czwartek, 21 maja 2015

Tandetą po oczach

Na internetowej stronie gminy odnajdujemy informację, że dzisiaj o godz. 8.00 odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. „Informacja” zamieszczona na stronie gminy wygląda tak.
Można wpaść w zachwyt nad bogactwem zawartych w „informacji” treści. Bogactwo to powala na kolana. W „informacji” z sesji 3 i 1/3 linijki tekstu zawiera spis najważniejszych osób uczestniczących w nadzwyczajnej sesji. Aż 2 i 1/5 linijki tekstu zawiera mnogość „informacji” dotyczących spraw poruszanych na sesji. Zdjęć z sesji załączono 9.

Ta tzw. „informacja” z całą pewnością przyczynia się do „pozytywnej promocji samorządu” naszej gminy. Jej zawartość wyczerpuje aż poza możliwości poznawcze oczekiwania Czytelnika. Nie minę się tu chyba z prawdą jeżeli w Państwa imieniu rzeknę, iż zamieszczona „informacja” wyczerpuje i zaspakaja w pełni Państwa głód wiedzy na temat przebiegu dzisiejszej sesji. Wiemy wszystko!

Oczywiście, że sobie jaja robię, bo co mam robić, jak widzę „informację”, która ośmiesza włodarzy gminy. To jest kpina z inteligencji Czytelników portalu gminy! Rzuca się im się żałosny ochłap i mają być zadowoleni, szczęśliwi i usatysfakcjonowani, bo dostali „informację”. Taka „informacja” to jest wyraz pogardy dla Czytelników i nic ponadto.

Ponownie więc, nie po raz pierwszy, i jak mniemam nie po raz ostatni, to na moich barkach spoczął trud przekazania Państwu choćby zarysu prawdziwej informacji, która spełnia standardy przypisane temu słowu.

Wczoraj w godzinach popołudniowych radni Rady Miejskiej zostali telefonicznie poinformowani przez przewodniczącego Rady Miejskiej – Jerzego Kubickiego, iż na godzinę 8.00 w dniu 21 maja została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. W momencie telefonicznego informowania radnych o sesji nie mieli oni materiałów sesyjnych. Te zaczęto powielać dopiero po godz. 16.00, czyli na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem sesji.

Oto INFORMACJA z sesji.

21.05 o godz. 8.00 rozpoczęły się obrady. Na 21 radnych Rady Miejskiej przybyło na sesję 15. W porządku obrad nadzwyczajnej sesji znalazły się punkty dotyczące zmian w tegorocznym budżecie naszej gminy. Zwiększenie budżetowych wydatków nastąpiło na skutek planowanych przez gminę inwestycji.

Najpoważniejszą z nich jest budowa dróg w rejonie ulic Wrocławska – Cicha. W celu zabezpieczenia pełnej wartości kosztorysowej przeznacza się na ten cel 1,4 mln zł.

Kolejne zdanie to przebudowa budynku po były Domu Kultury w Czerninie. Zakładany koszt to 10 tys. zł. Planuje się tam wykonanie mieszkań komunalnych i socjalnych, których tak ogromny głód odczuwa nasza gmina.

Dalsze zwiększenie budżetu naszej gminy po stronie wydatków stanowi kwota 85 tys. zł., która przeznaczona zostanie na wspieranie rodziny i systemu pieczy zastępczej w naszej gminie. Te środki przeznaczone są na utrzymanie dzieci, które umieszczone zostały w rodzinach zastępczych i placówkach opiekuńczo – wychowawczych. Wydatek ten wynika z ustawy, którą gmina musi realizować.

Na budowę świetlicy w Wierzowicach Małych przeznaczono kwotę 75 tys. zł. Zmianie uległa nazwa tego zadania inwestycyjnego i od dzisiaj ma ono nazwę: „Budowa budynku gospodarczego w m. Wierzowice Małe.”

Rewitalizacja wieży głogowskiej ma kosztować 9 tys. zł. W związku z koniecznością opiekowania się przez gminę nad bezdomnymi zwierzętami zabezpieczono kwotę 15 tys. zł.

Dokonano również drobnych korekt w Funduszu Sołeckim, które wynikły z podjętym przez zebranie wiejskie w Borszynie Małym wnioskiem o rezygnacji z remontu elewacji świetlicy wiejskiej. Jej remont miał kosztować 5,3 tys. zł. Ponadto zebranie wiejskie zawnioskowało też o rezygnację z remontu pomieszczeń świetlicy, który kosztować miał 2,7 tys. zł. Zamiast tego mieszkańcy sołectwa Borszyn Mały chcą mieć altanę ogrodową. Koszt jej zakupu ma wynieść 12,550 zł. Z Funduszu Sołeckiego na sfinansowanie zakupu altany przeznaczono 8 tys. zł., a brakująca kwotę (4550 zł) otrzyma sołectwo z budżetu gminy.

Również w sołectwie Bronów zebranie wiejskie zawnioskowało o zrezygnowanie z wykonania ogrodzenia placu zabaw (4 tys. zł), zakupu sprzętu muzycznego i wyposażenia kuchni w świetlicy (3,8 tys. zł) oraz wymiany okien w świetlicy. Mieszkańcy sołectwa Bronów w zamian zażyczyli sobie zakupu urządzeń na plac zabaw (8,6 tys. zł).

W związku ze zmianami w budżecie dokonano tez zmian w wieloletniej Prognozie Finansowej naszej gminy. Zakłada się w niej, że deficyt budżetu na koniec 2015 r. ma wynieść ok. 4,8 mln. zł, ale nie wyklucza się też, że rok budżetowy zamknie się nadwyżką, jak miało to miejsce w roku 2014.


No i proszę mi powiedzieć: czy tak nie mogła wyglądać informacja z dzisiejszej sesji? Po lekturze której informacji czegoś się Państwo dowiedzieli?! A przecież ktoś w gminie bierze kasę za to „informowanie”! Kasę bierze, ale daje Czytelnikom gówno. I to jest problem, i na to nie ma i nie będzie zgody! Samorządowej tandecie powiedzmy - NIE!

poniedziałek, 18 maja 2015

Godne politowania

Powyższy skan zaczerpnięty jest ze strony Grochowiak net 

 Przyznam się Państwu, że czytałem powyższy tekst trzy razy! I za każdym odczytem tego maila wydostawał się ze mnie śmiech, początkowo cichy, ale z tendencją narastającą. Po trzecim czytaniu rechotałem niczym ropucha szara i zalewałem się łzami ze śmiechu.

Oto radny Rady Miejskiej – Adrian Grochowiak – jak czytamy na jego blogu, postanowił wyjaśnić sprawę nierzetelnej informacji z przebiegu sesji Rady Miejskiej z 8 maja br., która miała całkiem normalny przebieg. To znaczy, przebieg obrad był anormalny z punktu widzenia władzy i jej dobrego samopoczucia, które śmiał w sposób „bezczelny” i wbrew oczekiwaniom władzy, zakłócić radny Adrian Grochowiak, wstrzymując się od głosu nad udzieleniem absolutorium miłościwie rządzącej nam czernińskiej Mona Lizie.

Oczywiście w przypadku naszego samorządu obowiązują wzorce z epoki słusznie minionej, kiedy to normą była jedność a odstępstwem (i często przestępstwem) brak zgody na jedność i kara za posiadanie własnego zdania. Model ten, jakimś dziwnym trafem, w naszym gminnym samorządzie przetrwał wszelkie zmiany i modernizacje. Trwa, trzyma się dzielnie, chociaż nie zawsze się sprawdza.

Nie sprawdza się z powodu nieodpowiedzialnych osobników, którzy jakoś pozbawieni są genu owczego pędu. Osobniki te, wredne nadzwyczajnie, pozbawione krztyny przyzwoitości i szacunku do władzy, myślący samodzielnie a nie w stadnym pędzie, wyłamują się z przyjętych sesyjnych "dzikich obyczajów". Pytają, maja wątpliwości, negują, wątpią. Zasługują więc na proces samorządowej resocjalizacji. Proces ów w wykonaniu przewodniczącego Rady Miejskiej – Jerzego Kubickiego, bezbarwnego i pozbawionego - w mojej ocenie – jakichkolwiek predyspozycji intelektualnych do pełnienia tej funkcji, jest wielce żałosny, a na sesji 8 maja był wręcz obrzydliwy.

Zgoła nic mnie nie obchodzą sądy przewodniczącego Rady Miejskiej o mnie, bo mam je tam, gdzie światełko dzienne nie dociera. Funkcja, którą niestety sprawuje, wrażenia na mnie nie robi, a jego tok myślenia i odbieranie głosu podczas sesji i komisji, tym, którzy nie myślą i nie mówią według obowiązującej linii, są po prostu żałosne. Żałosne, jak jego polszczyzna i ubogi zasób słownictwa.

Trzeba jednak przyznać, że wbrew temu co sądziłem, umie obsługiwać telefon komórkowy. Przekonałem się o tym, gdy moją osobą zawracał d... naszej policji, by ta po mnie przyjechała, bo - podobno - przeszkadzałem mu prowadzić sesję. A ja po prostu nie zauważyłem, że odebrał on mi głos podczas mojej wypowiedzi. Z drugiej strony, to proszę mi powiedzieć, jak ja mam zauważać kogoś tak nieciekawego?

Powróćmy jednak do maila, który otrzymał radny Adrian Grochowiak.

Ten mail jest żywym dowodem na skostnienie umysłów. Osobiście nie wierzę, by jego autorem był sekretarz urzędu. To jest – w mojej ocenie – twór umysłu sprzed ćwierćwiecza, albo autor tego maila był w stanie tzw. „nieważkości akcyzowej”. O ile wiem, to nasz drogi sekretarz po „akcyzie” nie pracuje. O ile w ogóle „akcyzuje!” I na dodatek jest za inteligentny.

Nie moim zadaniem jest tropienie autora maila. Ważne jest to, że autor maila, odsłania sposób myślenia władzy na temat roli środków masowego przekazu, które są w dyspozycji władz naszej gminy. Ale najważniejsze jest to, że czyni to bez jakiegokolwiek zażenowanie.

Proszę zważyć na użyty w mailu zwrot:

„Materiał zamieszczony na stronie internetowej gminy na temat ostatniej sesji Rady Miejskiej ma charakter informacyjny i oddaje przebieg sesji.”

Pierwsze zdanie i już kłamstwo! Każdy kto był na sesji wie, że sporo pominięto. O tym pisałem zarówno ja, jak i radny Adrian Grochowiak. I pytanie: jak materiał zamieszczony na stronie gminy może mieć „charakter informacyjny” i nie informować?! Ja wiem, że teraz lipy kwitną, ale lipa propagandowa nie powinna mieć miejsca w informacji. Chyba, że mamy lipę propagandową. A! To przepraszam, że tego nie dostrzegłem.

Z tekstu maila dowiadujemy się też, że od zawsze tak informowano lokalną społeczność o przebiegu sesji (czyli rzetelnie nie informowano). W mailu widać też wyraźne zdumienie, że radny w ogóle o to pyta i przyznanie się, że intelektualnie radnego Adriana Grochowiaka: „(…) uwagi są trudne do zrozumienia”.

W końcówce maila robi się jeszcze bardziej ciekawie. Czytamy bowiem tam takie zdanie:

„Zwrócić też pragnę uwagę, że zarówno strona internetowa gminy, jak i Przegląd Górowski, mają charakter informacyjny, nie służą wywoływaniu złych emocji i szukania sesnasji”.

„Mój Boże!” – zakrzyknąłem pełen kwiecistego zachwytu. To jest pewne, że zarówno strona internetowa gminy, jak też poroniony płód dwojga imion, czyli „Przegląd Górowski” owych tajemniczych „sesnasji” nie szukają! Nie szukają z bardzo prostego powodu. Oto on: są na garnuszku magistrackim! To magistrat płaci, a więc wymaga. A magistrat orzekł: „Rewizjonistom z Bonn i sesnasją mówimy stanowcze nie!”

Fajne jest też stwierdzenie o wywoływaniu złych emocji. Wygląda z tego, że lektura strony internetowej gminy oraz poronionego płodu „informacyjnego”, czyli „Przeglądu Górowskiego”, przyczynia się do narodzin tylko emocji pozytywnych.

Podobno na wieść o podwyżkach cen wody, ścieków komunalnych, śmieci, o których poinformowano w obu tych nośnikach informacji, mieszkańcy gminy Góra szaleli z radości. Podobno odnotowano fakty kąpieli w nieskończonym jeszcze basenie, skoki na główkę do fontanny w parku „Solidarności”, wybaczenie sobie win, wycofanie pozwów rozwodowych, spłaty zaległych przez wiele lat alimentów, przyznania się do winy wobec funkcjonariuszy policji przez tych, którzy dokonali przestępstwa, ale dotąd nie zostali ujęci lub wykryci, itp. Podobno radość była powszechna, nikt nie złorzeczył, ale był wdzięczny włodarzom gminy, że np. ceny śmieci wzrosły tylko o 100%, a przecież mogły o 300%. Podobno niektórzy o to mają żal do szefowej gminy. Takie to pozytywne emocje niosą z sobą informatory, którymi włada szefowa gminy. Podobno po przeczytaniu zawartych w nich „informacji” niewidomi odzyskują wzrok a głusi słuch.

Kapitalne i fundamentalne znaczenie ma oto takie zdanie z maila:

„Rolą bowiem mediów gminnych jest pozytywna promocja samorządu, i temu będziemy wierni.”

A ja naiwny sądziłem, że media są od bezstronnego spoglądania na rzeczywistość i opisywaniu jej z różnych punktów widzenia! Okazuje się jednak, że nade wszystko ceniona jest w naszym magistracie: „pozytywna promocja samorządu”. A co na to ustawa prawo prasowe?
„Zadaniem dziennikarzy jest służba społeczeństwu i państwu”. Taki zapis znajdziemy w ustawie „Prawo prasowe”. I nie ma tam słowa o „pozytywnej promocji samorządu”, jak próbuje się Państwu wcisnąć ten bezwartościowy kit. Dziennikarze mają obowiązek w swojej pracy kierować się prawdą i zasadą obiektywizmu. Nie wolno manipulować faktami i wprowadzać w błąd opinii publicznej. Zarówno strona internetowa gminy, jak i „PG” podlegają ustawie „Prawo prasowe”, ale okazuje się, że tylko teoretycznie.

Reasumując stwierdzić należy, że w naszym magistracie stworzono nowe, aczkolwiek niepisane „Prawo prasowe”. Jego naczelnym zapisem jest chwalenie i promocja samorządu gminnego oraz pomijanie faktów niewygodnych.

Są jeszcze ciemniaki wierzące w to, że jak się w samorządowych informatorach o czymś niewygodnym dla władzy nie napisze, to tego nie ma. Złuda, bzdura i głupota, czyli pospolite frajerstwo.

wtorek, 12 maja 2015

Wybiórczo uśmiechnięta


Na portalu elki zauważyłem dzisiaj, że do gminy wpływają jakieś protesty, skargi. Przeczytałem również zdanie wypowiedziane przez panią burmistrz: "Jednak aby to zrobić, potrzebne są kolejne protesty mieszkańców". Przyłączając się do apelu pani burmistrz sporządziłem skargę, w obronie wszystkich radnych bez wyjątku, albowiem szanuję ich jako ludzi i darzę ogromną  życzliwością jako ludzi, ale nie koniecznie część jako radnych. Bo czasami tu moja opinia o nich, jako radnych, jest okrutna. Ale zgodna z moim przekonaniem.

Dopiero później zorientowałem się, że pani burmistrz zachęca do pisania pism w sprawie kotłowni na ciepłą wodę użytkową, której to inwestycji wcześniej tak wytrwale broniła. Ale ... Kobieta zmienną jest. Czort, nie baba!

Chciałem skasować swoją skargę, ale po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że ma swój sens i wychodzi na przeciw oczekiwaniom wielu radnych, z których wielu nie wychodzi na przeciw oczekiwaniu swoich wyborców.


Kierując się więc troską o komfort psychicznych radnych, ich dobre samopoczucie i w walce o równy dostęp do dóbr niematerialnych przysługujących radnym przesłałem dziś do biura rady poniższą skargę.




piątek, 8 maja 2015

W krainie intelektualnego kurestwa i paranoi

Dzisiejsza sesja RMG była normalna tak jak zwykle. Obrady otworzył tzw. przewodniczący Jerzy „Chochoł” Kubicki - specjalista od odbierania kilometrówek. Ach! Ile już on ich pobrał. Mój dziadek żył 121 lat i nie zrobił tyle kilometrówek, co tzw. Przewodniczący. Mój dziadek zajechał w tym czasie sześć szkap i rozłożył cztery samorządy, oczywiście w carskiej Rosji.
Powracając jednak do głównego tematu to muszę Państwu powiedzieć, iż tzw. przewodniczący Kubicki nie był dzisiaj objawem zdrowia fizycznego. Cera ziemista, nos jak kartofel, zwisające podgardle aż do kolan, zaczesane zakola, brudna broda, więc nic budującego. No! Dożywa chłop swoich lat.
Początkowo sesja przebiegała w sposób normalny. Kubicki nie istniał, pani burmistrz ciągła swoją opowieść, a ja zadawałem pytania. Co prawda tzw. „przewodniczący” próbował powstrzymać mnie w zadawaniu pytanie, ale pani burmistrz wykasowała przygłupa (w mojej ocenie) słusznie stwierdzając, że sprawozdanie jest jej i to ona decyduje o tym, kto zadaje pytanie i ona udziela odpowiedzi. Rzecz oczywista, że udzielenie odpowiedzi na każde ze zdań wypowiedziane przez panią burmistrz (ponadto muszę przyznać, że kocham Panią, Pani Ireno pomimo różnić które nas dzielą) to żeś Pani przyłożyła tzw. „przewodniczącemu”.

Pani burmistrz udzielała mi odpowiedzi w sposób wysoce merytoryczny, zadawalający i kilkakrotnie przeżyłem orgazm intelektualny, który nastąpił po tych odpowiedziach. I tak dowiedziałem się, że tzw. „przewodniczący” Kubicki czyta sprawozdanie Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu, które dotyczy całkiem innych faktów, niż te które miały być poddane pod głosowanie radzie miejskiej.

Podobno Jerzy Kubicki odczytał kiedyś mandat z 1979 na mocy którego radny Borawski, który przekroczył maluchem 220 km/h został skazany na prace społeczne. Podobno radny Borawski, podobno  Ryszard, stwierdził, że 220 uderzeń to on osiągał podczas podczas stosunku. Ale to jeszcze przed 40 rokiem życia.

Wścieklizna pani burmistrz wyszła ujrzała światło dzienne z okazji głosowania nad absolutorium wykonania budżetu za rok 2014. Wszyscy spodziewali się, że absolutorium przejdzie jednomyślnie, a pani burmistrz dostanie 21 głosów „za”. Podobno 2 radnych  nie rozumiejąc tekstu uchwały dostało rozwolnienia, ale to chyba plotka, i nie przybyli na sesję, a jeden radny postanowił, że zgodnie z sumieniem i zasadą ostrożności wstrzyma się od głosu w sprawie budżetu nad którym nie miał żadnej kontroli, ani tego budżetu nie uchwalał, gdyż wtedy nie był radnym. Bardzo podoba mi się postawa tzw. „przewodniczącego” (speca od kilometrówek), który apelował do sumienia radnego Grochowiaka. To jest bardzo fajne. Sam sukinkot bierze nienależące mu się pieniądze za tzw. dojazdy i jeszcze ma czelność, bezczelna bladź, apelować do sumień. Sumienie to on widział na rysunku, który sporządziłem w 1959 roku (coś mi się popierdoliło, wtedy nie rysowałem).

Jego kaprawa morda przyprawia mnie o mdłość. Co spojrzę na niego to widzę dno, tak jakby w dzieciństwie karmiono go z procy.

Pomijając to wszystko należy stwierdzić, że dzisiejsza rada przejdzie do historii samorządu. Zgasiłem Kubickiego. Knot nie jest trudny do zgaszenia. Durak pospolity. Chwast samorządowy. I ten chwścik mi tu bruździł podczas normalnych obrad, gdzie wolność słowa, wyznania i sumienia są rzeczą podstawową. Ten gówniarz w mojej ocenie nie dorósł do pełnienia tej roli. Dlatego bym bardzo prosił radnych by rozważyli kwestię utylizacji tego samorządowego odpadku (w mojej ocenie).
Analizując działalność samorządu górowskiego sądzę, że najlepszym kandydatem na przewodniczącego będzie Piotr Wołowicz (zwany Łysym, a przez sympatyków „Minus Sto Złotych”). 

Jerzy „Chochoł” Kubicki, tzw. „przewodniczący” rady (ahahahhahahaha), który wyjebany został z funkcji szefa lotnych w górowskiej komendzie (sam bladzina przyniósł podanie), które mam (ahahhaha), który wezwał dla stłumienia konstruktywnej krytyki oddziały szturmowe policji z Legnicy. Oddziały te przybyły na wezwanie, podobno wpierdoliły przewodniczącemu za nieuzasadnione wezwanie, bo chuligana sesyjnego już nie było, następnie wkurwił się komendant i postanowił zrobić z Kubickim spokój, bo gnida nie będzie skakać wyżej chuja. Podobno… Nie wiem czy tak było. Wieści różne. Nie mniej Jerzy „Chochoł” Kubicki jest wielkim szkodnikiem samorządu w Górze. Jego obecność na stanowisku szefa rady obciąża Irenę. W mojej ocenie – Roberta Mazulewicza – jest to debil, kretyn i człowiek zakochany sam w sobie, który sądzie, że dysponuje jakąś wiedzą. No … wiedzę on ma jak dżdżownica. Ja wiem, że tenże gość, brzydzi mnie wymienianie jego nazwiska, nie zgodzi się ze mną i pójdzie sobie gdzieś tam, gdzieś tam... Mam nadzieję, że nie wróci.

Owocne były obrady Rady Miejskiej z dwóch powodów: przybyło na nie dwóch funkcjonariusz policji państwowej. Po raz pierwszy w historii naszej gminy. Zapewniam – nie po raz ostatni.


Trzeba jednak podkreślić umiejętności Kubickiego, który z wielką prawą, robiąc za kołkowego, otwiera bramę wjazdową na podwórko policji. „Zero zero” otwórz bramę J Dwa zera, a jaka figura…! J

wtorek, 5 maja 2015

Bananowe imieniny

Powszechnie wiadomo, że 5 maja to wyjątkowy dzień w życiu naszej gminy. Imieniny obchodzą dziś Gotard, Waldemar oraz Irena. W tak uroczystym dniu, pełnym radości i słońca, uśmiechu i wazeliny nawet w naszym mieście zdarzyło się to, co filozofom się nie śniło.

Na drzewie iglastym, które niegdyś przyjechało z Herzberga, z nienacka wyrosły ... dorodne banany. W ten oto sposób niemiecki iglak oddał hołd dzisiejszej solenizantce. Ja wiem, że jest to wbrew prawom  natury, ale cuda jednak się zdarzają.

Pojawienie się na iglaku owoców banana jest efektem ponad 7-letnich rządów dzisiejszej solenizantki i świadczy o tym, że w Górze mamy sprzyjający klimat dla inwestorów i bananów również. Co prawda na dzień dzisiejszy więcej jest  bananów niż inwestorów, ale ten cud stanowi dobry prognostyk na przyszłość, gdy gmina pod niezawodnym kierownictwem dzisiejszej solenizantki zmierzała będzie dynamicznie do zrównoważonego rozwoju, polepszenia bytu proletariatu, jak też reszty klasy pracującej. Na podatki.


Widać w tym również palec boży, gdyż jeżeli dalej tak pójdzie i inne iglaki będą obrastać w banany nasza gmina może stać się czołowym eksporterem tego owocu. Można powiedzieć, że ponad 7-lietnie rządy dzisiejszej solenizantki kończą się ogromny bananowym sukcesem. Ponadto pragnę podkreślić, że pomimo dzielących nasz różnic, kocham dzisiejszą solenizantką miłością czystą i pierwszą. Niech bananowy uśmiech zakwitnie na jej twarzy! 


czwartek, 30 kwietnia 2015

"Jazdy lokalne" c.d.

Powróćmy do bezprawnych „jazd lokalnych”, czyli tzw. „kilometrówek” przewodniczącego Rady Miejskiej. By być w zgodzie z prawdą należy napisać „przewodniczących” Rady Miejskiej.

Poniżej skan uchwały sprawie ryczałtu dla Przewodniczącego Rady.
W tym czasie burmistrzem był Dariusz Matkowski. Przewodniczącą Rady Miejskiej była wówczas obecna burmistrz Irena Krzyszkiewicz, której podpis sygnuje ten dokument.

Poniżej skan kolejnej uchwały w tej sprawie.
Ta uchwała dostosowywała kwestię ryczałtu dla Przewodniczącego Rady do nowego rozporządzenia Ministra Infrastruktury, które ukazało się 25 marca 2002 r. Pod uchwałą widnieje podpis ówczesnej Przewodniczącej Rady – Ireny Krzyszkiewicz.

Tu dodać należy, że przypadku ryczałtu na jazdy lokalne rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 25 marca określa, że w gminach liczących do 100 tys. mieszkańców górną granica ryczałtu jest 300 km. Rozporządzenie nie zabrania jednak zmniejszenia „kilometrówki” np. do 100 km na miesiąc. Radni poszli w roku 2002 „po bandzie”. Ponadto rozporządzenie mówi wyraźnie o „pracodawcy” i „pracowniku”. A przecież żaden z Przewodniczących nigdy nie był pracownikiem UMiG, jak też nie był pracodawcą.

Poniżej skan „Oświadczenia” Przewodniczącego Jerzego Kubickiego, na mocy którego przyznano mu ryczałt na jazdy lokalne.
Poniżej mają Państwo skan rozliczenia obecnego Przewodniczącego z ryczałtu za miesiąc luty br. Proszę zauważyć, iż Przewodniczący idealnie zmieścił się w miesięcznym limicie na jazdy lokalne w wysokości 300 km.
Jak więc widać pobieranie nienależnego ryczałtu na jazdy lokalne ma bardzo długą tradycję. Sięga ona ponad 15 lat (3 dni temu był jubileusz jej przyjęcia). Przelicznik za 1 km nie uległ w tym czasie zmianie i cały czas wynosił 0,8358 zł za 1 kilometr. Państwo sobie sami zadajcie trud i przeliczcie ile to kosztowało podatników.

I aż dziw bierze, że przez 15 lat nikt nie zainteresował się podstawą prawną do przyznania tego ryczałtu na jazdy lokalne. Nikt nie sprawdził czy nie nastąpiła nadinterpretacja rozporządzenia Ministra Infrastruktury. A Przewodniczących w tym czasie trochę się przewinęło.

Stomatolog pilnie poszukiwany

Jeden z moich Czytelników nadesłał mi zdjęcia przedstawiające lwy przed UMiG. Twierdzi on w sposób stanowczy, że lwy, w tym stanie, w pełni obrazują gminna władzę, jako „władzę bezzębną”. Trudno nie zgodzić się z autorem tego sformułowania, że lwy, do których górowianie są tak bardzo przywiązani, mają nieco zdefektowane paszcze.

Faktem też jest, że lwy są zabytkami a nasza władza do zabytków, kultury, sportu, turystyki serca i uczuć głębszych nie żywi. Zajmuje tu pozycję ambiwalentną, najdelikatniej mówiąc. Można też rzec, że na te sprawy jest „bezzębna”. Szkoda jednak, że nikt dotąd (nawet ja, Kanalia!) nie zauważyłem owego defektu. Szkoda też, że nie dostrzegła go władza, która urzęduje nieopodal. Sądzę, jednak, że po publikacji tych zdjęć władza wezwie stomatologa, który wstawi brakujące kiełki naszym cudownym lwom.


Czytelnikowi serdecznie dziękuję za zdjęcia.

Majówka na bazie gnata

Długa majówka się tuż tuż. Wraz z nią czekają mieszkańców ziemi górowskiej rozliczne atrakcje, które nam nasza ukochana władza przygotowała. Musimy docenić starania władzy na niwie zapewnienia nam solidnej porcji rozrywki i atrakcji w okresie od 1 do 3 maja.

Inauguracja „majówki” nastąpi już dzisiaj. O godz. 17.00 na stadionie OKF w Górze odbędzie się mecz klasy okręgowej trampkarzy Pogoń „Góra” – „Kaczawa” klasy okręgowej Bieniowice, którego termin wyznaczono już latem ubiegłego roku. Termin ów wyznaczył OZPN Legnica, ale myśmy się cwanie pod ten termin podpięli (a po co wymyślać Amerykę?!) i już mamy majówkową atrakcję!

Tę cwaność i spryt wykazała nasza ukochana władza również z okazji pozostałych rozgrywek piłkarskich. Hop – siup i już są na afiszu informującym o programie obchodów mecze „Korony” Czernina z „Orłem” Czerną (seniorzy, A – klasa, mecz w Górze, bo boisko w Czerninie w trakcie remontu), jak też „Pogoni” Góra przeciwko „Odrze” Chobienia (seniorzy, A – klasa, 3 maja, godz. 17.00, stadion OKF w Górze).

I proszę, jak gładziutko i twórczo, ale bez zbędnego wysiłku udało się umieścić trzy mecze na afiszu o programie nie kiwając przy tym nawet małym palcem.

Jest również coś dla najmłodszych. 1 maja na „orliku” przy SP nr 3 aż przez 1,5 godziny będą odbywały się „zajęcia animacyjne” dla dzieci do lat 13. Nie bardzo wiadomo co będzie celem „animacji”, ale jest punkt w programie obchodów? Jest!

Będzie też turniej piłkarski dla dzieci, w którym mogą wziąć udział dzieci urodzone w 2002 roku i te, które ujrzały nasz świat nieco później (1 maja o 15.00, stadion OKF w Górze).Te dwie imprezy organizuje nasz OKF, czyli imprezy te są naszego pomysłu i chowu.

Nasz Dom Kultury również „sroce spod ogona nie wypadł” i też walnie przyczynił się do uatrakcyjnienia nam długiej „majówki”. I tak 2 maja odbędzie się „Otwarty Turniej Szachowy”. Jest to brew pozorom impreza bardzo skomplikowana pod względem logistycznym. Trzeba przygotować salę, ustawić stoliki (diabli wiedzą ile ma ich być, bo turniej jest otwarty), przygotować krzesła, szachownice, otworzyć pomieszczenie, później je zamknąć i posprzątać. Roboty przy tym, jak Państwo widzicie co niemiara. Co prawda niegdyś na dawnym amfiteatrze zrobiono dwa stoły i cztery siedziska (z lastryka?) na plenerową grę w szachy, ale pomysł, by tam w nie grywać nie przyjął się wśród tubylców. Faktem jest, że owe szachownice i siedziska solidnie wykonano. Jak się tam piwko do szklaneczki naleje, to możesz kopać w stolik a ten ani drgnie. Siedziskiem też ci po łbie nikt nie da, bo ma ono fundament solidny i nie do ruszenia. Dobra robota na rzecz nieustającego rozwoju kultury, sportu i rekreacji.

Bez wątpienia hitem tegorocznej „majówki” będzie przyciągający setki widzów „Koncert majowy” zorganizowany przez dynamicznie działający Dom Kultury (1 maja, godz. 18.00, Dom Kultury). W naszym Domu Kultury są koncerty wiosenne, zimowe, letnie, jesienne. To znakomita tradycja, bo jak się pójdzie na jeden czy dwa z takich koncertów, to na kolejne już chodzić nie ma potrzeby. Robione są przy pomocy., że tak powiem „kalki”. Bliźniaki jednojajeczne po prostu.

No i hit kolejny. „XXIII” Konkurs Piosenki Lwowskiej i Wieleńskiej”. Cudowna impreza! Wzrusza i bawi do łez. Zachęcam wszystkich, którzy nie mają zbyt rozbudzonego słuchu i zmysłu muzycznego, do wzięcia w nim udziału. W zasadzie zwać się to powinno: „Koszmarem z ulicy Armii Polskiej”. I wcale się nie zdziwię, jak ktoś poda Dom Kultury kiedyś do sądu za utratę słuchu po takim koncercie.

Do uatrakcyjnienia „majówki” włączyli się również wędkarze z PZW Koło Góra – Miasto i Klubu spinningowego „Certa”. Moczykije łowić będą na tamie w Wierzowicach Małych. Już widzę te setki widzów, którzy przyglądają się wyciąganiu z nurtów Baryczy wodnych potworów o niesamowitej wadze i długości. Większość mieszkańców naszej ziemi górowskiej wprost nie może się tej niesamowicie atrakcyjnej imprezy doczekać.

Swoją działkę do jeszcze większego uatrakcyjnienia tegorocznej „majówki” wnieśli też tenisiści ziemni, którzy na kortach rozegrają turniej otwarty w grze podwójnej (2 maja, godz. 10.00). Wszyscy miłośnicy tego sportu mogą więc wziąć w sobotę rakiety tenisowe i udać powalczyć o coś tam, bo w programie obchodów nie ma mowy o co będą walczyć, ale jest podana okazja: Święto Konstytucji 3 Maja”. A turniej jest 2 maja.

Trzeciego maja o 11.30 władza i inni złoży wiązanki pod pomnikiem „Wolności” w Górze. Duża atrakcja dla tych, którzy jeszcze władzy nie widzieli. Frapujący i zapierający dech w piersiach i krew w żyłach widok. Możne nawet władza przemówi, uroczyście rzecz jasna, z namaszczeniem, powagą i dumą z powodu bycia władzą. Złoży się kwiaty … i rozejdzie, by w kościele wziąć udział w mszy za ojczyznę. Będzie bogoojczyźniano, tkliwie i ckliwie.

Program obchodów jest zajeb…., jak mówi nasza młodzież. Leitmotivem tegorocznych obchodów jest sport. Na 12 imprez aż osiem ma charakter sportowy, dwie to imprezy o charakterze zapiewajłowym, i dwie „oficjałki”.

I w ten sposób „majówka” zostanie odfajkowana. Tyle, że w „programie obchodów” (wyraz „program” stoi tu w jaskrawej sprzeczności z wymową tego słowa, właściwym byłoby użycie słowa „programik”) nie ma żadnego punktu, który pozwoliłby górowianom na bycie razem, integrację, wspólne spędzenie tych trzech majowych dni.


„Programik” obchodów jest żenujący a jego autorom chluby nie przynosi. Wszak gmina nie jest biedna niczym „mysz kościelna” i stać ją na imprezę przez duże „I”. Przecież to się mieszkańcom tej gminy należy niczym gnat psu. Pies może się gnatem zadowolić, ale nie należy karmić ludzi gnatami i imprezową tandetą. 

Jak się twierdzi, że gmina się rozwija, że jest dobrze, że finanse są stabilne, to należy to ludziom pokazać. Dać im solidną porcję kultury i rozrywki, bo oni sobie po prostu na to zasłużyli. Przypomnę tylko, że gmina żyje z podatków, które opłacają jej mieszkańcy. I nie sądzę, by obrazili się oni na fakt, że wydano kilkadziesiąt tysięcy pieniędzy – ich pieniędzy! – by w tych trzech dniach majowych dostać solidną porcję rozrywki i kultury. Zamiast golonki dostają jednak bezmięsną kość. I to smuci, bo jest to jawna oznaka lekceważenia mieszkańców naszej gminy. A swój rozum to oni mają i tandetę idącą pod ramię z chałturą dostrzegają. Widzą, że od bardzo dawna w naszym mieście panny Chałtura i Tandeta królują w kulturze i rozrywce. 

Pytanie brzmi: kto je k... koronował?!


środa, 29 kwietnia 2015

Bezprawne "jazdy lokalne"

W materiałach na sesję Rady Miejskiej przeczytałem na stronie 44 „Informacji z wykonania budżetu gminy Góra za rok 2014”, taki oto passus:

zwrot kosztów podróży służbowej w formie miesięcznego limitu 300 km na jazdy lokalne Przewodniczącego Rady Miejskiej w Górze – 2951,88 zł.

Owe 2951,88 zł „zwrotu koszów podróży służbowych” podzieliłem przez elegancką cyferkę 0,8358 (czyli obowiązującą w 2014 r. stawkę za 1 km, pojazdu o pojemności poj. 900 cm, za używanie samochodu prywatnego do celów służbowych) i wyszło mi, że nasz praworządny ze wszech miar przewodniczący odbył „jazdy lokalne” o łącznej długości 3531,8 km. Nie przekroczył więc „limitu”, który w ciągu roku wynosił 3600 km.

Oczywiście nie wiemy, gdzie i w jakim celu podróżował przewodniczący Rady Miejskiej, którego jak stwierdza ustawa o samorządzie (art. 19 p. 2), naczelnym zadaniem jest: (…) „wyłącznie organizowanie prac rady oraz prowadzenie obrad rady.” Gdyby przewodniczącemu zechciało się robić coś, co wykraczałoby poza kluczow słowo „wyłącznie”, to byłaby to z jego strony czysta uzurpacja nie mająca nawet śladowego oparcia w ustawie o samorządzie gminnym.

Pragnę też drogich Czytelników uspokoić, bo w przypadku naszego samorządu to niezbędne i konieczne, że przewodniczący Rady również nie posiada ustawowych podstaw do reprezentowania naszej gminy na zewnątrz. Więcej! Nawet radni nie mogą go do tego upoważnić uchwałą, bo będzie ona niezgodna z prawem (Kto ciekaw, niech czyta!).

Tak że sumując tę cześć rozważań powiem szczerze, że nie wiem gdzie i w jakim celu obywał „jazdy lokalne” przewodniczący Jerzy Kubicki. Zresztą, jest Komisja Rewizyjna Rady i niech ona zbada cele „jazd lokalnych” przewodniczącego Jerzego Kubickiego. Diety biorą, to niech sobie trochę popracują. A ja sobie ich przy tych pracach poobserwuję i raport zdam Państwu.

Wróćmy do meritum sprawy. Informacja ta początkowo nie wzbudziła mojego większego zainteresowania. Ale dzisiejszego poranka wyczułem, że z tym „limitem” na „jazdy lokalne” jest coś nie w porządku. Gdzieś, zakamarkach pamięci przypomniało mi się, że coś o tym czytałem. Rzecz całą postanowiłem sprawdzić a przy okazji zweryfikować czy starość umysłu mnie nie dotyka a z nimi zwidy i omamy hipnagogiczne.

Zapuściłem się w sieć i … bingo! Znalazłem to, czego szukałem. Okazuje się, że przyznany przewodniczącemu Jerzemu Kubickiemu „limit”, czyli ryczałt na wykorzystanie 300 km miesięcznie na „jazdy lokalne” jest całkowicie i bezczelnie niezgodny z prawem. Na dowód prawdziwości moich słów przytoczę fragment z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 czerwca 2014 r. (OSK 406/14).

Czytamy w nim:

Zagadnienia związane z finansowaniem działań Przewodniczącego Rady Gminy i Rady Gminy należą do właściwości organów gminy, która - z woli ustawodawcy - rozstrzyga o nich w sposób samodzielny, a granicą tej samodzielności jest sprzeczność z prawem, a zatem rozstrzygnięcie, co do istoty, inne niż tego wymaga obowiązujący przepis. Jednak, jak podkreślił Sąd, z zasady samodzielności organów nie wynika dowolność ustaleń co do przyznawania diet oraz kosztów podróży.

I dalej:

Przechodząc do regulacji zawartej w § 3 uchwały ustalającej Przewodniczącemu Rady Gminy miesięczny limit kilometrów na korzystanie z własnego samochodu dla celów służbowych, Sąd stwierdził, że oprócz sprzeczności z art. 25 ust. 4 u.s.g., zapis ten narusza także art. 25 ust. 10 u.s.g. oraz przepisy wykonawcze do niego zawarte w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2001 r. w sprawie sposobu ustalania należności tytułu zwrotu kosztów podróży służbowych radnych gminy (Dz.U. Nr 66, poz. 800 z późn. zm.). Sposób ustalenia zasad zwrotu kosztów podróży służbowych radnych gminy określają przepisy ww. rozporządzenia i nie przewidziano w nich możliwości zwrotu kosztów podróży służbowych radnym gmin w drodze ryczałtu, a zatem w tym zakresie uchwały rady gmin nie mogą wprowadzić odmiennych rozwiązań. Nie uzasadnia też wprowadzania takich rozwiązań pełnienie przez jednego z radnych funkcji przewodniczącego rady, gdyż brak jest nie tylko w u.s.g., ale i w systemie prawa polskiego, przepisów wskazujących na zasadność takiego zróżnicowania.

I w ten sposób, w kwestii limitu na „jazdy lokalne” sprawę mamy wyjaśnioną.

A oto inne orzeczenie w tej samej sprawie, ale z Wrocławia, w którym czytamy:

Kolegium Regionalnej Izby Obrachunkowej stwierdziło, że badana uchwała w części, o której mowa powyżej, narusza art. 21 ust. 4 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym, który stanowi, iż radnemu (w tym również należy rozumieć radnego pełniącego funkcję przewodniczącego rady) przysługuje zwrot kosztów podróży służbowych na zasadach ustalonych przez radę. Ustalone przez Radę Powiatu w L. uprawnienie Przewodniczącego Rady Powiatu do miesięcznego limitu na jazdy lokalne nie jest tożsame z pojęciem zwrotu kosztów podróży. Stosując wykładnię gramatyczną, należy stwierdzić, że "zwrot" w języku polskim oznacza, że wydatki związane z podróżą służbową powinny być uprzednio dokonane, a następnie może nastąpić ich refundacja, a więc obowiązuje ich następczość, a nie uprzedniość.

Powyższe postanowienia wskazują, że ustalenie "ryczałtu" nie może być uznane za równoważne ze sformułowaniem "zwrot kosztów",

Ryczałt jest to w istocie jedynie pewna pula środków pieniężnych, w ramach której gospodaruje samodzielnie podmiot, któremu została przyznana. Natomiast przy zwrocie kosztów podróży organ decyduje, czy takiego zwrotu (po wydatkowaniu środków) dokonać, w jakim zakresie i czy odbycie podróży było uzasadnione w świetle powierzonych radnemu obowiązków.


Tak więc limit 300 km miesięcznie dla przewodniczącego był i jest nielegalny. Quod errat demonstrandum. Amen.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Podobno ...

Nasza gminna spółka „Tekom” ogłosiła darmową zbiórkę tzw. „gratów”, i to wielkogabarytowych. Zbiórka „gratów” ma być darmowa. Podobno w niedalekiej przyszłości ma być ogłoszona kolejna zbiórka. Dotyczyć ma podobno „gratów samorządowych”, które tak licznie – wcale niepotrzebnie! – znaleźć możemy podczas sesji. Jest jednak problem, bo nie są to – w mojej ocenie – duże gabaryty - ale odpady wysoce toksyczne.

Podobno radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki jest nieco „zakurzony”, bo dawno nie był na medialnym trzepaku („Niech mówią jak chcą, byle mówili”). Podobno cierpi nad tym, że nikt go nie dostrzega. Cóż! Każda próżnia wymyka się spod obserwacji.

Podobno były już radny z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, niejaki Piotr Iskra jeszcze nie pogodził się z faktem, że wyborcy go nie docenili. Podobno nosi się zamiarem założenia zespołu zawodowych płaczek pogrzebowych, by uświetniać pogrzeby. A jęczeć to on umie wprost koncertowo! I nic ponadto.

Podobno waga górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, rośnie niczym ciasto na drożdżach. Podobno wynika to z faktu, że wszyscy jej członkowie sporo przytyli. A mówią, że samorządowe nie tuczy!

Podobno najgorszemu staroście naszego powiatu przyśnił się trzy aktowy sen. W pierwszym akcie podobno mu się śniło, że został pierwszym w Polsce dożywotnim starostą powiatu. W drugim akcie podobno śniło mu się, że znakomicie rządzi. W trzecim akcie – podobno – okazało się, że jest dożywotnim starostą, rządzi znakomicie, ale powiat zlikwidowali. Sen mara – Bóg wiara.

Podobno wicestarosta i niedoszły burmistrz gminy Wąsosz też miał sen. Podobno śniło mu się, że jest burmistrzem Wąsosza. Wąsosza na Podlasiu oczywiście.

Podobno również skarbnik naszego powiatu też miał sen. Podobno śniło mu się, że oddłużono powiat górowski i kasa jest pełna forsy. Podobno tak w to uwierzył, że wsiadł w samochód i pojechał do starostwa ten fakt sprawdzić. Podobno otworzył kasę i ujrzał w niej komornika.

Podobno radny Rady Miejskiej – Ryszard Borawski - pragnie zwiększyć ilość swoich wypowiedzi podczas obrad wszelkich ciał samorządowych. To bardzo ważna i radosna wiadomość, bo radny ów jest wybitny. Wybitnie wybity z rzeczywistości.

Bardzo niepokoi wyborców milczenie radnego Bronisława Barny, z którego jakoś uszedł zapał do samorządowej działalności. Podczas sesji milczy, podczas posiedzeń komisji też milczy. Nie podzielam niepokoju wyborców w kwestii milczenia tegoż radnego. Więcej! Bardzo je sobie osobiście cenię. Trwaj chwilo!

Podobno burmistrz Irena Krzyszkiewicz ma zamiar wprowadzić 7 dniowy tydzień pracy w naszym urzędzie. Podobno w dni wolne od pracy niewymiernie cierpi. Podobno odczuwa dotkliwy głód władzy. Ależ będzie cierpiała na emeryturze!

Podobno przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Kubicki jest bardzo niezadowolony. Podobno jego niezadowolenie wypływa z faktu, że nie cieszy się należytym autorytetem. Podobno od kilku tygodni chce kupić 5 kg autorytetu na Allegro. Brak jednak na tym portalu ofert sprzedaży tego towaru.

Podobno radnego Zygmunta Icieka bardzo cieszy wiosna, „wonna i radosna”. Podobno odmłodniał, promieniuje radością, nabrał rumieńców na twarzy i wykazuje ogromną witalność. Podobno stwierdził, że przed nim już tylko „bezgrzeszne lata”. Proszę, jak to człowiek wyprany z żądz cielesnych może być szczęśliwy!

Podobno radnego Rady Miejskiej - Tadeusza Biernackiego - gryzie sumienie, że pobrał kilka diet, ale nie wydał jeszcze z siebie głosu podczas sesji czy posiedzenia komisji. Tadeusz! Nie łam się! Toż Twój brat (Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki) pobrał ponad 100 diet i też nie zabierał głosu! Nie wyłamuj się! Zachowaj rodzinną tradycję! Nikt nie będzie miał do ciebie żalu. Wystarczy, że zgodnie z oczekiwaniami większości posłusznie podniesiesz w odpowiednim momencie rączkę!

Podobno wiceburmistrz w związku z zalegającymi miasto psimi odchodami, z którymi nasza waleczna Straż Miejska nie daje sobie rady, chce zmian w uchwale o utrzymaniu gminy w czystości. Podobno zamiast rękawiczek i woreczków na psie odchody mają zostać wprowadzone psie pampersy. Podobno sfinansować ma to Platforma, rzekomo Obywatelska, na szczeblu wojewódzkim. Podobno psie pampersy mają stać się dostępne przed wyborami parlamentarnymi 2015. Podobno te psie pampersy mają mieć logo fundatora i twarze kandydatów na posłów i senatorów. Rodzi się jednak pytanie: czy psy się na to zgodzą?

Kłusem przez budżet

Wszystkie dane zawarte w poście odnoszą się do roku 2014.

W roku 2014 nasza gmina uzyskała z opłat za korzystanie z płatnych parkingów kwotę w wysokości niemal 150 tys. zł. Za nieuiszczenie tej opłaty nałożono – jak to ładnie ujęto „opłatę dodatkową” w kwocie ponad 6,6 tys. zł. Ściągalność na 31.12.2014 r. wyniosła ponad 2 tys. zł. By uzyskać resztę należności gmina uszczęśliwiła korespondencją w tej sprawie 7 wybrańców losu.

Ponad 1,5 mln zł wynoszą zaległości mieszkańców gminy wobec ALK za niezapłacony czynsz mieszkaniowy, lokale użytkowe, komórki i garaże. W nadziei odzyskania tych długów wystawiono 1026 wezwań do zapłaty.

Aż 596 wezwań wystawiła gmina z powodu zalegania z opłatami za odpady komunalne. Finał w sądzie znajdzie 58 tych spraw.

Z powodu niepłacenia czynszu gmina Góra skierowała 28 wniosków o eksmisję.

Utrzymanie cmentarza żołnierzy radzieckich kosztowało 3000 zł. Środki na ten cel pochodziły z dotacji przekazanej przez budżet państwa.

Wybory samorządowe w gminie Góra w roku 2014 kosztowały ponad 103 tys. zł. Dotacja na ten cel pochodziła z Krajowego Biura Wyborczego.

Sporo mniej kosztowały wybory do Parlamentu Europejskiego – 34.460. Tu również gmina otrzymała dotację w wysokości nieomal 35 tys. zł.

Straż Miejska wystawiła mandaty karne na łączną kwotę ponad 147 tys. zł. Są jednak zaległości w spłacie tych mandatów na kwotę ponad 86 tys. zł. Trwa ściganie winnych. W celu egzekucji należności wystawiono 101 tytułów wykonawczych.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz umorzyła spełniającym warunki mieszkańcom gminy, podatek od nieruchomości na łączną kwotę 19,6 tys. zł. Odroczyła termin płatności podatku od nieruchomości na kwotę nieomal 11 tys. zł., a zaległe należności z tytułu podatku od nieruchomości rozłożyła na raty na łączna kwotę nieco ponad 34 tys. zł.

Są bardzo duże zaległości w regulowaniu podatku rolnego. Na koniec 2014 r. wyniosły one nieomal 213 tys. zł. Podobnie ma się sprawa z podatkiem od środków transportowych. Łącznie zaległości wyniosły ponad 147 tys. zł. Gmina wysłała wezwania i wystawiła 8 tytułów egzekucyjnych na kwotę ponad 48 tys. zł.

Z opłaty targowej wpłynęło do gminnej kasy ponad 170 tys. zł. Było to mniej o prawie 40 tys. zł. niż założono w budżecie.

600 zł wyniósł dochód gminy osią osiągnięty z tytułu grzywny nałożonej na rodziców z tytułu nierealizowania przez ich dziecko obowiązku szkolnego.

Ponad 52 tys. zł otrzymali uczniowie szkół podległych gminie na zakup podręczników i materiałów dydaktycznych w ramach rządowego projektu „Wyprawka szkolna”. Środki pochodziły z budżetu państwa.

Budżet państwa zasilił też budżet gminy kwotą ponad 580 tys. zł, które przeznaczone zostały na udzielenie uczniom znajdującym się w trudnej sytuacji pomocy materialnej.

Z wynajmu świetlic wiejskich do budżetu gminy wpłynęło niecałe 16 tys. zł.

Ponad 1 mln zł. wyniósł zwrot podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego dla rolników z terenu naszej gminy. Dostaliśmy na ten cel dotację z budżetu państwa.

Bieżące utrzymanie dróg i przeprowadzane na nich „remonty cząstkowe” (jakiż eufemizm!) kosztowały gminę ponad 233 tys. zł.

W Administracji Lokali Komunalnych zatrudnionych jest 18 pracowników (na 15,25 etatu), którzy mają zajmować się 489 mieszkaniami komunalnymi i 17 lokalami użytkowymi.

Rada Miejska w Górze kosztowała podatników blisko 180 tys. zł. Diety pochłonęły nieomal 171 tys. zł. „Jazdy lokalne” przewodniczącego Rady kosztowały nieomal 3 tys. zł. Przewodniczący Rady ma miesięczny limit 300 km na „jazdy lokalne”.

Działalność Urzędu Miasta i Gminy kosztowała 4,7 mln zł. Pracuje tam 83 pracowników (11 osób na stanowiskach obsługi, 13 na stanowiskach pomocniczych i 59 osób na stanowiskach urzędniczych). 3,7 mln zł wyniosły place wraz z narzutami.

Z tytułu prowizji dla sołtysów za pobierania podatków (10%), otrzymali ono ponad 65 tys. zł. Za udział w sesjach sołtysi z gminy Góra otrzymali łącznie nieomal 140 tys. zł.

Utrzymanie Ochotniczych Straży Pożarnych kosztowało ok. 136 tys. zł.

Wydatki na utrzymanie Straży Miejskiej wyniosły nieomal 335 tys. zł. Główny wydatek to wynagrodzenia strażników – 290 tys. zł.

Do 6 szkół podstawowych podległych gminie 30.09.2014 r. uczęszczało 1368 uczniów, którzy pobierali naukę w 71 oddziałach. W szkołach tych były 138,41 etatów nauczycielskich. Statystycznie rzecz ujmując na 1 ucznia przypadało 9,88 nauczyciela.

Najwięcej uczniów uczęszczało do SP nr 1 w Górze – 553, których obsługiwało 45,11 etatów nauczycielskich. Statystycznie wypada 1 etat na 12,26 ucznia.

Najmniej uczniów uczęszczało w tym samym czasie do Zespołu Szkoła i Przedszkole z Oddziałami Integracyjnymi w Glince – 70. Liczba etatów nauczycielskich w tej szkole wynosiła 11,49, co daje 1 etat na 6,09 ucznia.

Wydatki poniesione na szkolnictwo podstawowe wyniosły w gminie Góra nieomal 11 mln zł. Na wynagrodzenia i pochodne wydatkowano w tych 6 szkołach 9,2 mln zł. Wynika z tego, że kształcenie  1 ucznia podstawówki kosztuje rocznie 8040 zł.

W trzech gimnazjach 30.09.2014 r. pobierało naukę 646 uczniów, w 27 oddziałach. Łączna ilość etatów nauczycielskich w gimnazjach wynosiła 65,99 etatów, co daje 1 etat na 9,79 uczniów. Łącznie funkcjonowanie gimnazjów zamknęło się kwotą 5.15 mln zł. Nauczycielskie płace w skali roku wyniosły 4.54 mln zł. Kształcenie 1 ucznia w gimnazjum kosztuje ok. 7900 zł.

Najwięcej uczniów uczęszcza do gimnazjum nr 2 – 311, gdzie w celu ich nauki utworzono 31,1 etatów nauczycielskich. Statystycznie więc 1 etat nauczycielski „obsługuje” w tej szkole 10 uczniów. W gimnazjum nr 1 jest 291 uczniów i 29,12 etatów. 1 etat wypada na 9,99 uczniów. W gimnazjum w Czerninie uczy się 44 gimnazjalistów, etatów nauczycielskich jest 5,77, co daje 1 etat na 7,63 ucznia.

Koszt utrzymania 6 publicznych przedszkoli, które działają na terenie naszej gminy wyniósł 4,4 mln zł. W tej kwocie mieści się dotacja dla dwóch przedszkoli niepublicznych, które działają na terenie miasta. Gmina – zgodnie z prawem – udzieliła obu tym placówkom dotacji w kwocie bliskiej 180 tys. zł. Na płace wydano 3,5 mln zł. Statystycznie rzecz biorąc koszt pobytu 1 dziecka w przedszkolu, to kwota ok. 7600 zł rocznie.

Do 6 przedszkoli publicznych uczęszczało 30.09.2014 r. – 575 dzieciaków, w 26 oddziałach. Opiekowali się nimi nauczyciele zatrudnieni łącznie na 44,98 etatów. Wychodzi więc że na 1 etat przypadało 12,78 dzieci. Do najstarszego na Dolnym Śląsku przedszkola (nr 1) uczęszczało 218 dzieci, nad którymi opiekę sprawowało 17,71 etatów. Daje to 1 etat na 12,31 maluchów w tej placówce. Najmniejszym przedszkolem jest placówka w Glince, do której uczęszczało 32 dzieciaków. W tym przypadku na 1 dziecko przypadało tam 10,32 dziecka.

Gmina ponosi też koszty związane z dowozem uczniów do szkół (zakup biletów miesięcznych, wypłata wynagrodzeń dla opiekunów, zwrot kosztów dla dzieci uczęszczających do szkół specjalnych, dowóz dzieci niepełnosprawnych do przedszkola i szkoły specjalnej). Łącznie wszystko to kosztowało gminę 726 tys. zł.

Kosztuje też gminę utrzymanie 4 świetlic szkolnych. Wydatkowano na ten cel 570 tys. zł, z czego wynagrodzenia i ich pochodne wyniosły 490 tys. zł.

Kwotę 255 tys. zł przeznaczyła gmina na oczyszczanie miasta i wsi. Utrzymanie terenów zielonych w Górze kosztowało 110 tys. zł., oświetlenie placów i ulic 672 tys. zł., konserwacja i remonty bieżące sieci oświetleniowej 470 tys. zł., zakup części do lamp ulicznych ok. 20 tys. zł.


Za dostarczone do schroniska dla bezpańskich zwierząt psy, gmina zapłaciła ponad 48 tys. zł. Zakup karmy dla bezpańskich zwierząt stanowił wydatek prawie 5 tys. zł. , a usługi weterynaryjne to koszt ponad 1 tys. zł. 

Budżet na skróty

5 maja br. odbędzie się sesja Rady Miejskiej, podczas której poddane będzie pod głosowanie udzielenie absolutorium dla burmistrz Ireny Krzyszkiewicz za wykonanie budżetu za rok 2014.

Pierwotna uchwał budżetowa na rok 2014 zakładał, iż w roku tym gmina Góra osiągnie dochody w wysokości 66.576.756,19 zł. Po stronie wydatków gminy związanych z realizacją ciążących na niej obowiązków przewidziano kwotę 65.789.406,19 zł. Założono więc, że rok 2014 zakończy się dodatnim wynikiem finansowym w kwocie 787.350 zł.

W trakcie roku 2014 Rada Miejska dokonała 38 zmian w budżecie. Z inicjatywy burmistrza dokonano 27 zmian a Rady Miejskiej 11 w trakcie roku budżetowego. Wprowadzone na przestrzeni roku 2014 zmiany spowodowały istotne zmiany w budżecie naszej gminy. I tak – po dokonaniu wszystkich zmian – po stronie dochodów gminy ich łączna suma wzrosła do kwoty 72.816.696,74 zł., co stanowi zwiększenie dochodów o kwotę 6.239.940,55 zł. (9,7% więcej niż zakładano w pierwotnej uchwale budżetowej).

Zmiany nastąpiły również po stronie wydatków. Z pierwotnie planowanych 65.789.406,19 zł., po dokonanych zmianach nastąpił ich wzrost do kwoty 73.274.283,71 zł., tj. o kwotę 7.484.877,52 zł (wzrost o 11,38%).

W roku 2014 dochody własne naszej gminy zamknęły się kwotą 32.321.742,71 zł. Na tą kwotę składały się m.in.:
- dochody z podatków w kwocie 11.019.543,18 zł., które to zostały przekroczone w stosunku do planowanych o 2,6%,
- wpływy z różnych opłat w kwocie 4.567.368,18 zł., zamiast zakładanych 6.306.000 zł (wykonanie w 72,43%),
- udziały w podatku CIT i PIT w kwocie 9.103.983,40 z zł., wobec planowanych 8.861.200 zł (wzrost o 2,74%),
- dochody ze sprzedaży majątku gminy zrealizowane w kwocie 2.542.133,24 zł (wykonanie 87,74%),
- dochody z majątku gminy zrealizowane na kwotę 1.697.003,58 zł., (wykonanie 89,7%),
- subwencje w kwocie 19.026.428 zł., (realizacja 100%),
- dotacje w wysokości 20.245.296,95 zł., które zrealizowano w 99,47%.
- grzywny, mandaty i kary pieniężne przyniosły budżetowi gminy 713.644,07 zł., wobec planowanych 380.000 zł (wzrost o 87,8%).

Po stronie wydatków gminy Góra za rok 2014 widnieje kwota 73.274.238,71 zł. W wydatkach gminy Góra prym wiodą wydatki związane z oświatą, wychowaniem i edukacyjną opieką wychowawczą. Na ten cel gmina Góra przeznacza 31.01% środków budżetowych. Subwencja na ten cel, którą otrzymujemy od naszego wspaniale zarządzanego kraju wyniosła za rok 2014 – 15.077.313,17 zł. Realne koszty funkcjonowania naszej gminnej oświaty wyniosły w roku 2014 – 23.109.555,52 zł. Z budżetu gminy, a więc z dochodów własnych, gmina, czyli wszyscy Państwo wyłożyliście na ten dział kwotę 8.032.242,35 zł.

Drugim pod względem wielkości wydatków punktem w gminnym budżecie jest pomoc społeczna, która stanowi 24,73% wydatków budżetowych. W ubiegłym roku wydano na ten cel kwotę 17.327.977,58 zł.

Gospodarka komunalna i ochrona środowiska pochłania 7,98% wydatków budżetowych (5.588.871,27 zł), administracja publiczna 7,56% (5.295.396,59 zł), kultura fizyczna 5,76% (4.037.306,89 zł), transport i łączność 5,26% (3.683.634,42 zł), rolnictwo i łowiectwo 5,1% (3.324.410,76 zł), gospodarka mieszkaniowa 4,05% (2.841.019,90 zł), kultura i ochrona dziedzictwa narodowego 2,86% (2.004.550,15 zł), obsługa długu publicznego 1,71% (1.199.589,28 zł).

W ubiegłym roku gmina spłaciła z tytułu wcześniej zaciągniętych kredytów i pożyczek kwotę 1.492.000 zł. Dodatkowo zapłaciła odsetki od zaciągniętych zobowiązań w kwocie 1.199.589,28 zł. Na koniec 2014 r. zadłużenie naszej gminy wyniosło 27.992.900 zł. Gmina ma zaciągnięte kredyty i wyemitowane obligacje komunalne w 6 bankach oraz dwie pożyczki zaciągnięte z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Wyemitowane i zakupione przez PKO obligacje komunalne mają najwyższą wartość. Opiewają na kwotę 11.900.000 zł, a ich wykup przez gminę ma zakończyć się 25.11.2024 r. W PKO o/Legnica mamy zaciągnięte trzy kredyty. Jeden na kwotę 6.200.000 zł (spłata do 30.04.2020 r), drugi na kwotę 2.500.000 zł (spłata do 30.01.2020 r), a ostatni w kwocie 1.700.000 zł mamy spłacić do 30.04.2016 r.


Należności naszej gminy wobec Banku Gospodarstwa Krajowego o/Wrocław w całości wynoszą 5.400.000 zł. Składają się na nie dwa kredyty. Pierwszy w wysokości 2.100.000 (termin spłaty 22.11.2015 r) a drugi w kwocie 3.300.000 zł spłacić ma gmina do 22.12.2018 r. Przy tych kwotach pożyczki z WFOŚiGW są nieomal drobiazgami. 16.12.2016 r. upłynie termin spłaty pożyczki w kwocie 249.700 zł., a 16.12.2019 r. mamy zakończyć spłacanie pożyczki w kwocie 40.000 zł. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Materialna wartość gminy

Niewiele osób zna wartość mienia komunalnego naszej gminy. W informacji dotyczącej wykonania budżetu gminy Góra za ubiegły rok odnajdujemy takie dane, które odnoszą się do stanu na dzień 31.12.2014 r.

Nasza gmina ma niezły kawał nieruchomości gruntowych, w których skład wchodzą użytki rolne (grunty orne, łąki, pastwiska, sady, grunty rolne zabudowane, grunty pod stawami, jak też grunty znajdujące się pod urządzeniami melioracyjnymi, grunty pod rowami i stawami). Łącznie jest tego 1230,5208 ha. Szacunkowa wartość nieruchomości gruntowych wynosi 23.290.567,56 zł.

Aż 40% użytków rolnych stanowią grunty pod urządzeniami melioracyjnymi, rowami i stawami. Na tereny zurbanizowane i przemysłowe, tereny rekreacyjno – wypoczynkowe, zurbanizowane tereny niezabudowane, użytki kopalne, drogi, przypada 56% gruntów. Tereny leśne, zadrzewione i zakrzewione, stanowią 2% nieruchomości gruntowych należących do gminy. Pozostałe 2% stanowią tereny różne (nieużytki, grunty pokryte wodami powierzchniowymi, tereny różne).

Wartość „nieruchomości budynkowych”, do której zaliczono budynki użyteczności publicznej (świetlice wiejskie, szkoły, przedszkola, remizy Ochotniczych Straży Pożarnych, sklepy, budynki gospodarcze, administracyjne i mieszkalne, wynosi 50.498.929,03 zł.

Do pozostałych składników mienia komunalnego zaliczono „obiekty inżynierii lądowej i wodnej oraz budowle i urządzenia techniczne”, których łączną wartość oszacowano na kwotę 85.477.994,41 zł. Taka jest szacunkowa wartość naszych miejskich wodociągów, oczyszczalni ścieków, melioracji szczegółowej, dróg, obiektów sportowych, itp.

Gmina ma również środki transportu, których jest właścicielem. Ich łączna wartość wynosi 641.880,02 zł.

Z tytułu dzierżawienia, najmu, sprzedaży mienia komunalnego, wpływów z opłat za zarząd, wieczyste użytkowanie gruntów, dzierżawy składników majątku komunalnego w roku 2014 gmina Góra osiągnęła przychód w kwocie 4.248.703 zł.

W tej kwocie mieści się sprzedaż mienia komunalnego, z której nasza gmina osiągnęła dochód w kwocie 2.538.212,49 zł. Kolejna znacząca pozycja po stronie wpływów, to czynsz z najmu i użytkowania lokali mieszkalnych, który zasilił budżet gminy o kwotę 1.526.042,75 zł.

Ze sprzedaży 0,9880 ha gruntów pod wykupionymi przez nabywców lokalami do kasy gminy wpłynęło 582.687,41 zł. W 2014 r. sprzedano też 4,2011 ha gruntów budowlanych na kwotę 982.491,67 zł. Za kwotę 926.700 gmina sprzedała 23,8996 ha gruntów rolnych przeznaczonych pod zabudowę zagrodową oraz drogi.

Nastąpił spadek wartość budynków mieszkalnych na kwotę 590.827,29 zł, co związane było z ich zbyciem przez gminę. W kategorii „budynki niemieszkalne” odnotowano wzrost ich wartości o 327.202,91 zł., który był efektem remontów i modernizacji budynków świetlic (Kruszyniec, Strumienna, Rogów Górowski), budynków szkół i przedszkoli, budynków mieszkalnych.


Dla porównania warto przypomnieć, że na koniec 2009 r. wartość mienia komunalnego należącego do gminy Góra, wynosiła 130.802.504,44 zł. Na dzień 31.12.2014 r. łączna wartość mienia komunalnego naszej gminy zamykała się w kwocie 164.414.153,57 zł. W stosunku do końca roku 2009 nastąpił więc wzrost wartości mienia komunalnego w naszej gminie o kwotę 33.611.649,13 zł (12,6%). 

piątek, 24 kwietnia 2015

Ubowska prowokacja? - c.d.

W poście „Ubowska prowokacja” pisałem Państwu o losach Józefa Adamczyka z Sicin, który skazany został na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu 18.12.1951 r. Przypomnę, iż wyrok ten został wykonany 15.05.1952 r. w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Zwłoki tej ofiary terroru komunistycznego pochowano na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Nazwisko Józefa Adamczyka widnieje na tablicy umieszczonej na murze, pośród dziesiątków innych nazwisk ofiar.

 
Historia Józefa Adamczyka jest dość zagadkowa. Dzisiaj wiemy już kto odegrał główną rolę w aresztowaniu Józefa Adamczyka i jego kolegów.
Wraz z Józefem Adamczykiem na ławie oskarżonych zasiedli jego koledzy:
- Hieronim Skrzypkowski; skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu na łączną karę 15 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 5 lat,
- Karol Rutkowski; skazany na łączną karę 10 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 4 lata,
- Bronisław Żarski; skazany na łączną karę 8 lat więzienia i pozbawienia praw obywatelskich na 3 lata,
- Henryk Król;  skazany na łączną karę 7 lat więzienia i pozbawienia praw obywatelskich na 3 lata,
- Józef Broś; skazany na łączną karę 6 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 3 lata,
- Edward Hrycaj; skazany na łączną karę 6 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 2 lata,
Wobec wszystkich skazanych WSR we Wrocławiu orzekł też dodatkowa karę w postaci konfiskaty mienia na rzecz Skarbu Państwa.

W dokumentach wyprodukowanych przez już przez Służbę Bezpieczeństwa przeczytać możemy, iż wyżej wymienieni nie byli jedynymi ofiarami. Odnajdujemy tam nazwisko Edwarda Mastalerza, który miał być: „pomocnikiem organizacji” i z tego tytułu: „odpowiadał karnie w oddzielnej sprawie i w dniu 18.12.1951 r. skazany został przez WSR we Wrocławiu na łączna karę 6 lat więzienia, z utrata praw na 3 lata i przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa.”

Bardzo interesująca jest sprawa innego oskarżonego – Józefa Kielara. W dokumentach czytamy:
Józef Kielar z uwagi na ujęcie go dopiero w grudniu 1956 r., skazany został w dniu 9.VIII.1957 r. przez Sąd Wojewódzki we Wrocławiu na 15 lat więzienia. W 1958 r. J. Kielar zmarł w więzieniu.

Na szczęście dla osądzonych na odsiedzenie wieloletnich wyroków doszło do październikowej „odwilży” i na mocy amnestii opuścili oni więzienie. Z esbeckich dokumentów dowiadujemy się, że: „Organizator opisanej kontrrewolucyjnej organizacji H. Skrzypkowski został warunkowo zwolniony w dniu 10.11.1956 r.”

Z dokumentów sporządzonych już przez SB dowiadujemy się, że: 

W ujawnieniu i likwidacji organizacji brali udział n/w funkcjonariusze PUBP w Górze Śląskiej:
- chor. Stanisław Lorek
- chor. Arkadiusz Zalega
- ppor. Władysław Smaza
- por. Antoni Słabisz
- st. sierż. Konstanty Urbanowicz."

Tajny współpracownik (TW) - "Koczurdaj Danusia", którego "zasługi" dla wykrycia i likwidacji "kontrrewolucyjnej organizacji" tak wychwalali ubowcy, czyli Ludwik Kostrabij, na początku lat 60. ubiegłego wieku wykreślony został z listy agentów. 
C.d.n.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Opowieść o śmieciach

Znacząca podwyżka cen za odpady komunalne, które uchwaliła Rada Miejska w Górze wzbudziła ogólne niezadowolenie mieszkańców naszej gminy. Przypomnieć wypada, że nowe ceny za odpady komunalne wzrosły bardzo drastycznie. Ci, którzy segregowali śmieci i dotąd płacili za nie 9 zł miesięcznie, po podwyżce płacą 12 zł/miesiąc, a mieszkańcy pozbawieni zacięcia i chęci do segregowania wytworzonych przez siebie śmieci płacą obecnie 24 zł/m.

Warto więc w tej sytuacji przyglądnąć się baczniej problemowi śmieciowemu na terenie naszej gminy.
W 2014 r. z terenu gminy Góra Tekom zebrał łącznie 5015,4 t odpadów komunalnych. W tej ilości odpady niesegregowane stanowiły 94% odpadów (4727,24 t). Tonaż odpadów segregowanych zamknął się cyfrą 287,8 t.

W 2014 r. mieszkańcy miasta Góra wyprodukowali 3592,7 t odpadów a mieszkańcy miejscowości wiejskich 1134,54 t.

Odpady niesegregowane – zgodnie z prawem – trafiły na wysypisko w Rudnej Wielkiej. Za ich złożenie na wysypisku Tekom płacił 387,72 zł brutto (netto 359 zł). Wg danych spółki Tekom, która zajmuje się zbiórką i odstawianiem odpadów komunalnych koszt zebrania i wywozu 1 t śmieci niesegregowanych wynosił w roku 2014 - 97,09 zł. Taka kwotę za 1 t zebranych odpadów komunalnych wpłaca UMiG w Górze na konto Tekomu. W kwocie tej wliczone są koszty zawiązane ze zbiórką i transportem odpadów. Spółka Tekom zatrudnia przy zbiórce odpadów 8 osób. Odpady zbierane są przez 3 samochody, które przystosowane są do odbioru pojemników na odpady o pojemności 110 l, 220 l, 1100 l. Ponadto na wyposażeniu Tekomu znajdują się 3 samochody, na które ładowane są kontenery typu KP – 7, KP – 10.
Zbiórka odpadów – co powinno być oczywiste – też kosztuje. I właśnie wszystkie te elementy cenotwórcze znajdują się w cenie tych 97,09 zł. wpłacanych przez UMiG na konto Tekomu.

Do kwoty 97,09 zł należy doliczyć kwotę 387,72 zł brutto, które pobiera Chemeko – System za przyjęcie i składowanie śmieci. Faktem jest, że Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) w Rudnej Wielkiej ma „wypasione” ceny. Nasza gmina nie może jednak odstawiać odp0adów komunalnych do innego (tańszego) RIPOK- u, gdyż to sejmik dolnośląski przypisał nas do Rudnej Wielkiej. Można rzec, że politycy Platformy, rzekomo Obywatelskiej i ich koalicjanci spod znaku zwiędłej koniczyny wydalonej przez konia (PSL) zmajstrowali nam te drogie małżeństwo z Chemeko – System.

Tak więc rzeczywisty koszt zbiórki i odstawienia 1 t niesegregowanych odpadów komunalnych wynosił w roku 2014 – 484,81 zł za 1 t.

Jeżeli pomnożymy owe 484,81 zł przez 4727,24 t zebranych niesegregowanych śmieci otrzymamy kwotę 2.291.813,22 zł., które w ubiegłym roku zapłacono za niesegregowane odpady komunalne.
Warto też dodać, że w ramach segregacji odpadów komunalnych udało się pozyskać:
- 2,2 t makulatury,
- 136,9 t szkła,
- 54,2 t tworzyw sztucznych,
- 32 t odpadów wielkogabarytowych,
- 62,5 t odpadów podlegających biodegradacji (liście, skoszone trawy, gałęzie itp.).

Przypatrzmy się odpadom komunalnym od innej strony. Na dzień 31 grudnia 2014 r. w wydziale Ochrony Środowiska złożonych było 3433 deklaracji z terenu naszej gminy o wysokości opłaty za gospodarowanie śmieciami. W tych deklaracjach wykazano 16.422 osób, które wg właścicieli, zamieszkiwały daną nieruchomość.

31.12.2014 r. na terenie gminy Góra zameldowanych było 20.399 osób. Łatwo więc wyliczyć, że zachodzi dość znaczna różnica pomiędzy ilością osób zameldowanych a liczbą osób widniejących na złożonych deklaracjach – 3977 osób. Ta liczba daje do myślenia.

Co ciekawe, liczba osób wykazywanych w deklaracjach śmieciowych maleje! Na dzień 26.03.2015 r. ilość osób wskazanych w 3434 złożonych deklaracjach wyniosła 16.394., czyli o 8 osób mniej. A w okresie od 1 stycznia 2015 r. do końca marca w naszej gminie urodziło się 49 dzieci. W tym samym czasie nasz padół łez opuściło 59 mieszkańców naszej gminy. W tym miejscu w końcu zaczyna się co nieco zgadzać.

Zwiększa się ilość właścicieli nieruchomości deklarujących segregowanie odpadów. 31 grudnia 2014 r. 20126 deklaracji złożono na śmieci segregowane a 1404 na niesegregowana. Na dzień 26 marca 2015 r. przemożne pragnienie segregowania śmieci wyraziło 2086 właścicieli nieruchomości a niechęć do segregowania 1348.

W 2014 r. zlokalizowano i zlikwidowano dwa „dzikie” wysypiska śmieci. Jedno z nich założone zostało w Grabownie a drugie w Górze. Nogi z dupy rwać!


W sprawozdaniu z wykonania budżetu za rok 2014 znajdujemy informację na temat wysokości zaległości za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców gminy. Wynoszą one 205.427,99 zł. By wyegzekwować zaległe opłaty za odpady komunalne UMiG wysłał 1683 upomnienia.