Translate

czwartek, 18 września 2014

W krainie wyborczych fantazji - cz. I

W trzeciorzędnej gazetce noszącej zupełnie na wyrost pompatyczny tytuł „Życie powiatu” ukazała się druga część płatnego ogłoszenia Beaty Pony, która kandyduje na wójta gminy Niechlów.

Pretendentka do fotela wójta zapewnia, iż przedstawiony przez nią program: „Odzwierciedla w pewnym stopniu potrzeby i marzenia naszej wspólnoty samorządowej.” Pomarzyć dobra rzecz a realia zazwyczaj marzenia zabijają. Ponadto szanowna pretendentka informuje Czytelników, że kandyduje: „w ramach struktury "Regionalnego Centrum Niezależnych w Górze” oraz, iż RCN zawarł: „porozumienie o współpracy ze Stowarzyszeniem Obywatelski Dolny Śląsk Rafała Dutkiewicza.” 

Co ma prezydent Wrocławia do gminy Niechlów nie pojmuję, ale zawsze można się pochwalić, że jest się od prezydenta Wrocławia. Było się od Leppera, to można i od Dutkiewicza. Byle dorwać się do koryta. 

Zresztą wiadomym już jest (albo prawie wiadomym), że prezydent Wrocławia ma startować do sejmiku dolnośląskiego z pierwszej pozycji również w naszym powiecie. Ma on otwierać listę Obywatelskiego Dolnego Śląska i zjednoczonej z nim Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Jednym słowem prezydent Wrocławia ma robić za zanętę i przynętę (żywca). Tym sposobem Platforma, rzekomo Obywatelska, ma zamiar nałapać mnóstwo głosów wyborczych leszczy, na których zadziała czar nazwiska prezydenta Wrocławia. Ciekawe ilu durnych da się na ten prostacki pomysł złapać?

Powróćmy do programu kandydatki Beaty Pony, zwanej przeze mnie niegdyś „Bukietową”. Jeżeli zostanę wybrana” – rozmarza się Beata Pona – „to, jako wójt będę kontynuować realizację słusznych idei, przedsięwzięć i korzystać z istniejących zasobów kadrowych” – zapewnia kandydatka. Niestety, nie dowiadujemy się jakie słuszne idee są obecnie realizowane przez wójta Jana Głuszkę. A które realizowane idee wójt realizuje niepotrzebnie, bo są niesłuszne. Jednocześnie kandydatka puszcza i mruży oczka do kadry urzędniczej i zapewnia, że zmiana władzy nie spowoduje zmian kadrowych. Ot, takie pitu – pitu dla intelektualnych fajtłapów.

Będę wsłuchiwać się w głosy wyborców, wprowadzając konieczne zmiany, byśmy dotrzymali tempa zmieniającym się warunkom życia” – deklaruje pretendentka. Akurat w to to ja nie wierzę, bo żywo mam w pamięci, jak będąca starostą Beata Pona zachowała się w sprawie likwidacji Sądu Grodzkiego w Górze

Na terenie gminy Niechlów zebrano podpisy z protestem wyborców w tej sprawie. Wójt zawiózł te podpisy do starostwa, wręczył niezapomnianej „Bukietowej” a ta włożyła je do szuflady. Szuflada jej biurka przyjęła protest z milczącą aprobatą i zamknęła się na głucho. Podpisy leżały w mroku zapomnienia i nigdy nie zostały wykorzystane. Taki to szacunek i „wsłuchiwanie się w głosy wyborców” praktykowała starościna Beata Pona. A wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Podoba mi się też takie zdanie: „Doświadczenie się nie kupuje, ale rutyna ogranicza kreatywność i szukanie nowych rozwiązań, pozbawia życie smaku.” Pięknie powiedziane! W tym zdaniu pretendentka raczyła wrzucić kamyczek do ogródka wójta, błysnęła znajomością słowa „kreatywność” i zapewniła, że nie obcy jest jej smak życia. W to ostanie wierzę, bo niegdyś Beata Pona zaznała smaku życia stojąc na czele Stowarzyszenie Szkoła Reymontowska w Witoszycach. Oj! Smakowano tam życie na całego! Szczególnie z dotacji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. W wielkim finale okazało się jednak, że prokuratura nie pochwala dotowanego ze środków publicznych tego sposobu smakowania życia.

Dajmy sobie szansę tworzenia lepszej rzeczywistości” – nawołuje kandydatka. Lepsza rzeczywistość wiąże się dla Beaty Pony z dotacjami unijnymi. Zapowiada, że dzięki unijnej kasie: „będziemy budować infrastrukturę jak i tzw. kapitał ludzki.” Z ubolewaniem jednak stwierdzam, że autorka programu wyborczego nie precyzje tematu "infrastruktura" i "kapitał ludzki". Najważniejsze, że dobrze to brzmi. A jak wiadomo, w wyborach trochę picu nie zaszkodzi. „Pic nie boli więc picuj do woli” – mawia klasyk tego gatunku i mój dobry znajomy Adam, ale nie Mickiewicz.

Sprawą priorytetową jest bezpieczeństwo” – słusznie stwierdza kandydatka na wójta. Słusznie zauważa, iż stan wałów przeciwpowodziowych jest zły. Słusznie też konstatuje, że jest to zadania władz we Wrocławiu. I zapowiada walkę we Wrocławiu o naprawę wałów. Jak znam kandydatkę na wójta walka ta będzie bezwzględna, uporczywa i bezkompromisowa. Aż do zupełnego zwycięstwa! Tak jak walka o utrzymanie Sądu Grodzkiego i Wydziału Ksiąg Wieczystych w Górze. Jedno i drugie szlag trafił!

W ramach walki o większe bezpieczeństwo kandydatka zamierza: „uruchomić instalację wczesnego ostrzegania o zagrażającym niebezpieczeństwie.” Szczegółów konstrukcyjnych owej „instalacji” nie podaje, ale słyszałem, że przed powodzią, gradem i wichurami mają ostrzegać specjalnie wyszkolone koguty, które będą w każdej wsi. Jedno pienie – pożar. Dwa pienia – grad. Wichura – trzy pienia. Problem podobno jest tylko z tym, że te cholery pieją też z rana. Ale podobno prace nad doskonaleniem „Koguciej instalacji wczesnego ostrzegania” trwają.

Beata Pona zapowiada też – i słusznie, że: „W miarę posiadanych i pozyskanych środków konieczna jest sukcesywna budowa gminnych dróg dojazdowych do posesji oraz osiedli, a także chodników i ścieżek rowerowych.” Idea jak najbardziej słuszna. Wie jednak, że biedna gmina sama nie podoła temu wysiłkowi. I szuka wspólników. I tu mnie rozbawiła, bo wśród wspólników wymienia powiat. Być może kandydatce obiło się o uszy, że obecny starosta – Wielce Czcigodna Pomyłka z Platformy, rzekomo Obywatelskiej (jakiż truizm z mojej strony! Wszak Wielce Czcigodna Pomyłka tylko z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, może się wywodzić!), też zapowiadał poprawę stany dróg powiatowych i wojewódzkich. 

Niestety w życiu jest tak, że przedwyborcza zapowiedź realizacji czegoś jest gwarancją braku realizacji zapowiedzi po wyborach, czego wymownym i namacalnym dowodem jest właśnie Wielce Czcigodna Pomyłka, czyli starosta Piotr Wołowicz. Kandydatka oczekuje pomocy od powiatu! A powiat od państwa, bo ledwie dyszy. On już nawet nie dyszy! On dusi się w spazmach. Tak więc zapowiadana współpraca kandydatki na wójta w dziele budowy i naprawy dróg z powiatem świadczy o jej braku wiedzy na temat stanu powiatu. Ot, takie przedwyborcze pitolenie.


C.d.n.

Post dla Pana W - tajne/poufne

Niniejszy post ma prawo czytać tylko Pan W., który raczył skierować do maila. Reszta z Państwa czytając ten post bez zgody mojej i Pana W. popełnia przestępstwo czytania cudzej korespondencji i gruby, towarzyski nietakt. 
Szanowny Panie,
z przykrością muszę Panu wyznać, iż ja sam i moje serce, są w wielkiej rozterce. Na mój gust i stan wiedzy, to chyba "Dziczek". Życie jest jednak płynne i niesie ze sobą liczne niespodzianki. Być może zaszła zmiana nazwy, ale gdzieś to obaj przeoczyliśmy.

Zna Pan moją wielką admirację, którą czuję do władzy. A proszę zauważyć, że administratorem trasy jest nasza gmina. Ona to zamówiła owe tablice, zapłaciła i treści napisów zaakceptowała i umieścić w lasach poleciła. Ona też - władza - z całą pewnością owe tablice przed montażem oglądnęła i majestatem swojej nieomylnej we wszystkim władzy zaakceptowała do powszechnego użytku. A więc oczy widziały a gały i zmysły władzy nie protestowały.

Znaczy się Szanowny Panie - nazwa trasy jest prawidłowa. I nie nam, których łaska władzy nie ogrzewa, po licach nie pieści, do których perskiego oczka nie puszcza, sądzić takie rzeczy. Był "Dziczek" jest "Dzieczek". Wielkie mi mecyje!

P.S.

Mam do Pana prośbę, żeby Pan o tym nikomu nie mówił. Pan wie, że jesteśmy w okresie wyborczym i zaraz jakieś opozycyjne padalce rzucą się na władzę, szarpać zaczną, gryźć po łydkach, tak że i oczka z rajstop polecieć mogą a nie daj Boże i koronki z bielizny. Zajadłe opozycyjne cholery są! A to zaszkodzić może i cieniem na jasnym licu władzy się położyć. Mielić ozorami zaczną, że za lipę i tandetę gmina zapłaciła, dochodzić zaczną kto winien. A winien, jak to u nas w zwyczaju nikt nie jest. Jakoś tak samo się zrobiło Panie. Zażądają poprawek w tekście. A to Panie cholera koszty! Więc umówmy się, że nic się nie stało, nie mówmy o tym, bo wiadomo, że jak się o czymś nie pisze i nie mówi to to nie istnieje. A gdyby kto pytał Pana o zdjęcie, to mów Pan, że kontrkandydaci podrzucili i będzie git. Pan zachowaj dyskrecję i ja ją zachowam, bo ten post tylko Pan możesz czytać.

Życzenia dla pracowników "Mrówki"

Z okazji 2. rocznicy urodzin "Mrówki" w Górze składamy wszystkim naszym pracownikom wyrazy podziękowania i szacunku za Państwa pełną zaangażowania pracę w firmie. Doceniamy Państwa rzetelną pracę i profesjonalizm w realizowanych przedsięwzięciach. Pragniemy przekazać nasze słowa uznania za Państwa sumienność wyrażającą się w codziennej pracy oraz osobisty wkład w rozwój firmy. Dziękując za owocną współpracę, życzymy dalszych sukcesów i wszelkiej pomyślności Państwu i ich Rodzinom.

Ewa i Krzysztof
Urbaniakowie

Propaganda pod rękę z niemocą

Fajnie jest, że górowskie zabytki doczekały się w końcu jakiegoś opisu o swojej historii. Każdego musi cieszyć fakt, iż w krajobrazie naszego miasta pojawiły się tablice informujące o historii górowskich zabytków. Tablice, w sumie 5, są estetyczne i ładnie komponują się z otoczeniem. Przy okazji możemy jednak się przekonać jak niedużo zabytków jest w naszym mieście. Pięć tablic opisujących zabytki będące we władaniu gminy na terenie Góry i na tym koniec. Marzenia o wybitnie zabytkowym charakterze naszego miasta można między bajki włożyć.

Szkoda też, że to co pozostało też nie jest najlepiej znane. Weźmy dla przykładu nasza wieżę głogowską. Ilu górowian było w jej wnętrzu? Ilu spoglądało z jej szczytu na panoramę naszego miasta? O ile dobrze pamiętam, to ostatnio obiekt ten górowianie mogli zwiedzać chyba w r 2001. Okazję ku temu stworzył wernisaż, który zorganizowała tam znana górowska plastyczka Grażyna Onichimowska

Wówczas też z wieży głogowskiej koncerty dawała niezapomniana i niedoceniona nigdy orkiestra „Pozor Band”. Och! Grali chłopaki jak z nut pod kierunkiem górowianina Tomka Klukojcia! Jak oni grali! Na saksofonie altowym dawał z siebie wszystko Marcin Bujek zwany „Małym”. Marcin Masalski („Masa”) uwielbiał improwizować na saksofonie tenorowym. Z puzonów dźwięki wydobywali Krzysztof Sadowski i Karol Musielak, którzy zawsze coś do granych utworów dodali ze swoich wówczas bardzo młodzieńczych serc, pełnych pasji i miłości dla muzyki. „Rudi” – Krzysztof Wnecel dawał czadu na basie. Marcin Piskorz na swojej trąbce „Magdalence” czarował słuchaczy swoja grą. Grzegorz Luty jako druga trąbka nie ustępował w niczym koledze. Grzegorz dodatkowo przez pół roku grał w każdą niedzielę o 12.00 hejnał z wieży głogowskiej. Chłopcy mieli 16 do 18 lat, tworzyli zgraną grupę koleżeńską, szanowali się, lubili i przede wszystkim kochali muzykę. A zagrać potrafili wszystko! „Pozorki” były i „oki”, i w „porzo!” – mówiąc krótko.

Niestety, nie ma pomysłu i nikt nie stara się o to, by wykorzystać wieżę głogowską czy wieżę ciśnień w celach turystycznych. Oba obiekty zamknięte są na cztery spusty tak, jakbyśmy zabytków mieli niczym Francja zamków nad Loarą. Ze smutkiem stwierdzam, że żadna władza nie czuje tego tematu. Obecna również.

Dlaczego to wspominam z tak wielkim sentymentem i uznaniem dla tych wówczas młodych chłopców a dzisiaj ojców, których wiatr rozwiał po świcie? Z powodu tablic opisujących historię zabytków. Nazbyt naciągana analogia – ktoś rzec może. Czyżby? – odpowiem.

Postawiono też taka tablicę na skrzyżowaniu ulic Staromiejskiej z Zamenhofa.
Postawiono taką tablicę wbrew rozsądkowi i chyba kpiąc sobie z mieszkańców i turystów, potencjalnych turystów. Nie wiem do czyjej durnej głowy mógł przyjść taki pomysł! Mi na ten widok ciśnienie skoczyło. Bo nie wiedziałem czy mam zachwycać się tablicą czy widomym znakiem niemocy włodarzy gminy w obliczu popadania zabytkowych murów obronnych w ruinę. A stan ten trwa już od nieomal 2 lat.

Owszem, gmina ogłaszała przetargi na odbudowę murów obronnych, ale chętnych do realizacji tej inwestycji nie było. Być może o braku zainteresowania decydowały względy finansowe. Podczas ostatniego przetargu zgłosił się jeden chętny do realizacji tej inwestycji, ale chciał on za odbudowę murów obronnych 147.600 zł, podczas gdy gmina zamierzała na ten cel przeznaczyć jedynie 35.000 zł.

Rozbieżność oczekiwań jest więc znaczna, ale czy w obliczu ruiny zabytku ilość cyfr ma znaczenie? Przecież ta tablica, którą umieszczono tuż obok widocznego znaku indolencji władz gminy w kwestii remontu zabytkowych murów obronnych, stanowi dla nas wszystkich obelgę! To jest po prostu gigantyczny pic i ściema! Jak to o nas świadczy?! O nas, bo władza sprawująca rządy jest naszą władzą (model teoretyczny).
Jaka jest analogia pomiędzy „Pozor Bandem” a murami obronnymi? Ano prosta!

Chłopcy z „Pozor Bandu” też nigdy nie doczekali się pomocy od władz gminy. Co prawda burmistrz Dariusz Matkowski deklarował dobre chęci, ale jak zwykle na przeszkodzie stanął brak kasy. Kasy tej jednak nie brakowało, gdy zaangażowano w Domu Kultury kapelmistrza z Ponieca, który miał stworzyć orkiestrę dętą. Pan kapelmajster brał ok. 1500 zł miesięcznie za ten eksperyment. Wiadomo jednak, że nauczanie jest rzeczą trudną i stresującą, toteż podczas prób kapelmistrz swój stres odreagowywał rzucając - mniej lub bardziej celnie – buławą w uczniów. Z orkiestry wyszły nici, obciach i nic. Ale co wydano na kapelmajstra z Ponieca, to wydano! A pod bokiem był mocny rdzeń orkiestry w postaci sympatycznych chłopaków z „Pozor Band”, którym nikt z władz nie pomógł. I w poszukiwaniu chleba i lepszej przyszłości rozpierzchli się po świcie.

Murom obronnym też władza nie pomaga. Owszem, organizuje jakieś przetargi, ale chciałaby, by remont zabytku kosztował jak najmniej. Ja rozumiem troskę włodarzy gminy o finanse publiczne, czyli Państwa, ale to źle pomyślana oszczędność. Obecnie mur zawalił się w dwóch miejscach. Nie wiem czy odpowiedzialni pracownicy w gminie zrobili gruntowny przegląd stanu technicznego tego zabytku, czy jest jakiś raport, opracowanie na ten temat. Bo może się zdarzyć tak – niestety! – że któregoś dnia poleci kolejny kawałek zabytku. A jest to wielce prawdopodobne, bo kilka takich miejsc osobiście widziałem! I wtedy będzie wstyd! Ja wiem, że w okresie przedwyborczym fajnie jest rzucić czymś w oczy przechodniom – wyborcom. Ale może lepiej podejść do rzeczy pozytywistycznie i zapobiec potencjalnej katastrofie.


Umieszczenie tablicy murom obronnym w stanie zagrożenia  nie pomoże. Mądrzy ludzie wiedzą, że to przedwyborczy pic, a nierozgarnięci rzadko chodzą na wybory. Chyba, że stanowią elektorat górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej

wtorek, 9 września 2014

Z głębokim żalem

Dotarła do mnie wstrząsająca wiadomość. Wiadomość, która wielu mieszkańcom naszej gminy może odebrać chęć i pragnienie do egzystencji. Wiadomość ta jest wprost nieprawdopodobna i przez to trudna do przyjęcia dla wielu, bardzo wielu mieszkańców. Życie jednak jest niesprawiedliwe i przynosi nam wiele gorzkich niespodzianek.

Piszę tę rzecz z trudem i boleścią wielką. Były burmistrz Tadeusz Wrotkowski nie stanie do wyborów na burmistrza naszej gminy. Nasz Wódz, Ojciec, Matka, Dziadek i Prabaka w jednym, nie zaszczyci nas swoim nazwiskiem na liście wyborczej. Nie będziemy mieli okazji zagłosować na Niego, by dać wyraz swojej najgłębszej wierze w jego mądrość i wybitne zdolności przywódcze.

Tylko On mógł wyprowadzić nasze miasto i gminę z głębokiej zapaści. Tylko On mógł stworzyć tysiące miejsc pracy ze średnią 8000 zł netto bez obowiązku świadczenia pracy. Tylko On był w stanie spłacić gigantyczne zadłużenie naszej gminy ze swoich oszczędności ciułanych od I klasy szkoły podstawowej w Szkolnej Kasie Oszczędności. Tylko On nie był małostkowy wobec wykonawców nie dotrzymujących terminów wykonania inwestycji. Tylko On potrafił rozkładać ręce w papieskim geście braterskiej miłości i powiedzieć: "Wszak przyszedłem czynić tu dobro". Tylko On mógł zbawić nas firmą z Karlina i mielibyśmy dzisiaj gaz nie tylko za darmo, ale z dopłatą do zużytych metrów sześciennych. A jak żal fabryki kartonów wykonywanych z Jego przedwyborczej lipy!

Niestety! Sami jesteśmy sobie winni, że On nie będzie naszym Wodzem, Światłością Naszych Oczu, Zbawieniem, Papą Opatrznościowym. Żal ten widać na stronie "Górowskiej polityki", z którą łączę się w szczerym bólu, niewysłowionego żalu i rozpaczy w tej smutnej dla wszystkich godzinie.

Żal ten też widać na ulicach naszego miasta. Ludzie zatrzymują się jak skamieniali na tę straszliwą wieść. W centrum miasta pustkami świecą ławki i panuje straszna cisza nie przerywana charakterystycznymi dla tego miejsca odgłosami "gul - gul". Mijam starszą panią, która idzie zapłakana ulicą Żeromskiego. Powodowany chrześcijańskim uczuciem litości próbuję ja pocieszyć. Wcale jednak dobra kobiecina mnie nie słucha i mamrocze: "Weterynarz powiedział, że mojemu kanarkowi już nic nie pomoże!" Ze współczuciem pomyślałem, że tę dobrą kobietę może porazić wiadomość, że nie tylko jej kanarkowi weterynarz nie pomoże. Jemu też nic. Czas rejestracji minął. O bezlitosna litero prawa wyborczego!

Słońce, które tego dnia tak pieściło nas swoimi promieniami przygasa. Ono już wie, że nasza gminą, ba! - ludzkość, całą dotknęło nieszczęście. W parku "Solidarności" dwa psy mają zatwardzenie. Suczka łasi się do psa a ten z obojętnością podchodzi do jej zalotów. Widać od razu, że pies czytał straszliwe wieści z bloga "Górowska polityka". Tknęła go impotnecja.

Drogę przebiega mi rudy kot o melancholijnym wzroku, który obojętnie spogląda na tłustą mysz wybiegającą bez przepustki z młyna. Zero zainteresowania kolacją ze strony kota. I nagle dzieje się coś dziwnego. Kot praska i łapą wskazuje myszy kierunek na cukrownię. Mimochodem spoglądam w tamtą stronę i zastygam w geście niepomiernego zdziwienia i grozy.

W promieniach gasnących promieni słonecznych widzę przeogromne zarysy głowy ludzkiej, ale bez wyraźnych ludzkich zarysów. Głowa ta wisi nad horyzontem i ma barwę purpury. Jaśnieje i faluje. Po chwili nabiera rysów ludzkich. Krzaczaste brwi przypominające krzaki agrestu okalają doskonałą łysinę. Widać zarys oczu i charakterystyczny kształt czerepu. Tak! Tak! Tak! To On! W całym swoim majestacie, grozie i władczości.

Tłusta mysz wyciaga skrzypce a kot harmonijke ustną. Do uszu moich dobiegają pierwsze takty wszystkim starszym rocznikom "Międzynarodówki". I ja już wiem, że to On, Ojciec Tadeusz, który w młodych latach był lektorem jedynie słusznego komiteteu pewnego szczebla. Tak! "Toż On sie tego nauczył podczas studiów na wieczorowym Uniwerystecie Marksizmu - Leninizmu"! Tylko tam tego uczyli!

Jak oszalały klaskam w dłonie, bo widzę, że On po ludzku jest, bierze nadal udział w grze! Dwie starsze kobiety klękają z czcią przed tym cudownym widokiem i w ekstazie krzyczą "Ojcze Dyrektorze!" Mityguje obie leciwe damy, że to On, to Dawca Dobra i Nadziei - Burmistrz Tadeusz. Ale gdzie tam! Zapomnij! Obie oszalałe z niepojętej dla mnie radości wynikającej z pomyłki krzyczą: "Ojcze Dyrektorze!"
"Nietutejsze jakieś, pomyślałem. Jakby były tutejsze to by naszego lokalnego Zbawiciela poznały!"

Wtem wiatr zaczął jakiś wiać z siłą ogromną, porywisty i zimny, przenikający do szpiku kości. Wiatr od wschodu. Cieniem pokryło się dostojne promieniujące purpurą obliczę tego, który nam szczęśliwość doczesną obiecał. Od strony Czerniny, Ligoty i Kruszyńca po niebie cień konia gonił w pędzie straszliwym. Cień ów kładł się na ziemię czyniąc na niej mrok. Ptaki strachliwie milkły, kwiaty zamykały swoje kielichy, trawa żółkła, świeże pieczywo zamieniało się w czerstwe a woda w pobliskiej fontannie zagotowała się z przerażenia.

Na grzbiecie wierzchowca - cienia widać było wyraźnie zarys kobiety o długich blond włosach, która dźgając cień wierzchowca z furią zmierzała w stronę czerepa na wieczornym niebie. W rękach amazonki - walkirii widać było broń damską w postaci patelni, trzepaczki do dywanów oraz durszlaka. Czerep purpurowy zmarszczył się, skarlał, ale nie zdążył się schować. Trzy uderzenia pełne furii, pasji i zapamiętania spowodowały wyraźny uszczerbek na niebiańskim wizerunku. Patelnia oderwała górną cześć czerepa, trzepaczka zmiotła nasadę nosa i krzewy agrestu, które spadły nieopodal mnie, a durszlak dokonał dzieła zniszczenia rzucając wydatny nos i szczęki na drogę A5. Zapadła ciemność całkowita. Słychać tylko było śmiech amazonki - walkirii i jej słowa: "Nie właź mi więcej w szkodę!"

W zamyśleniu i rozpaczy, z poczuciem pełnego sieroctwa tego miasta i gminy mijałem drzewa, z których w geście lamentu sypały się obficie liście. "I on spadł jak liść" - pomyślałem sobie - "I jak my damy sobie radę bez niego?!"

Czarno widzę przyszłość nas, mieszkańców gminy. On był człowiekiem na ciężkie czasy. Nadzieja jego powrotu na fotel, który z racji Jego nadludzkich przymiotów należał mu się na zawsze, już się nie ziści. Amazonka - walkiria przegnała nawet cień nadziei. "Kto jej da radę?"

Ekologiczne love story 2

Ciąg dalszy postu "Ekologiczne love story 1".

Prezes z "Ekokogeneracji" biega z mikrofonem po sali widowiskowej Domu Kultury i wciąż tłumaczy i objaśnia ogrom szczęścia jakie spłynie na nas, górowian, po uruchomieniu kotłowni. A ja wciśnięty w kąt kinowj sali, pełen wrodzonej mi nieśmiałości, zastanawiam się tylko dlaczego szanowny prezesik Wojciech mówi o tym wszystkim nam, mieszkańcom Góry, a od końca lipca br., czyli przez ponad miesiąc, nie potrafi uzupełnić uwag górowskiego Sanepidu do swojego raporty o oddziaływaniu kotłowni na ciepłą wodę na środowisko?

I kiedy tak mowa - trawa prezesa Wojciecha z "Ekokogenaracji" leje się nieprzerwanym strumieniem w sali kinowej odruchowo spoglądam na rząd przed siebie, gdzie w najlepsze dokazuje platformerska przedszkolna gromadka. A platfusowe przedszkolaki najwyraźniej lata szkolne sobie przypomniały i  robiły tego dnia za "V kolumnę" wymierzoną w szefową gminy, którą ja - o czym wcześniej wielokrotnie wspominałem - wielbię i czcią przemożną otaczam.

Na platfusowym przedszkolu najmniejszego wrażenia nie zrobiły przestrogi prezesa Wojciecha, który ostrzegał przed ogromnie restrykcyjnymi przepisami wdrażanymi przez UE w kwestii ochrony atmosfery. Platformerskie przedszkole nie spoważniało nawet wówczas, gdy prezes Wojciech w tonie napełnionym troską i bólem przeogromnym dawał do zrozumienia, że kary za zanieczyszczanie atmosfery przez kotłownię przy ulicy Jagiellonów będą tak okrutne, że wszyscy korzystający z usług tej kotłowni staną się bankrutami. A zbawić nas może jedynie kotłownia wybudowana przez "Ekokogenerację", która niczym Mojżesz przeprowadzi nas do Ziemi Obiecanej.

Prezes Wojciech trajlował i trajlował. Wciąż słyszeliśmy sformułowanie - wytrych: "Takie są fakty", ale owych faktów nie było, bo z ust szanownego prezesa lał się słowotok, którego nie powstydziłby się bohaterski autor "Górowskiej polityki".

Łzy dosłownie polały mi się z oczu, gdy usłyszałem zapewnienia prezesa Wojciecha dotyczące losów szarej ropuchy, która ma przy ul. Wierzbowej swoje sypialnie, w których dokonuje strzelistego aktu małżeńskiego, co w efekcie przedłuża żywot tego gatunku na naszej matce - ziemi. Zauważyłem też, że platfusowe przedszkole zamarało nieco na moment. Wychowawczyni przedszkolna - mgr. inż. Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki wzruszył się nawet do tego stopnia, że wykorzystując swój dar mimikry, na moment przeistoczył się w ropuchę szarą, ale z rozległym i w oczach rosnącym porożem. Nieco mnie to zdziwiło, bo ropucha i poroże w parze z sobą nie chadzają. Moją wizję wytłumaczyłem sam przed sobą faktem, iż wzmiankowana "wychowawczyni przedszkolna" mogła stracić pełne panowanie nad sztuką mimikry ze względu na jej nadużywanie na niwie samorządu powiatowego. Sztuka mimikry jak bateria - też się wyczerpuje!

Ogólnie jednak okazało się, że ropuchy szare po wybudowaniu kotłowni przy ul. Wierzbowej będą się miały jak w siódmym niebie. Podniesiony zostanie - niczym w naszym sprywatyzowanym szpitalu - poziom ich życia i bezpieczeństwa osobistego, poprzez wykonanie ogrodzenia, które uniemożliwi im beztroski i bezmyślny marsz przez asfalt pokrywający ul. Wierzbową, gdzie często ginęły pod kołami pojazdów mechanicznych i osieracały swoją rodzinę, która pozostawała w nieutulonym żalu.

O głos poprosiła burmistrz Irena Krzyszkiewicz i w tym momencie wiedziałem już, że zacznie się dyskusja w tonacji rzeczowej i interesie mieszkańców naszej gminy. Spojrzałem na swój barometr uczuć wobec pani burmistrz i zauważyłem, że wskaźnik osiągnął maksymalny pułap. Taki jest ogrom moich platonicznych uczuć!

A pani burmistrz raz jeszcze powtórzyła wszystkie zastrzeżenia górowskiego Sanepidu i dołożyła do tego katalog z uwag z pisma Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu.

Szefowa gminy pytała o: zastrzeżenia Sanepidu dotyczące inwersji zanieczyszczeń do atmosfery i w odpowiedzi usłyszała, że: "w ciągu kilku dni Sanepid otrzyma odpowiedź w tej sprawie." Burmistrz Irena Krzyszkiewicz zwróciła uwagę, że brak jest badań paliwa RDF, które ma być spalane w kotłowni. W odpowiedzi zebrani i szefowa gminy usłyszeli, że paliwo jest bezpieczne, ale bez podkładki w postaci badań. Zapytany o skład paliwa RDF prezes Wojciech podał kod paliwa i zapewnił, że jest ono bezpieczne. Zapewnił przy tym, że jest już "projekt" odpowiedzi na ten temat, ale nie został on jeszcze wysłany ani do Sanepidu czy też RDOŚ we Wrocławiu.

Do akcji wkroczył mieszkaniec miasta, emeryt Ryszard Górski, który zadał prezesowi ZEC pytania dotyczące wydania pieniędzy na remont kotłowni przy ul. Jagiellonów, potencjalnego zatrucia "dzieciaczków" uczęszczających do gimnazjum i szkoły podstawowej przy ul. Poznańskiej. Zapewnił przy tym zebranych, że: "to się nie uda", "nie ma na to zgody" i że jest to: "krzywda wielka" oraz, iż "wyborcy to ocenią" i zapewnił, że: "czas pana prezesa się kończy."

Mieszkaniec Góry Edward Szendryk wskazywał na możliwość zwiększenia się w tej okolicy potencjału smrodu. Przypomniał też, że uprzemysłowienie tego fragmentu miasta nie było przewidywane wcześniej. Stwierdził też, iż: "nie jest prawdą, że na tym terenie można coś wybudować, bo jest to teren podmokły, podtapia go woda z pobliskiej oczyszczalni ścieków." Przypomniał też, że: "Zbiorniki na mazut, którym pierwotnie była opalana kotłownia przy ul. Wierzbowej wyskoczyły na skutek podmokłości terenu niczym bańki z ziemi." Edward Szendryk stwierdził, że: "Dobrze, że jest nowa technologia, ale czemu na tym miejscu a nie 200 czy 300 m dalej? Zdrowie ludzkie jest cenniejsze. Jako lekarz uważam, że jest to niedobre. Czy myślenie o pieniądzach jest ważniejsze od naszego zdrowia?" - zakończył swoją wypowiedź mieszkaniec Góry.

Z bezkompromisowym stanowiskiem Edwarda Szendryka, właściciela łąki w tej okolicy, na której pasły się krowy dające życiodajne mleko dla mówcy i jego rodziny - zgodziła się w pełni burmistrz Irena Krzyszkiewicz, o co poczułem się okrutnie zazdrosny (kocham Panią Pani burmistrz!).

"Podchodziłabym też tak do tego problemu, gdybym  mieszkała w tej okolicy" - stwierdziła moja najukochańsza szefowa gminy. "Proponuję raz jeszcze przeanalizować sprawę. Czy nie można znaleźć 200 czy 300 ma dalej" (w tym momencie paltfusowe przedszkole zarechotało głośno i stwierdziło, że dobra lokalizacja byłaby z UMiG). "Rozmawiałam z mieszkańcami Rudnej Wielkiej, gdzie jest wysypisko śmieci "Chemeko - System". Mieszkańcy mi powiedzieli, że nikt nie chce kupować od nich pól i posesji. Ich wartośc jest zaniżona ze względu na wyspisko. Wszystkie wątpliwości należy rozważyć. Mieszkańcy muszą być przekonani do tej inwestycji. Może umieścić ją w okolicach w specjalnej strefy ekonomicznej? Gmina ma tam ziemię."

C.d.n. 

poniedziałek, 8 września 2014

W wyborczych blokach startowych

Dzisiaj o 15.30 mija termin rejestracji w Państwowej Komisji Wyborczej komitetów wyborczych do wyborów samorządowych, które odbędą się 16 listopada br.. Komitety wyborcze z terenu naszego powiatu rejestrowane są w delegaturze PKW w Legnicy. Do 6 września, godz. 12.30 z terenu naszego powiatu zarejestrowały się 20 komitetów wyborczych z 4 gmin.

GMINA GÓRA

1. Komitet Wyborczy Wyborców Porozumienie Samorządowo - Ludowe w Górze (rejestracja 5 września 2014), obszar zgłoszenia:  województwo dolnośląskie, pełnomocnicy -  Krystyna Andrzejczak i Agnieszka Katarzyna Wojtera (pełnomocnik finansowy).

2. Komitet Wyborczy Wyborców Patrycjusza Miłaszewicza (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: do gminy Góra, pełnomocnik: Ewa Magdalena Miłaszewicz.

3. Komitet Wyborczy Wyborców - Regionalne Centrum Niezależne Teresy Frączkiewicz (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: województwo dolnośląski, pełnomocnicy -  Tadeusz Tomasz Birecki i Marcin Piotr Jóźwiak (pełnomocnik finansowy).

4. Komitet Wyborczy Wyborców "Przymierze dla Powiatu" (rejestracja 4 września 2014 r., obszar zgłaszania kandydatów: województwo dolnośląskie, pełnomocnicy - Krzysztof Jan Dereń i Roman Zbroiński (pełnomocnik finansowy).

5. Komitet Wyborczy Wyborców "Razem dla Powiatu" (rejestracja 1 września 2014),  obszar zgłaszania: kandydatów: województwo dolnośląskie, pełnomocnik -  Piotr Tomasz Wołowicz i Iwona Kawka (pełnomocnik finansowy).
6. Komitet Wyborczy Wyborców Ireny Krzyszkiewicz:  obszar zgłaszania kandydatów: gmina Góra, pełnomocnik -  Agnieszka Beata Jędryczka.

7. Komitet Wyborczy Wyborców Wiesława Pluty (rejestracja 2 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Góra, pełnomocnik: Barbara Pluta.

8. Komitet Wyborczy Wyborców „Ruch Społeczny Mieszkańców" (rejestracja 29 sierpnia 2014 obszar zgłaszania kandydatów: gmina Góra, pełnomocnik: Agnieszka Barbara Chmiel.

9. Komitet Wyborczy Stowarzyszenia Unia Górowian (rejestracja 6 września 2014),  obszar zgłaszania kandydatów: województwo dolnośląskie, pełnomocnicy - Krzysztof Wojciech Czerski i Tomasz Wybierała (pełnomocnik finansowy).

10. Komitet Wyborczy Wyborców Marka Zagrobelnego (rejestracja 8 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów:  województwo dolnośląskie, pełnomocnicy:  Hanna Szalkowska i Krystyna Teresa Kocur (pełnomocnik finansowy).

GMINA WĄSOSZ

1. Komitet Wyborczy Wyborców "Zbakowianie" (rejestracja 5 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Wąsosz, pełnomocnik -  Henryk Józef Ulbin.

2. Komitet Wyborczy Wyborców "Forum 2014 Wąsosz" (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: województwo dolnośląskie, pełnomocnicy: Grzegorz Patryk Kordiak i Katarzyna Marta Opioła (pełnomocnik finansowy).

3. Komitet Wyborczy Wyborców Pawła Niedźwiedzia (rejestracja 29 sierpnia 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Wąsosz, pełnomocnik - Stanisław Janik.

GMINA JEMIELNO

1. Komitet Wyborczy Wyborców "Wspólna Przyszłość 2014", rejestracja 5 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik -  Agnieszka Godyla.

2. Komitet Wyborczy Wyborców "O Rozwój i Środowisko", (rejestracja 5 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik - Henryk Kluczyński.

3. Komitet Wyborczy Wyborców Jana Ucinka, (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik - Bogusława Zofia Ucinek.

4. Komitet Wyborczy Wyborców Rafała Olszewskiego (rejestracja 3 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik -  Alicja Olszewska.

5. Komitet Wyborczy Wyborców "Przyszłość i Ludzie Gminy Jemielno" (rejestracja 3 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik -  Monika Anna Ostrowicz.

6. Komitet Wyborczy Wyborców Barbary Dobrzańskiej - Buczek (rejestracja 29 sierpnia 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Jemielno, pełnomocnik - Andrzelika Ewa Sackiewicz.

GMINA NIECHLÓW

1. Komitet Wyborczy Wyborców "Gmina Naszą Sprawą" (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Niechlów, pełnomocnik -  Grażyna Świerszcz.

2. Komitet Wyborczy Wyborców Bogdana Kaleckiego "Nowa Gmina" (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Niechlów, pełnomocnik -  Sebastian Marcin Łopusiewicz.

3. Komitet Wyborczy Wyborców Regionalne Centrum Niezależne Beaty Pony (rejestracja 4 września 2014), obszar zgłaszania kandydatów: gmina Niechlów, pełnomocnik: Katarzyna Beata Kurdek.

4. Komitet Wyborczy Wyborców Stanisław  Galant (rejestracja 8 września 2014) obszar zgłaszania kandydatów: gmina Niechlów, pełnomocnik - Wiesław Tomasz Mazurek.

I na tym kończy się wykaz komitetów wyborczych zarejestrowanych przez PKW - delegatura w Legnicy (stan na dzień 8 września godz. 15.30 czyli po upływie terminu zgłaszania komitetów wyborczych). Łącznie w PKW - delegatura w Legnicy zarejestrowanych zostało 23 komitety wyborcze z terenu naszego powiatu.

sobota, 6 września 2014

II urodziny trwają!

Wciąż trwają II urodziny "Mrówki". Do zamknięcia marketu pozostały jeszcze 3 godziny, w czasie których rozstrzygnięte zostaną 3 konkursy. A do wygrania pozostały m.in.: zestaw kluczy "Proline", zestaw łazienkowy STIG, garderoba "Carlo 3", zestaw do whisky, młotowiertarka "Vulcan", wkrętak firmy "Einhell", odkurzacz "Lavor", kinkiet, drylownica do wiśni i wiele innych atrakcyjnych nagród.

Kolejne losowania nagród odbędą się w godz. 15.00, 16.00, 17.00. W losowaniu nagród biorą udział wszyscy klienci "Mrówki", którzy przedstawią paragon. Im wyższa kwota na paragonie tym bliższe szczęście. Do wygrania pozostało 15 nagród!

PSB "Mrówka" serdecznie zaprasza!
 

Urodziny trwają

Wraz z wybiciem godziny 8.00 otworzyły się podwoje górowskiej „Mrówki”, która obchodzi dzisiaj swoje II urodziny. Przybyli Klienci w końcu mogli wjechać do marketu od strony ulicy Dąbrówki. Nowy plac wystawowy „Mrówki” ma powierzchnię ok. 5000 m kw. Znajdują się na nim ekspozycje oraz dział „Ogród”. Całość robi naprawdę imponujące wrażenie. Trzeba przyznać, że dzięki „wiatrakowej drodze” oraz utwardzonemu placowi przy „Mrówce” ten fragment miasta, który jeszcze do niedawna wyglądał tragicznie, zmienił się nie do poznania.

Pierwsi Klienci „Mrówki” nie kryli swojego zadowolenia z faktu powstania miejsc parkingowych i lepszego dojazdu do marketu. „To musiało kosztować!” – stwierdzano wielokrotnie.

O godzinie 9.00 do górowskiej „Mrówki” przybyli goście, którzy wzięli udział w otwarciu nowego placu i przebudowanej, zmodernizowanego marketu. Na II urodzinyMrówki” przybyli: burmistrz Irena Krzyszkiewicz, wiceburmistrz – Andrzej Rogala, przewodniczący Rady Miejskiej – Jerzy Kubicki, sekretarz UMiG – Tadeusz Otto, skarbnik – Marek Balowski.

W II urodzinachMrówki” udział wzięła również delegacja z partnerskiego miasta Herzberg  am Hartz. Byli to: ustępujący burmistrz Herzberga – Gerhardt Walter, który po 12 latach opuszcza urząd burmistrza naszego partnerskiego miasta oraz jego następca – nowo wybrany burmistrz Lutz Peters, który jesienią obejmie ten urząd.

Gości powitał właściciel „Mrówki” – Krzysztof Urbaniak, który podziękował burmistrz Irenie Krzyszkiewicz oraz pracownikom UMiG za wsparcie i pomoc, której doznał w trakcie realizacji inwestycji. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz stwierdziła, że cieszy się z rozwoju średniej i małej przedsiębiorczości na terenie miasta i gminy, gdyż tworzy ona nowe miejsca pracy i przyczynia się do gospodarczego rozwoju naszej gminy. Zapewniła, że tego typu przedsiębiorczość ma i zawsze będzie miała wsparcie ze strony władz samorządowych.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz wręczyła właścicielowi „Mrówki” urodzinowy prezent oraz list gratulacyjny. Rozpoczęło się zwiedzanie marketu. Przecięto wstęgę i goście weszli na teren „Mrówki”. Gości oprowadzał właściciel marketu, który odpowiadał na liczne pytania szefowej gminy i przybyłych gości. Zwiedzania marketu i rozmowy przebiegały w radosnej atmosferze. Widać było, że goście doceniają to, co udało się stworzyć właścicielom „Mrówki” -  Państwu Ewie i Krzysztofowi Urbaniakom.

Nowe wejście do "Mrówki" od ulicy Dąbrówki
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz i Krzysztof Urbaniak
Ustępujący burmistrz Herzberg am Hartz - Gerhardt Walter wita się z Krzysztofem Urbaniakiem
Gospodarz - Krzysztof Urbaniak wita gości
Prezent w uznaniu zasług
Przewodniczący Rady Miejskiej - Jerzy Kubicki, burmistrz Irena Krzyszkiewicz,
Krzysztof Urbaniak w zgodzie o harmonii przecinają wstęgę
Pani mi prezent, to ja Pani też!
Zwiedzania sklepu
"To nie jest nasze ostatnie słowo"
Nowy burmistrz Herzberga - Lutz Peters
Miło, radośnie, przyjaźnie
Ich troje
Przyjaźń polsko - niemiecka kwitnie
Szykuje się przedwyborcze prasowanie?!
 
"Mrówka" rozdaje pożegnalne prezenty
I po wizycie


piątek, 5 września 2014

II urodziny "Mrówki" z nagrodami

Jutro II urodziny "Mrówki". Z tej okazji odbędzie się 9 konkursów, w których wezmą udział paragony będące dowodami na poczynienie zakupów w naszej górowskiej "Mrówce". Otwarcie marketu nastąpi o godz. 8.00 a już o 9.00 będzie pierwszy z dziewięciu konkursów zostanie rozstrzygnięty. O 9.00 poznamy 5 pierwszych szczęśliwców obdarzonych nagrodami. Łącznie nagród jest 45. Dodajmy do tego jeszcze drobne upominki dla Klientów i obraz II urodzin marketu PSB "Mrówka" będzie pełny. Poniżej mają Państwo zdjęcia nagród, które górowska "Mrówka" ufundowała swoim jutrzejszym Klientom. Warto też przypomnieć, iż od jutra dojazd do "Mrówki" będzie czynny od ulicy Dąbrówki. W tym miejscu zaparkują Państwo swobodnie swoje samochody, by dokonać zakupów.