wtorek, 25 września 2012

Przyklepali sprzedaż III


Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:

„Ja jeszcze raz panie i panów radnych proszę o rozwagę, ponieważ wydaje mi się, a nawet jestem przekonana, że cena, którą rzeczoznawca podaje za szpital jest wygórowana. W związku z tym proszę Zarząd, aby wystąpił do Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców o sprawdzenie, jaka jest cena rzeczywista. Taką sytuację mieliśmy w Górze. Dwie działki, akurat w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej były wycenione. Te działki się niczym nie różniły, bo sąsiadowały z sobą. Wcześniej wycena była przez rzeczoznawcę wykonana a wyceny następnej działki dokonywał inny rzeczoznawca, I wycena ta różniła się diametralnie.

W związku z tym potencjalny zainteresowany ma prawo złożyć skargę do Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców, na jakiej podstawie, skoro tu nie ma mediów i tu nie ma mediów, ta działka leży przy drodze wojewódzkiej, i ta działka także, zachodzi taka rozbieżność w cenie, i to w ciągu jednego roku. Wystosowałam pismo do rzeczoznawcy, b y wytłumaczyła na jakiej podstawie są te rozbieżności. No i oczywiście dostałam przeprosiny od pani rzeczoznawcy, że nie doszacowała. Jednocześnie przeprosiła i poinformowała, że leżała w szpitalu i wysłała innego pracownika i dlatego sprawa nie trafiła do Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców.

I dlatego panie starosto, wy nic nie tracicie. Jeżeli skierujecie sprawę do Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i komisyjnie wyznaczony zostaje rzeczoznawca, jeśli potwierdzi to, n a ile wycenił szpital ten rzeczoznawca, który robił wycenę, to ukłon, że wszyscy działają zgodnie z literą prawa. A jeśli będzie podważona opinia i wycena będzie na 6 czy nawet 7 milionów, to po co organizować uchwałę o sprzedaży szpitala, jak ja już, jako gmina będę wiedziała jaka jest cena rzeczywista określona przez Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i wówczas przekonuję radnych byśmy przystąpili do wykupu udziałów nie po cenie księgowej, ale po cenie rzeczywistej.

Dlatego bardzo proszę, niechby się sprawa miesiąc, czy półtora przedłużyła, ale nie będzie żadnych zastrzeżeń i zarzutów, że nie wyczerpaliście wszystkich warunków i możliwości. Dlatego panowie i panie radni bardzo was proszę – ja byłam święcie przekonana, że jeśli będzie głosowanie imienne, to wszyscy podniesiecie rękę, bo ponosicie za to odpowiedzialność. Nie pan starosta! Tylko panie i panowie radni! I …(oklaski) I myślałam, że z odwagą podniesiecie rękę! Pan starosta tylko i wyłącznie wykonuje uchwałę Rady Powiatu, czyli wy zobowiązujecie wręcz pana starostę do wykonania tej uchwały. Ja nie wiem, czy wy nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak będziecie głosowali? No, przepraszam najmocniej. Bo jeśli wy głosujecie przeciw głosowaniu imiennemu…

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„Pani burmistrz, z całym szacunkiem

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:

„…to nie miejcie pretensji do pana starosty …

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

…pouczać na tej sali radnych jest wielkim tutaj błędem. Dziękuję.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:

To nie jest pouczanie panie przewodniczący, tylko mówienie o tym jaka jest odpowiedzialność. Pana, jako przewodniczący również powinien uświadomić radnym, jaka jest odpowiedzialność radnych.”

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„Jesteśmy świadomi wszyscy, tylko mamy inne punkty widzenia. A za to się nie kara. A argumenty moje takie są: nie wszystkie gminy zainteresowane są pani burmistrz. Gmina Jemielno nawet nie ma dzisiaj przedstawiciela na tak ważnym dzisiaj posiedzeniu naszego, naszej Rady. Nie wszystkie Zarządy.

Druga sprawa. Nawet co by pani nie mówiła, że chce kupić, to bez tej ustawy nawet nie mamy co mówić o jakiejś sprzedaży.. (głosy z sali: uchwały!), tak, uchwały, bo żeby pani burmistrz zechciała swoich radnych przekonać, to my musimy tą uchwałę skonsumować, że wyrażamy zgodę. I to jest ten cały dziwny splot niedomówień. Nie likwidujemy szpitala. Powiedzmy wprost, czy są tu osoby, które pracują w szpitalu? Nigdy mi na sercu nie leżała likwidacja szpitala. Chcę, żeby on tylko funkcjonował. Tupaliście, krzyczeliście, jak pani Pona podejmowała działania. Dziś chwalicie, ją. Będziecie i nas chwalić, ale poczekajmy, czas pokaże.”

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:

„Ja tylko, jeśli pan pozwoli dokończę. Ja cały czas o tym mówię, jaka jest odpowiedzialność Rady i jaka jest odpowiedzialność, czy Zarządu, czy też gminy, burmistrza. Burmistrz wykonuje uchwały podjęte przez radnych Rady Miejskiej. Tak samo Zarząd na czele z panem starostą wykonuje uchwały, które Państwo podejmiecie. I nie możecie mieć potem pretensji do Zarządu na czele z panem starostą, że pan starosta sprzedał szpital. Nie! Pan starosta nie sprzedał tylko Rada Powiatu sprzedała, radni sprzedali szpital!

Bo gdybyście Państwo posłuchali i do Niezależnego Stowarzyszenia Rzeczoznawców wystąpili z zapytaniem, jaka jest realna cena, to nie byłoby dzisiaj tego głosowania. A jak będzie potwierdzona cena, to by się przekonać, tak jak mówi pan starosta, jaka jest rzeczywista cena – tylko się przekonać, jaka jest rzeczywista cena! – to my cały czas akces zgłaszamy. Ale na dzień dzisiejszy nie ma w ogóle potrzeby podejmowania tej uchwały, jak się nie sprawdziło. Dlaczego mieć zaufanie tylko do jednego rzeczoznawcy? (oklaski)

Radny Zbigniew Józefiak:

„Ja będę kontynuował wypowiedź pani burmistrz. Miesiąc temu wskazywałem wyraźnie, że proponowana cena jest wartością zawyżoną. W mediach nieco mylnie zinterpretowano pewne kwoty, bo 3,5 miliona na koniec 2011 roku., to nie była wartość księgowa, tylko wartość rynkowa na podstawie pierwotnej wyceny. Natomiast urosła ta wartość do 7 milionów z haczykiem z początkiem tego roku, w momencie kiedy okazało się, że trzeba zapłacić firmie „Chemeko – System”. Jest praktykowana w kraju i sposób weryfikowania wycen, które wzbudzają pewne zastrzeżenia o nierzetelność, albo tez o niefachowe podejście do tematu. Ta propozycja pani burmistrz jest warta rozpatrzenia.”

Starosta Piotr Wołowicz:

„Znaczy ja chciałem jednym zdaniem podsumować, ale teraz w związku z wypowiedziami ostatnimi troszeczkę szerzej, chociaż nie za długo. Znaczy, nie będę się odnosił do tego, co pani Marta mówiła, bo to jest kwestia odczuć, każdy słyszy, czuje, i to jest oczywiste. Ja jestem w sposób, ja naprawdę rozumiem Państwa sytuację, że Państwo się boja tego, co jest nowe. Bo tego co jest nowe boją się wszyscy… (śmiechy na sali)…, ale proszę, naprawdę nie przeszkadzałem pani, jak pani mówiła, ale proszę sobie przypomnieć rok temu, gdy powoływaliśmy pana prezesa Hoffmanna na prezesa, ile osób spośród Państwa tu obecnych, nie będę pokazywał palcami, mówili, że to jest koniec tego szpitala. Ta decyzja wykończy ten szpital. Dzisiaj głosy są odmienne i to pokazuje tylko to, że podjęliśmy słuszną decyzję. A to było nowe i to w sposób oczywisty mogło budzić obawy.

Natomiast co do kwestii wyceny. To jakby też nie można w taki sposób bezpośredni przekładać na wycenę działek, bo tutaj mamy wycenione udziały spółki. Nieruchomości są częścią tego majątku, i te nieruchomości zostały wycenione przez rzeczoznawcę, który ma takie uprawnienia i jego oświadczenie i jego sposób wyceny jest kwestią odpowiedzialności, jaką ponosi. I my też nie możemy podważać pewnych rzeczy, które są zgodne z prawem, bo to tak, jakby przepraszam, że tak powiem ad personam, pan Zbigniew Józefiak, jako geodeta zrobił coś do czego jest uprawniony i do czego ma takie prawo oświadczając to pod pełną odpowiedzialnością, że to robi a my podważalibyśmy jego decyzje, ponieważ wydawałoby się nam, że jest to zła decyzja. Jest pewna odpowiedzialność i my tej odpowiedzialności dzisiaj oczekujemy i ją wymagamy od tych osób, które robiły tą wycenę, a wycena robiona była pod kątem odpowiedzialności. I to jest wycena, która wpływa na wartość tego majątku, który wnieśliśmy aportem do spółki, podwyższającą wartość całej spółki, jakby na nowo ustalająca liczbę udziałów i wartość tych i wartość tej spółki. A cenę rynkową, cenę rynkową, tak naprawdę rzeczywistą czy na dzień dzisiejszy możliwą do zapłacenia przez ewentualnych zainteresowanych, a tym samym pokazującym pewnie wartość tej spółki, będzie zapewne zapytanie ofertowe. I my dzisiaj mówimy o cenie 10,5 mln., jako wartości księgowej.

Gminy, czy jak w tym przypadku gmina Góra, pani burmistrz deklaruje taką ewentualną chęć po cenie rzeczywistej, rynkowej i może się okazać np., że to co dzisiaj jest mowa o kwestii 10 milionów, to jest to zapytanie, które wymaga jeszcze zgody Rady, jak powiedziałem, pokaże, że wartość tej spółki wynosi np. 1,5 miliona, bo tak też może się zdarzyć. Ponieważ ewentualni, potencjalni, prywatni nabywcy, którzy byliby zainteresowani, oni w tym swoim biznespalnie wieloletnim muszą uwzględnić koszty, jakie poniosą na tę spółkę przez następnych kilkanaście lat, żeby dostosować ja ją do wymogów, czy też do tych celów, jakie chcą osiągnąć. I  wyniku tej analizy biznesplanu może się okazać, że wg nich udziały tej spółki są warte tylko milion złotych. Ale tego nie wiemy, dopóki tego nie sprawdzimy w formie właśnie tej oferty publicznej właśnie, która w żaden sposób jeszcze nie gwarantuje, ze jest to sprzedaż tych udziałów.

Natomiast podsumowując jednym zdaniem jest w sposób oczywisty, żeby nie uciekać o czym była mowa wiele razy o odpowiedzialności zbiorowej, rozliczanie później kogoś za decyzję, które podjął, albo jak twierdzi nie podjął. Właśnie w związku z tym, że te decyzje, które dzisiaj dotyczą szpitala a zaraz będą dotyczyły całego powiatu, mamy świadomość, że to będą decyzje, za które będzie rozliczony ten Zarząd, ten starosta i ewentualnie ta Rada. Ja w przyszłości, gdy okaże się, to co się okaże, bo dzisiaj ze względu na okoliczności i uwarunkowania na rynku medycznym nie wiadomo jak to się zakończy, chciałbym być rozliczany za to, co zrobiliśmy a nie za to, czego nie zrobiliśmy i tego, co zaniechaliśmy.”

Radny Zbigniew Józefiak:

Tylko ad vocem. Panie starosto, miał pan przykład z pracami biegłych sądowych przy wycenach szkód na wysypisku prowadzonym przez „Chemeko – System”. Tam rzeczoznawcy też, w dobrej wierze, z pełną odpowiedzialnością dokonywali pewnych wycen. Zaczęło się od 53 milionów później było 10 milionów z czymś, a skończyło się na 5 milionach. A więc, to o czym i pani burmistrz powiedziała, i ja, ma jak najbardziej w naszej rzeczywistości odzwierciedlenie,”

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„To ja ad vocem powiem tak proszę Państwa, znając nasze charaktery po roku się okaże, że będą takie glosy: czemu tylko za 3 miliony, bo to było warte 10 milionów. Do tego się sprowadza ta dyskusja.”

Radny Jan Kalinowski:

Ja chciałbym się jednak dowiedzieć od pana starosty, zresztą od Zarządu, jaki pomysł ma Zarząd na taką historię, że cena rynkowa tego szpitala będzie taka a taka, a my mamy do zapłacenia 7 mln. w tym roku. Jaki jest pomysł Zarządu na wyrównanie tej różnicy pomiędzy ceną rynkową a naszymi oczekiwaniami? Czy jest na to już jakiś pomysł? Jeżeli sprzedamy szpital za 5 milionów, czy za 4, to brakuje nam 2 lub 3 miliony. Czy jest pomysł na to, jak uzyskać te brakujące pieniądze?

Starosta Piotr Wołowicz:

„O tym mówiliśmy zarówno na spotkaniu w środę, jak tez o tym mówiłem na początku mojego wystąpienia, ale przypomnę w takim razie jeszcze raz. Kwoty, które zostały podane, a o których jest mowa, o 7 milionach złotych, to są kwoty, które mogą stanowić brak po stronie dochodu, który trzeba będzie wydatkować do końca roku. Mogą, dlatego, że w tych kwotach są kwoty, które stanowią już dzisiaj jasno sprecyzowane, jasno sprecyzowane oczekiwania w sensie wierzycieli, jak i zobowiązań powiatu, jak i takie, które w przypadku wyroków sądowych mogą być wierzytelnościami powiatu, ale nie muszą być wierzytelnościami powiatu. I dzisiaj kwoty, o których przede wszystkim mówiliśmy, czyli 3 miliony złotych jeżeli chodzi o roszczenia komornicze, w pierwszej instancji żeśmy wygrali. I dzisiaj, na dzień dzisiejszy te roszczenia są nieaktualne, ale sprawa jest w drugiej instancji i nie wiemy, jak to się zakończy. I one mogą być i nie muszą być wymagalne.

Następnie kwota miliona złotych, jako potencjalnie wyrok pierwszej instancji, który przegraliśmy z firmą Dudkowiak również jest w apelacji, która będzie miała miejsce 27 września i ona może zakończyć się negatywnie i może się zakończyć pozytywnie. I natomiast te kwestie związane ze zobowiązaniami w przyszłym roku, to tak jak mówiłem. Są pewne kwoty, które można w ramach budżetu, w ramach oszczędności na te cele przeznaczyć, nie realizując innych zadań a są też kwoty oczekiwane w wyniku  podejmowanych różnego rodzaju działań oszczędnościowych. I stąd te kwoty będą wynikały. Czy one w konsekwencji będą wystarczające żeby spiąć budżet, no to zależy od bardzo wielu czynników.”

Pracownica szpitala Małgorzata Ponichtera:

„Ja tak słucham tych cyferek, tych wszystkich wywodów i patrzę na całą Radę Powiatu. Szanowni radni, ci ludzie tutaj was wybierali i pamiętajcie o tym. Jeśli sprzedacie szpital, to nie będziecie mieli elektoratu. Już nie będziecie mieli na sztandarach „Nasz szpital” albo „Uratujemy szpital”, coś w tym rodzaju (śmiech i oklaski na sali, przewodniczący Szendryk apeluje o spokój). Kto was będzie wybierał? No pytam? I nie wierzcie w zapewnienia inwestorów, że zrobią tutaj z Góry Leśną Górę, bo tego nie zrobią. Naprawdę. Tu pan starosta stwierdził na początku, że spółka nie ma dłuższego planu na lata, prawda? No, czasy planów pięcioletnich dzięki Bogu już się skończyły a my realizujemy co roku kontrakt NFZ. W tym roku kontrakt był taki sam, jak w zeszłym roku a inwestycje są w szpitalu, i to widać. I to się wszystko kręci. Tak, że naprawdę, ja apeluję do radnych, by zastanowili się nad tym, jak podniosą rękę, w którym momencie, bo to będzie skutkowało na lata. Jeżeli ten szpital nie będzie w takiej formule, jak jest, to naprawdę będzie ciężko. Dla nas, takich normalnych ludzi, potencjalnych pacjentów. My będziemy za parę lat starsi. Nasze dzieci będą potrzebowały pomocy, wnuki. To jest naprawdę ogromna odpowiedzialność, która dzisiaj nad wami ciąży.

Ktoś nam zarzucił, że my, jako pracownicy tu przychodzimy, bo bronimy swoich miejsc pracy. A czy to jest przepraszam hańba, bronić swoich miejsc pracy? Nie! My będziemy bronić, bo my przez te 12 lat, to co myśmy tu przechodzili, są tu radni, którzy nie pierwszą kadencję są w tej Radzie Powiatu, i naprawdę widzieli, co myśmy robili. Była determinacja, była złość. Były też takie momenty, że próbowaliśmy coś razem robić. Robiliśmy razem festyny. Tu dzisiaj nie ma pana radnego Stanisławskiego, który nam bardzo pomagał w organizowaniu festynów, żeby jakieś pieniążki pozyskać dla szpitala. Była organizowana Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, m.in. z moim udziałem. Pierwszy raz w Górze, taka
Wielka, żeby pozyskać sprzęt dla górowskiego szpitala. Tego nie można zaprzepaścić!

Przyjdzie pan X albo pan B i on nie będzie patrzył. On nie będzie miał sentymentów. On zobaczy, że są takie panie, które mają ponad 50 lat i wyśle je na jakieś tam świadczenia. Nie będzie miał sentymentów dla pacjentów, którzy czasami muszą kupę kilometrów przejechać, żeby przyjechać do szpitala. Ja w swojej komórce pracują akurat o 7 rano. Ludzie przyjeżdżają ze wsi, czekają już i są naprawdę życzliwi. Nie słuchajcie jakiś takich opowieści, że wszyscy źle mówią o tym szpitalu. To jest nieprawda! To trzeba z tymi ludźmi pracować i tych ludzi słyszeć.

Naszego prezesa już kilka razy odwoływano. Kiedyś z wielkim hukiem. Część pracowników była tu kiedyś w obronie prezesa, tam siedzieliśmy, tam w kącie! To później nas wytykano, jak przyszli następni dyrektorzy, że my jesteśmy ludźmi Hoffmanna. My nie jesteśmy ludźmi Hoffmanna! My obojętnie pod kim byśmy pracowali, my będziemy dalej pracować. Ale akurat ten człowiek teraz przyszedł i naprawdę robi dobrą robotę. I nie psujmy tego. Zastanówcie się, jak będziecie głosować.” (oklaski)

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„Pani doskonale też pamięta czas, jak po wygranych sprawach w sądzie za nie płacone pensje przyszedł komornik do szpitala. I nie chciałbym właśnie dzisiaj głosując za tą właśnie uchwałą, żebyście Państwo to jeszcze raz przeżywali.”

Radny Jan Kalinowski:

„Ja już ostatni raz i krótko. Chciałbym pani, która mówiła poprzednio odpowiedzieć. To nie ma znaczenia, czy ta spółka jest dobrze prowadzona czy źle prowadzona. To nie ma również znaczenia, że pani robiła jakieś zbiórki, czy cokolwiek. Na mają znaczenia również podpisy mieszkańców. Szpital trzeba sprzedać, bo trzeba sprzedać długi. I taka jest prawda. I w morzu w naiwności, która się tutaj wylewa, to ta dyskusja tutaj jest bez sensu. Sprzedajemy szpital na długi, na część długów. I nie opowiadajmy tutaj innych historii, bo taka jest prawda. I mówcie wreszcie prawdę. To jest wszystko, co miałem do powiedzenia.” (okalski)

 Przystąpiono do głosowania. 


Rada Powiatu stosunkiem głosów 9 do 5 przyjęła uchwałę o zbyciu udziałów w spółce Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej. Za zbyciem udziałow głosowali:
  1. Marek Biernacki – PO,
  2. Piotr Iskra – PO,
  3. Dariusz Wołowicz,
  4. Piotr First,
  5. Danuta Rzepiela,
  6. Edward Szendryk,
  7. Jerzy Pala,
  8. Paweł Niedźwiedź,
  9. Marek Hołtra.

Przeciwko przehandlowaniu szpitala za śmieci byli:
  1. Zbigniew Józefiak,
  2. Grzegorz Aleksander Trojanek,
  3. Jan Bondzior,
  4. Jan Kalinowski,
  5. Marek Zagrobelny.

W sesji nie wziął udziału radny Władysław Stanisławski, który przebywa na urlopie.