poniedziałek, 8 października 2012

"Inteligentna większość" w negliżu


Uprzejmy Czytelnik przesłał mi skan „dyskusji”, która ma miejsce na Facebooku a dotyczy naszego szpitala. W „dyskusji” na ten temat bierze udział trzech radnych powiatowych: Marek Zagrobelny, Marek Biernacki oraz Marek Hołtra. Właściwie trudno nazwać rzecz całą dyskusją, bo argumentów tam żadnych, ale warto ją sobie przeczytać ze względu na osoby dwóch radnych: Hołtry i Biernackiego. Przypomnieć warto, że podczas dyskusji na temat losów naszej szpitalnej spółki, która miała miejsce podczas ostatniej sesji obaj panowie nie mieli nic do powiedzenia.

Radny Hołtra został zgaszony na wstępie przez panią burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, gdy ta zgodnie z prawdą przypomniała mu, że został radnym pod szyldem komitetu wyborczego „Nasz szpital”. Główny celem tego komitetu wyborczego było właśnie utrzymanie górowskiej lecznicy. Dzisiaj radny ten, Hołtra, jest zwolennikiem sprzedaży szpitala, czyli puszczenie go na mętne wody bytu lub niebytu. Nikt bowiem nie wie, co potencjalny nabywca może zrobić z naszym szpitalem, co przyznaje nawet nieszczęsna, udająca że rządzi, koalicja. Bo te bzdury o wpisaniu do aktu notarialnego jakichś zobowiązań, to zostawmy dla szpagatowych inteligentów z Platformy, rzekomo Obywatelskiej.

W „dyskusji” mamy przykład typowego straszenia odbiorców wyprodukowanych (widać, że w dużym bólu) tekstów. Czytelników starszy się komornikiem, zajęciem pieniędzy przeznaczonych dla rodzin zastępczych, zasiłków dla bezrobotnych i innymi duperelami, które narodziły się w jego umyśle bez horyzontu.

A proszę popatrzeć, jak to osobnicy pokroju radnego Hołtry zmieniają skórę niczym kameleony. Pamiętam, jak za starościny Beaty Pony wyszło na jaw, że ówczesny Zarząd Powiatu rozmawiał z jakimiś podmiotami, by przejęły one szpital. Jakiż to wrzask podniósł wówczas radny Hołtra! Zarzucał rządzącym, iż ci nie informują Rady Powiatu o spotkaniach i ofertach. Urządzono nawet spotkanie z oferentami.

A dzisiaj? A teraz kiedy jest się u władzy i urządziło się spotkanie np. z szefem „Ventriculusa” z Leszna, to nawet z tego notatki nie ma, pomimo, iż odbyło się ono w budynku starostwa a uczestniczyli w nim wszyscy członkowie Zarządu. I tak naprawdę nie wiadomo o czym tam rozmawiano i na czym sprawa stanęła. Wszak w sytuacji, gdy ze spotkania nie ma notatki i żadnej informacji skończonym durniem byłbym, gdybym wierzył członkom Zarządu. A ja im po prostu nie wierzę, bo na mój gust źle im w sprawie szpitala z oczu patrzy.

Na inteligencji radnego Hołtry poznała się burmistrz Irena Krzyszkiewicz i skróciła jego loty na stanowiskach samorządowych. Używając kultowego zwrotu można rzec: „Wyrwała chwasta!” I to bez straty dla urzędu. Obecnie, jak Państwo wiedzą radny ów został koordynatorem jakiegoś projektu w Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego. Tak, tak …obniża loty placówka dyrektora Krzysztofa Mielczarka. 

A z drugiej strony radny Hołtra jest jak kobieta pracująca ze znanego filmu. Był rewidentem w starostwie, dyrektorem szpitala, sprzedawał kołdry, później był kierownikiem czegoś w Ścinawie. Następnie dyrektorem ALK w Górze, później naczelnikiem czegoś tam w gminie. Uf! I taki koniec kariery! Pani burmistrz spuściła radnego Hołtrę i pozostał smutek i żal. W radnym, bo ja tego człowieka o wielu twarzach po prostu nie żałuję. W pełni na to zasłużył.

Bardzo jednak rozbawiło mnie takie oto zdanie radnego Hołtry: „inteligentna większość”. No tu się ubawiłem po pachy! Ta „inteligentna większość” to oczywiście ośmiu radnych, którzy głosowali za sprzedażą szpitala. W tej „inteligentnej większości” jest – jakże by inaczej – radny Hołtra. Swoją drogą, to ja nie chciałbym być wśród tej „inteligentnej większości”.

Jakże ja mogę pragnąć bycia wśród „inteligentnej większości” razem z „Mózgiem Koalicji” – radną Danutą Rzepielą z Wąsosza. Radna owa zasłynęła tym, iż bardzo pragnęła, by jedna z jednostek powiatowych ubezpieczyła swoje mienie w agencji, którą prowadzi jej syn. W tym sezonie robi za enfante terrible tego samorządu.

A jak radna Rzepiela prowadzi komisję! Fantastycznie! Tu też się nieźle bawią radni, bo przypuszczam, że nikt z nich czegoś takiego jeszcze nie słyszał. Ja Państwu to nagram i zamieszczę na blogu. Jak Boga kocham! Bo tego opisać się nie da. Słów braknie!

Albo taki przewodniczący Rady Powiatu – Edward Szendryk też zaliczany do „inteligentnej większości.” Tenże sam radny, który obecnie podczas sesji Rady Powiatu tak wylewnie dziękował prezesowi naszej szpitalnej spółki całkowicie inne zdanie miał na jego temat w 2007 roku. Wówczas to odbył się konkurs na stanowisko dyrektora szpitala. Startowa w nim również Stanisław Hoffmann. Radny Edward Szendryk pisał wówczas w piśmie do ówczesnego Zarządu:

„Trudno zaakceptować sytuację, w której obowiązki dyrektora SP ZOZ są przekazane osobie, która osiem lat temu pełniąc tą samą funkcję wprowadziła ten zakład na ścieżkę zadłużenia generując dług, który narastając z roku na rok osiągnął w chwili obecnej poziom zagrażający dalszemu funkcjonowaniu szpitala.”

Dla przypomnienia: dług szpitala w roku 2001, gdy odwołano dyrektora Hoffmanna z funkcji dyrektora wynosił ok. 4,6 mln zł. Radny Szendryk zapomniał dodać, że następca dostał z budżetu powiatu 3 mln zł, które przechuśtane zostało w pół roku, bo z tych pieniędzy opłacono 30 kilka osób, które przyjęto do pracy w szpitalu. Były to „ofiary terroru” dyrektora Hoffmanna. I jakość przewodniczący Szendryk zapomniał, że będąc od wielu lat radnym powiatowym też ma udział w zadłużeniu szpitala, bo brał udział w podejmowaniu najdurniejszych decyzji w jego sprawie.

A obecnie radny Szendryk zwraca się do prezesa spółki „Drogi Staszku”, chociaż każdy wie, że brzmi to fałszywie a „punktualny” Edward Szendryk utopiłby prezesa w łyżce syropu przeciw krztuścowego, gdyby i łyżka i syrop były za darmo.

Radny Edward Szendryk zapomniał też dodać, że sam ma, co nieco na sumieniu, jak choćby jego przeterminowany dług w kwocie 50.000 zł za wynajem pomieszczeń przychodni. Tu radny Szendryk okazał się człowiekiem stanowczym i nie zapłacił. A co się będzie szczypał i nadwerężał finansowo?!

Radny Szendryk bardzo chętnie na sesjach dzieli się swoimi przemyśleniami. Głębia tych przemyśleń wywołuje chichot słuchaczy, bo często i gęsto dudy smalone plecie przewodniczący Szendryk. Ale trzeba przyznać, że pasuje jak ulał do „inteligentnej większości.”

Wśród „inteligentnej większości” znaleźć można też radnego z Wąsosza – Piotra Firsta. Ten radny, na co dzień podobno dyrektor szkoły, lubuje się w drogownictwie. I tak np. wymógł na Zarządzie Powiatu, jako jego członek, by odśnieżać i ogradzać płotami przeciwśnieżnymi miejscowości z terenu gminy Wąsosz, gdzie ptaki zakręcają, bo sądzą, że to kraniec świata. Impreza powiat kosztuje, jest bez sensu, ale radnego Firsta najwyraźniej odśnieżanie zadupia rajcuje. Mnie mniej rajcują wyniki w sprawdzianie na koniec podstawówki, które osiągają uczniowie kierowanej przez niego szkoły. Są poniżej krytyki.

Radny First słynie też z tego, że podczas sesji nie ma nigdy nic do powiedzenia. Milczy jak zaklęty. Do odważnych też nie należy, bo gdy była głosowana propozycja, by głosowanie w sprawie sprzedaży szpitala było imienne, radny First był przeciw tej propozycji. Zabrakło mu odwagi na to, by po wyczytaniu jego nazwiska wstać i powiedzieć „jestem za”. Wolał usiłować zgubić się w gąszczu rąk.

Kolejny członek „inteligentnej większości”, to wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Przypomnieć trzeba i należy, i zawsze będę to robił, że to pan wicestarosta „sporządził” dokument, który stał się praprzyczyną odszkodowania dla „Chemeko- System”. Tu muszę stwierdzić, że w mojej ocenie przy „sporządzaniu” tego dokumentu zawiodła obecnego wicestarostę inteligencja. Bo przecież nie można mówić o złej woli. Wicestarosta jest jak najbardziej zainteresowany utrzymaniem ciepłej i zbyt wysoko w stosunku do efektów opłacanej posadki. Tak, że nie ma w tym nic dziwnego, że jest zwolennikiem sprzedaży szpitala za śmieci. Trwajcie piękne chwile starostowania! W korytarzach starostwa słyszy się śmiechy, że wicestarosta jest „prezesem Stowarzyszenia Fanów Chemeko – system.” Amen.

Jest też na liście „inteligentnej większości” radny Piotr Iskra. Oczywiście z Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Radny ten zasłynął jako „kompetentny” szef komisji Rewizyjnej zamieniając ją w absolutnie Nierewizyjną. Też siedzi bez słowa podczas sesji, raz złożył jakąś cherlawą interpelację i na tym koniec. Też był przeciw imiennemu głosowaniu. Na radnego nadaje się tak, jak ja na szefa anonimowych alkoholików. Przypomnieć też należy, że w poprzedniej koalicji, gdy platformersi byli zakochani na zabój w „SamajBronce” radny ów załatwi swojej małżonce robotę w starostwie. I – jak wieść głosi – to go trzyma w koalicji. Jest to klasyczny przykład upupienia przez udupienie.

Członkiem „inteligentnej większości” jest również radny Dariusz Wołowicz. Swoją inteligencję wykazał szefując Ośrodkowi Kultury Fizycznej w Górze, skąd odszedł na „własną prośbę”, by nie spotkało go nic gorszego. Wyrolowany został przez obecnych koalicjantów przy wyborze na przewodniczącego Rady. Wystrugali go jak marchewkę pastewną i zrobili w buraka cukrowego co się zowie. A chłop idąc na sesję, gdzie miał zostać wybrany przewodniczącym Rady szarpnął się na nowy garnitur. Podczas sesji też siedzi, jak smutas i nigdy nie ma nic do powiedzenia. Szkoda krzesła! Teraz kulturę tworzy w Niechlowie. Biedna kultura!

A teraz ulubieniec ludu, Gwiazda Platformy, rzekomo Obywatelskiej, obiekt westchnień młodych panien, panien dojrzałych i przekwitłych, ancymon nie z tej ziemi, chłopak z bananowym uśmiechem, jedyny słowem Moja Osobista Szelma – radny Marek Biernacki.

Już widzę, jak się krzywi i wkurza. A proszę, jaka komitywa teraz z radnym Hołtrą. A w 2010 roku było tak, że Moja Osobista Szelma i Paweł Niedźwiedź pięknie wydmuchali (politycznie oczywiście) tegoż Hołtrę. Radny Hołtra zapragnął wówczas zostać członkiem Zarządu, co obaj panowie przyjęli z głębokim zrozumieniem i wyrazili najwyższe poparcie. Przyszło do wyboru i zabrakło radnemu Hołtrze głosów. Obaj w/w dżentelmeni (bo uwalając kandydaturę Hołtry byli nimi w pełnym słowa tego znaczeniu) szczerze współczuli przegranemu i zastanawiali się z autentyczną troską, kto dał dupy w głosowaniu. Analizowali, koncypowali, rozbierali problem, pochylali się nad nim ze szczerym bólem na twarzy. Nie muszę dodawać, że obaj dżentelmeni uniemożliwili wybór Hołtry do Zarządu. A Moja Osobista Szelma rej w tym wodziła! A dzisiaj proszę, dyskurs prowadzą. Fakt, że idiotyczny, ale ten poziom ich chyba łączy.

Jednak trzeba przyznać, że Moja Osobista Szelma ma ten urok w sobie, że każdy mu uwierzy. Jak on potrafi grać! A ta mimika! A te przyjazne gesty! Aktor urodzony – cynik zawołany. Trzeba jednak szczerze sobie powiedzieć, że Moja Osobista Szelma w tej koalicji ma najwięcej talentów. Tę „inteligentną większość”, to on zeżre, przetrawi i wydali zanim oni się zorientują, że ich polityczny byt dobiegł końca.

Niestety, ma tę wadę, że należy do Platformy, rzekomo Obywatelskiej, przez co traci na atrakcyjności politycznej, bo w górowskim wydaniu ta sitwa, to gorsza mutacja „SamejBronki”. Podobno już na wszelki wypadek wykopał dziurę w ogródku, by w razie krachu ukryć swą legitymację partyjną. Ma podobno ten korpus delicti zalać z gruchy, betonem oczywiście.

„Inteligentnej większości” oddałem należyty hołd podziwiając liczne zalety tego doborowego towarzystwa. Powiem Państwu, że tak śmiesznie, to jeszcze w Radzie Powiatu nie było. Fakt, że koalicja jest cienka, radni koalicyjni merytorycznie do czterech literek, pomysłu na rządzenie nie ma. Pomysł jest jeden: przetrwać tak długo, jak tylko się da. I w tym celu chce się wymienić się szpital na śmieci, gdyż przez 2 lata platformerskim obyczajem zbijało się bąki a kasę brało. I chce się brać nadal. Nawet za cenę szpitala, czyli zdrowia nas wszystkich.