Translate

środa, 17 grudnia 2014

RIO przestrzega

11 grudnia br. V Skład Orzekający Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu wydał 3 opinie dotyczące szeroko pojętego budżetu naszej gminy.

Pierwsza z wydanych opinii dotyczy przedłożonego przez burmistrza gminy Góra projektu uchwały budżetowej naszej gminy na rok 2015.

Przypomnieć trzeba, że w projekcie uchwały budżetowej na rok 2015 przewidziano:
1. Dochody budżetu w kwocie 64.306.355,92 zł.,
w tym:
a) dochody bieżące w kwocie 61.388.627,92 zł.,
b)dochody majątkowe w kwocie 2.917.728 zł.
2.Wydatki budżetu w kwocie 65.059.963,00 zł.,
w tym:
a) wydatki bieżące w kwocie 58.096.574,00 zł.,
b) wydatki majątkowe w kwocie 6.963.390,00 zł.,
3. Deficyt budżetu w kwocie 753.608,08 zł.,
4. Przychody budżetu w kwocie 2.983.608,08 zł.,
w tym:
a) z tytułu kredytów i pożyczek w kwocie 1.909.233,96 zł.,
b) wolnych środków w kwocie 1.074.374,12 zł.,
5. Rozchody budżetu z tytułu spłat zaciągniętych wcześniej kredytów i pożyczek w łącznej kwocie 2.230.000 zł.
Występujący w budżecie deficyt (753.608,08 zł) będzie pokryty zaciągniętymi w roku 2015 kredytami i pożyczkami.
Dochody bieżące gminy szacuje się w projekcie budżetu na kwotę 61.338.627,92 zł. Wydatki bieżące oszacowano na kwotę 58.096.574 zł. Oznacza to, że projekt uchwały budżetowej spełnia wymogi art. 242 ustawy o finansach publicznych, który powiada, że:

Organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego nie może uchwalić budżetu, w którym planowane wydatki bieżące są wyższe niż planowane dochody bieżące powiększone o nadwyżkę budżetową z lat ubiegłych i wolne środki.”

Skład Orzekający RIO zaważył jednak, że:

W projekcie uchwały zaplanowano dochody z tytułu sprzedaży majątku w wysokości 2.100.000 zł. W uzasadnieniu do projektu nie odniesiono się do realności pozyskania dochodów z ww. tytułu (wskazano jedynie kategorie nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży).

I dalej:

Skład Orzekający zwraca uwagę, że w przypadku braku realizacji na planowanym poziomie dochodów ze sprzedaży majątku w 2015 roku konieczne będzie zabezpieczenie innych źródeł finansowania wydatków lub ograniczenie ich poziomu. Za realność planowanego budżetu oraz sytuację finansową gminy odpowiedzialność ponoszą jej organy – Burmistrz i Rada Miejska. Skład Orzekający zwraca uwagę, że poziom dochodów z tytułu sprzedaży majątku ma wpływ na kształtowanie się indywidualnego wskaźnika zdolności spłaty zadłużenia jednostki (…) w kolejnych latach budżetowych."

Teraz następuje przestroga Składu Orzekającego RIO:

W przypadku niezrealizowania dochodów z ww. tytułu na planowanym poziomie konieczne będzie podjęcie działań mających na celu pozyskanie dochodów bieżących przy jednoczesnej racjonalizacji wydatków bieżących, tak aby zapewnić spełnienie w kolejnych latach budżetowych relacji, o których mowa w art. 243 ustawy o finansach publicznych.”

RIO idzie o to, by budżet naszej gminy nie przekroczył obowiązujących na mocy art. 243 ustawy o finansach publicznych relacji spłat zobowiązań finansowych gminy i kosztów ich obsługi w stosunku do planowanych dochodów ogółem.

Opinia Składu Orzekającego w sprawie projektu budżetu gminy Góra na rok 2015 – pomimo uwag – jest pozytywna.

Kolejna opinia Składu Orzekającego dotyczy „możliwości sfinansowania deficytu przedstawionego w projekcie uchwały budżetowej” naszej gminy. Opinia wydana przez Skład Orzekający jest również pozytywna.

Z tego dokumentu dowiadujemy się, że na koniec 2015 r., zadłużenie naszej gminy wyniesie 27.872.133,96 zł.

W opinii Składu Orzekającego: „(…) relacja spłat zobowiązań finansowych i kosztów ich obsługi w stosunku do planowanych dochodów ogółem, określona w art. 243 u.f,p. nie przekroczy dopuszczalnego poziomu.” Skład Orzekający swoją prognozę odnosi do lat 2015 – 2025.

Trzecia opinia Składu Orzekającego RIO we Wrocławiu odnosi się do wieloletniej prognozy finansowej naszej gminy, która obejmuje lata 2015 do 2025 r. Opinia jest: „pozytywna z uwagami

Z tego dokumentu dowiadujemy się, min. że:

W okresie objętym prognozą dług będzie stopniowo się zmniejszał” a także: „Prognozowane na lata 2015 - -2025 dochody bieżące są wyższe od wydatków bieżących”. Czytamy również: „W 2015 roku relacja spłat zobowiązań finansowych i kosztów ich obsługi do planowanych dochodów ogółem (…) wyniesie 5,18%, natomiast indywidualny wskaźnik zdolności spłaty zadłużenia jednostki 6,26%.

W tej opinii skład Orzekający również zwraca uwagę na planowane przez gminę wpływy z tytułu sprzedaży majątku.

Skład Orzekający zwraca uwagę, że dochody z tytułu sprzedaży majątku na 2015 rok zaplanowano w wysokości 2.100.000 zł., a następnie w latach od 2016 do 2025 w wysokości od 2.500.000 zł do 500.000 zł. W objaśnieniach nie odniesiono się do realności pozyskania dochodów z ww. tytułu, wskazano natomiast,  że (cytat z objaśnień przesłanych wraz wieloletnią prognozą finansową) >Mimo usilnych prób i wykonania wszelkich czynności w celu sprzedaży majątku gminy nie udało się wykonać wcześniej zakładanego planu<, a ponadto, że:<zainteresowanie zakupem tego typu majątku spadło, co ma odzwierciedlenie w wykonaniu planu sprzedaży w budżecie gminy Góra<”


Tak pokrótce wygląda budżet naszej gminy i uwagi wniesione przez wrocławskie RIO. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Myśli odkryte

Modlitwa radnego Pawła Niedźwiedzia - niespełnionego kandydata na burmistrza Wąsosza.
Zbigniew (nieświęty) Stuczyk - pogromca Niedźwiedzia.
Radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki wraz 
z szefem Ochotniczych Straży Pożarnych Andrzejem Wałęgą.
Radny Ryszard Wawer
Też radny Ryszard Wawer

Sesja mocno rozrywkowa

III część I sesji Rady Powiatu otworzył wczoraj o godz. 14.00 radny – senior Kazimierz Bogucki, który poinformował zebranych, że w końcu udało się ułożyć porządek obrad. Następnie radny – senior odczytał oświadczenie, w którym przypomniał, że zarzucano mu łamanie statutu Rady Powiatu. Radny Kazimierz Bogucki przedstawił krótką historię prób nawiązania kontaktu ze starostą. Przypomniał po raz kolejny, iż po pierwszej części sesji Rady Powiatu, która odbyła się 2 tygodnie wcześniej, na prośbę starosty Piotra Wołowicza udał się wraz z radną Teresą Frączkiewicz do starosty, by omówić II  część sesji przewidzianej na 8 grudnia. Starosty jednak nie zastali w gabinecie, bo wg. oświadczenia sekretarki znajdował się on w gabinecie burmistrza Góry i „nie wiadomo kiedy wróci”.

Niewiele lepiej wyglądał kontakt z panią sekretarz” – kontynuował swoje oświadczenie radny – senior. Przypomniał też, że porządek obrad przedłożony przez komisarza wyborczego z Legnicy zawierał jeden jedyny punkt: „Złożenie ślubowania przez radnych”.

Góra była tu wyjątkiem, curiosum, gdzie zaproponowano tylko jeden punkt obrad. Gdzie indziej wyglądało to całkiem inaczej” – stwierdził radny – senior.



Następnie radny Kazimierz Bogucki odniósł się do odzywki radnego Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego, który podczas II części sesji w sposób chamski odezwał się do radnego –seniora: „Panu już dziękujemy. Do widzenia.”

Radny – senior przypomniał radnemu Markowi „Bananowemu Uśmiechowi” Biernackiemu, że mógłby być jego ojcem i takich odzywek sobie nie życzy. Radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki spiekł raka i niczym indor zaczął coś gulgotać pod nosem. Gulgotanie przerwał stanowczo radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który grzecznie zwrócił się do radnego Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego z następującym apelem: „Pan niech sobie spokojnie siedzi, niech pan sobie odpoczywa.”

Pomyślałem sobie: „On już 8 lat w Radzie Powiatu odpoczywa a dieta leci!”.

W końcu rozpoczęły się właściwe obrady. Przyjęto porządek obrad i powołano komisje skrutacyjną, której przewodniczącym został radny Mirosław Żłobiński a członkami Andrzej Wałęga i Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki.

Rozpoczęło się zgłaszania kandydatów na przewodniczącego Rady Powiatu. Zgłoszono dwóch kandydatów. Koalicjanci (platfusy, arbuzy – PSL i przystawki bezmiernie w nich zakochane) wystawiają kandydaturę Jana Rewersa. Obserwuję salę obrad. Na wielu twarzach widzę dziwne uśmiechy. Nie bardzo wiem o co chodzi. Wszak drogi pan Jan posturę słuszną ma, reprezentacyjny jest niczym wieniec dożynkowy, tokuje niczym głuszec, więc w czym rzecz?!



Opozycja ustami radnego Mirosława Żłobińskiego zgłosiła kandydaturę radnej Teresy Frączkiewicz na stanowisko przewodniczącej Rady Powiatu.

I w tym momencie stało się coś, czego nikt absolutnie nie przewidział. Radny Mirosław Żłobiński przybliżył sylwetkę kandydatki. Długo wymieniał ukończone przez radną uczelnie i osiągnięcia w pracy zawodowej. Jego uwadze nie uszła też dość bogata karta działalności samorządowej kandydatki.

Radny Jan Przybylski z PiS (Wąsosz) zwrócił się z prośbą do Jana Rewersa o „pogłębienie biografii”. Radny Jan Rewers poinformował, że dwa razy był radnym gminnym, co miało miejsce w latach 1994 – 2002 i członkiem zarządu gminy. Obecnie jest kierownikiem Powiatowego Zespołu Doradców, którzy służą swoją wiedzą i doświadczeniem rolnikom na terenie całego powiatu.

Radny Grzegorz Aleksander Trojanek poprosił obu kandydatów, by przedstawili ono swoja wizję współpracy z radnymi.

W tym momencie z oburzeniem odezwał się niedoszły burmistrz Wąsosza Paweł Niedźwiedź, który nerwowo stwierdził: „To nie konkurs!” Aha, pomyślałem. Tu cię bratku boli, że rzecz cała nie jest z góry ustawiona. O! Konkurs to co innego!

Zgasił niedoszłego burmistrza Wąsosza radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który z niewinną miną i głosem pełnym anielskiej łagodności zapytał: „Czy kandydaci mają coś przeciwko termu, by ich pytać?” Kandydaci nie mieli nic przeciwko odpytaniu ich przez radnych i przegrany kandydat na burmistrza zgasł niczym ogarek postawiony platfusowemu diabłu.

Kandydatka na przewodniczącą Rady deklarowała, że pod jej wodzą prace Rady będą przebiegać sprawnie, deklarowała szacunek dla wszystkich radnych bez względu na przynależność partyjną, bo jak stwierdziła: „Wybiórcze traktowanie grupy radnych jest niczym nieuzasadnionym uprzywilejowaniem.”

Kandydat Jan Rewers zadeklarował: „Będę łączył, nie dzielił”. Ta głęboka myśl przejęła mnie dreszczem niepokoju, bo jak można łączyć głupotę z rozumem. Rozważyłem rzecz pod katem teoretycznym i doszedłem do wniosku, że jak Jan Rewers połączy głupiego radnego z radnym inteligentnym, to głupek będzie w połowie inteligentny a w pełni inteligentny stanie się półgłówikiem. Mało pociągająca dla inteligentnych radnych perspektywa.

Wyniki wyborów podałem Państwu wczoraj więc dzisiaj sobie tego oszczędzę.



Kolejne punkty obrad nużyły się wszystkim. Dokonywano wyborów a to powodowało częste przerwy w obradach, gdyż komisja skrutacyjna musiała mieć czas na obliczenie oddanych głosów, sporządzenie protokołów. Prace komisji skrutacyjnej przebiegały bardzo sprawnie. Na czele tego ciała, które obsłużyło wszystkie głosowania w tym samym składzie, stał radny Mirosław Żłobiński. Członkami tego gremium byli również Andrzej Wałęga i Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. Odbyło się 5 tajnych głosowań, których wyniki podawano bardzo szybko i sprawnie. Zauważyłem jednak, że członkowie komisji skrutacyjnej przyjęli pewien rytuał. Gdy komisja opuszczała salę obrad na jej czele kroczył przewodniczący Mirosław Żłobiński, w środku dreptał radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, pochód zamykał radny Andrzej Wałęga z urną. Na sali obrad rytuał ten komentowano w ten sposób, że radny Marek „Bananowy Uśmiech”  Biernacki  znajduje się w środku pochodu, gdyż dwaj pozostali członkowie komisji pilnują, by się on w gmachu starostwa nie zgubił.

Nie brakowało też podczas sesji momentów humorystycznych, których mimowolnym sprawcą był „świeżynka” na funkcji przewodniczącego Jan Rewers. Podczas liczenia głosów raz wyszło mu nawet, że na sali obrad jest 17 radnych. To znowu poprosił o przegłosowanie, ale zapomniał powiedzieć radnym co mają głosować. Dość często pomimo podniesionych rąk radnych wychodziły mu inne dane dotyczące liczby głosów za i przeciw. Głosowanie w efekcie trzeba było powtarzać: „Raz, dwa, trzy, cztery …. , jeszcze raz proszę.”



Fajnie było też, gdy nowowybrany przewodniczący poprosił o podanie wyników wyborów na starostę … przed odbyciem doniosłego aktu głosowania. Widać silna jest tradycja w arbuzowej partii, by wyniki były znane przed głosowaniem. 

Osobną kartę podczas sesji zapisał radny Grzegorz Aleksander Trojanek. Kuszony funkcją w komisji skrutacyjnej odmówił stwierdzając, że myśli o kandydowaniu na pewne stanowisko, którego nie określił. Ponownie kuszony stanowiskiem wiceprzewodniczącego Rady potwierdził, z szerokim uśmiechem, że nadal myśli o pewnym stanowisku i oferowanego przyjąć nie może. W końcu okazało się, że nigdzie nie wystartował, co dobrze o nim świadczy, bo biorąc stanowisko z rąk platfusów można nabawić się chronicznej choroby znanej pod nazwą „filogłupota”.

Inne sesyjne smaczki to odzywka radnego Ryszarda Wawera: „Składanie kandydatur”. Gdy to usłyszałem spoglądnąłem w stronę drzwi sadząc, że kogoś będą składać do wiadomo czego. Na szczęście w drzwiach nie pojawili się przedstawiciele firmy pogrzebowej.

Kolejny sesyjny smaczek. Po wyborze głos zabiera Wielce Czcigodna Pomyłka. Dziękuje, bierze na siebie winę za nieporozumienia przy organizacji sesji, przeprasza radnego – seniora Kazimierza Boguckiego i mówi mętnie o zagrożeniach czyhających na powiat. Czekam, czekam i się nie doczekuję. A w mojej ocenie to Wielce Czcigodna Pomyłka jest największym zagrożeniem dla funkcjonowania naszego powiatu. Ja to wiem a on nie. Dziwnie!

Podczas sesji pada tez konkretna propozycja, którą zgłasza radny Mirosław Żłobiński. Propozycji tej towarzyszy bardzo zabawny dialog:

Radny Mirosław Żłobiński:
- Panie przewodniczący, czy ja mógłbym zabrać głos?
Przewodniczący Jan Rewers:
- A w jakiej sprawie?
Radny Mirosław Żłobiński:
- No właśnie chcę powiedzieć! (na sali śmiech)
Przewodniczący Jan Rewers:
- Proszę bardzo.
Radny Mirosław Żłobiński:
- Mam taka sugestię. Chciałbym byśmy rozważyli taką rzecz, by sesje odbywały się o godz. 16 lub 17. Oczywiście nie postanowimy tego dzisiaj, ale podczas kolejnej sesji zróbmy głosowanie, by radni mogli w tej sprawie się wypowiedzieć.
Przewodniczący Jan Rewers:
- Weźmiemy to pod uwagę.


Sesja dobiegła końca. Wszystko wskazuje na to, że: „Będzie, będzie zabawa…

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wybrano, ale na jak długo?!

Kilka minut po godzinie 17 zakończyła się dzisiaj 3 część I sesji Rady Powiatu. Obradom przewodniczył radny – senior Kazimierz Bogucki. Z barku czasu podam Państwu dzisiaj tylko wyniki wyborów jakich dokonali radni podczas dzisiejszej sesji. Bardziej szczegółowy opis sesji znajdą Państwo jutro.

Kazimierz Bogucki - radny senior
Wybrano przewodniczącego Rady Powiatu. Został nim Jan Rewers z PSL, która to partię w kuluarach określano pieszczotliwie mianem „arbuzów”. Jan Rewers otrzymał 9 głosów a 6 radnym ta kandydatura się nie spodobała i głosowali przeciw.

Opozycja zgłosiła na przewodniczącego Rady Powiatu radną Teresę Frączkiewicz. Otrzymała ona 6 głosów za i 9 przeciwnych. 

Wiceprzewodniczącym Rady Powiatu został również członek PSL – Ryszard Pietrowiak z Żuchlowa. Otrzymał on 9 głosów za i 6 przeciw. Podczas licznych przerw niektórzy radni żartowali, że teraz stół prezydialny ozdobiony będzie koniczyną i owsem, firmowymi znakami tej obrotowej partii.

Dokonano również wyboru starosty. 9 głosami za i 6 przeciw wybrano (przynajmniej na dzisiaj) Wielce Czcigodną Pomyłkę – Piotra Wołowicza z Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Jego zastępcą został dotychczasowy wicestarosta – Paweł Niedźwiedź, który przegrał w Wąsoszu rywalizację o fotel burmistrza ze Zbigniewem Stuczykiem. Wicestarosta Niedźwiedź otrzymał 8 głosów za, 1 głos był wstrzymujący a 6 radnym słusznie jego kandydatura się nie podobała.

Ze strony opozycja zgłoszono na starostę kandydaturę Marak Zagrobelnego, który uzyskał 6 głosów za i 9 przeciw. 

Wybrano 2 członków Zarządu Powiatu. Radna z Wąsosza – Marlena Grabarz otrzymała 9 głosów za i 6 przeciw, a radny Ryszard Wawer z Góry powtórzył ten wynik.


Mirosław Żłobiński został przewodniczącym Komisji Skrutacyjnej
Rozkład sił w Radzie Powiatu wygląda następująco. Koalicja ma 9 głosów a opozycja 6. Przypomnę, że w poprzedniej kadencji koalicja dysponowała 10 głosami. Taki rozkład głosów rodzi pewne prawne komplikacje.

Według ustawy o samorządzie powiatowym do wyboru starosty niezbędne jest 2/3 głosów, czyli 9 z 15. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, bo tyle głosów otrzymał dzisiaj Wielce Czcigodna Pomyłka. Trzeba jednak przypomnieć pewna historię, która miała miejsce 4 lata temu.

Po odwołaniu jesienią 2010 r., ówczesnej starosty Beaty Pony dokonano wyboru Jana Kalinowskiego na starostę. Układ sił w Radzie Powiatu był wówczas taki, że Jana Kalinowskiego popierało 9 radnych z nim razem. Jan Kalinowski wziął udział w głosowaniu na wybór starosty i okazało się, że wybór ten zakwestionowany został przez nadzór prawny wojewody dolnośląskiego, jako dokonany z naruszeniem prawa. Wg przedstawionej przez nadzór prawny wojewody wykładni prawa Jan Kalinowski nie miał prawa brać udziału w głosowaniu, gdyż miał w nim „swój interes prawny”. Wybór na starostę (jak i cały Zarząd Powiatu) trzeba był powtórzyć. Powtórzono i Jan Kalinowski otrzymał 9 głosów, ale sam w głosowaniu nie wziął udziału. Nadzór prawny wojewody ponownego wyboru już nie zakwestionował.

Podczas dzisiejszego głosowania Wielce Czcigodna Pomyłka wzięła udział w głosowaniu i jak Państwo się domyślają oddała głos na samego siebie. Taki samo uczynił kandydat na wicestarostę Paweł Niedźwiedź. Nie inaczej postąpił Jan Rewers i jego kamrat z partii obrotowych arbuzów - Ryszard Pietrowiak. Od tego „wzorca” nie odbiegli też dwaj nowowybrani członkowie Zarządu Powiatu – Marlena Grabarz i Ryszard Wawer. Smutne to i przykre, ale niestety prawdziwe. Samorządowcy w powiecie tracą poczucie przyzwoitości. Ja wiem, że członek Zarządu ma większą dietę niż szeregowy radny, ale odrobina przyzwoitości nikomu jeszcze nie zaszkodziła.


Jan Rewers
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć następujący scenariusz. Opozycja zaskarży wybór starosty powołując się na rozstrzygnięcie nadzoru prawnego wojewody sprzed 4 lat. Nie jest wykluczone, że platfusy „obstukały” już sobie pozytywną opinię nadzoru prawnego, bo wojewoda jest z ich paczki. Wówczas opozycji nie pozostanie nic więcej niż zaskarżenie postanowienia nadzoru prawnego wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a gdy i tam się nie powiedzie (chociaż wątpię), to skarga pójdzie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Już słyszę te wrzaski na forach, że opozycja mąci, przeszkadza, nie może pogodzić się z przegraną i inne podobne dyrdymały. A pytanie zasadnicze brzmi: a gdzie miejsce dla przestrzegania prawa?

Ukatrupić interpelację

Podczas sesji Rady Miejskiej w Górze nowo wybrany radny Adrian Grochowiak (Unia Górowian) złożył swoją pierwszą interpelację w sprawie funkcjonowania Straży Miejskiej. Warto przypomnieć, iż radny Adrian Grochowiak startował w wyborach z listy stowarzyszenia „Unia Górowian”, która w swoim programie wyborczym postulowała likwidację Straży Miejskiej. Radnego Adriana Grochowiaka zainteresowały m.in. następujące kwestie.

I tak radny chce poznać budżet Straży Miejskiej w latach od roku 2011 do 30 listopada 2014 r., koszty płac ponoszonych w związku z zatrudnieniem strażników w w/w okresie oraz wysokość przyznanych ewentualnie nagród i premii strażnikom miejskim, wydatków związanych z użytkowaniem samochodu mercedesa „vito”.

Adrian Grochowiak - drugi od lewej
Z drugiej strony, w swojej interpelacji radny Adrian Grochowiak, pragnie poznać dochody Straży Miejskiej. Na dochody Straży Miejskiej składają się kary za przekroczenie prędkości (fotoradar), kary z tytułu parkowania bez ważnej opłaty parkingowej, mandaty z tytułu wykroczeń, itp.

Radny Adrian Grochowiak postanowił również przyjrzeć się bliżej fotoradarom. W swojej interpelacji wniósł o przedłożenie mu faktur na zakup fotoradaru bądź kserokopii umów na ich dzierżawę. W kręgu zainteresowania radnego Adriana Grochowiaka znalazły się również uprawnienia strażników miejskich do obsługi fotoradaru.


Debiutancka interpelacja radnego Adriana Grochowiaka zmierza w kierunku drobiazgowego poznania finansowych kulis funkcjonowania Straży Miejskiej, którą większość górowian uważa za byt zbędny i pasożytniczy. Prawdę mówiąc nigdy nie usłyszałem dobrego słowa o tej jednostce.

Dość dziwna była reakcja burmistrz Ireny Krzyszkiewicz po złożeniu interpelacji przez radnego Adriana Grochowiaka. Wespół z przewodniczącym Rady Miejskiej – Jerzym „Chochołem” Kubickim zaczęli przekonywać radnego, by ten … nie oczekiwał odpowiedzi na swoja interpelację. Władza przekonywała i zachęcała radnego Adriana Grochowiaka, by ten udał się osobiście do odpowiednich wydziałów urzędu, gdzie otrzyma wszelkie informacje dotyczące funkcjonowania Straży Miejskiej. Argumentowano to czasem, który urzędnicy będą musieli poświęcić pisaniu odpowiedzi na interpelację radnego, kosztami papieru, bo interpelację trzeba będzie skserować w 21 egzemplarzach, by otrzymał ją każdy radny. Ponadto to jedna jedyna interpelacja – jak władza stwierdziła – może doprowadzić do paraliżu pracy urzędu.

Dzięki złożonej interpelacji z ust burmistrz Ireny Krzyszkiewicz dowiedzieliśmy się, że do funkcjonowania Straży Miejskiej musimy dopłacać. Kwota jaką zasilają podatnicy strażników miejskich nie została sprecyzowana. Dowiedzieliśmy się również, że obecnie jest tylko dwóch strażników, ale będzie ich ponownie trzech, bo ogłoszono konkurs na obsadę wakatu. Burmistrz przedstawiła również tragiczny stan mercedesa „Vito”, którym tak beztrosko bujają się strażnicy miejscy doprowadzając wielu mieszkańców naszej gminy do szewskiej pasji. Samochód ten jest wart obecnie ok. 9 tys. zł. Ostatnia naprawa kosztowała ok. 6 tys. zł. W tym stanie rzeczy burmistrz planuje zakup nowego pojazdu, by strażnicy mieli się czym bujać. Podatnicy będą zachwyceni!

Słuchałem tego z rosnącym zdumieniem. Władza zażyczyła bowiem sobie, by radny Adrian Grochowiak zrzekł się przysługującego mu ustawą o samorządzie gminnym, prawa do składania interpelacji. Komuś tu odbiło! Ani to mądre, ani smaczne nie było. Ot, bąbelki po wygranych wyborach poszły pod czerep i odbiło.

Radny Adrian Grochowiak siedział niczym nieporuszony i nie dawał się skusić mirażom wędrówki „po prośbie”. Najmłodszy radny swoje prawa zna i najwyraźniej nie zamierza z nich rezygnować. Władzy nie pozostało w tym przypadku nie więcej niż w ciągu 21 dni wysmażyć solidną odpowiedź na interpelację radnego Adriana Grochowiaka. A jak taka odpowiedź znajdzie się w materiałach na sesję to Państwo będą mieli okazję poznać szczegóły funkcjonowania tej powszechnie nielubianej jednostki.
Jacek Szczerba

Aktywność radnego Adriana Grochowiaka, który wraz z radnym Jackiem Szczerbą ciągnęli jakoś tę sesję, by nie przypominała ona „sejmu niemego” lub stypy po zmarłej pani „Dyskusji”, nie wyczerpała się tylko na interpelacji.

Radny Adrian Grochowiak odczytał też list, który otrzymał od 32 mieszkańców ulicy Piłsudskiego, którego skan znajdą Państwo poniżej.



W swoim wystąpieniu radny Adrian Grochowiak stwierdził, że: „nie wiem który z radnych reprezentuję mieszkańców tej ulicy, ale lis trafił do mnie więc spełniam swój obowiązek i go przedstawiam”.

Później rozegrała się scena godna Monty Pythona. Rozsierdził się przewodniczący Rady Miejskiej – Jerzy „Chchoł” Kubicki, który zarzucił radnemu Adrianowi Grochowiakowi, że ten … nie zadzwonił do niego podczas jego dyżury na komendzie z informacją, iż przy ulicy Piłsudskiego funkcjonuje „Strefa 18” i że są tam awantury.

Szczęka mi opadła. Policja nie wie, gdzie znajdują się w naszym mieście punkty o podwyższonej podatności na awantury. Radny Adrian Grochowiak opieprzony został, że wiedział a nie powiedział. Fajne podejście do problemów ma funkcjonariusz górowskiej policji Jerzy Kubicki. Dobrze to świadczy o jego rozpoznaniu zagrożeń na terenie naszego miasta. Możemy chodzić i spać bezpiecznie, bo Jerzy Kubicki czuwa nad naszym spokojem. Wie wszystko, ale tylko podczas sesji Rady Miejskiej.

Dwóch radnych uratowało honor radnych podczas sesji, która miała miejsce 10 grudnia. Reszta siedziała w ciszy, nie uczestniczyła w dyskusji, nie miała nic do powiedzenia. Wygląda na to, że wyborcy pozostałych radnych nie mają problemów. Szczęśliwi radni! Szczęśliwi wyborcy!


piątek, 12 grudnia 2014

Smacznego!


Tak zwany "prezes"


Na sesji Rady Miejskiej Góry głos zabrał "prezes" stowarzyszania kupców w Górze - Piotr Posypanko. Ku zaskoczeniu wszystkich tzw. "prezes" odwołał się do biblijnych wartości. Stojąc przy mównicy zaczął:

Chciałbym po prostu, yyy, swoje ostatnie zdanie, bo tak korespondencja gdzieś się minęła i nie mogłem być z jednej strony, bo byłem poza granicami, ale gdzie ten temat wcześniej się pojawił, yyyy. Moja propozycja i tak dosyć mamy te opłaty jak na nasz region dosyć wysokie na targowisku po pierwsze. Po drugie targowisko jest czynne, yyy, cały tydzień, także są dosyć dużawe korzyści z tego. Chciałbym jeszcze nadmienić, myhm, gdzie to teraz nie jest do sprawdzenia, ale odnośnie, y, tzw. poboru, gdzie jest teraz inny yyy poborca tzw. placowy, gdzie jest bardzo rzetelnie zbierana ta opłata i myślę, że dobrze byłoby zrobić jakąś, jakiś obraz ile wpływa teraz pieniędzy, a ile wpływało przy poborze poprzedniego placowego. Także już wpływy są dużo większe przy tym nowym placowym. Yyyyyyy, wiadomo podatki jest odgórnie, jeszcze za starożytności, yyy, Pan Jezus tak samo mówi, jak przyszli do niego faryzeusze, pokazali pieniądz i czyj to wizerunek, i Pan Jezus do nich mówi "Co cesarzowi to cesarzowi, co Bogu to Bogu", także od podatków nikt się nie unika i, yyyy, jeszcze chciałbym taką przetoczyć. Większość z nas chodzi do kościoła. Wierzącymi jest. Księga Przysłów, inaczej Księga Salomona króla, yyyy, w 29 rozdziale, a 4 wiersz pisze król coś takiego: "Król umacnia kraj prawem." I chciałbym do tego nawiązać. Gdzie jest, yyyyy, dobre prawo to jest i, y, kraj wtedy się buduje, ale "kto ściąga wiele podatków niszczy go". To nie jest napisane tak ot sobie, nie? Wiadomo, że jak są drastyczne podatki, naród ubożeje i do niczego to nie doprowadza. Także myślę, dajmy tej gospodarce, żeby się rozwijała i moja propozycja jest taka już kończąc pozostawić tą opłatę na poziomie tym co po prostu jest, a resztę zostawiam tu do rady. 

Powyższe słowa są wiernym zapisem wypowiedzi tzw. "prezesa". O jego osobie i działalności napiszę o wiele więcej. Już niebawem.

środa, 10 grudnia 2014

Awantura o kasę

Biegły ds. populizmu i merytoryki w gminie Góra
W punkcie trzecim dzisiejszej sesji Rady Miejskiej Góry znalazła się o uchwała o wynagrodzeniu burmistrza. Prowadzący obrady Jerzy Kubicki – ni z gruszki, ni z pietruszki – zaproponował podniesienie pensji Ireny Krzyszkiewicz. I rozpoczął się chocholi taniec. W roli Chochoła wystąpił Jerzy Kubicki. Jerzy „Chochoł” Kubicki w bardzo niesmaczny i niewyszukany estetycznie sposób zaczął chwalić osiągnięcia burmistrza. Przytaczał miliony, które podczas swojego urzędowania zdobyła szefowa gminy, mówił coś niejasno o „służbie”, apelował by nie ulegać populizmowi („pewne części umysłu są na to podatne”), prawił o oszczędnościach wynikających z faktu zajścia przez naczelniczkę wydziału ochrony środowiska w ciążę, którą wycenił 62 tysiące rocznie (przynajmniej ja tak to zrozumiałem). Kilkanaście razy populistycznie apelował o zaniechanie wystąpień populistycznych i prosił niemerytorycznie o merytorykę.

Wydaje mi się, że te dwa trudne słowa, które padały nieprzerwanie z ust przewodniczącego, czyli „populizm” i „merytoryczność” są jedynymi trudnymi słowami, które poznał on podczas służby patrolowej. Widocznie musiał kiedyś zatrzymać kogoś z wyższym wykształceniem.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki błagał radnych, by ci wsparli jego wzniosłą inicjatywę podwyżki dla pani burmistrz, gdyż jak stwierdził: "pani burmistrz ma na utrzymaniu rodzinę." Wiadomo powszechnie, że rodzina pani burmistrz jest jedyną na terenie gminy Góra, która ma w rodzinie burmistrza, którego wspiera w dziele podwyżki Jerzy „Chochoł” Kubicki.

Np. moja znajoma Eugenia G. ma troje dzieci, bezrobotnego męża i nie jest to absolutnie rodzina, bo nie zna jej  Jerzy „Chochoł” Kubicki, a więc pani Eugenia nie może liczyć na podwyżkę.

Koronny argumentem Jerzego „Chochoła” Kubickiego, który miał przemówić wyobraźni 20 radnych i poruszyć ich skamieniałe sumienia było uświadomienie wszystkim, iż burmistrz daje z własnej, dużej i zasobnej sakiewki pieniądze na WOŚP. Ponadto Jerzy „Chochoł” Kubicki wspomniał coś o tym, że gdy potrzebuje jakiegoś wsparcia dla społecznej inicjatywy, to zawsze może przetrzepać zasobną sakiewkę nieocenionej burmistrz.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki wynalazł argument dotyczący możliwości powołania przez panią burmistrz dwóch zastępców (czego nie było w historii naszej gminy) i uzasadniał to w sposób niepopulistyczny i wysoce merytoryczny, tak że z trudem nie posikałem się ze śmiechu. Wyszło na to, że nasza burmistrz jest szalenie łaskawa, bo mogła powołać dwóch zastępców, a obrabia gminę jednym, który liże wyborcze rany z powodu totalnej porażki w wyborach.

Ponadto dowiedzieliśmy się od Jerzego „Chochoła” Kubickiego, że burmistrz pracuje w święta, niedziele i soboty, zaszczyca festyny, uroczyste msze, rocznice, a bywa że pogrzeby. Jak śpiewało „Ich Troje”: 

A wszystko to, bo Ciebie Jerzy kocham / 
i nie wiem jakbym bez Ciebie mogła żyć!

Burmistrz Krzyszkiewicz zaoponowała przeciwko podwyżce, co dla wszystkich wydało się dziwne, gdyż Jerzy „Chochoł” Kubicki nie podał jeszcze skali proponowanej przez siebie podwyżki. Nominowana do podwyżki szefowa gminy broniła się przed nią, twierdząc, że jej nie chce, nie pożąda i nie pragnie, bo jej celem jest „służba” i ona ma służyć mieszkańcom, a nie mieszkańcy jej. Z tym populistycznym podejściem burmistrz Ireny Krzyszkiewicz nie zgadzał się nadal przewodniczący, który usilnie szukał sprzymierzeńców wśród radnych, by doprowadzić do podwyżki. Ci jednak nie wyrażali jakiejkolwiek ochoty do poparcia jego propozycji.

Głos zabrał radny Jacek Szczerba, który w wysoce „populistyczny” sposób przypomniał argumentację towarzyszącą ostatniej podwyżce pani burmistrz. Przypomnę, że wówczas znacznie wzrosło jej wynagrodzenie, co argumentowano niepowoływanie zastępcy. Rady Szczerba z lekkością, łatwością i inteligencją rozłożył na czynniki pierwsze toporną argumentację Jerzego „Chochoła” Kubickiego stwierdzając, że w tej sytuacji, gdy pani burmistrz jest tak obciążona pracą, wiceburmistrz Andrzej Rogala dwoi się i troi i przepoczwarza należałoby pomyśleć o powołaniu drugiego wiceburmistrza, który odciąży pierwszego wiceburmistrza, a ten z kolei odciąży szefową gminy. 

Przyznam się, że ze względów na znajomość praw fizyki pomysł radnego Szczerby nie spodobał mi się, bo jak oni zaczną się odciążać, to w gminie można przestać działać grawitacja, a oni odlecą w kosmos.

Po wystąpieniu radnego Jacka Szczerby ponownie głos zabrał, Jerzy „Chochoł” Kubicki, który stwierdził, że burmistrz: „wykonuje swoją pracę na 150 %”, czym wpisał panią burmistrz w galerię nieśmiertelnych stachanowców stawiając ją koło Wincentego Pstrowskiego, zresztą świętej pamięci już.

Kolejnym mówcą w tej sprawie był radny Adrian Grochowiak, który dzisiaj debiutował podczas sesji. Radny odczytał opinię mieszkańców na temat ewentualnej podwyżki dla pani burmistrz. Delikatnie mówiąc opinie te zalecały raczej obniżkę, co Jerzy „Chochoł” Kubicki nazwał tradycyjnie populizmem.

Opierając się na licznych opiniach mieszkańców radny Adrian Grochowiak podsumowując zaproponował, takie oto wyjście: pozostawiamy wynagrodzenie pani burmistrz na dotychczasowym poziomie, ale pani burmistrz nie będzie miała zastępcy zgodnie z tym, co deklarowała przy poprzedniej podwyżce. Uznał, że sprawa ta według górowian ma wymiar moralny, gdyż złożonych publicznie obietnic należy bezwzględnie dotrzymywać.

Na sali zapadła niezręczna cisza i nikt nie odniósł się do propozycji radnego. O dziwo! Nawet Jerzy „Chochoł” Kubicki nie odważył się jej nazwać populistyczną. Milczenie było tak wymowne, że aż aprobujące wypowiedź radnego Adrian Grochowiaka.

Dyskusję na ten nieszczęsny temat zakończył radny Jerzy Przybylski, który stwierdził, że jest za tym by utrzymać wynagrodzenie burmistrza na dotychczasowym poziomie.

W efekcie pobory burmistrz Krzyszkiewicz pozostały na dotychczasowym poziomie i wyglądają następująco:
- wynagrodzenie zasadnicze: 5 600 zł,
- dodatek funkcyjny: 2 100 zł (maksymalny!),
- wysługa lat: 1120 zł,
- dodatek specjalny: 3080 zł (40 %, czyli maksymalny).

Łącznie więc burmistrzowa zarabiała będzie 11 900 złotych miesięcznie brutto.

Cała ta afera z podwyżką nikomu nie była potrzebna i widać było, że ktoś tu się bawi w dobrego i złego policjanta. Rzecz bzdurna, bo podwyżka dla pani burmistrz mogła wynieść co najwyżej 400 zł. Nie było co się ścierać, a rzecz wywołana do tablicy przez Jerzego „Chochoła” Kubickiego stała się groteską. Nie należy biednym ludziom dawać powodu do wściekłości, bo kwota wynagrodzenia pani burmistrz odpowiedzialnej za 21-tysięczną gminę jest i tak bardzo wysoka. Prezydent Głogowa zarabia 7 800 zł brutto, a prezydent Wrocławia tyle co nasza Irena Krszyszkiewicz. 

Nieraz lepiej panie Kubicki siedzieć cicho niż wywoływać wilka z lasu. I rzecz jeszcze jedna, taki mój prywatny apel do pana: niech Pan nie odbiera głosu radnym i im nie przerywa. Dziś odniosłem takie wrażenie, że po prostu panu odbiło i chcesz pan robić za demiurga. Białoruskiego stylu prowadzenia sesji nie ścierpię. Nie po to mamy demokrację, by pan przerywał radnym, gadał  nie zawsze do rzeczy, a często bez sensu i z dala od tematu. Dzisiejszy pański populizm odpuszczam panu, ale prezentowanego przez pana chamstwa podczas prowadzenia obrad nie będę przepuszczał. To nie jest dyżurka w Komendzie Powiatowej Policji w Górze. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Różności i podobności

Podobno bloga również zamierza założyć radny powiatowy Andrzej Wałęga. Blog ma mieć tytuł "W cieniu Blond gaśnicy". Podobno tytuł ten zasugerował "Generał Gaśnica" (Arkadiusz Szuper, który wciąż pozostaje pod wpływem aronii i pochodnych jej wyrobów). Podobno ostatnio pobiła mu się jedna butelka aroniówki przez co spędził bezsenną noc oglądając wszystkie dostępne w internecie zdjęcia Ireny Krzyszkiewicz.

Podobno wkrótce ma być ogłoszony konkurs na dyrektora Domu Kultury w Górze. Podobno faworytem pani burmistrz jest Marek Hołtra. Kandydat ma niezbędne doświadczenie, wykazuje zainteresowania kulturą czytając codziennie ostatnią stronę tabloidu "Fakt".

Podobno Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki bardzo cierpi. Jego cierpienie ma źródło w cierpieniu Piotra Wołowicza, najgorszego w historii naszego powiatu starosty, który dotąd nie ma podpisanej umowy o pracę. Podobno radny Biernacki zamierza zaoferować pracę dla swojego idola, ale pod warunkiem, że ten będzie rzeczywiście pracował. Koniec dolce vita!

Podobno burmistrz Irena Krszyszkiewicz ma zmartwienie. Jej zmartwienie polega na tym, że martwi się o to, iż tylko co 5 mieszkaniec naszej gmina ją kocha. Chciałby podnieść wskaźnik miłości do siebie, ale trudno jest podnieść go jak się samej siebie nie kocha.

Podobno w związku z błogosławionym stanem dyrektorki Zespołu Szkół w Górze Ewy Gano (życzę pięcioraczków) nastąpi zmiana na stanowisku dyrektora. Podobno niedopieczony radny powiatowy, który zrzekł się  mandatu (dla kasy Misiu, dla kasy) ma objąć tę funkcję, bo wilka zawsze ciągnie do lasu.

Podobno Bronisław Barna jest bardzo niezadowolony z chodnika przy jego ulicy. Podobno niezadowolony jest z tego powodu, że chodnik nie został pociągnięty do strychu jego domu. Podobno będzie interpelował!

Podobno niewybrany do rady powiatu wiceburmistrz Andrzej Rogala postanowił zlikwidować powiat.

Podobno Jerzy Kubicki przewodniczący Rady Miejskiej postanowił być w tej kadencji sprawiedliwy i przestrzegać reguł demokracji. Podobno w związku z tym na sesji każdy będzie mógł zabierać głos, przewodniczący nie będzie przerywał. Przepraszam, ale mi się to tylko przyśniło.

Podobno wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Zygmunt Iciek kocha kobiety. Podobno kobiety kochają jego też. Podobno wkrótce wiceprzewodniczący będzie organizował chrzciny. Cała gmina może czuć się zaproszona. Podobno trwa jeszcze casting na matkę.

Podobno radny miejski Adrian Grochowiak zamierza wstąpić w związek małżeński, ale oczekuje na konkretne propozycje. W związku z powyższym radny będzie przyjmował interesujące interesantki w biurze rady w każdy czwartek od godziny 22. Jeszcze bardziej interesujące interesantki gotów jest przyjmować całodobowo, w każdym miejscu i w każdej pozycji.

Podobno rady powiatowy Mirosław Żłobiński bierze przykład z radnego Adriana Grochowiak i też będzie pełnił dyżury, na tych samych zasadach w starostwie. I poza nim. Mój Boże, jakie samorządowe love story. 

Radny w sieci

Gorąco i serdecznie polecam Państwu nowego bloga, który pojawił się w sieci. Autorem bloga pod tytułem "Info-Góra" jest radny powiatowy Mirosław Żłobiński.



Mirosław Żłobiński był kierownikiem Biblioteki Pedagogicznej w Górze. W momencie wyboru na radnego powiatowego zrezygnował z kierowniczego stołka i związanego z tym sporego dodatku finansowego, który był wyższy niż dieta radnego, by nie wykiwać swoich wyborców, którzy mu zaufali.

Proszę popatrzeć, jaka to rzadkość. Są kurwy, które startują by potem - w drodze handlu z rączki do rączki - mieć w dupie wyborców i gładko zrezygnować z mandatu zaufania społecznego. Niestety, takich mend łonowych, u nas też nie brakuje (Pozdro K.!).

Nowo wybrany radny Mirosław Żłobiński przebywa w chwili obecnej na bezpłatnym trzymiesięcznym urlopie, aby dokładnie zapoznać się z ustawami i przepisami samorządowymi.

Jak znam pana Mirosława to po tym urlopie będzie miał cały Uniwersytet Jagielloński plus Politechnikę Wrocławską. Można rzec, że platfusom ugną się nogi pod ciężarem jego wiedzy. Wykończy ich nie wysysając kropli krwi. Szlag ich trafi.

Chodzą wieści, że podobno proponowano M. Żłobińskiemu funkcję wicestarosty, ale ten na tę propozycję odpowiedział, że "interesuje mnie tylko bycie aktywnym radnym, bo to wielu na prawdę zaboli".

Wydymali "platfusów"!

Zapis z poniedziałkowej sesji Rady Powiatu w Górze. Sesja rozpoczęła się o godz. 14.00. Przewodniczył obradom radny – senior Kazimierz Bogucki (PiS).



Radny Kazimierz Bogucki:
Ostatnią część sesji zakończyliśmy w punkcie „Złożenie ślubowania” i nadal jesteśmy w tym punkcie. W związku z tym informuję, że komisarz wyborczy w Legnicy na podstawie swoich postanowień stwierdził wygaśnięcie 3 mandatów. I tak postanowienie nr 335 z dnia 25 listopada 2014 r., w sprawie wygaśnięcia mandatu pana radnego Zbigniewa Stuczyka, postanowienie nr 409 z dnia 9 grudnia 2014 r., o wygaśnięciu mandatu radnej Ireny Teresy Krzyszkiewicz, postanowienie nr. 436 z dnia 5 grudnia 2014 r., w sprawie wygaśnięcia mandatu pana radnego Krzysztofa Mielczarka.
 Jednocześnie informuję, że komisarz wyborczy wydał postanowienie o objęciu mandatów. I tak: postanowienie nr. 437 z dnia 5 grudnia 2014 r., o objęciu mandatu przez panią Marlenę Grabarz (Wąsosz), postanowienie nr 440 z dnia 5 grudnia o objęciu mandatu przez pana Andrzeja Henryka Wałęgę i postanowienie nr. 443 z dnia 8 grudnia 2014 r., o objęciu mandatu przez panią Mariolę Szurynowską.
Zgodnie z art. 20 ustęp 1 ustawy o samorządzie powiatowym, radny przed objęciem mandatu składa ślubowanie.

Przewodniczący obradom radny Kazimierz Bogucki odczytał tekst ślubowania a trójka radnych, która objęła mandaty złożyła ślubowanie.

Radny Kazimierz Bogucki:
Szanowni Państwo. W związku z tym, że na pół godziny przed dzisiejszą sesją Rady Powiatu, jako prowadzący senior, po osobistym udaniu się do biura Rady otrzymałem te oto materiały, których Państwo w ogóle nie macie, mam je jako jedyny (ze śmiechem), doszedłem do wniosku, że my w ten sposób procedować nie będziemy. Jakiś szacunek zarówno mi, jak i dla Państwa radnych się należy. Drodzy Państwo w ten sposób postępować nie można, by siadać do sesji bez materiałów. Tak nie może być. W związku z tym zarządzam przerwę do 15 grudnia 2014 r., do godz. 14.00. I w tym momencie oczekuję od Państwa, od biura rady, szczegółowych materiałów dla wszystkich Państwa radnych. Dziękuję Państwu.

Radny senior opuszcza salę obrad wraz z grupą radnych.

Starosta Piotr Wołowicz:
Nie było głosowania!

Nieznany głos z sali:
Jeżeli można to przytoczę zapis art. 25 statutu: „Po wyczerpaniu listy mówców w razie potrzeby przewodniczący może zarządzić przerwę”. I z tego zapisu pan przewodniczący skorzystał. Dziękuję bardzo.

Starosta Piotr Wołowicz:
Nie słyszeliśmy by pan przewodniczący zapytał czy ktoś chce zabrać głos.

Nieznany głos z sali:
Nie miał obowiązku tego czynić.

Na salę obrad wkrada się chaos. Platfusy zdenerwowane, poirytowane, bezradne. Mamrocą coś bez sensu i nie do rzeczy.

Głos zabiera ponownie radny – senior Kazimierz Bogucki:
Proszę Państwa, ja wyraźnie powiedziałem, że w regulaminie Rady Powiatu jest bardzo wyraźny zapis, że każdy z Państwa radnych powinien w terminie – na 7 dni przed sesją – otrzymać materiały. Nie jest to sesja nadzwyczajna, bo ona kieruje się innymi prawami. Jest to sesja zwykła. Jeżeli się Państwo nie pofatygowali, by skontaktować się z radnym seniorem a ja dzisiaj przychodzę o 13.30 do biura rady i muszę prosić o dokumenty, to jest to po prostu skandal. W porządku obrad jest wybór przewodniczącego Rady i tylko ja o tym wiem. Ale wy nawet uchwały w tej sprawie nie macie! Czy to jest w porządku? Czy tak się będziemy traktować?



Starosta Piotr Wołowicz:
Czy Panie przewodniczący pani radczyni może zabrać głos czy też dzisiaj nie może?

Radny – senior Kazimierz Bogucki:
Przepraszam, ale ja już obrad nie prowadzę. Ja ogłosiłem przerwę. Ja się tak traktować nie pozwolę.
Głos zabiera radczyni prawna starostwa Renata Torz, która stwierdza, że można zarządzić przerwę w obradach sesji, ale pod warunkiem złożenia wniosku formalnego w tej sprawie. Wniosek taki złożyć może każdy radny i przewodniczący.

Nieznany głos z sali:
Nie zgodzę się do końca z interpretacją ponieważ taki tok rozumowania można przyjąć w sytuacji jeżeli jest przedłożony program sesji. Nie widzę byście przedłożyli Państwo jakikolwiek program pod obrady. Jest tylko arogancja, buta i na tym koniec.

Starosta Piotr Wołowicz:
To tylko chciałbym przekazać, że program sesji ustalił komisarz i Państwo ten program otrzymaliście przed poprzednią sesją.

Radny – senior Kaziemirz Bogucki:
Panie starosto. Jest kontynuacja władzy. Dalej pracuje biuro rady. Jest kontynuacja pracy sekretarza i radcy prawnego. Co stało na przeszkodzie, by wykonać w międzyczasie telefon? Mało tego. Myśmy się umówili tu z panią Teresą (Frączkiewicz), bo był apel o współpracę i poszliśmy po sesji do pana. W sekretariacie dowiedzieliśmy się, że pana nie ma. I tyle było z pana apelu o współpracę. Można było cos zrobić, dostarczyć te materiały. Ja nie widzę możliwości kontynuowania sesji jeżeli radni są pozbawieni materiałów sesyjnych.

Starosta Piotr Wołowicz:
Jest jedno zasadnicze pytanie: jakie materiały? Przecież ten porządek sesji jest jasno określony. Tam jest jeden punkt dotyczący ślubowania. Jakie materiały mieliśmy Panu przesłać bo za bardzo nie rozumiem. Przecież nie ma innego programu poza tym, że jest ślubowanie.

Radny – senior Kazimierz Bogucki czyta z materiałów otrzymanych z biura rady:
Wybór przewodniczącego Rady

Starosta Piotr Wołowicz:
To nie jest program. Program sesji musi ustalić Rada.

Radny – senior Kazimierz Bogucki:
To kto to zaproponował?

Starosta Piotr Wołowicz:
To nie jest porządek obrad. Porządek obrad może zaproponować na sesji tylko radny jeżeli chce go zmienić. Tylko i wyłącznie.

Radny Marek Zagrobelny:
W takim razie ja uważam, że porządek obrad zaproponowany zostanie 15 grudnia. Jest przerwa.

Starosta Piotr Wołowicz:
Tylko, że do 15 grudnia żadnych materiałów nie będzie.

Na sali ponownie chaos. Wszyscy mówią – nikt nie słucha. Platfusy w rozpaczy. Radny Marek „Bananowy Uśmich” Biernacki wykręca sobie palce, czerwony niczym ćwikła z bezsilnej złości.

Radny Ryszard Wawer:
Czy ja mogę zadać pytanie do pana przewodniczącego?

Radny – senior Kazimierz Bogucki:
Ja już skończyłem.

Radny Ryszard Wawer:
Acha, skończył Pan. Widzimy jak będziemy się traktować, w jaki sposób. Ja chciałem Pana zapytać tylko, że jak nie będzie przedłożony inny porządek obrad za tydzień, to też Pan przerwie sesje?

Radny – senior Kazimierz Bogucki:
Jak otrzymamy materiały …

Radny Ryszard Wawer:
Nie będzie żadnych materiałów. Pan starosta przecież wyraźnie powiedział.
Na sali obrad hałas. Jedni przekrzykują drugich.

Starosta Piotr Wołowicz:
Szanowni Państwo. Panie radny Bogucki. Jeżeli można. Jeżeli Pan nadal odmawia prowadzenia sesji zgodnie ze statutem to zgodnie z prawem następna, najstarsza osoba przejmuje Pana obowiązki.



Radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki w stronę Kazimierza Boguckiego:
Dziękujemy. Do widzenia panu.

Radny – senior Kazimierz Bogucki:
Dziękuję. Do widzenia.

Oczywiście skończyło się tylko na pogróżkach. 15 grudnia będzie ciąg dalszy. 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Pazerniej się nie da!



W najbliższą środę odbędzie się sesja Rady Miejskiej w Górze. Radni otrzymali już projekty uchwał, które zostaną poddane pod głosowanie. Wśród nich odnajdujemy projekt uchwały w sprawie wynagrodzenia dla burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. Jest to zgodne z prawem, bo zaczyna się nowa kadencja i nowa rada ma prawo ustalić nowy poziom wynagrodzenia dla włodarza gminy.

Przypomnieć warto, że wysokość wynagrodzenia - tak dolną jak i górną – dla burmistrza reguluje ustawa o pracownikach samorządowych oraz rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 18 marca 2009 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz. U. Nr 50, poz. 398 z późn. zm.).

W przypadku naszej gminy wynagrodzenie zasadnicze burmistrza musi zamykać się w przedziale od 4500 – 6000 zł. Maksymalny poziom dodatku specjalnego nie może przekroczyć kwoty 2100 zł. Burmistrz otrzymuje też dodatek za wysługę lat w wysokości 20%. Obowiązkowo burmistrz otrzymuje też dodatek specjalny w kwocie wynoszącej nie mniej niż 20% i nie przekraczającej 40% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.

Jednak uwaga!

Poszczególne składniki wynagrodzenia muszą być tak określone, aby łączne wynagrodzenie miesięczne, wraz z dodatkiem za wieloletnią pracę nie przekraczało 12.365,22 zł.

Trzeba jednak przyznać, że z wynagrodzeniem naszej szefowej gminy łączą się bardzo ciekawe historie, które warte są przypomnienia z okazji środowej sesji.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Chamstwo i bezczelność

Skandal! Skandal ma wymiar moralny i obciąża obecnie rządzącą panią burmistrz, której społeczeństwo przyznało mandat na kolejne cztery lata (mam nadzieję, że wyjedzie stąd szybciej).
W nocy niedzieli na poniedziałek zmarł Bezdomny. Zmarł dlatego, że akurat pani burmistrz ma w dupie bezdomnych i okazuje to przy pomocy rady miejskiej i Sądu Rejonowego w Głogowie. Pani burmistrz w swojej bezczelności, oddalenia się od rzeczywistości pomyślała sobie, że każdy z nas zarabia około 13 tysięcy złotych na rękę miesięcznie.

W tym miejscu pragnę pani burmistrz przypomnieć, że zrobiła pani w chuja mieszkańców gminy Góra, gdy wzięła pani podwyżkę z uzasadnieniem, że nie będzie wiceburmistrza, a potem go pani powołała. 

Wysokie pantofelki, 10 dag makijażu, serdeczny uśmiech i blond włosy (rudy pomimo to wyłazi) nie czynią panią burmistrzem. Dostała pani najmniejsze poparcie w historii tej gminy.

Ta śmierć, która wpisuje nas w mapę niesławy Polski to wina pani i poprzedniej rady miejskiej. Czy będzie miała pani tyle honoru, ambicji i szacunku do życia ludzkiego, by wprowadzić uchwałę, która nie pozwoli wyrzucać ludzi na bruk? Bo jeżeli pani takiej uchwały nie stworzy to dla mnie osobiście będzie pani kobietą bez serca i bez współczucia.

Apeluję do pani w tej tragicznej sytuacji, wstydliwej dla nas wszystkich, by w trybie natychmiastowym zwołała pani sesję i zaprzestała praktyki, którą wykonuje szef ALK (Marek Downar zwany "Suchą Rączką"), powoływania ludzi, którzy nie mają środków do życia do sądu w Głogowie i eksmitowania ich na bruk. Na bruk to niech pani eksmituje tego dyrektora, którego pani tak chętnie powołała. Niech pani zapamięta: ani pani, ani Downar nie liczą się historii. Liczy się Bóg i ludzkie dobro. Każdy, kto niszczy innego człowieka, skazując go na bezdomność jest bydlęciem, chamem i zwykłą pospolitą kurwą. Niech pani pamięta - niewiele osób w tym kraju zarabia po 13 tysięcy zł.

Zdjęcie zapożyczone ze strony www.grochowiak.net bez zgody i wiedzy autora.

piątek, 28 listopada 2014

Prawda znana od lat




Informuję szanowną panią, że wyżej opublikowany list mija się TOTALNIE z prawdą. Zaczerpnięte w ulotce teksty pochodzą z mojego bloga i WSZYSTKIE OPARTE SĄ NA AUTENTYCZNYCH DOKUMENTACH. Na moim blogu funkcjonowały już one od 6 lat i jakoś Beata Pona nie wytoczyła mi procesu karnego z tego tytułu. Beata Pona traci nerwy, gdyż prawda o niej bardzo kole ją w oczy. 

Z poważaniem,
Robert Mazulewicz




Ulotka jest do zobaczenia kilka postów niżej. 

czwartek, 27 listopada 2014

Wyborczy młynek dla durniów

Trwa kampania taniej demagogii i opowiadania bzdur przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, mieszkankę wsi Czernina Dolna. Poniżej zamieszczam skan pisma w sprawie przeszłej do historii linii kolejowej nr 372 na trasie Bojanowo - Góra Śląska. Sam charakter pisma jest bzdurny, treść pokrętna i niezrozumiała dla zwykłego Czytelnika.



W piśmie mowa jest o zawartym porozumieniu, ale opinii publicznej nie przedstawia się treści tego porozumienia. Dlaczego? Dlaczego karmi się nas plewami, jakąś wyborczą sieczką trzeciej kategorii, której treść ubliża inteligencji każdego z Wyborców.

Spójrzmy na takie zdanie: "Wobec powyższych faktów zostały podjęte kroki mające na celu utrzymanie tejże linii kolejowej." Pytanie brzmi: jakie kroki, kto je podjął, kiedy ruch na linii kolejowej 372 zostanie przywrócony, kiedy zobaczymy pierwsze pociągi sunące po mocno zaniedbanych szynach?

Sądzę, że współpraca na linii BM Kobylin a naszą panią burmistrz, mieszkanką wsi Czernina Dolna, rozwija się w sposób wysoce pomyślny dla BM Kobylin. Podobno jutro (wiadomość niesprawdzona) pani burmistrz ma uczestniczyć w uroczystości łuskania pierwszej kukurydzy koło cukrowni. Podobno sam prezes Bonduelle, znany producent konserwowanej kukurydzy w puszcze,  ma przybyć na tę uroczystość. Podobno i pani burmistrz i prezes Bonduelle zadeklarowali, że znajdą się w pierwszej wyprodukowanej puszcze kukurydzy.

Ponadto pragnę dodać, że kocham panią, pani Ireno. Do tego samego uczucia namawiam tego nowego radnego, z którym przerżnęła pani tak sromotnie proces.