wtorek, 9 stycznia 2018

Uwag kilka

Fajnie, że jest portal „elki”, gdzie mieszkańcy, głównie naszej gminy, wyrażają swoje opinie na przeróżne tematy. Zaglądam tam, i owszem, bo warto wiedzieć, co w trawie piszczy. I tak poczytałem sobie trochę dzisiaj. Dowiedziałem się m.in., że „Pan R.M. opisuje u siebie to co najmniej ludzi interesuje konkretów się boi i prawdy innej co wybory.” Co zacnego Nie wiem, co zacnego anonima interesuje, ale chyba niewiele. Zafrapowała mnie końcówka zdania; „konkretów się boi i prawdy innej co wybory.” Konkretnie, to ja mam imię i nazwisko a zacny anonim ma tylko imię i to pisane z małej litery. Co do wyborów, to przypominam, że startowałem tylko w jednych. A co do prawdy, to ma ona niejedno imię.

Pod artykułem „Wyremontowana Wieża Głogowska” pojawiły się posty chwalące jej remont lub ganiące, które nie tyle potępiały w czambuł fakt remontu, ile sposób jego przeprowadzenia. Jeden z zacnych mieszkańców naszego ponad 700 letniego grodu na widok oczyszczonej na zewnątrz wieży do wysokości 7,5 m, zadał mi taki oto pytanie: „Panie, czy jak pan malujesz pokój, to zaczynasz pan od malowania podłogi?” Miał na myśli fakt, że ponownie trzeba będzie stawiać rusztowanie, by oczyścić resztę zabytku. I ja się z nim zgadzam. Wszak rozstawienie rusztowania, korzystanie z niego, demontaż, kosztują. Nikt tego za ładne oczęta nie zrobi. Tak więc wygląda na to, że za rusztowanie będziemy płacili dwa razy. I to nawet za to, który do wysokości 7,5 m już na nic nie będzie potrzebne. I zgadzam się z tymi wszystkimi, a jest ich niemało, że zabrakło w przypadku tej inwestycji wyobraźni. A brak wyobraźni bywa kosztowny.

Przy okazji powiem Państwu, że radni nie wiedzieli, że zabytek ten będzie odrestaurowany do wysokości 7,5 m w I etapie rewitalizacji. O tym fakcie radni dowiedzieli się w sierpniu lub wrześniu. Moja rada nie miała na to najmniejszego wpływu. Takie decyzje zapadają poza nią a my możemy je jedynie przyjąć do wiadomości. Takie są realia. Smutne to, lecz prawdziwe.

Inny komentator, również anonimowy, dokonał takiego wpisu: „wieża ładna, ale Pani Burmistrz czas na remonty dróg i chodników troszkę o tym ktoś zapomniał i plac zabaw dla najmłodszych.” I on też ma rację! Rzeczywiście, chodniki w naszym mieście, w swojej znakomitej większości, są groźne dla zdrowia ludzkiego. I niewiele się robi, by sytuację poprawić. Rzeczywiście, szczególnie po zapadnięciu zmroku, strach po nich chodzić. Ale jakoś nie widać kompleksowego planu poprawy tej sytuacji. Z drugiej strony patrząc, wszystko kosztuje. Więc co? Podatki podnieść?

Wpis kolejny: „Burmistrz i jej swita do zmiany juz niech sie szykuje..remonty chodników ,trawników,przedszkoli itp, za unijne pieniadze to nie wszystko!!!.” Ja często to słyszę. Tylko co jeszcze? I wiem już co usłyszę? „Zakłady pracy!” idea słuszna, ale w tej kwestii panuje u nas pewne niezrozumienie. Gmina nie jest od budowy zakładów pracy, ale od stworzenia przyjaznej atmosfery dla potencjalnych inwestorów. Jet podstrefa, ale niespecjalnie coś się w niej dzieje. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że władza się starała. Popatrzmy jednak na statystyki bezrobotnych. Na koniec czerwca 2017 r. 689 bezrobotnych (31,1%) miało wykształcenie gimnazjalne i poniżej. Wyksztalceniem zasadniczym zawodowym legitymowało się 669 bezrobotnych, czyli 31%. Gdzie są specjalistyczne kadry dla potencjalnego inwestora?

Popatrzmy na infrastrukturę komunikacyjną. Drogi pod psem, szczególnie te powiatowe. Kolei – najtańszego środka do przewozu towarów – brak. Drugostronne zasilanie dopiero będzie. Jest to inwestycja, której realizacja od UMiG zależy w stopniu minimalnym. Nie bardzo daliśmy sobie radę ze zmianą planu zagospodarowania przestrzennego, ale to już za nami. Obwodnica Góry – inwestor wyjaśnia rozbieżności w kwestiach geodezyjnych, to nie jest „broszka’ tutejszego urzędu.

Moim skromny zdaniem my dużego inwestora w Górze raczej nie zobaczymy. M.in przez zbieg czynników, o których pisałem. Wszak władza byłaby szczęśliwa, gdyby powstał tu większy zakład pracy. Wybory wygrane! Ale władza gminna, żadna władza w tym kraju, nie zmusi nikogo do inwestowania w naszej gminie. Za ucho inwestora się nie przyciągnie.

Jest jednak faktem, że obarczanie za wszystkie prawdziwe i wydumane problemy obecnych władz gminy jest po części przez tę władzę sprowokowane. Wypowiadanie się na temat obwodnicy, drugostronnego zasilania było przedwczesne i niepotrzebne. I teraz mamy w komentarzach, to co mamy. Nie należy stwarzać wrażenia, że wszystko się może, bo to odbija się później potężną czkawką.

Przykład: „najpierw trzeba porządek zrobić na ulicach i drogach, a potem mierzyć aspiracjami wyborczymi do delfinków. Na błyskotki wyborcze wyrzuca się pieniądze, a dziadostwo wyziera z każdego kąta. Naprzeciw Policji stoi strup po byłej knajpie, nikomu nie przeszkadza? Nigdy nie sprzątane obejście. To jest wizytówka Góry i Pani burmistrz” – wpis przy informacji o przetargach na dokończenie rozbabranego przez paprochów „delfinka.’ I nie jest ważne, ze „Syrena’ jest własnością prywatną i władzy nic do tego, jak ten obiekt wygląda (władza może w tym wypadku apelować do poczucia estetyki właściciela). A wzięło się to ze stwarzania w ogółu mieszkańców wrażenia (w dużej mierze fałszywego), ze władza może wszystko.

A że władza nie może wszystkiego dowodzi ten oto wpis: „Przykładem nie dokończonej inwestycji jest brak pobudowania małych budynków gospodarczych przy mieszkaniach socjalnych na ul. Wrzosowej. Tam mieszkańcy zmuszeni są trzymać węgiel w workach pod ścianą budynku , a drzewo układają wzdłuż ściany ładnej elewacji.” Proszę, teren i budynki gminy a władza nie może/nie chce/nie potrafi/ (właściwie podkreślić) załatwić dokuczliwego dla mieszkańców ulicy Wrzosowej problemu.

Z innej beczułki: „Chałupinki w górze wyglądają okropnie. Szaro buro....” Są wśród tych „chałupinek” takie, które są własnością naszej gminy, ale większość jest w rękach prywatnych lub wspólnot. Jest faktem, że władza wspomaga remonty elewacji, ale jest też faktem, że nie wszystkim właścicielom leży to na sercu. Często z finansowych przyczyn. I co? Władza ma kazać prywatnemu właścicielowi malowanie elewacji? Tak długie rączki władzy nie są.

Cytacik kolejny: ”Czy wieza taka czy taka miasto i tak podupada i wszystko na temat. Powietrze zatrute, bo ludzie pala w piecach czym sie da aby sie ogrzac, a my to wdychamy patrzac na wieze glogowska.” Czym palą w piecach, to sąsiedzi najlepiej wiedzą, ale milczą. Jest faktem, że nie wszystkich stać, by palić ekologicznym groszkiem czy gazem. Ale spalanie śmieci, plastikowych butelek, to już przesada. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że wkładając śmieci i plastiki do pieca mają w swoim mieszkaniu połowę tablicy Mendelejewa. I tym oddychają. I od tego, co wsadzili do pieca chorują. Ja rozumiem, że oczekuje się od gminnej władzy, by pilnowała ognisk domowych, czyli wróćmy do systemu państwa policyjnego i każde palenisko nadzorował będzie Ktoś. A kto panu Ktosiowi zapłaci? Podatnicy! Więc podatki w górę!


I tak kończąc cytaty, zauważyć warto, że komentarze są pożyteczne, by co nieco dowiedzieć się o nastrojach tubylców. Spotkamy tam wyrazy bezkrytycznego uwielbienia dla władzy, zachwytu, ale też wpisy potępiające każde jej posuniecie, odbiegające od rzeczywistości. Nie o to jednak idzie. Cała rzecz w tym, by wszystkiego w czambuł nie potępiać. Warto mieć umysł krytyczny i widzieć dobro i zło, gdyż taka dwoista jest natura tego świata. Można np. śmiać się i liczyć ilość zdjęć burmistrzyni w „PG”, ale warto też zauważyć, że „nie święci garnki lepią.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz