piątek, 9 grudnia 2011

Rycerz o zajęczym sercu przegrał apelację

Jak już jesteśmy przy wymiarze sprawiedliwości, to przypomniała mi się sprawa Jan Kalinowski contra Marek Zagrobelny. Przypomnę Państwu, iż obecny radny z PiS – Marek Zagrobelny, całkowicie bezpodstawnie zarzucił Janowi Kalinowskiemu, iż ten zmieniając komitet wyborczy zrobił to działając dla własnych korzyści. Te ordynarne kłamstwa Marek Zagrobelny zamieścił na swojej stronie internetowej szumnie i bardzo na wyrost nazwanej „samorządową”, która tak naprawdę zawiera jakieś tandetne wypociny ideologiczne, czego nie da się czytać, bo można upodobnić się do autora tej strony. A wtedy weź i się powieś!

Marek Zagrobelny umieścił tę informację na dwie godziny przed ciszą wyborczą (19 listopada 2010 r.), co było wrednym posunięciem, gdyż nie pozwalało Janowi Kalinowskiemu na udzielenie odpowiedzenia na te insynuacje. Informację o wpisie na blogu, chluba i główny mózg górowskiego PiS – Marek Zagrobelny, rozesłał SMS – ami do każdego kogo numer telefoniczny posiadał. Dodał do tego informację na „Naszej Klasie”. W ten sposób waleczny rycerz PiS schowany za prawną kurtyną ciszy wyborczej pękał z satysfakcji, że zadał śmiertelny cios kandydaturze Jana Kalinowskiego.

Jan Kalinowski takiego bohaterstwa jednak zupełnie nie rozumiał. I wyszedł ze słusznego wniosku, że waleczny rycerz PiS nie próbował pokonać go mieczem, ale gównem. W tej sytuacji podjął decyzję, iż rycerza walczącego gównem należy wyleczyć z zamiłowania do tego typu broni i zbroi.

2 czerwca 2010 roku Marek Zagrobelny przegrał z kretesem sprawę w Sądzie Rejonowym w Głogowie, który wydał wyrok stwierdzając: „że pomówił Jana Kalinowskiego na nieprawdziwą okoliczność faktyczną i nieprawdziwe postępowanie, które miało polegać na tym, że Jan Kalinowski dla korzyści osobistej poparł w wyborach kandydata na wójta gminy Niechlów Jana Głuszkę, czym naraził go w opinii publicznej na utratę zaufania potrzebnego w działalności politycznej, tj. o przestępstwo z art. 212 § 2 k. k. w zawiązku z art. 212 § 1 kk”.

W efekcie Sąd Rejonowy wydał wyrok, na podstawie którego: „umorzył warunkowo postępowanie karne na okres 1 roku próby”.

Oczywiście waleczny inaczej Marek Zagrobelny postanowił apelować. W apelacji do Sądu Okręgowego zarzucił on Sądowi Rejonowemu w Głogowie, iż ten popełnił: „błąd w ustaleniach faktycznych, mający wpływ na treść wyroku, polegający na niezgodnym z prawdą obiektywną przyjęciu za jednoznacznie udowodnione, że Marek Zagrobelny dopuścił się zarzucanego mu czynu, bez rozważenia politycznego kontekstu wypowiedzi internetowej oskarżonego oraz funkcji pełnionej przez oskarżyciela prywatnego Jana Kalinowskiego”.

W apelacji były również inne zarzuty dotyczące wyroku. Skupmy się tylko na tym jednym, gdyż przez cały czas trwania procesu przed Sądem Rejonowym w Głogowie waleczny rycerz PiS upierał się, by opowiadać sądowi o kontekstach politycznych. Do dziś pamiętam z jakim rozbawieniem, ale ledwo skrywanym, sędzia walecznemu mózgowi górowskiego PiS przypominał, iż znajduje się on na sali sądowej a nie na wiecu wyborczym. 

Sąd bowiem żądał od oskarżonego Marka Zagrobelnego nie jego niewątpliwie wnikliwej analizy sytuacji politycznej przed wyborami samorządowymi z jesieni 2010, ale przedstawienia twardych dowodów na to, że Jan Kalinowski osiągnął jakiekolwiek korzyści w związku z popieraniem Jana Głuszki na wójta gminy Niechlów

Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć, iż Jan Kalinowski, jako starosta absolutnie nie popierał żadnego kandydata, co publicznie stwierdzał przed każdym spotkaniem. Rycerzowi i geniuszowi górowskiego PiS ubzdurało się jednak, że obecność wójta podczas spotkań starosty Jana Kalinowskiego z mieszkańcami miejscowości położonych w gminie Niechlów, jest wyrazem poparcia starosty dla Jana Głuszki. A wójt przybywał na spotkania, bo jest gospodarzem terenu. A przy tym zebrania miały charakter otwarty i każdy mógł na nie przybyć. Ale waleczny intelektualista z górowskiego PiS pojąć tego nie mógł. Jego kora mózgowa tego nie pojmuje, bo on jest z PiS.

W uzasadnieniu o oddaleniu apelacji, którą Sąd Okręgowy uznał za „bezzasadną i to w stopniu oczywistym” stwierdzono: „Sam więc fakt, że strony były przeciwnikami politycznymi, nie może stawiać oskarżonego poza obszarem działania norm prawa karnego, a to, że użyte przez niego słowa były elementem kampanii wyborczej nie stanowi okoliczności wyłączającej jego odpowiedzialność karną”.

W zasadzie wyrokiem tym nie powinienem się zajmować, bo Marek Zagrobelny ma swojego bloga i sam obiecał swoim rzadkim Czytelnikom, że o finale sprawy ich poinformuje.

„Bezzasadną” apelację Sąd Okręgowy odrzucił 10 listopada, ale Marek Zagrobelny, członek partii, której członkowie uważają się najczęściej za jedynych patriotów i ludzi prawych, swoich Czytelników o finale nie poinformował. Wypada mi więc odwalić za niego tę robotę (fakt, że dla niego bardzo smutną) i zamiast niego dotrzymać publicznie (w Internecie) danego słowa. I jak Państwo widzicie robię to społecznie, bo raczej na wdzięczność tego, który złożył obietnicę bez pokrycia liczyć nie mogę. 

Ale muszą Państwo przyznać, że doktor Jan Kalinowski zasłużył na wyrazy uznania za fakt podjęcia wysiłku na rzecz przywrócenia rozumu Markowi Zagrobelnemu. Ten trud leczenia radnego i niespełnionego kandydata na wójta Niechlowa - Marka Zagrobelnego jest procesem trwającym. Zapewnia o tym radny Jan Kalinowski: „Ten etap leczenia mamy już za sobą. Pana Zagrobelnego będę starał się też wyleczyć z nieodpartego pragnienia bycia wójtem Niechlowa, bo szkoda gminy i ludzi. Leczenie jest w toku i zapewniam, że skończy się całkowitym wyzdrowieniem pacjenta”.

O postępach w tym procesie będę Państwa informował.