Henryk Król.
5. Józef Broś.
6. Edward Hrycaj.
Oskarżycielem w sprawie był Aleksander Duszyński.

Jak czytamy w aktach, w procesie tym wystąpił również Jan (Józef) Kielar (ps. „Czech”), o którego dalszych losach nic nie wiadomo.
Józefowi Adamczykowi Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu wymierzył najwyższy wymiar kary – karę śmierci. Karol Rutkowski skazany został na 10 lat więzienia, Bronisława Żarskiego WSR skazał na 8 lat pozbawienia wolności, Henryka Króla na 7 lat a Edwarda Hrycaja na 6 lat.

Skazany na karę śmierci Józef Adamczyk wystosował do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta list z prośbą o zastosowanie prawa łaski. Agent NKWD Bolesław Bierut 7 maja 1952 r. nie skorzystał z przysługującego mu prawa. Osiem dni później (15 maja 1952 r.) na Józefie Adamczyku wykonano wyrok. Zgodnie z panującymi wówczas ubeckimi obyczajami Józef Adamczyk zginął na skutek strzału w potylicę. Tej zbrodni dokonano we wrocławskim wiezieniu mieszczącym się przy ul. Kleczkowskiej. Zamordowanego Józefa Adamczyka pochowano na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu (grób 87, pole A VI). Józef Adamczyk do dnia dzisiejszego nie został zrehabilitowany.

Każdy proces ma świadków. Proces Józefa Adamczyka miał ich również. Profesor Krzysztof Szwagrzyk podaje, że osobami „represjonującymi” Józefa Adamczyka byli:
  1. Stanisław Lorek – od 20.12.1950 r. zastępca szefa PUBP w Górze.
  2. Jan Bufan – oficer Woj. Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu.
  3. Arkadiusz Zalega - oficer Woj. Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu.
  4. Władysław Smaza – pracownik PUBP w Górze.
  5. Konstanty Urbanowicz – mieszkaniec Góry.
  6. Władysław Kurpiel – j.w.
  7. Władysław Włoch.

Wracając do nazwiska Karola Rutkowskiego, to w spisie byłej agentury ubeckiej, która jest w moim posiadaniu, odnajdujemy jego nazwisko. Figuruje on po nr ewidencyjnym 44150 a miejscem jego zamieszkania jest Tarpno. 



poniedziałek, 2 marca 2015

Ekologiczna szkoła

Ludzie listy piszą, bo widzą problemy, których nie widzi, albo nie chce widzieć, władza samorządowa. To się w pale nie mieści, by w takim iście stachanowskim tempie wykończyć elewację! Proszę też zauważyć, że przy ul. M. Konopnickiej są wspólnoty mieszkaniowe, które zaciągnęły kredyty, by zrobić remonty budynków (w tym elewacje). Ich wysiłek finansowy szlag trafi, bo innej opcji nie ma. Cóż im pozostało? Pozew do sądu, bo jak inaczej dojdą sprawiedliwości?





środa, 25 lutego 2015

Ocean Cierpliwości

Kierowany niepojętą bezczelnością zadałem sekretarzowi naszego UMiG garść pytań dotyczących problemu bezpańskich zwierząt na naszym terenie. Nasz nieoceniony sekretarz UMiG, skarb prawdziwy postarał się (solidnie!) i udzielił mi na nie odpowiedzi.

fot.gora.com.pl
Wielce Szanownemu Panu Sekretarzowi zadałem pytanie dotyczące ilości bezdomnych psów umieszczonych przez UMiG w głogowskim schronisku dla zwierząt. Szanowny Pan Sekretarz (oby dni Jego rozświetlały promienie słoneczne), w sposób wyczerpujący odpowiedział mi na postawione przez mnie pytanie. Dzięki nieskończonej łaskawości Pana Sekretarza, ja i Państwo dowiadujemy się, że w roku 2013 nasz UMiG umieścił w tymże schronisku 12 pasów a w roku 2014 – 6 psów.

W swojej bezczelności zadałem kolejne pytanie dotyczące kosztów utrzymania tychże psów oddanych do głogowskiego schroniska. Skrupulatny, dokładniejszy od kalkulatora, Sekretarz naszego UMiG również udzielił mi odpowiedzi na zadane pytanie. Okazuje się, że latach 2013 – 2014 z budżetu naszej gminy wyasygnowano łącznie 80.607,60 zł.

Kierowany nienasyconą wolą posiadania każdej wiedzy, która jest dostępna, w swojej bezgranicznej bezczelności zapytałem o karmicieli/karmicielki bezpańskich kotów na terenie naszej gminy. Dostojna i wyważona odpowiedź Pana Sekretarza wyjaśniła i ten wątek. Pan sekretarz (ocean cierpliwości i łagodności), raczył mnie, a więc i Państwa poinformować, że w 2013 r. nie mieliśmy żadnego karmiciela/karmicielki kotów, ale sytuacja zmieniła się obecnie na lepsze, bo w 2014 r. dwie osoby pełne serca i dobrej woli, zawarły z gminą umowę na dokarmianie bezdomnych kociąt.

Ponieważ wciąż dręczyła mnie gorączka pożądania wiedzy wszelakiej, posunąłem się do tego stopnia bezczelności, iż zadałem Panu Sekretarzowi, jako źródle tejże wiedzy, czwarte pytanie, które dotyczyło kosztów dokarmiania kotów. Nasz Ocean Cierpliwości (Sekretarz) wyjaśnił mi, że w 2014 r. na dokarmianie kotów nasza gmina wydała 987 zł.

Powodowany niepohamowaną ciekawością, balansując na krawędzi śmierci, zdecydowałem się na zdanie kolejnego (piątego!) pytania naszemu Oceanowi Cierpliwości. Szło mi o kwestie opieki zdrowotnej nad bezdomnymi zwierzaczkami.
Bezmiar Wyrozumiałości, tj. Pan Sekretarz Tadeusz Otto (oby ptaszęta śpiewały mu do snu i pobudki), raczył poinformować mnie, a więc i Państwa, że nasza kochana gmina udziela wsparcia ukierunkowanego na zdrowotność bezdomnych zwierząt. Osoby, które przygarnęły bezdomne zwierzęta nie płacą za wizytę czworonożnych przyjaciół u weterynarza. W latach 2013 – 2014 gmina wypłaciła za opiekę weterynaryjną łącznie 2618 zł.

Dzięki wielce łaskawej odpowiedzi Pana Sekretarza, wzorca cierpliwości, dawcy łaskawości, udało się też dowiedzieć, że w naszej gminnej ewidencji jest obecnie zarejestrowanych 1874 psów. Pan Sekretarz zastrzegł w Swojej odpowiedzi, że: „jest to przybliżona liczba, gdyż w chwili obecnej nie ma już obowiązku rejestracji psów w tut. Urzędzie.”

Z kolei z wielkim rozczarowaniem przeczytałem odpowiedź Pana Sekretarza dotyczącą ilości dziko żyjących kotów. Ocean Cierpliwości, tj. Pan Sekretarz z żalem (co widać po charakterze pisma)zawiadomił mnie, że: „Urząd nie prowadzi ewidencji wolno żyjących kotów.” Trochę mnie to zdziwiło, bo ewidencję ludności Urząd prowadzi, a przecież ludzie – podobnie jak koty – też są wolni. Trzeba będzie to zmienić, bo dlaczego ludzi się ewidencjonuje a koty nie?!

Ostoja UMiG w Górze w swojej wielkoduszności i miłosierdziu, raczyła poinformować mnie również, że: „Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt gminy mają obowiązek wyłapania bezpańskiego psa po zapewnieniu mu miejsca w schronisku. Jednakże w przypadku gdy koniecznej jest niezwłoczne wyłapanie zwierzęcia, a nie ma miejsca w schronisku, czynność wyłapania oraz przewiezienia psa do miejsca wskazanego przez gminę zostaje zlecona podmiotowi prowadzącemu działalność w tym zakresie.” Dzięki Oceanowi Cierpliwości dowiadujemy się, że: „Bezpańskie zwierzęta od momentu zwolnienia się miejsca w schronisku bądź zgłoszenia się nowego opiekuna, przebywają w miejscu wyznaczonym przez gminę.” Szło mi o miejsce za naszym UMiG, skąd tak często –m zbyt często! - dobiega rozpaczliwy skowyt psów.

Pan Sekretarz przyniósł też „dobrą nowinę.” Okazało się bowiem, że na 24 bezpańskie psy, które przetrzymywano w miejscu tymczasowego pobytu (za UMiG) w latach 2013 – 2014, aż 18 czworonogów znalazło nowych opiekunów. I to jest piękne! I to jest wewnętrznie budujące!


Oceanowi Cierpliwości, tj. Panu Sekretarzowi Tadeuszowi Otcie, bardzo dziękuję za udzielenie mi wyczerpujących odpowiedzi na skierowane przeze mnie pytania. Dobrze, że Pan nam się nie zmarnował zostając np. koalicyjnym radnym, w którymś tam rozdaniu wyświechtanych i zgranych kart. 

Dyżurny temat


Bardzo dziękuję Pani z maila. Sprawa nie jest nowa i mi nieznana. Już dużo wcześniej publikowałem zdjęcia na ten temat.

Z przykrością musze stwierdzić, iż problem ten jest nie do rozwiązania na obecnym etapie zrządzania powiatem. Wie Pani, kto jest starostą, któremu podlega ta szkoła. Wielce Czcigodna Pomyłka – Piotr Wołowicz – a jego osoba gwarantuje, że nic w tej dziedzinie nie ulegnie zmianie na lepsze. Wicestarosta – Paweł Niedźwiedź też nic nie zrobi, bo zarówno on, jaki jego szef nie bardzo wiedzą co robić. Takie są realia i z tym należy się pogodzić.

Jeżeli chodzi o nauczycieli ZS, to nie powinna mieć Pani do nich pretensji, że mają zadbane toalety, papier do bruzdy, mydło do rąk. Oni wciąż tkwią w najświętszym przekonaniu, że szkoła jest po to, by dawać im zatrudnienie as uczniowie to tylko kłopotliwa przystawka do ich pensji. Wartości i wychowawcze ZS pomijam miłosiernym milczeniem, bo jeżeli jest tak, jak Pani napisała, to nie ma w tej szkole wychowawców, czyli nauczycieli żyjących problemami swoich wychowanków. Sprawa toalet najlepiej pokazuje rzeczywistość: piękne sprawozdania, nieudolna dyrekcja i absurdalna rzeczywistość, o której się nie mówi, bo nie wypada. Jednym słowem – ogólne zakłamani i moralna zgnilizna. I żal mi uczniów, którzy chodzą do ZS, której nieudolna dyrekcja nie potrafi uporać (od lat) się z problemem toalet szkolnych, by te spełniały jakikolwiek standard.


Jedyna rada na dzisiaj. Niech rodzice sprawdzą na co idą ich pieniądze z Komitetu Rodzicielskiego. Płacą i maja do tego prawo. A jest trochę tej kasy, której sposobów wykorzystania nikt nie kontroluje i próżno szukać w sprawozdaniach w tej i wszystkich szkołach na terenie naszej gminy. Może by tak od 1 września tę kasę rodzice wpłacali, ale na określony cel. W przypadku ZS na remont toalet, papier i środki higieny. To i tak jest nadużycie, bo już płacą Państwo podatki, z których m.in. szkoła (Zespół Szkół w Górze także), otrzymują subwencję oświatową na naukę Państwa dziecka. Proszę tez pamiętać, że subwencja jest na ucznia a nie na nieudolne dyrekcje (w tym ZS w Górze). Z uczniowskiej subwencji mają pensje nauczyciele. Płacicie więc macie prawo i obowiązek wymagać. Święte krowy są W Indiach, a my jesteśmy w innym kręgu kulturowym. 

Zaproszenie


Bezpłatne porady prawne dla górowian. Nieodpłatne spotkanie z prawnikiem jutro (czwartek) w godzinach od 15 do 17 w kancelarii prawnej na rynku w Górze.

wtorek, 24 lutego 2015

Odpust zupełny



W związku z minięciem terminu odpowiedzi, której powinien pan udzielić na mocy prawa na moje pismo, pragnę pana poinformować, że w strzelistym akcie łaski przed wielkanocnej, grzech braku odpowiedzi odpuszczam panu mocą swego majestatu. Ostatnie wydarzenia związane z wejściem w posiadanie przeze mnie dokumentów dotyczących TW i agentury ubecko-esbeckiej skłaniają mnie do okazania litości wielu osobom. Rozumiejąc, że ludzie są tylko ludźmi i nie każdy z nich jest lotny (bo większość stanowią nieloty, czyli kury) mocą swego miłosierdzia odpuszczam panu grzech braku odpowiedzi. Jednocześnie intelektualnym napomnieniem ojca starszego w rozumie zwracam panu uwagę, byś pan zachowywał się na komisjach.

Komisja nie służy, by pan prezentował swój intelektualny nielot, ale po to, by wysłuchiwać pilnie opinii innych, którzy intelektualnie - co dane jest im przez Boga - górują nad panem. Proszę tu wnosić pretensji do mnie w kwestii  Pańskiego tzw. intelektu, albowiem to nie ja pana rzeźbiłem i nie z moich lędźwi się pan począł. Także drogi panie były kierowniku placowy w byłej cukrowni S.A., panie Borawski Ryszardzie, chwal pan imię moje w rama dziękczynienie za okazaną i niepojęta łaskę, której ocean zalał pana niczym buraki plac buraczany w okresie kampanii.
Udzielam panu rozgrzeszenia i trzy razy młoteczkiem pukam w pana czółko, ale wirtualnie, bo odgłos towarzyszący tym uderzeniom mógłby spowodować katastrofę akustyczną.


Proszę nie dziękować mi, albowiem wrodzona miękkość serca i znakomity stan wątroby, powodują, że pokłady mojej łaski są niewyczerpalne niczym Pańska ogólna wiedza, intelekt i doświadczenie samorządowe, którym się pan bezpodstawnie chwali. 

Nagi instynkt radnej





Droga radna Rady Miejskiej, szanowna Katarzyno, 

oglądając Twoje zdjęcia na Facebooku przeżyłem wstrząs. Jesteś dziewczyną odważną, nowoczesną kobietą, za którą Rubens oddał by życie, a nawet umieściłby Cię na płótnie o wymiarach 60 x 60 metrów, by każdy mógł delektować się poszczególną częścią Twego boskiego ciała, pieszcząc swój wzrok i swoje zmysły.

Jako radna jesteś pod względem urody, kształtów i seksapilu numerem uno w Radzie Miejskiej. Gdzie tam do Ciebie taki suchy Maniek Dziewic, który - jak zauważyłem - spogląda na Ciebie jak głodny student do lodówki, w której świeci się tylko światło. Nie wspomnę tu o takim radnym Adamie Chmielu, który - jak zauważyłem podczas jednej z komisji  - ślinił się na Twój widok, ale Ty wpatrzona w Jerzego "Chochoła" Kubickiego, nie zwróciłaś uwagi na ten ważny uczuciowy szczegół. A musisz wiedzieć droga Katarzyno, że Jerzy "Chochoł" Kubicki zawsze zza pazuchy może wyciągnąć "lizaka" i wtedy Twoje ponętne spojrzenie może przelecieć jedynie to plastykowe gówno. Kubicki Jerzy nie jest wart Twoich emocji - powiem Ci to jako człowiek, który widział nie jeden wytrysk.

Radziłbym Ci zwrócić uwagę na bardzo ponętne oblicze radnego Drozdowskiego Henryka, który jednocześnie jest sołtysem matecznika, z którego wywodzi się burmistrz mgr Irena Krzyszkiewicz. Ów Henryk godny jest zainteresowania, bo wydaje mi się, że szuka on w życiu odmiany. Oprócz tego, że chce być nadsołtysem zapewne pociągają go też kobiety o rubensowskich kształtach. Tak mniemam. Ponadto Drozdowski Henryk jako gazowy, skrzyniowy i hamulcowy w karetce daje sobie świetnie radę prowadząc to skomplikowane urządzenie po dziurawych drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Nie ma takiej dziury, której Drozdowski Henryk nie ominie.

Spójrz też łaskawym swym okiem na głównodowodzącego sikawkowymi , czyli Arkadiusza Szupera. "Generał Gaśnica" jest bez wątpienia człowiekiem pociągającym dla wszystkich kobiet, których  okres dojrzewania przypadł na schyłkowe lata Gomułki. Gość jest wspaniały i doskonały w każdym calu, jak każda gaśnica wyprodukowana w tym kraju. Nie przejmuj się, że nie każda gaśnica po odkręceniu tryska pianą, bo z tego co widzę "Generał" jest pod tym względem niezawodny.

Zerknij też swym wspaniałomyślnym okiem na wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, naszego drogie Zygmunta I. Drogi Zygmunt - jak zauważyłaś - chodzi smutny, zamyślony, oddalony od realiów samorządowych niczym Merkury od tlenu. Trzeba drogiemu Zygmuntowi, człowiekowi niezwykle sympatycznemu, podnieść poziom jego szacunku dla samego siebie. Być może, droga Katarzyno, gdybyś spojrzała na zaniedbanego emocjonalnie Zygmunta, zmieniłby się na lepsze, przestał być  ponury, zniknąłby mu z twarzy smutek, a jego uśmiech miałby 360 stopni, bo z braku włosów nie miałby się na czym zatrzymać. Drogiego Zygmunta polecam jak najbardziej. To mój faworyt numer jeden. Aaa! Zapomniałbym dodać. On wie, gdzie orgazm piszczy (przynajmniej teoretycznie). 

poniedziałek, 23 lutego 2015

Na zdrowie

W najbliższy piątek odbędzie się sesja Rady Miejskiej w Górze. Podczas obrad radni będą głosowali nad podwyżkami. Podwyżki owe dotyczą: odpłatności zza zaopatrzenie mieszkańców naszej gminy w wodę i odprowadzenie ścieków. Planowane jest również głosowanie nad uchwałą mieniącą uchwałę w sprawie metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, ustalenia wysokości tej opłaty oraz stawki za pojemnik o określonej pojemności. Trzeci projekt uchwały o charakterze „podwyżkowym” dotyczy zmiany cen za parkowanie na terenie naszego miasta.

Zacznijmy od wody. Jej cena wzrośnie. Do końca marca płacą Państwo za 1 m sześcienny wody 3,79 zł netto. Nowa cena ma wynieść 3,85 zł netto (plus 8%VAT).

O tyle samo wzrośnie cena wody przemysłowej, czyli z 3,79 zł netto za 1 m sześcienny do 3,85 zł netto (plus 8% VAT).

Wzrosną też koszty odprowadzania ścieków. Do końca marca za ścieki bytowe płacili Państwo 4,47 zł/ m sześcienny netto a wg propozycji burmistrz Ireny Krzyszkiewicz będą Państwo płacili od 1.04. br. 4,94 zł netto (5,335 zł brutto).

Będzie również nowa cena ścieków przemysłowych. I tak – wg propozycji burmistrz Ireny Krzyszkiewicz ich cena ma wzrosnąć z obowiązującej obecnie kwoty 5,87 zł netto do 6,11 zł netto (brutto 6,598 zł).

Nie ulegają zmianie ceny za wody opadowe i roztopowe, która płacona jest od wielkości powierzchni utwardzonej dróg i placów. Stawka obecna wynosi netto 0,17 zł/m kwadratowy i taka ma pozostać. Opłata abonamentowa wzrośnie o 1 grosz miesięcznie i będzie wynosiła 6,96 zł netto.

Kolejne proponowane przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz podwyżki dotyczą nowych cen za odpady komunalne. Wykaz zmian poniżej.



Przed podwyżkami nie uchronią się również opłaty za parkowanie w płatnych strefach. Nowe stawki poniżej.




Wszystkie te podwyżki podyktowane są – rzecz jasna! – troską burmistrz Ireny Krzyszkiewicz o dalszy wzrost stopy życiowej mieszkańców naszej gminy, nieustające podnoszenie dobrobytu jej mieszkańców, lepsze samopoczucie podatników, którzy płacąc więcej czują się bardziej dowartościowani ze względu na ich domniemaną zamożność, najgłębszą troskę o standard życiowy rodzin wielodzietnych. Oczywiście, wszystko to by żyło się podatnikom lżej, bo jak wiadomo nadmiar pieniędzy powoduje niepotrzebne troski i zmartwienia. A tak wyższe podateczki się zapłaci i główka już nie będzie bolała od zastanawiania się co zrobić z kasą. Te podwyżki służą zdrowotności podatników.