poniedziałek, 22 października 2012

Historia najnowsza


Cudem odnalazło się to  kultowe i już historyczne zdjęcie. Anonimowy (che, che, che!) autor uwiecznił na nim wydarzenie, które miało miejsce w 2010 roku na hali „Arkadia”. Wówczas to ówczesny zarządzający halą – Stanisław Żet raczył nazwać grupę kibiców, która chciała tam zorganizować imprezę – „hołotą.” 

Wdzięczni za to określenie kibice sporządzili ten oto transparent i zawiesili go podczas jednej z imprez. Pamiętam, jak trzaskały flesze aparatów fotograficznych, w uszach do dzisiaj brzmi mi ten huragan braw, jakie rozległy się po rozwinięciu tego ślicznego baneru. Jakież były wiwaty, radość i duma! Oto po raz pierwszy dołożono nietykalnemu wówczas Stanisławowi Żet. I to jak dołożono! Paluszki lizać! Pamiętam też, jak główny – i zasłużenie – adresat baneru starał się dociec, kto to zrobił.

To wówczas „mleczko się rozlało” i Stanisław Żet musiał przepraszać „hołotę” za użycie tego słowa. Starościna Beata Pona gotowa była go zwolnić dyscyplinarnie. Ulitował się nad Stanisławem Żet – wcale niepotrzebnie! – dyrektor wydziału oświaty Sławomir Bączewski, który obecnie nazywany jest przez Stanisława Żet  „Prezydentem” bądź „Długim”. 

Z żalem muszę wyznać, iż dyrektor Bączewski zajął moje miejsce na „pudle” i stal się wrogiem nr 1 Stanisława Żet. Mam nadzieję, że po publikacji zdjęcia zdetronizuję dyrektora Bączewskiego z nr 1 na pudle i sam wskoczę na to miejsce. Co prawda Stanisław Żet już nic nie znaczy, bo nikt się z nim nie liczy – bezpowrotnie wypadł z obiegu – ale on tak bardzo zapracował sobie u mnie na „wdzięczną pamięć”, że aż grzechem byłoby nie podnieść mu ciśnienia.