środa, 4 czerwca 2014

Wandale spod znaku pani L.

Jesteśmy po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Od strzelistego aktu głosowania dzieli nas już sporo czasu, ale niesmak pozostał. Niesmak wywołany chamstwem ludzi, którzy rozwieszali plakaty wyborcze kandydatki (a obecnie już posłanki do PE) – Danuty Jazłowieckiej. Deputowana do PE otrzymała w wyborach 2014 – 38.652 głosy w naszym okręgu wyborczym, który obejmował województwo dolnośląskie i opolskie. Na terenie wszystkich gmin naszego powiatu Jazłowiecka otrzymała 77 głosów. Można rzec, że procent śladowy.

Trzeba jednak stwierdzić, że „błysnęła” nam deputowana. „Błysnęła” na drzewach znajdujących się przy ul. Kościuszki. Nie żeby tam osobiście błyszczała, ale w sobotni poranek, każdy przechodzący tą ulicą mógł zobaczyć drzewa oblepione plakatami wyborczymi kandydatki do PE.





 Kodeks wyborczy nie przewiduje możliwości wieszania plakatów wyborczych na drzewach. 
Art. 110 kodeksu wyborczego powiada, że:
Na ścianach budynków, przystanków, przystankach komunikacji publicznej, tablicach słupach ogłoszeniowych, ogrodzeniach, latarniach, urządzeniach energetycznych, telekomunikacyjnych i innych można umieszczać plakaty i hasła wyborcze wyłącznie po uzyskaniu zgody właściciela lub zarządcy nieruchomości, obiektu lub urządzenia.

A ludzie obecnej deputowanej walili bez opamiętania i gdzie popadnie plakaty swojej chlebodawczyni. Drzew, jak Państwo widzą też nie oszczędzili.

Iw tym miejscu ich postawie się nie dziwię, bo wiodącym hasłem wówczas kandydatki do PE było: „Delegowana do zadań specjalnych”. No i rzeczywiście, jak Państwo widzą zadaniem specjalnym było oszpecenie drzew przy ul. Kościuszki. Pytanie zasadnicze winno jednak brzmieć: jaki ch… delegował Jazłowiecką i jej pomagierów do obklejenia drzew plakatami z jej dość mało interesującą fizjonomią?

Przypomnieć warto, że 27 lutego burmistrz Góry wydała (w zgodzie z art. 114 kodeksu wyborczego) „Obwieszczenie”, w którym wskazała miejsca przeznaczone do umieszczania plakatów wyborczych, co można sprawdzić na stronie gminy w zakładce: „Wybory do PE”. Zapewniam Państwa, że drzewa, jako miejsca, na których można się plakatować nie są tam wykazane.

Wiadomo jednak, że ci przy korycie mogą więcej. A deputowana do PE jest członkinią tej partii a więc jej ludzie wyszli z założenia, że w naszym mieście też mogą wszystko. I zaśmiecili miasto, jak już nikt od wielu, wielu lat tego nie zrobił. Plakaty Jałowieckiej wisiały też na wielu słupach, skrzynkach energetycznych, słupach energetycznych, zamkniętych lokalach usługowych i handlowych, prywatnych posesjach. Jednym słowem: propagandowy kit Jazłowieckiej wisiał gdzie się tylko dało go wcisnąć.

A wisieć nie powinien, bo ktoś powinien czuwać nad tym, by przybłędy nie zaśmiecały nam miasta. I to proste stwierdzenie rodzi pytania:
1. Co zrobiła straż miejska w tej sprawie?
2. Dlaczego nie usunięto plakatów z drzew przy ul. Kościuszki w przedwyborczą sobotę?
3. Czy odpowiedzialni urzędnicy górowskim magistracie wyjaśnili tę sprawę z komitetem wyborczym pani Jazłowieckiej?
4. Czy wyciągnięte zostaną konsekwencje wobec sprawców tego skandalu?

Nie może być tak, że wandale pozostaną bezkarni. Bo jeżeli w tej kampanii można bezkarnie wieszać plakaty gdzie popadnie, to w kolejnej nasze miasto zostanie zaklejone na amen.

I kto będzie winny?