środa, 4 stycznia 2017

Warto być przyzwoitym

Mój kontrkandydat Kamil Kutny żali się, łka i kwili niczym dziecię na moim facebookowym fanpage, gdzie w przypływie niesamowitej łaski i miłosierdzia pozwoliłem jego umysłowi wrzucać przeróżnego rodzaju twory jego dość żałosnej wyobraźni.

Wykorzystując moje miłosierdzie i mój profil zamieścił tam jakieś dziwne "Oświadczenie", którego sensu pojąć nie mogę. On proszę Państwa biadoli - niczym dziewica po utracie cnoty - że rzekomo stał się moją ofiarą, chociaż ja do jego ciała ani rąk, ani innych członków nie zbliżałem. Z tego jego chaosu myślowego zrozumiałem tyle, że głównie chodzi mu o to, że w ogóle o nim piszę. Kolejną miernotę przenoszę w ten sposób do historii. A ta nie dość, że nie jest mi za to wdzięczna to jeszcze smarkami i łzami mój prześliczny profil nawilża.

Ciekawy jest ten wątek, gdzie mój drobny kontrkandydat o garbatym i haczykowatym nosie (garbaty nos jest prawdą materialną, której nikt nie podważy, chyba że skalpel wielce szanownego radnego Zygmunta Icieka, który specjalizuje się w ginekologii oraz pobocznie w medycynie estetycznej warg sromowych) przypomina mi o fakcie (prawdziwym) zatrzymania mnie przez policję celem dostarczenia mnie na salę sądową w Głogowie.

Otóż, by być przyzwoitym, to należy przypomnieć całą historię, którą opisałem 5 lutego 2015 roku w artykule zatytułowanym "Świadek na siłę" (link). 

Po upływie czasu sądzę, że stałem się ofiarą pani radcy prawnej Jolanty Samsel-Hryń, która zapragnęła na chama, wbrew mojemu sumieniu i niezgodnie ze stanem mojej wiedzy, wplątać mnie w historię, by zaszkodzić ludziom, o których istnieniu nie miałem zielonego pojęcia, tak jak do dzisiaj nie mam pojęcia, że taki ktoś jak mój kontrkandydat może być inteligentnym magistrem.

Proszę zauważyć, że sposób formułowania przez niego zdań, w których brak jest jakichkolwiek myśli, przypomina budowę cepa - narzędzia technologicznie zaawansowanego. To już nie moja wina, że ukształtowany jest on na kształt rolniczy (rolnik szuka żony).

Dziwię się kontrkandydatowi, że wyciąga cuchnącą, lecz nie dla mnie, sprawę w której to efekcie ja stałem się ofiarą. To nie podatnicy powinni zapłacić za moje przewiezienie do sądu, ale tzw. radczyni prawna Jolanta Samsel-Hryń, która myśląc durnie sądziła, że będę łatwym łupem jej manipulacji i pogrążę Bogu ducha winnych ludzi. 

I tu prosiłbym pana Kamila Kutnego, by pouczył źródło prawniczej wiedzy, że: warto być przyzwoitym. W mojej ocenie przyzwoicie to zachowałem się ja, a podle tzw. pani mecenas. 

Jeżeli chodzi o moich przyjaciół z rynku, których wypomina mi pan Kutny, to we wspomnianym wyżej kontekście wolę ich towarzystwo niż pańskie i pani tzw. mecenas, gdyż są szczerzy do bólu, serdeczni i nie są zakłamani do szpiku kości. Także patrząc ogólnie na jednego mojego kolegę z rynku przypada jedna tzw. pani mecenas i 1,5 magistra takiego jak pan. Tylko niech pan pamięta, że Jan Paweł II i papież Franciszek nie dzielą ludzi na tych, którzy stoją w rynku, leżą na ławce, są ubodzy i głodni, zmarznięci i chorzy (bo władza ma ich w dupie), ale uważają, że wszystkie istoty na świecie są sobie równe. A pan jest przykładem kołtuna katolickiego, który sądzi, że z dorobku Jana Pawła II i papieża Franciszka można brać tylko te wisienki, które panu smakują.  Warto przyzwoicie podchodzić do tych słów.

Zauważyłem, że w pana pobliżu pląta się taki blondyn o lekko świńskich oczach. Gdyby był pod pana ręką (i pod niczym więcej!) to niech mu pan przypomni, że jeszcze wisi mi kasę za wypracowania, które pisałem mu do ogólniaka. Ponadto proszę mu przypomnieć, że niegdyś wyciągnąłem go z sześciu luf w pierwszym semestrze. I przypomnieć mu również, że nie jest tak inteligentny jak sądzi, bo jak zauważyłem jego rozwój intelektualny zatrzymał się jeszcze w czasach gimnazjum.

Jeżeli chodzi o moje miejsce zamieszkania, które tak interesuje pana Kamila Kutnego, to stwierdzić muszę, że mieszkam tam, gdzie mam zapewnioną całodobową opiekę i nadzór. Pan Kamil Kutny doskonale wie, że ciężko chorowałem, chociaż taki jeden otyły i zapasiony blondyn o nieco świńskich oczach stwierdził podczas mojej choroby, że moje miejsce jest na cmentarzu komunalnym.


Mieszkam tam, gdzie mam zapewnione bezpieczeństwo, gdzie nikt nie wybija mi szyb wracając z baru przy ulicy Dworcowej, nikt po 10 razy w nocy nie dzwoni domofonem i nie ustawia palących się zniczy pod moim wejściem. Pan Kutny wie o czym mówię. Czy ja się mylę panie Kutny? 

Z drugiej strony dziwię się, że tak wybitnemu magistrowi, specjaliście od historii nie udaje się zdobyć pracy w miejscowej oświacie, tylko musi dojeżdżać około 40 km do Bukówca Górnego. Z drugiej strony się nie dziwię, bo moi liczni przyjaciele będący nauczycielami, jakoś nie wyobrażają sobie jego obecności w pokoju nauczycielskim i mówią, że: "Kutny?! Dziękujemy, obejdziemy się bez.". 

Także jak Państwo widzicie warto jest być przyzwoitym i przyzwoicie odpowiedzieć niewydarzonemu magistrowi. Nawiasem mówiąc ciekaw jestem o co to pan Kutny podał mnie do sądu? Gdyby pan Kutny był tak łaskawy i oświecił nas, bo warto być przyzwoitym i na swoim blogu opublikował skan "aktu oskarżenia", to wszyscy byśmy byli mu zapewne wdzięczni.

O Jezu! Zapomniałem, że pan Kutny zlikwidował swojego anonimowego bloga (jaki bohater bez imienia i nazwiska!), gdy nałgał niczym pies na temat autorstwa pewnego posta umieszczonego na moim blogu. Już wtedy okazał się instynktem samozachowawczym, który stracił wypisując brednie. Tekst pod tytułem "Kucie pały" dostępny jest tutaj.

Kończąc polemikę (ha ha ha!) z niedoważonym magistrem, który bezpodstawnie uwierzył w swoją wielkość i inteligencję stwierdzić należy, iż jedynymi cechami predysponującymi go do pełnienia funkcji radnego jest wydatny kinol mogący pomóc mu w zdobyciu pracy w jednej z placówek edukacyjnych na terenie naszej gminy. O ile wiem chwilowo etaty woźnych są niestety zajęte. A ja - jak wiecie Drodzy Wyborcy - roboty od gminy nie oczekuję, ale to gmina oczekuje ode mnie, że jak zostanę radnym to przyglądnę się temu i owemu, czemu nikt się dotąd nie odważył przyjrzeć z bliska. Pani burmistrz na mnie liczy. 

P.S. A tu pokazuję Państwu udokumentowane maile od pana Kamila Kutnego, który w chwilach trudnych zwracał się do mnie z prośbą o pomoc.

Rok temu pan magister przesłał mi swoją pracę magisterską z licznymi błędami ortograficznymi. Nie dało się czytać.


Tu pan magister Kamil Kutny przesłał mi garść donosów na lokalne środowisko PSL. 
Wyborcy to lud. 

Zostało umieszczone, bo miałem nadzieję, że któraś metalowa kulka trafi go w głowę i niedoszły magister dojdzie do siebie. Niestety. Nie doszedł!