poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Pożyczki na lepszą przyszłość

W 2017 r. Powiatowy Urząd Pracy w Górze udzielił 50 pożyczek dla osób bezrobotnych, którzy podjęli działalność na własny rachunek. Łączna kwota udzielonych pożyczek na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej wyniosła 870.350 zł. Środki pochodziły z różnych źródeł, ale najwięcej z Europejskiego Funduszu Społecznego – 704.500 zł. Bezzwrotną pożyczkę może otrzymać bezrobotny w kwocie nie wyższej niż 6 – krotność przeciętnego wynagrodzenia. W 2016 r. z tego typu pomocy skorzystało 63 bezrobotnych. Warunkiem bez zwrotności udzielonej pożyczki jest prowadzenie działalności przez okres 12 miesięcy. W 2017 r. 58 osób zakończyło roczny okres prowadzenia działalności gospodarczej. Spośród tych 58 osób aż 57 prowadziło działalność gospodarczą powyżej 1. roku (98,3%).

Najczęściej udzielono wsparcia na: usługi ogólnobudowlane, fryzjerstwo i zabiegi kosmetyczne, specjalistyczne sprzątanie budynków i obiektów przemysłowych, naprawę i konserwację pojazdów samochodowych, wykonywanie instalacji wodno – kanalizacyjnych, cieplnych i gazowych.

W br. górowski PUP udzielił 9 tego typu pożyczek na kwotę 159.000. Kolejnych 10 wniosków na kwotę 170.000 zł uzyskało akceptację i trwa proces podpisywania umów z pożyczkobiorcami.

Oto naoczny przykład własnej działalności założonej ze środków pochodzące z PUP. Młody człowiek – Armin – nabył doświadczenie pracując w firmie motoryzacyjnej w Niemczech. Powrócił na małej ojczyzny łono i postanowił pracować tu i teraz. Wypełnił wniosek, złożył i otrzymał pożyczkę, która może stanowić dla niego przepustkę do rozwoju własnego interesu. Lubi to robić, zna się na tym i wie, co chce osiągnąć. Ma wizję i jasno wyznaczony cel plus silną motywację, by osiągnąć sukces. Dokupił z udzielonej przez PUP pożyczki nieco nowoczesnych maszyn i urządzeń, by naprawę i konserwację samochodów przeprowadzać zgodnie z obowiązującym standardami i oczekiwaniami klientów, bo czasy majster klepka i warsztatów w szopach przeminęły bezpowrotnie. Swój interes nazwał „Autokliniką” i ruszył w bój. Można tam m. in. wymienić rozrząd łańcuchów (VAG), dokonać kompleksowej naprawy zawieszenia, wymienić sprzęgło, przełożyć silnik, wypolerować autko, wymyć tapicerkę i co tam kto sobie zamarzy. A wszystko to solidnie, z gwarancją i bez zbędnej zwłoki. I tak oto Czernina (ul.Górska 27, tel. 796 303 400) wzbogaciła się o warsztat samochodowy z prawdziwego zdarzenia.










sobota, 21 kwietnia 2018

Ekspresowa sesja

Szybka sesja Rady Miejskiej odbyła się 19 kwietnia. Porządek obrad zawierał 6 punktów. W punkcie pierwszym radni dokonali zmian w uchwale budżetowej gminy na rok bieżący.

I tak Ośrodek Kultury Fizycznej otrzymał w trwały zarząd sztuczne lodowisko oraz budowanego „Delfinka” wraz z kręgielnią. Obsługa tych obiektów wymaga zwiększenia obsady kadrowej w OKF – ie. Trzeba Państwu wiedzieć, że OKF – owi podlegają też: hala „Olimpia”, boiska na których gra „Pogoń” Góra i „Korona” Czernina, basen, korty, dwa „orliki”. W sumie obiektów sporo i terenu do utrzymania w ładzie też. A ludzi tam do pracy niewiele. Robota w soboty, niedziele i na dodatek często dwuzmianowa. Tak więc nowe obiekty pociągają za sobą nowe obowiązki a rąk do pracy tyle samo. Tam chłopaki naprawdę zapieprzają. A płaca? Pomyślmy o czymś przyjemniejszym. Radni zaakceptowali w związku z tym kwotę 111.200 zł., które mają pokryć koszty związane z zatrudnieniem 2 pracowników. Burmistrz zapowiedziała również, że liczba pracowników OKF u ulegnie zwiększeniu w momencie oddania do użytku kręgielni.

Radni przychylili się do propozycji szefowej gminy o zwiększenie wydatków o kwotę 147.000 zł., w związku z budową chodnika przy ul. Sportowej w Czerninie (15.000 zł), koniecznością zapewnienia pełnej kwoty na przebudowę drogi gminnej w Glince (85.000 zł) oraz z planowaną inwestycją w budynku OSP Osetno (c.o oraz przebudowa toalet) na kwotę 50.000 zł. Dokonano również przeniesienia wydatków w kwocie 20.000 zł., które przeznaczone zostaną na zakup komputerów do UMiG.

Zwiększono budżet po stronie wydatków o kwotę 150.000 zł., które to środki przeznaczone zostaną dołożone kwoty przeznaczonej na wymian e nawierzchni drogi oraz chodników przy ul. Piłsudskiego. Środki te pochodzą z chwilowej rezygnacji z wykonania elewacji budynku UMiG. Nie oznacza to rezygnacji z remontu elewacji. Związane jest to z podjęciem próby znalezienia środków zewnętrznych na choćby częściowe sfinansowanie tego zadania, które przywróci należny blask temu zabytkowemu obiektowi. Sytuacja wygląda tak, że budynek UMiG znajduje się w ewidencji zabytków. To – zgodnie z obecnymi przepisami – nie pozwala gminie sięgać po dofinansowanie. Trzeba budynek przenieść do rejestru zabytków i wówczas będzie można sięgać po środki zewnętrzne. Trzeba na to nieco czasu. To samo dotyczy rewitalizacji wieży ciśnień.

W naszym mieście prawdopodobnie powstanie rondo, które rozwiąże wąskie gardło komunikacyjne, jakim jest skrzyżowanie Al. Jagiellonów z ul. Podwale. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei, która jest właścicielem tej krzyżówki przygotowała 4 koncepcje rozwiązania tego problemu. Wszystko wskazuje na to, że zwycięży koncepcja randa podłużnego – poinformowała burmistrz. Zakładany koszt realizacji tej inwestycji wyniesie ok. 2,2 mln i jest to sprawa DSDiK. Gmina dołoży 50% do wykonania dokumentacji. Ostatecznie jak rzecz cała będzie wyglądała dowiemy się gdzieś za miesiąc.

Po 1 maja rozpocznie się remont chodników na ul. A. Krajowej, od banku PKO po sklep „U Jerzego”. Będą utrudnienia, ale by zjeść omlet trzeba najpierw stłuc jajko.

Gruntownego remontu doczeka się ul. Wrocławska. Kwota tej gruntownej modernizacji – 8.000. 000 mln z hakiem. Płaci DSDiK a nasz wkład to niespełna milion.

Burmistrz poinformowała też o stanie prac przy budowie 2 – stronnego zasilania miasta. Prace – jak oficjalni poinformowała szefową gminy „Enea” – przy tej inwestycji zakończą się do 1 kwietnia 2019 r. Tak ,że można oczekiwać, iż w II półrocze 2019 r. będziemy mieli upragnione 2 - stronne zasilanie.

Szefowa gminy poinformowała radnych o sytuacji wokół obwodnicy. Wykonawca dokonał zmian w projekcie, których zażądał wojewoda dolnośląski i oczekuje na wydanie przez niego decyzji. Wojewoda ma na to czas do 30 kwietnia. Wypada mieć nadzieję, że tym razem wojewoda wyda decyzję a nie postanowienie. Różnica jest taka, że z negatywną decyzją wojewody wykonawca będzie mógł iść do sądu a postanowienia zaskarżyć nie można. Sytuacja staje się groźna, gdyż w sierpniu 2017 r. upływa termin pozwolenia na tę budowę. Przypomnieć też trzeba, że w mocy pozostaje pozytywna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dotycząca tej inwestycji. Ponadto mocna zniecierpliwienia występuje po stronie wykonawcy, który ma już powoli dość biurokratycznych przepychanek. Tak więc obecnie ruch należy do wojewody, od którego zależy czy będziemy mieli obwodnicę (no, nie we wszystkich jej przebieg wywołuje spazmatyczny zachwyt), ale obawiam się, że jak nie teraz, to bardzo długo poczekamy na obwodnicę. Obyśmy nie stali się ofiarami prymitywnej polityki.

Przetarg na wykonanie ul. Piłsudskiego zostanie rozstrzygnięty po 1 maja. Rozstrzygnięto przetarg na wykonanie ul. Piłsudskiego. Wykonawca „Brukpol” ze Strzelc Wielkich, gmina Piaski, wykona to zadanie za nieco ponad 619.000 zł.

„Jak nie teraz zrobimy, to nie wiem, czy ktoś to zrobi. Rynek to wizytówka miasta” – to słowa burmistrz o gruntownym remoncie rynku. Odbył się jeden przetarg, ale nie przyniósł on rozstrzygnięcia. Gmina chciała na ten cel przeznaczyć 950.000 zł, a jedyny podmiot, który stanął do przetargu wyceniał swoją pracę na 2.081.015,80 zł. Kolejny przetarg na wykonanie tego zadania zostanie wkrótce ogłoszony.

Przetarg na dokończenie rewitalizacji budynku Wieży Głogowskiej odbędzie się 9 maja. Na ten cel dostaliśmy dofinansowanie w kwocie 40.000 zł. Będzie oczyszczona elewacja od wysokości 6,7 m wzwyż.

Ponadto burmistrz poinformowała, że gmina wygrała w I instancji proces z pierwszym wykonawcą „Delfinka” – firmą „Swimmingpools Baseny”. Sąd nakazał firmie wypłacić naszej gminie 550 tys. zł. Okazuje się, że gmina zrywając z tą firmą umowę zrobiła dobrze. My zerwaliśmy umowę o 11 a oni o 13. Oczywiście firma się odwoła i sprawa jeszcze potrwa.

Sesja trwała 37 minut. 

wtorek, 27 marca 2018

Cud remont!

W ostatnim numerze „Życia powiatu” na stronie tytułowej odnajdujemy tekst zatytułowany: „Te donosy budzą we mnie odrazę”. Tekst zawiera rozmowę pracownika Urzędu Gminy Niechlów z wójtową tej gminy Beatą „Bukietową” Poną. Temat rozmowy: zasługi pracodawczyni Pawła Wróblewskiego dla gminy Niechlów ze szczególnym uwzględnieniem remontów budynków dla repatriantów w Lipowcu i Sicinach. Cel rozmowy: ukazanie wredności na podłożu politycznym działań radnych, którzy ujawnili sporą ilość nieprawidłowości przy tych remontach.

Madame „Bukietowa” przy pomocy swojego pracownika, ukazuje bezmiar ludzkiej zawiści, która może skutkować: „Taką postawą narażają gminę na poważne straty finansowe”. Nie bardzo rozumiem, jak mogą narazić gminę na jakiekolwiek straty skoro wszystko jest w porządku? No, ale dla mnie rozumowanie „Bukietowej” nigdy zrozumiałe nie było. W końcu ona była w „SamejBronce” a ja nie, bo inaczej rozumowałem.

Co prawda „Bukietowa”: przyznaje w wywiadzie (ha!, ha!, ha!), że: „(…) podjęliśmy decyzję o odbiorze inwestycji z wadami”, ale jakoś nie ma to wpływu na dalsze jej wynurzenia. I tak, za wszystko odpowiedzialni nieodpowiedzialni radni, którzy dostrzegli nieprawidłowości. Oczywiście - wg „Bukietowej” – dostrzegli te nieprawidłowości z powodów politycznych. Inne motywy nie przychodzą „Bukietowej” do głowy. Na przykład, że są uczciwi, że nie podoba się im efekt końcowy remontu, o czym za chwilę.

Utyskuje „Bukietowa” nad tym, że radni: „(…) donieśli natychmiast doi powiatowego i wojewódzkiego inspektora budowlanego, do Urzędu Marszałkowskiego, do prokuratury.” Według niej przeszkadza to w bieżącej pracy urzędu: „Tak wiele przecież mamy w tym roku do zrobienia” – kwili swojemu podwładnemu, co ten łyka niczym pelikan. Ale jak nie łykać z ręki, która karmi?

Tak więc szanowna „Bukietowa” martwi się, że cztery literki odpowiednie służby (ku temu powołane!) się zajmują! A przecież ma wprawę w rozmowach np. z prokuraturą czy Najwyższą Izbą Kontroli. Kobieto! Nie wymiękaj! Dasz sobie radę! Posiłkuj się kobieto doświadczeniem.

Biorąc egzemplarz tej dziwnej gazetki do ręki sądziłem, iż „Bukietowa” oraz jej pracownik ozdobią ten egzemplarz zdjęciami wyremontowanych budynków dla repatriantów. Wertuję raz, drugi, trzeci i nic! A ponieważ osiągnięć „Bukietowej” jestem ciekaw niezmiernie, sam musiałem zadbać o ich wizualizację. I tak mają Państwo poniżej zdjęcia budynku poznaczonego dla repatriantów w Lipowcu pod nr 17.

Tak oto godnie naszych rodaków ze Wschodu zamierza przyjąć „Bukietowa”. Niech wiedzą repatrianci, jaki ma kobieta gest! Jak ich szanuje, docenia trwanie przy polskości, ich miłość do ojczyzny. Parafrazując Bareję: „To jest remont na skalę naszych możliwości. Ty wiesz Czytelniku co my robimy tym remontem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!” Klękajcie narody!
W zamówieniu na remont tego budynku zapisano: „Przed przystąpieniem prac remontowych ścian, należy wykonać wzmocnienie ścian zewnętrznych w miejscach pęknięć i zarysowań, wg części projektowej opracowanej przez konstruktora.” Owszem, ścianę wzmocniono, ale wzmocnienie wzięło i odpadło. Błąd w sztuce budowlanej? Ale skąd! Wzmocnienie ściany było politycznie zaangażowane, szykowało się do wyborów i by skompromitować „Bukietową” odpadło! Za tym niecnym czynem wzmocnienia stali określona grupa radnych, która nie docenia remontów dokonanych za pozwoleniem „Bukietowej”. Remontożercom mówimy stanowcze nasze stanowcze: nie!


Przy antenie widać naturalna wentylację, którą mieszkańcom
będą dostarczane nowe wydania "Życia powiatu".
Wypytywana ostrzega też wszystkich, że: „Wiemy już kto dopuszcza się tych wszystkich insynuacji. Zapewniam, że od wszystkich tych osób będziemy dochodzić wysokiego zadośćuczynienia na drodze sądowej.” I jest to uczciwe przedstawienie sprawy, bo jak Państwo widzą remont budynku w Lipowcu jest jasnym dowodem na prawidłowość jego przeprowadzenia. Jak wiemy, w naszym kraju, płaci się przed a nie po robocie. I ci, którzy sądzą inaczej są idiotami. A może odwrotnie?

wtorek, 20 marca 2018

Nadtroskliwość?

Odwiedził mnie ostatnio mój przyjaciel, który niegdyś tu się urodził, pobierał nauki, romansował, pił wódkę (ze mną też!) i żył przez wiele lat w naszym mieście, by opuścić je w poszukiwaniu swojego miejsca w świcie. Otóż ten mój kolega zwrócił mi uwagę na pewne zjawisko dotyczące ruchu drogowego.

Osobiście dla mnie przepisy te, to dla mnie tabula rasa. Kolega natomiast, człowiek światowy, posiadacz wypasionej bryki zna się na tych zawiłościach. Kiedy robiliśmy objazd miasta, które odwiedzał po kilku latach i chciał poznać jego obecne oblicze, zwrócił mi uwagę na pewną, jak to nazwał „anomalię” i „absurd” towarzyszący pewnemu znakowi. Otóż spytał mnie czy wiem o czym informuje taki oto znak:

Ja bym nie wiedział?! Wysiliłem więc umysł, poddałem głębokiej analizie wskazany znak. Sprawa była banalna. Odrzekłem więc, że: „.do tego miejsca mogą przyjeżdżać samochodem ojcowie z synami, by pograć w piłkę pod oczami  troskliwych teściowych, które mają ich na oku, patrząc na nich z okien domku stojącego na zakręcie.” Jak Państwo widzą patrząc na załączony znak, wywód mój był logiczny pod względem moich zdolności do odczytywania pisma piktograficznego.

Okazało się jednak, że tkwię w błędzie okrutnym, bo znak ten oznacza: „strefę zamieszkania”. Patrzę i rzeczywiście: dookoła domki,. Znaczy, że ludzie tu mieszkają. Kolega wytłumaczył mi znaczenie tego znaku wg przypisów ruchu drogowego. Z jego wyjaśnień wynikało, że w takiej strefie obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km/h. Znak ten oznacza również, że pieszy ma pierwszeństwo przed pojazdami. Co do pojazdów, rzekł mój biegły w ruchu drogowym kolega, to mogą one parkować jedynie w miejscach do tego przeznaczonych. Jeżeli istnieją progi zwalniające, to nie muszą być one oznaczone znakami pionowymi, które informują o ich istnieniu.


Wszystko to pięknie, ale co mnie ma to obchodzić? – spytałem. I tu mój kolega zawrócił i przewiózł mnie po ślicznej ulicy Platanowej. Przy wjeździe na tę ulicę stoi znak „strefa zamieszkania”. Jedziemy. Kolega do mnie: licz pasy! Liczę: jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, siódmy, ósmy, dziewiąty. Uf! Koniec. A teraz licz znaki informujące o istnieniu przejść dla pieszych. Dal twojej informacji: powinny być po dwa przy każdym oznakowanym przejściu dla pieszych. Jedziemy a ja liczę: dwa, cztery, sześć, osiem, dziesięć, dwanaście, czternaście, szesnaście, osiemnaście. Wszystko gra! – melduję koledze uradowany, że na ulicy Klonowej i pasy tak liczne i znaki o ich istnieniu zgodne z prawem drogowym. I pierś ma radośnie faluje, że w mieście moim tak akuratnie przepisów się przestrzega. Dumny cały jestem!

A kolega zagaja: czy wiesz, że znak „strefa zamieszkania” powoduje, iż żadnych przejść dla pieszych w tej strefie się nie maluje?! A jak przejść nie trzeba malować, to po jaką cholerę tu je namalowano?! Dla bezpieczeństwa! – wykrzykuję. Ależ Robciu, to właśnie znak „strefa zamieszkania” owe bezpieczeństwo gwarantuje, bo tu panem i władcą niepodzielnym jest pan pieszy. Ponadto w takiej strefie można parkować tylko w miejscach do tego przeznaczonych. Tak stanowią przepisy. Pokaż mi tu takie miejsce?! Jeżeli mówisz o bezpieczeństwie, to gdzie są progi zwalniające, które debili powstrzymają przed szarżami? A ja buzię w ciup, bo co będę dyskutował z faktami?

A kolega peroruje: a wiesz ile kosztuje wymalowanie jednego pasa przejścia dla pieszych?: A ile trzeba zapłacić za znak informujący o przejściu? Nie wiesz! To się dowiedz. Bo po mojemu jest tak: albo tu u nas idiota tę strefę ustanowił, albo ktoś ma dolę za malowanie niepotrzebnych - wg prawa - pasów i stawianie, co za tym idzie, zbędnych znaków. Ale kto bogatemu zabroni? Bo nasza gmina bogata Robciu jest? Nie? Ten cały znak, to fikcja kochany! I to kosztowna!

Sprawdziłem. Znak drogowy towarzyszący przejściu dla pieszych, to wydatek ok. 200 zł. Koszt znaków: 18 × 200 zł = 3600 zł. Pasy tam nie są malowane, ale wyłożone białą kostką, która zapewne też nieco kosztuje. 

Swoją drogą Platanowa to śliczna ulica. Ma około 530 m długości, 9 przejść dla pieszych, 18 znaków informujących o przejściach, zakaz parkowania samochodów na ulicy, co podnosi estetykę ulicy, gdyż ulica nie jest zagracona a znak "strefa zamieszkania" wpływa znacząco na ciśnienie jej mieszkańców. Obyśmy zdrowi byli!

poniedziałek, 19 marca 2018

Smog nabiałowy

Dzisiaj ok. 16.15 taki oto uroczy, powabny, pełen wdzięku, i niezwykle pobudzający wyobraźnię, widok Spółdzielni Mleczarskiej „Demi” oczom licznych mieszkańców naszego miasta się ukazał.




Można rzec, że w ten sposób „Demi” przypomina górowianom, że istnieje i produkuje mocą swą całą. Osoby mało zorientowane sądzić mogą, że ten dym czarny jak heban, ale niestety nie tak cenny i pożądany, jest swoistą formą reklamy „Demi”.

Wieść gmina jednak niesie (chociaż ludzie różne rzeczy mówią), że ów dym z zabytkowego komina powstał na skutek spalenia w piecu służbowych gumowców Prezesa Zarządu Dariusza Jarosława Dąsala, z których to pan prezes podobno wyrósł. Nie wiem jak tam było naprawdę, ale jeżeli to skutek spalania gumy, to nie wiem czy pan prezes wie, ale tego produktu w piecu nie spalamy. Zresztą, to co spalano, sądząc po konsystencji dymu, też nie powinno się spalać.


Ale jeżeli był to chwyt reklamowy, to wyszedł prezesowi! „Demi” było na ustach połowy miasta. Prezesowi gratuluje reklamowego pomysłu, ale nie prosimy o repetę. 

Cywilizowanie myjni

A na najnowszej górowskiej myjni nowe porządki nastały. Zgodnie z ustaleniami pojawiła się tabliczka z prośbą, by w godz. do 22.00 do 6.00 nie myć samochodów na stanowisku przy ul. Kościuszki. Stanowiska są ponumerowanie a więc dla każdego klienta sprawa jest jasna. Szanujmy ciszę nocną i jej nie zakłócajmy. Można uprzejmie prosić?


A przecież uprzejma prośba jest fundamentem ładu społecznego. Ja grzecznie poprosiłem właścicieli myjni o wywiązanie się z ustaleń i oni równie grzecznie się z zaciągniętych zobowiązań się wywiązali. Teraz to już porządne „biznesmeny” są! Jak oni grzeczni to ja też. W dowód wdzięczności usuwam wcześniejszego posta na temat ich ukochanej myjni. Tym bardziej, że w ciągu 3 – 4 tygodni zainstalowany zostanie tam ekran dźwiękochłonny i powinno być w „porzo”. No, niech robią biznes, ale z poszanowaniem praw innych ludzi. Nie po trupach, panowie!

Z drugiej strony kilku moich znajomych, którzy z usług tej myjni korzystali wielce chwaliło sobie jakość usługi. Ja tam się na tym nie znam, ale twierdzili oni, że na mytych pojazdach nie ma zacieków, co oznacza, że nie oszczędza się tam na chemii niezbędnej do porządnego wymycia samochodu. Według niech w tej myjni najlepiej można wymyć swoje autko. Chwała za to właścicielom. Tak trzymać.


Przewiduje się dalsze poszerzenie działalności myjni. Koncepcja poniżej.