czwartek, 26 czerwca 2014

Poza prawem?

Bardzo dziękuję Pani za maila. Sprawdziłem fakty. To, co napisane zostało w mailu odpowiada prawdzie. Rzeczywiście, jeden ze strażników miejskich został złapany rzez górowskich policjantów mocnym „gazie.” Akacja wyglądał tak, że policja otrzymała telefon, iż strażnik miejski po spożyciu alkoholu w „Karczmie Starogórskiej” wsiadł za kierownicę samochodu i odjechał wraz z trzema pasażerami (dwie młode dziewczyny i jeden chłopak tuż po maturze) z miejsca libacji. Policjanci dopadli o pod jego domem, na ulicy Poznańskiej. Prawdą jest też i to, że zatrzymany przez policjantów strażnik miejski próbował się wyłgać. Twierdził, że pojazdem kierowała jedna z pasażerek. Ta zaprzeczyła i sprawa się „rypła”.

Jeżeli chodzi o: „młodego chłopaka w blond włosach”, który twierdzi, że dostałem w łapę, to proszę tego nie brać serio. Ten głupi i zadufany w sobie szczyl od dawna „szyje mi buty”. Ja domyślam się o kogo chodzi. I tu mam prośbę do Pani. Gdyby tak Pani szanowny mąż raczył mi wskazać tego świńskiego blondyna byłbym wdzięczny. Mam od dawna nieodpartą chęć zafundowania mu wycieczki do Głogowa, do budynku mieszczącego się przy ulicy Kutrzeby pod numerem 2. Sprawdzę, czy i tam będzie taki wygadany i bezczelny i czy te swoje wszystkie łgarstwa pod moim adresem będzie umiał udowodnić.

Miasto huczy od plotek na temat pijanego strażnika miejskiego. Szkoda, że władza tego nie słyszy. A sprawa rzeczywiście jest dziwna, bo strażnik miejski jest pracownikiem samorządowym, który ma wzbudzać zaufanie. Jakie można mieć po tym wydarzeniu zaufanie do strażnika miejskiego? Jakie może być zaufanie do władzy gminnej, która udaje, że nic się nie stało? Czyżby strażnik miejski był poza prawem?

Wstyd mi. Podobnie jak wielu górowianom. Wstyd za władzę i strażnika miejskiego.