czwartek, 18 października 2012

Będą kontrolować

Dzisiaj o godz. 8.00 odbyło się posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu. Komisja obradowała w pełnym składzie: przewodniczący – Piotr Iskra, wiceprzewodniczący – Marek Zagrobelny, Zbigniew Józefiak i Danuta Rzepiela. Głównym tematem posiedzenia było m.in. ustalenie planu pracy KR na rok 2013.

Radny Zbigniew Józefiak zaproponował, by w I kwartale przyszłego roku przeprowadzić w starostwie kontrole sprawdzającą, której celem będzie zorientowanie się, w jakim zakresie uwzględnione zostały uwagi KR z kontrolo przeprowadzonej w dwóch wydziałach starostwa. Przypomnieć należy, że w roku ubiegłym światło dzienne ujrzało nielegalne wydobywanie żwiru w Sicinach. Komisja Rewizyjna przeprowadziła kontrolę, która wykazała rażące nieprawidłowości i liczne zaniedbania ze strony służb podległych starostwu. Poddano wówczas kontroli wydział geodezji oraz wydział budownictwa i ochrony środowiska, w których gestii leży kontrolowanie sposób realizacji wydanych koncesji na wydobywanie kopalin. Wnioski z przeprowadzonej kontroli do budujących nie należą. Okazało się, iż nikomu nie chciało się skontrolować przestrzegania warunków zawartych w wydawanych przez starostę koncesji. Ten permanentny brak kontroli i nadzoru spowodował, że w Sicinach stało się, to co stało.

Odczytano dzisiaj pismo starosty Piotra Wołowicza, który otrzymał protokół z kontroli i wnioski pokontrolne. Starosta skorzystał z przysługującego mu prawa i zakwestionował jeden punkt z wniosków dotyczących przeprowadzonej przez KR kontroli. Idzie tu o punkt, w którym domagano się zabezpieczenia mienia przedsiębiorcy, który wydobywał nielegalnie żwir w Sicinach, na poczet kar, które zostały mu naliczone. A idzie tu o kwoty sięgające kilkunastu milionów złotych. Starosta nie podzielił opinii KR, iż powinien to zrobić i wyraził pogląd, że nie ma do wykonania takiej czynności prawa. Pismo starosty skrzyło się od prawniczych cytatów, które mają dowieść prawidłowości postępowania starosty Piotra Wołowicza.

Trzeba przyznać, że jest jednak w tej sprawie postęp, bo na 7 wniosków sformułowanych przez KR, starosta zakwestionował tylko ten jeden. Świadczy to o celności zarzutów podniesionych w protokole a co za tym idzie o współodpowiedzialności starosty Piotra Wołowicza za sytuację, która wytworzyła się w Sicinach.

Radny Zbigniew Józefiak zaproponował, by KR przyjrzała się pracy Zarządu Powiatu. Chodzi tu o sprzeczny z zapisami statutu powiatu oraz ustawą o samorządzie powiatowym sposób sporządzania protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu. Nie raz poruszałem ten problem, ale Zarząd Powiatu i koalicja najwyraźniej zapisy własnego statutu mając go w ostatnim stadium esicy – rectum.

Radny Zbigniew Józefiak stwierdził, że protokoły z posiedzeń Zarządu Powiatu są niemerytoryczne, nie wynika z nich kto i co postuluje, brak jest jakichkolwiek zapisów świadczących, iż podczas posiedzenia odbywała się jakakolwiek dyskusja. „Trzeba ograniczyć pole niechlujstwa” – stwierdził radny Zbigniew Józefiak.

Z opinia i stanowiskiem radnego zgodzili się pozostali członkowie KR i ustalono, iż trzeba będzie sprawie się przyjrzeć i skończyć z tą niezdrowa i patologiczna sytuacją.

Radny Zbigniew Józefiak – aktywny jak zawsze - poruszył również problem z protokołami z posiedzeń komisji Rady Powiatu. Otóż w Biuletynie Informacji Publicznej starostwa powiatowego zaprzestało się ich zamieszczania. Jeszcze w poprzedniej kadencji były zamieszczane, ale od kiedy rządy objęła gorsza mutacja „SamejBronki”, czyli górowska PO, zaprzestano ich zamieszczania. I w ten sposób wyborcy nie wiedzą, co się dzikiej podczas posiedzeń tych komisji, o czym się mówi, nad jakimi kapitalnej wagi sprawami pochylają się radni, jaka burza mózgów tam się odbywa, ile wiedzy i kompetencji mają radni, ja poważnie i merytorycznie podchodzą do rozważanych spraw, ile troski i czasu poświęcają dla naszego wspólnego dobra.

W ten sposób radni powiatowi pozbawienie są możliwości szerokiego zaprezentowania swojej niezwykle wytężonej pracy wobec opinii publicznej a ta z kolei w niezasłużony sposób pozbawiona jest uciechy z poznania swoich radnych w „praniu”. Wszyscy członkowie KR wyrazili zgodny pogląd, iż sytuacja taka nie powinna mieć miejsca i postanowiono o skierowaniu pisma w tej sprawie do szefa tutejszej mutacji „SamejBronki”, czyli PO – starosty Piotra Wołowicza. Czas pokaże, czy da to efekt, czy też będzie to ciąg dalszy opowiastki z cyklu: „Pisz pan na Berdyczów”.

W tej kwestii wypowiedział się również przewodniczący KR – Piotr Iskra, który stwierdził, iż rację ma radny Józefiak, bo potem środki masowego przekazu piszą iż nic nie robimy. Obecna w czasie obrad Kanalia miejscowego chowu uszczypnęła się w lewą szynkę tylną, by mieć pewność, że jej się nie śni. Później zastanowiła się co robią radni, ale z wyjątkiem pobierania diet przez większość z klasy wybranej, nic nie przyszło jej do głowy. Spojrzała na radnego Józefiak i zobaczyła, jak jego harówka w Radzie i komisjach spada po równo na wszystkich. Stachanowiec! – pomyślała Kanalia i głośno siorbnęła łyczek kawy, by utwierdzić się w przekonaniu, że jednak nie śpi.

W dalszej części obrad zrobiło się znacznie weselej. Odczytano skargę na Przewodniczącego Zarządu Powiatu – Piotra Wołowicza. Skarga wpłynęła 1 października a jej autorem jest jeden z kandydatów na stanowisko dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Górze. Przypomnę Państwu, iż w sierpniu br. odbył się konkurs na stanowisko dyrektora tej nowopowstałej placówki, która ongiś była zwana pospolicie „Arkadią”.

Skarżący stwierdza w swoim piśmie: „nie miałem i nie mam żadnych zastrzeżeń w kwestii przeprowadzonego konkursu, zarówno w kwestii merytorycznej, czy też formalnej,”
Jasno więc wyartykułowane zostało prze osobę składająca skargę, iż żalu z powodu braku sukcesu w konkursie nie odczuwa. Skarżącemu chodzi o rzecz inną:

Są dwa prozaiczne powody, dla których prosiłem o możliwość zapoznania się z koncepcją osoby, która wygrała konkurs na stanowisko dyrektora POSiR. Pierwszy, to zwyczajna ludzka ciekawość. Drugi jest taki, że jestem człowiekiem pragmatycznym, dobrze zorganizowanym, który wyciąga wnioski ze swojego postępowania i w związku z powyższym chciałem po prostu zobaczyć, na jakie zagadnienia powinienem zwrócić większą uwagę, jakie popełniłem błędy, itp. Tę wiedzę chciałbym wykorzystać w przyszłości, jeżeli być może, będę brał udział w podobnych konkursach.”

Skarżącemu chodzi o to, że odmówiono mu prawa do zapoznania się z koncepcją funkcjonowania POSiR – u, która znalazła uznanie w oczach  komisji konkursowej a jej autor został dyrektorem POSiR. W swoim piśmie były kandydat informuje, że złożył wniosek o udostępnienie informacji publicznej, ale odmówiono mu wglądu do „zwycięskiej koncepcji” motywując to tym, iż: Żądana przez pana Koncepcja funkcjonowania i rozwoju jednostki jest dokumentem prywatnym, w rozumieniu przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, a dokumenty prywatne, jako takie, nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej.”

Autor skargi jednak nie odpuszcza i przytacza bardzo mocne argumenty prawne, świadczące o tym, iż racja i zdrowy rozsądek są po jego stronie. Odpuszczę Państwu cytowania przytoczonych przez Skarżącego przepisów prawa, gdyż obecnie nie mają one znaczenia. Zwróciłem się o ekspertyzę prawną dotycząca tego zagadnienia i powinienem ją otrzymać w przyszłym tygodniu. Wówczas zapoznam Państwa z jej treścią.

Faktem jest, że starostwo powinno zachować w tym wypadku odrobinę rozsądku i potraktować sprawę poprzez analogię kierując się brzmieniem i duchem art. 61, p. 2 Konstytucji.

Bo jakże można tłumaczyć sobie upór starostwa w takiej oto sytuacji, że np. firma otrzymuje pozwolenie na budowę i jest ono informacją publiczną, której ksero każdy z Państwa bez łaski może otrzymać?

Popatrzmy na to zdroworozsądkowo. Jeżeli można, bo prawo na to pozwala, uzyskać ksero pozwolenia budowlanego, to dlaczego nie można zastosować go wobec „Koncepcji…?” Jak dokument ten może być „prywatny” skoro czytają go członkowie komisji konkursowej?! Jak może mieć on charakter „prywatny” skoro na jego podstawie decyduje się o tym, kto obejmie stanowisko w instytucji podległej samorządowi?! Stanowisko, które opłacane jest z pieniędzy podatników. I jak opinia publiczna będzie mogła się dowiedzieć, jakie walory prezentował zwycięski kandydat, że dostąpił zaszczytu bycia dyrektorem? A jak radni będą mogli rozliczyć dyrektora z jego pomysłów zawartych w „Koncepcji…”? Kto zweryfikuje zapisane w „Koncepcji…” zamierzenia z ich realizacją w praktyce?

No, obłęd czysty w postaci krystalicznej! Przytoczę Państwu taką anegdotę. W Egipcie rządził w latach 50. król Faruk. Grywał on w kasynach w Monte Carlo. Miał taki zwyczaj, że grał w pokera i twierdził, że wygrał rozdanie. Nie pokazywał jednak swoich kart. Kiedy zwracano mu na to uwagę odpowiadał, że daje królewskie słowo, iż ma najsilniejsza kartę a słowo królewskie jest zupełnie wystarczające. Niestety, słowo starosty (a i króla Faruka) mi nie wystarcza i też chętnie zerknę do „Koncepcji…”.

Z dostępem do informacji publicznej w naszym starostwie też nie jest cacy. Doświadczyłem tego ostatnio, gdy prosiłem o ksero dokumentów dotyczących „Chemeko – System”. Ciężar wypełnienia tego obowiązku wziął na siebie wicestarosta Paweł Niedźwiedź. W swoim biurku miał pożądane przeze mnie dokumenty, ale miał taki kaprys, że mi ich tego dnia nie chciał dać. Kazał więc wypełnić mi kwit z prośbą o ich uzyskanie. Okazało się jednak, że ani w sekretariacie, ani też u pani sekretarz najzwyczajniej takiego formularza nie ma. Oczywiście, dałem sobie radę, kwit wypełniłem, ale żądane dokumenty otrzymałem po trzech dniach, gdy wicestarosta bawił na urlopie. Wicestarosta Paweł Niedźwiedź nie wypełnił więc zapisu ustawy o informacji publicznej, wypływającego z art. 13, gdzie znajdziemy stwierdzenie „Bez zbędnej zwłoki”. Zwłoka była zbędna, bo jak to opisałem, dokumenty będące przedmiotem mojego zainteresowania miał w biurku. Ot, samorządowe panisko pokazało kto „rządzi”! Jeszcze młody a już zmanierowany urzędnik! To jedna z największych plag tego kraju.

Wszystko wskazuje na to, że skarga na starostę zostanie uznana. Ciekawe tylko, jakie wnioski zostaną z tej sprawy wyciągnięte. Zarząd łupnie upomnienie staroście?!