piątek, 24 listopada 2017

Pijar dla idiotów

Nieubłaganie zbliża się koniec działalności wrocławskiej „bandy czworga” na naszym terenie. Idzie o PCZ Wrocław, który w prezencie otrzymał nasz górowski szpital od starostów i radnych koalicyjnych, ekonomicznie głupków doskonałych i niedoścignionych.

Jak Państwo wiedzą „Gazela biznesu” prawicowego tygodnika „Wprost” pod redakcją byłego sekretarza Komitetu Centralnego PZPR dwukrotnie przyznała to wyróżnienie przebywającemu w chwili obecnej (do 1 grudnia) nijakiemu Ściborskiemu to wyróżnienie. „Gazela biznesu” okazała się być podłą hieną. Przestrzegali o tym starostów i niezbyt ogarniętych radnych ludzie rozumni, ale głupota zatriumfowała na nasze nieszczęście.

W poniedziałek przy budynku po podarowanym PCZ szpitalem pojawili się syndycy PCZ Wrocław, który decyzją sądu gospodarczego we Wrocławiu, mają przeprowadzić likwidację „zdechłej gazeli szemranego biznesu”, by przejąć budynek po szpitalu. Do przejęcie przez syndyków budynku po szpitalu nie doszło, gdyż okazało się, że firma „RASS” 22 listopada ogłosiła swą upadłość. Problem polega też na tym, że na dzień dzisiejszy nad górowskim budynkiem szpitalnym „wisi” aż trzech syndyków. Tylko jakoś dziwnie osoba odpowiedzialna za podarowanie górowskiego szpitala wrocławskiej „bandzie czworga” nic o tym nie wspomniała radnym podczas sesji, która odbyła się wczoraj.

Na portalu „elki” ukazał się wywiad z tym, który podarował – w mojej ocenie - nasz szpital i pozbawił pracy kilkadziesiąt osób. W ten sposób rozpiździł on górowską służbę zdrowia, bo miasto w którym prześwietlić się nie można to wiocha! I o tym się głośno mówi!

Ale w „elce” człowiek odpowiadający za ten stan rzeczy stroi się w nowe piórka i syrenim głosem – fałszywym do bólu! – roztacza wizje wskrzeszenia szpitala z ruin i zgliszcz, w które sam z koalicyjnymi kumotrami go pociągną.

Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych jednego lub dwóch tygodni budynek po szpitalu znajdzie się w rękach syndyków Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja S.A. z Poznania, którzy są syndykami PCZ. Więc to syndycy będą właścicielami budynku. A co my czytamy w „elce”? Ten, który doprowadził do pozbawienie nas opieki zdrowotnej fałszywie „prorokuje” i już widzi termin, podmiot zainteresowany wskrzeszeniem szpitala. A co on będzie miał tu do gadania?! Gówno! Budynek po szpitalu będzie syndyków a nie powiatu. Powiat pod względem finansowym nie dość, że leży, to jeszcze kwiczeć nie ma sił.

Przed podmiotem, który zechce uruchomić działalność na, terenie budynku po byłym szpitalu, stało będzie zadań bez liku. Główny problem, to personel. Szczególnie lekarze. Tych w kraju zaczyna brakować. Dwa: szpital nie ma kontraktu z NFZ. Nowa ustawa mówi, że szpital ubiegający się o kontrakt z NFZ musi posiadać kontrakt z NFZ przez ostatnie dwa lata. Po trzecie: stanowisko Sanepidu. Gdy obiekt funkcjonuje, to Sanepid każe coś tam poprawić, daje termin, ale pozwala na działalność pod swoim czujnym okiem. Po czwarte: a co z personelem średnim (pielęgniarki)? Przecież tak im pięknie podziękowano za trud, znój, oczekiwanie na wypłaty, że w umowie o „sprzedaży” szpitala niczego im nie zagwarantowano.


Pytania można mnożyć. Tylko po co? Pijarowskie wypociny tego, który koncertowo rozmontował służbę zdrowia, darowując „bandzie czworga”, nie zasługują na uwagę. Tylko wzruszenie ramion, i dodatkowo splunąć przez ramię (przez które zależne jest od wyznania) i rzec „na psa urok”. Nie dajmy się nabierać na pijarowskie mięso z „taniej jatki”. 

czwartek, 23 listopada 2017

Post dla mieszkańców ul. Bukowej

Dla mieszkańców ulicy Bukowej, którzy w ilości ok. 30 rodzin ją zamieszkują, mam połowę dobrej wiadomości. Lepsza połowa dobrej wiadomości niż 100% złej. Otóż w budżecie naszej gminy na rok 2018, w wykazie planowanych inwestycji, pod nr. 51 znalazło się taki oto zadani: „Budowa drogi ul. Bukowa w m. Góra – kanalizacja deszczowa” i kwota: „100.000”. W rubryce: „rok rozpoczęcia/zakończenia” widnieją dwie daty: „2018-2019”.


Nadziej i otucha powinna więc wstąpić w serca mieszkańców ulicy Bukowej. Jest perspektywa! Co prawda w błocku będziecie się Państwo jakiś czas jeszcze taplać, ale na horyzoncie widnieje świetlana przyszłość ulicy. Będzie deszczówka! A może będzie mniej padać,? Chociażby nad ulicą Bukową, która ma długość ok. 300 m. I takie widoki jak na poniższych zdjęciach przejdą do historii. Heroiczne zmagania z błotem będą po latach kanwą rodzinnych wspomnień przy kominku. 




wtorek, 21 listopada 2017

Budżetowe okruchy

Radni gminni otrzymali projekt uchwały budżetowej na rok 2018. W projekcie założono dochody gminy w wysokości 92.091.919,69 zł. Dla porównania: planowany budżet na rok 2017 zakładał kwotę 84.796.536 zł. W trakcie roku budżetowego, w wyniku licznych zmian budżetu, wzrósł on po stronie dochodów do kwoty ponad 92,5 mln zł.

Na budżet gminy składają się subwencje (oświatowa – 14,4 mln zł, wyrównawcza – 6,9 mln zł., równoważąca – 0,33 mln zł) otrzymywane, z budżetu państwa, których łączna wartość wynosi 21.756.945 zł. Gmina otrzyma również dotację celową w kwocie 29,5 mln zł., np. 14.008.000 mln zł na wypłacenie pieniędzy na program „500+”.

Dochody własne gminy stanowią kwotę 34.721.282 zł. Na tę sumę składają się pieniądze z podatków i przeróżnych opłat (20,4 mln zł),jak np. podatek od nieruchomości, rolny, leśny, od środków transportu, spadków i darowizn (12,23 mln zł). Do dochodów własnych naszej gminy zalicza się dochód z opłat za targowisko (170 tys. zł), opłata skarbowa (170 tys. zl), opłata za sprzedaż koncesji na handel alkoholem (330 tys. zł), opłata z tytułu odbioru odpadów komunalnych (4,2 mln zł) i inne. Z podatku PIT i CIT pobieranego przez państwo przysługuje nam udział w kwocie 11,8 mln zł. Planuje się sprzedaż mienia gminnego na kwotę 1,5 mln zł.

Zaplanowano dochody majątkowe w kwocie 6 mln zł. Na kwotę tą składają się dotacje celowe finansowane ze środków UE. Nasza gmina ma „zaklepane” z tej puli ponad 2,5 mln zł na przyszły rok.

I tak dla przykładu wśród dochodów własnych gminy znaczącą pozycją po stronie wpływów jest podatek od nieruchomości od osób prawnych (zbiorowości osób fizycznych mających kompetencje do dysponowania majątkiem, zakłady). Z tego tytułu nasza gmina planuje w przyszłym roku pozyskać 6,75 mln zł). Mniej, bo 2,75 mln zł ma wpłynąć na konto gminy z tytułu podatku od nieruchomości pobieranego od osób fizycznych. Z podatku rolnego szacuje się wpływ do budżetu gminy na poziomie 433 tys. zł., a z podatku ok 200 tys. zł. Przy okazji można się dowiedzieć, że 222 ha lasów na terenie gminy znajduje się w rękach osób fizycznych a 4794 ha osób prawnych.

Do gminnej kasy wpływa też opłata eksploatacyjna, która pobierana jest m.in. od PGNiG (gaz) oraz z kopalń żwiru, piasku. Planuje się, że w przyszłym roku będzie to 2,6 mln zł.
Po stronie wydatków projekt uchwały budżetowej na rok 2018 zakłada kwotę 100.138.150,72 zł. W kończącym się roku wydatki budżetu mają wynieść 102.144.928,38 zł. Planowany deficyt budżetu to nieco ponad 9,5 mln zł. W roku przyszłym deficyt budżetu ma wynieść troszkę ponad 8 mln zł. Z tytułu spłaty wcześniej zaciągniętych kredytów będziemy musieli spłacić 3,87 mln zł. Przewidziano na rok 2018 deficyt budżetowy w kwocie 5 mln zł. W projekcie budżetu „Przychody i rozchody budżetu” znajduje się informacja, iż w 2018 r. gmina planuje: „przychody z zaciągniętych pożyczek i kredytów na rynku krajowym” w kwocie 11.916.231,03 zł. Z tej właśnie kwoty planuje się przeznaczyć3.870.000 zł na: „spłatę otrzymanych krajowych pożyczek i kredytów”, jak również pokryć deficyt budżetowy.


C.d.n.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Raz z górki, raz pod górkę

Rozstrzygnięto kilka ciekawych przetargów zorganizowanych przez gminę. Znamy wykonawcę zadania polegającego na termomodernizacja budynku Zespołu Szkoła Podstawowa Gimnazjum i Przedszkole w Czerninie. Na wykonanie tego zadania gmina przeznaczyła 500 tys. zł. Wpłynęły 3 oferty. Wgrała firma pana Marcina Janika ,,Jan-Mar” Handel –Usługi – Budownictwo z Brzeżan. Zaoferowała kwotę 639.129,53 zł. Dodatkowo 60 miesięczny okres gwarancyjny na roboty budowlane oraz taki sam okres gwarancji i rękojmi na stolarkę okienną. Dwie pozostałe ofert opiewały na kwoty: 827.527,03 zł. oraz 728 044,18 zł. 

Kolejny rozstrzygnięty przetarg dotyczył zadania polegającego na wykonaniu robót budowlanych w ramach zadania pn.: ,,Doposażenie strefy wypoczynku w m. Witoszyce”. Na cel ten przeznaczył gmina 6700 zł. Wpłynęła jedna oferta na kwotę 14.840 zł. złożona przez Zbigniewa Sierotę, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą Zakład Usług Leśnych, Gola Wąsoska z ceną 9 860,00 złotych, 30-dniowym terminem realizacji (umowę podpisano 16 listopada) oraz 36 miesięcznym okresem gwarancji na zamontowane urządzenia.

,,Doposażenie siłowni napowietrznej wraz z ogrodzeniem terenu oraz budowa siłowni typu „Street Workout” w związku z prowadzeniem zajęć dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych” – przetarg rozstrzygnięto. Zadanie to podzielono na 2 części. Część I dotyczyła elementów malej architektury i wyposażenia w urządzenia zabawowe. Tu najkorzystniejszą w postępowaniu ofertę złożyła firma „Apis – Polska” z Jarosławia. Cena – 125.574,59 zł. oraz 36 miesięcznym okresem rękojmi i gwarancji na zamontowane urządzenia i materiały. Oferta z Gdańska opiewała kwotę 258.300 zł. 

Część II przetargu dotyczyła zagospodarowania terenu. Tu również wygrała oferta firmy „Apis – Polska” z kwotą 77.619,09 zł. Termin realizacji – 35 dni od dnia podpisania umowy, co planowane jest na 21 listopada br.

Bardzo ważny dla mieszkańców Góry odbył się na: ,,Przebudowę budynku byłego internatu przy ul. T. Kościuszki w Górze w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców Gminy Góra,.” Pamiętać należy, że utworzone tam zostaną tam pomieszczenia do dziennego pobytu osób starszych oraz mieszkania chronione.

Wpłynęły 3 oferty. Zwycięska okazała się oferta konsorcjum „M- Plus” z Leszna oraz Przedsiębiorstwo Produkcyjno Usługowo Handlowe również z Leszna. Ich oferta wyniosła 3.424.71,38 zł. Gmina na ten cel miała przeznaczone 3.750.000 zł. Kolejne oferty miały następujące ceny: 4.621.281,04 zł oraz 4.313.551,44 zł. Termin zakończenia remontu internatu 30 wrzesień 2018 r.

Skromny przetarg na wykonanie pokrycia dachowego na budynku komunalnym przy ul. Mała 3 w m. Góra, nie zakończył się sukcesem. Gmina przeznaczyła na realizację tego zadania kwotę 6000 zł. Wpłynęły dwie oferty. Jedna na kwotę 31.258,63 zł a druga wartości 14 369,00 zł.

Niepowodzeniem zakończyła się wyłonienie wykonawcy sztucznego lodowiska wraz z zagospodarowaniem terenu na potrzeby turystyki i rekreacji przy Ośrodku Kultury i Sportu w Górze. Gmina przeznaczyła na ten cel 250.000 zł. Zgłosił się 1 chętny, ale zaproponował kwotę 478.470 zł. (Alles Cool Chłodnictwo Klimatyzacja Wentylacja z Kępna.

Kolejny nierozstrzygnięty przetarg dotyczył: „Zagospodarowanie przestrzeni publicznej w miejscowości Czernina”. Kwota przeznaczoną na realizację zadania wynosiła 690.000 zł (w roku 2017 – 390.000 zł, w roku 2018 – 300.000 zł). Złożono dwie oferty. Każda z nich zawierała kwotę o wile wyższą niż gmina chciała dać: 1 774 046,58 zł oraz 1 479 512,60 zł.


Bez wyłonienia zwycięscy odbył się przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych z terenu naszej gminy. Na ten cel gmina chciała przeznaczyć 2.700.000 zł. Nasz „Tekom” złożył ofertę na 3.757.136,80 zł. Wrocławska firma „Alba” zaproponowała 4.384.797,60 zł. Również przetarg na prowadzenie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych został unieważniony. Zainteresowanie prowadzeniem PSZOK okazał jedynie „Tekom”. Gmina miała na ten cel kwotę 406.967,45 zł a oferent chciał 475.833,21 zł. W tej sytuacji nowy przetarg odbędzie się 21 grudnia br. 

piątek, 17 listopada 2017

Samorządowe realia

Podczas sesji Rady Miejskiej, która odbyła się 15 listopada przyjęto uchwałę, na mocy której burmistrz będzie mogła emitować obligacje komunalne na kwotę 9,5 mln. Obligacje wyemitowane zostaną jeszcze w tym roku w 9 seriach o różnej wartości. Najniższa wartość obligacji wynosi 20 tys. zł. a najwyższa 4.580.000 mln zł. Łącznie  wyemitowanych zostanie 9500 sztuk obligacji o wartości nominalnej 1000 zł. Rozprowadzone one zostaną do indywidualnych adresatów a ich liczba ma wynieść 149 osób.

Jak czytamy w uzasadnieniu do uchwały: „Emisja obligacji ma na celu pozyskanie środków finansowych na sfinansowanie planowanego deficytu budżetu roku 2017 oraz przypadających do spłaty w roku 2017 wcześniej zaciągniętych kredytów i pożyczek.”

Wykup obligacji rozpocznie się w roku 2019 i będzie trwał do roku 2027. W tym ostatnim roku wykupu obligacji gmina będzie musiała przeznaczyć na ten cel 4.580.000 mln zł.

Uchwałę przyjęto 16 glosami radnych, gdyż tylu w momencie głosowania znajdowało się w sali obrad.  rSesja miała charakter nadzwyczajnej (tak mówi się o sesjach zwoływanych w trybie art. 20, ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym). Na portalu „elki” pojawiły się dość liczne zarzuty, że radni nie konsultowali sprawy emisji obligacji z wyborcami. Zarzut ten jest o tyle nietrafiony, iż radnym nie dano czasu na konsultacje. Ja o terminie sesji dowiedziałem się 14 listopada, ok. godz. 14,30. Jeden z radnych jeszcze 14 listopada po godz. 17 nic o sesji nie wiedział. Nad projektem uchwały o emisji obligacji nie procedowała komisja finansów i budżetu. Można rzec, że Radę Miejską wzięto z zaskoczenia.

Sesję przewodniczący Rady zwołał na żądanie burmistrza. Burmistrz ma takie prawo. Tyle tylko, że przewodniczący Rady ma 7 dni na zwołanie sesji, bo w tym przypadku to on decyduje o terminie sesji. On i tylko on. W opisanym przypadku sesja zwołana została na drugi dzień po pisemnym żądaniu burmistrza (dzień otrzymania pisma od burmistrza się nie liczy).

Ponadto porządek sesji też był nieco dziwny. W punkcie 2 widniała uchwała zmieniająca uchwałę budżetową gminy, w której radni przegłosowali zmianę budżetu polegającą m.in. na wprowadzeniu do niego …przychodów z emisji obligacji komunalnych w kwocie 9,5 mln. Natomiast uchwała o emisji obligacji komunalnych widniała dopiero w punkcie 4 obrad. Widać pośpiech wyparł logikę. Ponadto w porządku obrad znalazł się punkt „wolne głosy i wnioski”, który w przypadku sesji zwoływanej w trybie art. 20 ust. 3 o samorządzie gminnym być absolutnie nie powinno. Ja osobiście na sesji nie byłem, gdyż nie mogłem. Od tygodnia ten poranek (8.00) miałem zarezerwowany. Proszę też zauważyć, że sesja odbyła się bez udziału publiczności. I to w tak istotnej sprawie. Takie są nasze samorządowe realia. Niestety.


Burmistrz poinformowała radnych, że dokonano urealnienia kwoty przeznaczonej na budowę „delfinka”. Na przyszły rok przeznaczone zostanie na jego dokończenie ponad 4 mln zł. Przetarg ma się odbyć do polowy grudnia. Zagrożony jest również termin wykonania żłobka (10 grudnia). Zaawansowanie prac na tej inwestycji wynosiło na dzień 31 października 53%.

czwartek, 9 listopada 2017

Jeszcze poczekamy

Post niniejszy dedykuję uroczej Pani Irenie S. i przepraszam, że musiała Pani „trochę” na niego poczekać. Pozdrawiam.

Obecnie zasilanie w energie elektryczną terenu Miasta i Gminy Góra odbywa się z GPZ Góra, który połączony jest z systemem elektroenergetycznym na poziomie napięcia 110kV jedną linią ze Wschowy. Sytuacja ta znacznie ogranicza możliwości i pewność zasilania odbiorców na niezbędnym poziomie. Ale ma się to niebawem zminić.

Inwestorem drugostronnego zasilania jest ENEA Oddział Dystrybucji Poznań. Wykonawcą Przedsiębiorstwo Budownictwa Energetycznego „ELBUD” z Poznania. Zlecenie w drodze postępowania przetargowego w trybie „zaprojektuj i wybuduj” wydano w lutym 2013r. Umowa z dnia 19.03.2013 r. z terminem 162 tygodni tj. 26.04.2016r. Następnie sporządzono aneks do umowy z nowym terminem wykonania  - 24.07.2017 r.

Jest to inwestycja celu publicznego o charakterze ponadlokalnym, zapisana w planach zagospodarowania województw dolnośląskiego i wielkopolskiego.

Całkowita długość linii wyniesie 26,4 km. Na terenie województwa wielkopolskiego będzie się znajdowało 14,9 km linii (gmina Rawicz – 7,5 km, gmina Bojanowo – 7,4 km). W naszym województwie linia będzie miała 11,5 km i przebiegała będzie przez obręby geodezyjne: Stara Góra, Góra, Kłoda Górowska, Zawieścice, Grabowno, Szedziec, Bronów.
Przebieg linii 110 kV na terenie gminy Góra

Nastąpiło pozytywne uzgodnienie Prognozy Oddziaływania na Środowisko na etapie procedury urbanistycznej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska we Wrocławiu i Poznaniu. Uzyskano zgodę Ministerstwa Ochrony Środowiska na zmianę przeznaczenia gruntów leśnych. Jest również zgoda Ministerstwa Rolnictwa na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych. 
I kiedy mogło się wydawać, że za czas jakiś będziemy mieli drugostronne zasilanie coś przestało grać.

Wojewoda dolnośląski niespodziewanie dla wszystkich złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu skargę na uchwałę naszej Rady Miejskiej z 16 listopada 2016 r., która dotyczyła zmian naszego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego pod kątem przebiegu linii energetycznej 110k V.

Wojewoda zakwestionował zawarte w zmianie planu sformułowanie „szerokości 35,00 m”. Chodzi tu o szerokość pasa, na którym miały znajdować się słupy e3nergetyczne oraz przebiegać linia wysokiego napięcia. na Wojewoda zarzucił uchwale „istotne naruszenie (…) polegające na istotnym naruszeniu procedury sporządzania planu miejscowego poprzez brak uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne.”

Ponadto wojewoda zauważył, iż: „(…) decyzja Ministra Środowiska ogranicza możliwość dowolnej lokalizacji przedmiotowej linii 110 kV. W decyzji bowiem wyznaczono konkretny jej przebieg w pasie o szerokości 15,00 m, natomiast jak wynika z ustaleń planu jej przebieg będzie można zrealizować w całkowicie dowolnym miejscu
- w ramach 35,00 m.”

Wojewoda w swojej skardze do WSA zauważył również, że burmistrz Góry uzyskał od Ministra Środowiska zgodę na przeznaczenie na cele nierolnicze i nieleśne w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego ok. 3,2378 ha lasów leżących w pasie 15 m. Przebieg pasa wskazano szczegółowo w załączniku do decyzji Ministra Środowiska. I wg wojewody tego powinniśmy się trzymać.

6 października br. WSA wydał wyrok w tej sprawie. Wyrok jest dla naszej gminy niekorzystny. Nie  ma jeszcze uzasadnienia, więc trudno jest określić czy WSA w całości podtrzymał zastrzeżenia wojewody. Przypomnieć też trzeba, że wojewoda wielkopolski również wyraził zastrzeżenia do przebiegu linii na terenie jego województwa. Następnie znalazł wspólny język z wykonawcą i swoje zastrzeżenia wycofał.

I jeszcze kilka ciekawostek o inwestycji.

Trasa linii elektroenergetycznej 110 kV ma w  granicach gminy Góra długość 11.700 m, w tym przez Obszar Chronionego Krajobrazu „Dolina Baryczy” przebiega na odcinku  7.900 m i przez obszar Natura 2000 Dolina Dolnej Baryczy na odcinku 490 m. Łączna długość odcinka leśnego trasy wynosi 1.900 m.

Wycinka drzew nastąpi na odcinku o długości 600 m (maksymalna wartość) przecinającym przedmiotowy obszar „naturowy”, o szerokości projektowanego korytarza – 35 m (kierując się zasadą przezorności do obliczeń przyjęto jego całkowitą szerokość), przyjmuje się, że wycince może być poddane maksymalnie 2,1 ha terenu. Biorąc pod uwagę, że w korytarzu znajdują się dukty leśne i rowy, faktyczna wycinka będzie znacznie mniejsza.

W rzeczywistości, pas pod wycinkę będzie się wahać w granicach 6 – 10 m, ponieważ w praktyce przy stosowaniu technologii deklarowanych przez inwestora, bazując na jego doświadczeniach w realizacji tego rodzaju inwestycji, takie wartości nie są zwykle przekraczane. Ponadto, korytarz linii wysokiego napięcia pokrywa się z istniejącymi duktami leśnymi lub rowami. Przebieg planowanej linii 110kV został wyznaczony w porozumieniu z pracownikami Nadleśnictwa Góra.


środa, 8 listopada 2017

Zbawca ogólniaka

Z wielką radością, niczym niekiełzaną dumą i łzami w oczach przyjąłem informację, iż mgr Mariusz Dziewic został wicedyrektorem naszego ogólniaka, który chwile sławy i chwały ma już niestety za sobą. Być może nowe ciało wicedyrektorskie zrobi coś w kierunku zmniejszenia liczby uczniów w leszczyńskich ogólniakach, którzy dojeżdżają tam z terenu naszego powiatu. Młodzież do Leszna dojeżdża a od nas kasa z subwencji oświatwoej również. Łkać się chce!

Skromność, cnota, wstrzemięźliwość i żel


Gdybym był przesądny to rzekłbym, że fatum jakieś może zawisnąć nad dyrektorowaniem wielce szanownego ciała dyrektorskiego. Funkcję swą zaczął bowiem mgr Mariusz Dziewic (oby dyrektorowanie jego było wzorcem dla wszystkich) pełnić od dnia 1 listopada. I ma ją pełnić do 31 sierpnia br. (oby były to dni chwały i wielkości pana magistra).

I pomyśleć tylko, że 15 lipca 2015 r. Rada Miejska w Górze podejmowała uchwałę” „w sprawie zajęcia stanowiska w sprawie wypowiedzenia warunków pracy i płacy radnemu Mariuszowi Dziewicowi”. W uzasadnieniu do tej uchwały przeczytać można przeczytać, że LO nie dysponuje taką ilością uczniów (a więc i pieniędzy), by zatrudnić na pełen etat pana magistra. Wniosek do Rady Miejskiej w tej kwestii skierowała dyrektorka LO. Rada Miejska, której wybitnym członkiem jest obecny wicedyrektor odrzuciła wniosek byłej dyrektorki LO Małgorzaty Patrzykąt. Na 17 obecnych radnych 17 było przeciw ograniczeniu warunków pracy i płacy przyszłemu wicedyrektorowi LO. Mieli nosa!

Radny Mariusz Dziewic w sposób jak zwykle niezwykle odważny i bezkompromisowy domagał się od burmistrz Ireny Krzyszkiewicz częstszych kontroli fotoradarowych dokonywanych przez Straż Miejską. Liczył na hojność strażników w fundowaniu punktów karnych i mandatów. I słusznie, bo z czegoś trzeba było utrzymywać deficytową straż.

Trzeba Państwu wiedzieć, że mgr Mariusz Dziewic jest radnym gminnym. I to radnym nietuzinkowym. Zawsze przygotowany do sesji, najaktywniejszy z aktywnych, dociekliwy do szpiku kości. Przedni mówca. Tu ubolewam, że po chorobie mam kłopoty ze słuchem i dlatego nie słyszę o czym mówi. Gdy pytam o to innych radnych oni przyznają ze skruchą, że za mówcą nie nadążają. Intelektualny gigant po prostu! Ciekawe czy za swoim wicedyrektorem nadąży jego dyrektorka? Może mieć problemy, bo wg mojej oceny i znajomości tej pani prezentuje ona niewiele.

Jest też radny i wicedyrektor mgr Mariusz Dziewic przewodniczącym komisji oświaty, sportu i kultury.Też jestem jej członkiem i to tylko ze względu na szanownego magistra wicedyrektora (oby pod jego światłym dyrektorowaniu w przyszłym roku szkolnym otworzono 10 klas pierwszych!). Z najwyższym podziwem, zachwytem i pokorą uczestniczę w pracach kierowanej przez światłość światłości komisji. Nie mają Państwo zielonego pojęcia, jak ważki problemy rzuca na stół obrad jej przewodniczący.

I tak podczas posiedzeń zajmowaliśmy się takim np. tematami:
„Palenie marihuany jako styl życia – analiza na podstawie obserwacji w formie aktywnego współuczestnika.” Inny ciekawy temat posiedzenia: „Analiza sił niezbędnych do wleczenia owcy po różnych podłożach.” Kolejne ciekawe zagadnienie: „Oszacowanie całkowitej powierzchni skóry wszystkich słoni w Indiach.” Zajmowaliśmy się również: „Formami gier w palanta oświatowego szkołach w na terenie powiatu”. Na kolejnym posiedzeniu pan przewodniczący zaplanował wykład pt: „Doskonalenie technik wdmuchiwania powietrza w gwizdek sportowy.”

Wszystkie wykłady były osobiście przygotowane przez pana przewodniczącego, który swoją erudycją, krasomówczym talentem i pedagogicznymi umiejętnościami czarował członków komisji niczym zaklinacz wężów gady.


Osobiście gratuluję nowemu wicedyrektorowi LO i życzę mu kaskady genialnych pomysłów, utrzymania na wodzy nerwów w obliczu głupoty zwierzchników, nie przepracowywania się, wodospadu banknotów. Jednocześnie zwracam się z uprzejmą prośbą o wyrażenie zgody na poruszenie na posiedzeniu komisji ważkiego zagadnienia: „Wpływ wazeliny na karierę zawodową ciała pedagogicznego na przykładzie ...”

Bieda aż piszczy!

Kolejny ranking i dane Ministerstwa Finansów dotyczące tzw. wskaźnika „P”. Publikowane przez MF wskaźniki służą do obliczenia tzw. „janosikowego”. Jest to wpłata do budżetu państwa dokonywana na podstawie ustawy przez jednostki samorządu terytorialnego, których dochody z podatków przekraczają wskaźniki określone w tej ustawie. Jak dany powiat przekroczy o 110% wskaźnik „P” ustalony przez MF musi płacić „janosikowe”. Zasila w ten sposób rezerwę celową budżetu państwa, z której finansowana jest subwencja ogólna przeznaczona do wspomożenia samorządów, które nie przekraczają wskaźników określonych w ustawie.

Podstawę tych szacunków stanowią dane o dochodach podatkowych za 2016 r. W przypadku powiatów chodzi o dochody z udziałów w CIT i PIT.

Wysokość udziału we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) od podatników zamieszkałych na obszarze powiatu wynosi 10,25% (w gminach w 2018 r. będzie to 37,89%; czyli nic się nie zmieni). Z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) do kasy powiatu trafia 1,40%, a do gminy 6,71%.

Ustalony wskaźnik „P” dla powiatów na rok 2018 wynosi 232,60 zł na mieszkańca powiatu. W kraju mamy 380 powiatów. Powiat górowski w rankingu znalazł się na 324 pozycji z kwotą 123,43 zł dochodów podatkowych na mieszkańca.


Jak wypadły powiaty, z którymi sąsiadujemy? Na 34 pozycji uplasował się powiat głogowski, gdzie wpływy podatkowe na 1 mieszkańca wyniosły 283,23 zł. Miejsce 143 zajął powiat wołowski (182,53 zł). Sąsiedzi ze Wschowy uplasowali się na 175 miejscu (171,81 zł). Na miejscu 183 odnajdujemy powiat rawicki (168,07 zł). Powiat milicki znalazł się na 200 miejscu (163,22 zł), a powiat leszczyński na miejscu 206 z kwotą 161,18 zł dochodu podatkowego na 1 mieszkańca.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Średnio zamożni

Serwis samorządowy Polskiej Agencji Prasowej donosi: „Polskie gminy się bogacą. Szacunki resortu finansów odnoszące się do dochodów z podatków są w tym roku średnio o 11,4 proc. wyższe niż dwa lata wcześniej. Zmniejszyła się ponadto przepaść pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi samorządami.”

Co roku Ministerstwo Finansów przygotowuje prognozę dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca w poszczególnych gminach, powiatach i województwach. W stosunku do 2016 r. podstawę tych wyliczeń stanowią dane o dochodach podatkowych za 2014 r., według stanu na połowę zeszłego roku.

Średni dochód podatkowy na jednego mieszkańca dla wszystkich gmin w kraju, tzw. wskaźnik gminny Gg, na ten rok oszacowano na 1514,27 zł. To o ponad 155 zł więcej (11,4 proc.) niż kalkulacje dotyczące 2014 r., oparte o dane za rok 2012.

Tegoroczne zestawienie wyłoniło zwycięzcę rankingu, którą okazała się gmina Kleszczów ze średnim dochodem podatkowym 35.179,45 zł na 1 mieszkańca. Ostatnia w rankingu gmina Przytuły osiągnęła kwotę 387,47 zł na 1 mieszkańca.

W zestawieniu odnajdujemy gminy tworzące nasz powiat. Na 2479 gmin najwyżej znalazła się gmina Wąsosz. Osiągnęła ona średni dochód podatkowy we kwocie 1194,34 zł., co dało jej 1018 miejsce w skali kraju.

Gmina Góra znalazła się 150 miejsc niżej, bo na 1168 pozycji, z kwotą 1159,22 zł., dochodu podatkowego na 1 mieszkańca.

Na 1521 pozycji odnaleźć można gminę Jemielno. W tej gminie średni dochód podatkowy wyniósł 993,73 zł na 1 mieszkańca.


Gmina Niechlów z dochodem podatkowym w wysokości 974,56 zł na 1 mieszkańca zajęła w rankingu 1581 miejsce.

czwartek, 2 listopada 2017

Kontrolerzy RIO bez litości

Jak wcześniej informowałem Państwa w okresie od 17 lipca do 11 września 2017 r. Regionalna Izba Obrachunkowa we Wrocławiu przeprowadziła kompleksową kontrolę gospodarki finansowej Powiatu Górowskiego. Zakres badanych zagadnień, okres objęty kontrolą oraz ustalenia przedstawiono szczegółowo w protokole kontroli, podpisanym 11 września 2017 r.

Izba kontrolowała m.in. gospodarkę pieniężną powiatu. Pod swoją badawczą lupę wzięła umowę z 24 marca 2015 r. z DNB Bankiem Polskim S.A. Umowa ta dotyczyła kres kredytu odnawialnego w wysokości 1.500.000 z., który „zawarto bez stosowania ustawy prawo zamówień publicznych.”

Kontrolerzy zauważyli, że: „koszty związane z umową o kredyt odnawialny listopada 2015 r. (...) w okresie od 1 kwietnia do 31 grudnia 2015 r. wyniosły łącznie 167.871,66 zł (uruchomienie kredytu 37.500 zł, odsetki od kredytu 40.371,66 zł oraz opłaty związane z podpisanym aneksem na kwotę 90.000 zł., który przewidywał opłaty za: "otwarcie, prowadzenie oraz dostęp do systemu bankowości internetowej iNORD Business do dwóch rachunków, pracę specjalisty Banku u klienta oraz integrację systemów finansowo-księgowych), tj. 39.733,88 euro" przekroczyły kwotę określoną w art. 4 pkt 8 ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo zamówień 1 publicznych. 

Powyższe było niezgodne z art. 3 ust. 1 w związku z art. 4 pkt 8 ustawy Pzp oraz art. 44 ust. 4 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych. W świetle tych przepisów jednostki sektora finansów publicznych, przy zawieraniu umów odpłatnych, których przedmiotem są usługi, dostawy lub roboty budowlane, mają obowiązek stosować przepisy ustawy Pzp.

Na podstawie załącznika „Załącznik cenowy –Indywidualne opłaty” do umowy z 17 czerwca 2014 r. Powiat poniósł koszty z tytułu otwarcia, prowadzenia i dostępu do systemu bankowości internetowej iNORD Business dwóch rachunków w wysokości 20.000 zł, za pracę specjalisty u klienta 30.000 zł i opłatę za integrację systemów finansowo-księgowych klienta 40.000 zł.

Z historii operacji za okres od 25 listopada 2015 r. do dnia kontroli tj. 9 sierpnia 2017 r. wynikało, że rachunki bankowe Powiat zapłacił 20.000 zł nigdy nie były używane ponieważ nie dokonano na nich żadnej operacji finansowej. Z wyjaśnień złożonych w trakcie kontroli przez Starostę wynikało, że w listopadzie 2015 r. odbyły się konsultacje ze specjalistą Banku w zakresie przygotowania do integracji systemu finansowo-księgowego z systemem bankowości elektronicznej (testy, parametryzacja, przygotowanie raportów i analizę testów), które zakończyły się negatywnie – brak kompatybilności i programów bankowości elektronicznej).

Biedny starosta nie wiedział o braku kompatybilności i programów bankowości elektronicznej. A powiat zapłacił, czyli Państwo, bo byt ten nie produkuje pieniędzy!

Ale tzw. „starosta” jest niezłym „chojrakiem” politycznym. Po podarowaniu naszego szpitala „bandzie czworga z Wrocławia”, której herszt siedzi decyzją sądu do 1 grudnia w „sanatorium” na Kleczkowskiej, zapisał się do Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego. Tam znaleźli schronienie wszyscy ci, którzy Platformie zawdzięczali wszystko, w latach jej świetności i potęgi, by w chwili kryzysu spieprzyć z tonącego okrętu niczym powieściowe szczury. 

W deklaracji ideowej ten dziwny stwór deklaruje: „Siłą naszego Ruchu są przede wszystkim ludzie: kreatywni, niezależni, odnoszący sukcesy zawodowe, pełni energii i pasji w działaniu na rzecz naszej Ojczyzny. Dolnośląski Ruch Samorządowy opowiada się zwiększeniem udziału obywateli w życiu społeczno-politycznym kraju. Chcemy, aby głos mieszkańców był obecny w przestrzeni publicznej. Opowiadamy się za wzmocnieniem roli samorządu terytorialnego w procesie zarządzania państwem.” 

To chyba nie jest miejsce odpowiednie dla tzw. „starosty”, który w dupie miał wszelkie protesty w sprawie tzw. „sprzedaży” szpitala”. Alb o też ktoś z przyszłych wyborców głupków robi. Tzw. „starosta” i „kreatywność”, „obecność udziału obywateli w życiu społeczno – politycznym kraju”. To żart gruby, naigrywanie się z mieszkańców powiatu górowskiego. Czy ktoś to gówno tutaj kupi?!


Ja z tym dziwolągiem pseudo samorządowym walczył będę. Dość robienia mieszkańcom powiatu wody z mózgu. Tzw. „starosta” do lamusa historii! I na bezrobocie!

wtorek, 31 października 2017

Czas jatki

Od 1 października zaczął się kolejny sezon łowiecki. Koła łowieckie nadesłały terminarze swoich polowań i numery obwodów, w których myśliwi będą palić ze swoich rurek i dwururek do zwierząt.
Dokarmianie i dbanie o zwierzynę” , selekcja, tradycja, szlachetność, etyka i inne bajania, zastąpione zostaną krwią i cierpieniem zwierząt.




 Publikuję harmonogramy polowań, by mieli Państwo świadomość, że las w pewnym okresie, nie będzie ostoją spokoju, ciszy, bezpieczeństwa i miejscem sprzyjającym wypoczynkowi. Nauczony też doświadczeniem, że myśliwi za nic mają swój harmonogram (przypadek z tego roku, który opisywałem) mogą sobie zapolować, gdzie im się zamarzy. Tak już zrobili w tym roku mając za nic rozporządzenie ministra środowiska z 23 marca 2005 r., w którym w § 28 stoi napisane: "Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, kierując się troską o bezpieczeństwo osób i mienia, uprzednio zawiadamia właściwych miejscowo nadleśniczych oraz wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) o terminach organizowanych przez siebie polowań zbiorowych.
Ambona z wabikiem

Każdy ma na temat myślistwa swoje zdanie. Zadałem sobie jednak trud przeszukania internetu w tym temacie. Skorzystałem z jednego źródła, które ma do tego krwawego hobby stosunek negatywny. Ale co najważniejsze ten negatywny stosunek oparty jest na logicznych argumentach i przykładach. Kilka z nich wybrałem dla Państwa.
Tu mamy wypowiedź myśliwego na temat polowań na ciężarne lochy.
Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR.


I kolejna opowieść.
Ostatnio słyszałem historię od kolegi, który był zaproszony na polowanie. Jeden z uczestników strzelił lochę prowadzącą i żałował, ze nie miał drugiej breneki bo była jeszcze jedna około 100 kg. Żadnej reakcji innych uczestników polowania. bez komentarza.

Inna wypowiedź.
Miałem w swym kole kiedyś bardzo dawno temu też identyczny przypadek jeden z byłych kolegów także strzelił 80 kg lochę która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków takich po 30-35 kg. Zapytany przez kolegów dlaczego nie strzelał do warchlaków odrzekł ze stoickim spokojem …jeśli bym ja tej lochy nie strzelił to …s kłusowali by ją prędzej czy później miejscowi koledzy…

Autor przytaczanej strony "Myśliwi" tak podsumowuje ten fragment ich działalności:
Strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów. Bez większych skrupułów, ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !
Zastrzelona karmiąca locha
Zagryziona przez psy myśliwskie sarna

poniedziałek, 30 października 2017

Obwodnica wciąż papierowa

Według założeń już za 366 dni dzieli nas od końca budowy obwodnicy Góry. Planowany termin realizacji tej inwestycji to 3.11.2018 r. Przypomnieć też warto, że inwestycję tę ma realizować wchodzące w skład grupy kapitałowej „Mirbud” Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Kobylarnia. 3 listopada 2015 r. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei podpisała z firmą kontrakt o wartości 21,45 mln zł. Firma zaproponowała także kres gwarancji, który w jej przypadku wnosi 120 miesięcy.

Burmistrz Góry decyzję środowiskową podpisała 31 marca 2017 r., gdy została ona poprawiona przez wykonawcę. Na chwilę obecną decyzja ta jest prawomocna. Tu rola burmistrzyni się skończyła, gdyż jest to inwestycja samorządu wojewódzkiego.

W chwili obecnej oczekuje się na wydanie „Zezwolenia na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Decyzję wydać ma Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Wniosek w tej sprawie złożono w DUW 28 września 2017 r. Decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej wydaje się w terminie 90 dni od dnia złożenia wniosku.

Wydział Infrastruktury DUW przesłanemu wnioskowi zarzuca braki. Dotyczą one ewidencji gruntów, przez które przebiegała będzie obwodnica Góry. Konkretnie chodzi o powierzchnię działek, które zajęte będą pod obwodnicę. Ich powierzchnia – wg wydziału infrastruktury DUW – jest niezgodna ze stanem występującym w księgach wieczystych. To wymaga poprawienia. Są też „inne braki formalne”. A czas nieubłaganie płynie.

Istnieje też i taka teoria, którą można usłyszeć na mieście, że DUW celowo szuka „dziury w całym”, by opóźnić budowę obwodnicy. Podobno chodzi o to, że budowa obwodnicy Góry jest nie na rączkę rządzącemu DUW PiS. Trzeba pamiętać, że dolnośląski sejmik, który ma finansować budowę obwodnicy, raczej – delikatnie mówiąc – do zwolenników PiS nie należy. Budowa obwodnicy byłaby sukcesem tej ekipy a ponadto wzmacniałaby pozycję wyborczych rywali PiS w walce o samorząd. Miejmy nadzieję, że jest to czysta fantazja. Z drugiej strony już dzisiaj widać, że termin wybudowania obwodnicy też jest już czystą fantazją. Dwa bite lata spędzono nad papierkami. I to jeszcze nie jest – jak widać - koniec. Obyśmy nie padli ofiarami brudnej i wrednej rozgrywki politycznej. Politycy w swojej masie, to nie są ludzie uczciwi. Oni są uczciwi inaczej.

czwartek, 26 października 2017

Droga "czerwonej burżuazji"? (rozmowa)



Powyżej widzą Państwo artykuł ze strony Radia Elka opublikowany już 13 miesięcy temu. Pomimo znaczącego upływu czasu sytuacja na ulicy Bukowej w Górze zmianie nie uległa. Władza jakby zapomniała, że na tej ulicy mieszkają ludzie. Ludzie ci kupili działki od gminy. Od 9 do 11 arów za kwoty około 100 tysięcy złotych. 

Kasa za działki do budżetu gminy wpłynęła. Wystarczy dodać, że na tejże ulicy mamy około 30 numerów nieruchomości. Dodać też należy, że oprócz zapłaty za nabycie działek ich właściciele płacą podatek od nieruchomości. Kasa więc po raz kolejny do gminy płynie wartkim i nieustającym strumieniem. Inni nabywcy działek, którzy pobudowali na nich swoje domy też zapłacili za działki, też płacą podatek, ale nie muszą borykać się z kolorowym błotem, by dojść do własnej posesji, za którą bulą podatek od nieruchomości. 

Mieszkańcy niejednokrotnie zwracali się do odpowiednich organów gminy. Trwa to od pięciu lat z efektem widocznym na zdjęciach. 







Od prawie roku mieszkańcy ulicy Bukowej informują mnie, że w okresie opadów mają ogromny problem, by wyjść lub dojść do domu. Wielu z nich na buty nakłada torby foliowe, by zapobiec nasiąknięciu obuwia czerwoną mazią, która spowija ich drogę. Tłumaczą to tym, iż nie chcą czerwonej własności gminy zawłaszczyć i przenieść w rejony niepożądane. 

Dzisiaj byłem osobiście świadkiem, jak przyszłość Góry i narodu, szło owinięte torbami foliowymi na nóżętach niczym dawny żołnierz onucami. Inne dzieci, bardziej beztroskie, zawłaszczały czerwoną maź wnosząc ją "ku uciesze" matek do domu. Skoro urzędnicy gminni nie mają wyobraźni, to czego oczekujemy od dzieci? 

W tej sprawie zadzwoniłem w środę (25.10) do naczelnika Leszka Szendryka z górowskiego pałacu magistrackiego. Pan naczelnik uprzejmie mnie wysłuchał i na tym rozmowę zakończyliśmy. W dniu dzisiejszym (26.10) ponownie zadzwoniłem do naszego lokalnego dygnitarza z pałacu magistrackiego, by dowiedzieć się jakie kroki zostały poczynione w kwestii poprawy sytuacji. A trzeba Państwu wiedzieć, że mieszkańcy Bukowej dużych wymagań nie mają. Rozumiejąc procedury przetargowe, biorąc pod uwagę zadłużenie gminy, wpadkę z "Delfinkiem" i rysujący się problem z oddaniem w terminie żłobka, oczekują jedynie utwardzenia drogi, ze szczególnym uwzględnieniem zasypania dziur. 

Z tymi dziurami to jest pewien problem. Ongiś nawieziono tu szlaki i drogę utwardzono likwidując dziury. Było to oczywiste prowizorium. Po pewnym czasie dziury zmartwychwstały w nieco większym rozmiarze. Powtórzono operację, ale tym razem zamiast szlaki pojawił się gruz niewiadomego pochodzenia o czym mogliście Państwo przeczytać w artykule z portalu "Elki". 


Miło jest porozmawiać z kompetentnym urzędnikiem. A przynajmniej pomarzyć o takiej rozmowie. Nieprawdaż? 

czwartek, 19 października 2017

Łatwy łup

Nieomal codziennie odwiedzam teren po byłym szpitalu. Obraz nędzy i pustki (również tej umysłowej tych, którzy „sprzedali” nasz szpital). Serce krwawi! Komu on przeszkadzał?!

Budynki stoją bez nadzoru. Było tylko kwestią czasu dobranie się do niech przez osoby liczące na łatwy łup. I dzisiaj tak się stało. Oczom moim ukazały się na otwarte na oścież drzwi garażowe. Na zewnątrz amatorzy łatwego zarobku coś wyciągnęli. Nie mogąc dostać się do sąsiedniego pomieszczenia wybili dziurę w ścianie. Trudno orzec, co zginęło i czy zginęło.

Powiadomiłem o tym fakcie starostwo. W efekcie starostwo powiadomiło policję. Bramę garażową zabezpieczono. Obiecano dozór nad obiektem. Wznowiona zostanie praca kamer.

W chwili obecnej budynek jest własnością firmy „RAŚ” z Wrocławia. Stało się tak na skutek prawnych kruczków. Szpital nabył PCZ Wrocław, który wydzierżawił obiekt firmie PHM z Wrocławia a ta firmie RAŚ. Trwa batalia sądowa o unieważnienie tych transakcji. Syndykiem masy upadłościowej PCZ jest obecnie kancelaria prawna Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja. We wniosku złożonym przez syndyka w lutym br. czas postępowania upadłościowego określono na 2 lata.

Przypomnieć wypada, że upadła „Gazela biznesu” wykręciła ok. 600 swoich akcjonariuszy na ok. 80 mln zł. Kolejka wierzycieli jest dość długa a nasza pozycja na liście dość niska.


Górowianom czkawką zaczyna odbijać się brak szpitala. Dzisiaj wysłuchałem opowieści o perturbacjach związanych z b rakiem szpitala. Wczoraj człowiek skaleczył sobie poważnie rękę. Poszedł po pomoc do starej przychodni (nocna i świąteczna opieka). Pomocy tam nie uzyskał, bo trudno by dyżur miał chirurg. Opatrzono mu doraźnie rękę i poradzono, by udał się do szpitala w Lesznie lub Rawiczu. Udał się do Rawicza. Przyjęto go, zrobiono prześwietlenie, założono szwy. Wrócił do domu. Dzisiaj jedzie ponownie, bo musi odebrać zdjęcie z rtg z opisem. Ot, prozaiczna historia górowskiego pacjenta, który na skutek głupiej decyzji całkowicie nieodpowiedzialnej i krótkowzrocznej, mają „pod górkę” do służby zdrowia. A co mają mówić ludzie starzy, samotni, ubodzy, pozbawieni samochodu?! Im wraz z tzw. „sprzedażą” szpitala zrobiono po prostu świństwo. I to nie podlega dyskusji. Inny górowianin, też wczoraj, był z córką w tym samym szpitalu. Córka odniosła kontuzje ręki. Czas oczekiwania na przyjęcie: 4 godziny. Nic dodać – nic ująć. Wszystkim nam zrobiono świństwo. I nikt nas dotąd za to nie przeprosił. Ci, którzy mieliby to zrobić, nie dorośli do tego mentalnie. I jeszcze ostatnio apetyt na trwanie w samorządzie wykazują. Świat staje na głowie. 

wtorek, 17 października 2017

Miłość do PCZ

Latem tego roku (17.07. – 11.09.) nasze starostwo odwiedzili przemili kontrolerzy z Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu. Goście ci byli tęsknie oczekiwani przez tzw. „władze” powiatu. Witani – jak wieść gminna niesie – chlebem, solą i naręczami kwiatów.  RIO to państwowy, zewnętrzny i niezależny organ kontroli i nadzoru jednostek samorządu terytorialnego, jak też innych podmiotów, określonych w ustawie, w zakresie gospodarki finansowej, czyli budżetu i zamówień publicznych.

Protokół z kontroli RIO liczy 128 stron. Skontrolowano finansowe aspekty działalności starostwa. Spostrzeżeń i uwag w „Protokole” jest bez liku. Ja jednak – na dziś – zajmę się wydzierżawieniem lokalu dla PCZ Wrocław. Przypomnijmy, iż PCZ stał szczęśliwym posiadaczem naszego szpitala, który otrzymał nieomal za darmo od powiatu, na skutek niezwykłej głupoty (w mojej ocenie) jego włodarzy.

Z „Protokołu” RIO wynika jednak niezbicie, iż włodarze powiatu czuli, że tak powiem, wyraźną „miętę” do tej złodziejskiej firmy. 1 maja 2014 roku starosta (na psa urok!) i wicestarosta (totalne nieporozumienie!) zawarli z PCZ umowę na dzierżawę 9 pomieszczeń w budynku po byłej przychodni (ul. Armii Polskiej 8). Łączna powierzchnia pomieszczeń wydzierżawiona przekrętom z PCZ wynosiła 113,66 m kw. PCZ – kie pseudobiznesmeni zobowiązali się w umowie dzierżawy do płacenia czynszu dzierżawnego w kwocie 1318,46 zł na miesiąc. W umowie dzierżawy zawarto ponadto klauzule dotyczące terminu wpłaty (do 10 każdego miesiąca z góry ) oraz naliczania odsetek za nieterminowe wpłaty czynszu. PCZ zobowiązał się (oni do wielu rzeczy się zobowiązywali widząc przed sobą ciężkich frajerów) też do zapłaty podatku od nieruchomości oraz innych należności publiczno – prawnych.

Pamiętam czas, gdy tzw. „starosta” chwalił się, że uczciwy inaczej PCZ jest zainteresowany zakupem całego budynku po byłej przychodni. Jak on się puszył, nadymał, wzrokiem swym bladym bez wyrazu patrzał na radnych! Jakby chciał powiedzieć: „Z tuzami biznesu polskiego się zadaję! A wy głąby?”. Tak mniemam, bo w głowie jego nie siedzę. Okropnie ciasno tam być musi, czego dowiodła tzw. „sprzedaż” szpitala.

Kontrolujący zauważyli, że m.in. starostwo nie sporządziło wykazu nieruchomości przeznaczonych do wydzierżawienia. Było to mocno na bakier z przepisami ustawy o gospodarce nieruchomościami. Tzw. „starosta” usiłował – nieudolnie – tłumaczyć się, ze wymagany prawem wykaz nieruchomości przeznaczonych do dzierżawy, był wywieszony w starostwie. Kontrolujący jednak – przemili ludzie! – nie dali temu wiary (zbrodniarze!) i stwierdzili: „nie przedłożono dowodów, iż w przedmiotowej sprawie wypełniono obowiązki określone w art. 35 ust. 1 i ust. 1b ustawy o gospodarce nieruchomościami. Wygląda na to, że „zbrodniczy” kontrolerzy nie ufali staroście. Co za nietakt! Jaki brak ogłady towarzyskiej!

Nietaktowni, ale za to dociekliwi kontrolerzy RIO spostrzegli też, że: „dzierżawca za cały okres obowiązywania umowy nie zapłacił należności z tytułu czynszu o łącznej wartości 7.910,76 zł. Więcej! Kontrolerzy kwoty tej nie znaleźli na koncie 221, gdzie – w myśl przepisów – powinna się znaleźć.

Ponadto dzierżawca (PCZ) był zobowiązany do zapłacenia kwoty 7.641,59 zł za zużytą energię, wodę, ścieki, wywóz nieczystości, sprzątanie, konserwację windy. Za te usługi PCZ płacił, ale – jak zauważyli kontrolerzy – z opóźnieniem wynoszącym od 45 do 70 dni, a nie w czasie 14 dni, jak stanowiła umowa dzierżawy. Pytany o przyczyny tego stanu rzeczy starosta raczył odpowiedzieć tak:
I mamy odpowiedź nie na temat, co jest domeną tzw. „starosty”. Czemu się dziwić, skoro – podobno – zarówno starosta, jak i jego zastępca zbudowani są z komórek „amatorskich”, które biologii są jeszcze nieznane. To prototypy na nasze nieszczęście.

poniedziałek, 16 października 2017

Budżet z lipy

W I półroczu 2017 r., stan finansów naszego powiatu nie prezentuje się zadawalająco. Budżet na rok 2017 zalatuje „bryndzą”, co dziwić nie powinno mając na sterników powiatu, którzy o sterowaniu powiatem mają takie pojęcie, jak prostytutka o życiu w cnocie.

Założono, że w roku bieżącym dochody powiatu wyniosą 45,155 mln zł. zrealizowano. Założenie owo zrealizowano w 42,99% (18.840 mln zł). Nieudolni ze wszech miar sternicy nawy powiatowej założyli dochody powiatu na poziomie 15.136 mln zł. Można rzec, że tą śliczną cyferkę wzięli z niczego, czyli głowy. W praktyce bowiem z planowanej kwoty wpłynęło do budżetu 35,78% planowanej kwoty, czyli niespełna 2,1 mln zł.

Ze śmiechu czkawki można dostać czytając kolejną pozycję po stronie dochodów powiatu, która brzmi: „dochody majątkowe powiatu”. W tej pozycji szło o kwotę 3.760 mln zł., które powiat miał otrzymać za rzekomą „sprzedaż” naszego szpitala dla wrocławskiej, złodziejskiej „bandy czworga”. Wykonanie tego punktu wynosi absolutne „0”, bo trudno jest chciejstwo i pobożne życzenia zamienić na rzeczywistość. W tym wypadku jeszcze trudniej, bo rzeczywistość musiałaby brzęczeć i mile szeleścić. A że szpital „przesrano” w sposób koncertowy, to już wie trzecie pokolenie wróbli gminnych. Tylko tym, którzy go „przesrali”, ten fakt do ich rycerskich głów dostępu nie ma.

A właśnie, właśnie. Co jakiś czas różni ludzie pytają mnie, czy jest prawdą, że w naszym mieście ponownie zacznie działać szpital? Owszem. Taka możliwość istnieje pod warunkiem, że powiększy się ilość osób dających wiarę tego głosom (właściwie: pogłosom). Będzie to szpital całkiem nowego typu: dla łatwowiernych i idiotów. Mam już kilku murowanych kandydatów na pacjentów. I to z górnej półki politycznej!
Wracając do meritum posta trzeba twierdzić, iż Zarząd Powiatu założył dynamiczny wzrost liczby samochodów na terenie powiatu. Wpływy z tytułu opłaty komunikacyjnej miały wynieść okrągłe 1.1 mln zł. W realu za I półrocze wyniosły niespełna 1/3 tej kwoty, tj. 0,357 mln zł.

Nie chce społeczność lokalna iść ręką w rękę z ambitnym planami sterników powiat, którzy sprowadzili te powiat na mieliznę! Zamiast kupować samochody, rejestrować je w wydziale komunikacji i w ten sposób dać przykład jedności ideowo – moralnej z tzw. „władzami”  powiatu, wolą bezmyślnie nie kupować masowo samochodów. I w ten sposób zadają potworny ból ukochanej powiatowej „władzy”. Nawet radny powiatowy Marek „Bananowy Uśmiech”, który jest „papcią” sukcesu politycznego (a naszej klęski!) pewnego pan z łepetynką przypominającą Cyrankiewicza, ma zarejestrowany tylko 1 samochód. A postronni oceniają go na minimum też pięć! Jego serdeczny przyjaciel Paździoszkiem pieszczotliwie zwany, też ma 1 auto, choć lud prosty też na 5 go wycenia!

A przecież lud narzekać nie ma powodu! Drogi mamy znakomite. Na 280 km dróg powiatowych przeznaczyliśmy w I kwartale 2017 r. aż 0,79 mln zł., tj. 13,99% zakładanej na ten cel rocznej kwoty. To daje 2,72 zł na 1 kilometr! I więcej się nie da wydać, bo po co? Drogi są – powtórzę raz jeszcze – w stanie bliskim boskiej doskonałości. Drodze


Wiadomo, że gdzieś tam jakaś niewielka dziurka w drodze się znajdzie. Ale to tylko po to, by kierowcy nie tracili koncentracji podczas jazdy. A jak ciut więcej jest dziurek na drodze, to służy to tym kierowcą, którzy w slalomie są niewyrobieni. I co, że kilka kilometrów slalomu przerabiają? Wprawa będzie większa! Tak, że w kwestii dbałości o drogi powiatowe, bezpieczeństwo kierowców i pasażerów, dzieci dowożonych do szkół, przedszkoli, widać wyraźnie najgłębszą troskę tutejszych „władz” powiatowych. Za co im w imieniu użytkowników dróg powiatowych przesyłam gorące życzenia: „niech was …”. Nie musicie dziękować.