wtorek, 17 czerwca 2014

Czas kośby

W grudniu 2013 r., gdy Polskiemu Centrum Zdrowia we Wrocławiu sprzedano za śmieszną cenę nasz szpital, wydzierżawiono również działki, które znajdują się pomiędzy szpitalem a budynkiem mieszkalnym zwanym w naszym mieście „lekarskim”. To właśnie o wydzierżawieniu tych działek mówił wielokrotnie radny Zbigniew Józefiak, którego niepokoiła cena za 1 m kw dzierżawy – 0,30 zł brutto, jak fakt, że dzierżawy w obliczu potężnego kryzysu finansów starostwa powiatowego.

W planie zagospodarowania przestrzennego przewidziano sprzedaż tych działek - 36 sztuk - i wybudowanie na nich garaży. Miejsce jest bardzo atrakcyjne, bo blisko centrum miasta a takich pustych miejsc w okolicach centrum, w Górze jest jak na lekarstwo.

Zarząd Powiatu miał jednak inna wizję i 3451 m kw. zostało wydzierżawionych moim „przyjaciołom” z Polskiego Centrum Zdrowia we Wrocławiu. Przypomnę tylko, że wg radnego Zbigniewa Józefiaka (a on jako rzeczoznawca majątkowy wie, o czym mówi), gdyby sprzedać owe 36 działek pod budowę garaży, do kasy starostwa wpłynęłoby minimum 200.000 tys. zł przy dobrych wiatrach przetargowych ok. 250.000 zł. Ale najwyraźniej Zarząd Powiatu w tym czasie miał kasy w bród i nie martwił się, co wydarzy się w najbliższym czasie.

Przypomniałem też sobie zapowiedzi wielce Czcigodnej Pomyłki (starosty Piotra Wołowicza), który solennie zapewniał, iż sprzedaż naszego szpitala spowoduje rozwiązania najważniejszych i najpilniejszych potrzeb i problemów powiatu. W swoje wyobraźni już widziałem jak wszystkie krowy w powicie będą żarły z minimum srebrnych koryt, pracownicy starostwa w placówkach podległych otrzymają godziwe podwyżki, znikną długi starostwa, nie trzeba będzie już żyć na kredyt, oszczędzać na oświacie i organizacjach pozarządowych i drżeć, że energetyka odetnie dopływ prądu a telekomunikacja telefony.

W sumie z tytułu dzierżawy moi „przyjaciele” z Polskiego Centrum Zdrowia we Wrocławiu płacą ok. 1100 zł. miesięcznie brutto. Jest to nieco mniej niż wynosi dodatek specjalny wicestarosty Pawła Niedźwiedzia, który z tytuły ciężkiej, wyczerpującej pracy i widocznych gołym okiem fantastycznych jej efektów, pobiera skromne 1500 zł. miesięcznie brutto dodatku. Ja rozumiem, że zestawienie to jest niestosowne, bo porównywać dodatek specjalny wicestarosty z jakąś tam dzierżawą jest prostactwem. Ale nic innego mi do głowy nie przychodzi.

Chociaż zaraz! Mam! Specjalny dodatek do pensji dla wicestarosty Pawła Niedźwiedzia wynosi tyle samo, ile otrzymuje pani, która ma dwoje dzieci w pieczy zastępczej. I wicestarosta, i pani wychowująca dwoje dzieci w wieku szkolnym mają po tyle samo. Wiadomo, dzieci – szczególnie w wieku szkolnym – maja mniejsze potrzeby od wicestarosty w wieku prokreacyjnym.

Nieco odbiegłem od tematu, więc powróćmy do sedna sprawy, czyli działek. Wiadomym wszystkim jest, jak dużą wagę nasza pani burmistrz, przywiązuje do estetyki miasta i gminy. Wiele osób dostało pisma, w których proszone były o zrobienie porządku wokół posesji, np. wycięcie chwastów, wysokich traw, uprzątnięcie terenu, by nasze oczy nie doznawały estetycznego szoku. I to jest prawidłowe podejście, i wszyscy temu powinniśmy przyklasnąć.

A tu proszę, niemal w centrum miasta zarośla wprost wołające o pomstę do nieba, czyli mandat. Gmina też potrzebuje kasy. Czasy takie, że wszyscy potrzebują kasy (wicestarosta Paweł Niedźwiedź też!) i robią wszystko, by ją zdobyć.
Niektórzy ludzie nawet przy jej zdobywaniu tracą twarz i przyjaciół. I stąd tyle luster na śmietnikach a popyt na ciemne okulary tak duży. Zresztą, co tu filozofować: świnia też ssak.

Znowu odbiegłem od tematu, ale wenę mam dzisiaj, za co wszystkich urażonych - o ile tacy będą -niniejszym tekstem, z góry przepraszam.

Jak więc wspomniałem wstyd na 3541 m kw. Nam świństwo rośnie i nikt nie reaguje! Władze powiatu nie reagują, bo pewnie nie wiedzą (a sporo nie wiedzą o czym Państwo przekonaliście się czytając wierne relacje z ostatniej sesji, która odbyła się w dwóch ratach). Na nich liczyć raczej nie można, bo oni mają ten zwyczaj, że pochylają się nad problemem, rozważają, zastygają w tej pozie a później już nie pamiętają nad czym się zastanawiali i po co zastygali. On zastygają a życie posuwa galopem!

Sądzę, że bez zbytecznego zastygania w pozie „co oni od nas chcą?” zadziała pani burmistrz, która przypomni władzą powiatu, że działki to może i ich własność (chociaż wydzierżawione tak lekkomyślnie!), ale położone są w nieomal centrum miasta i tak nie wypada.

Bo kto z górowian wie, czyja to posesja? Przyjęła się – w dość powszechnym mniemaniu opinia – że wszystko w mieście należy do gminy i gmina (burmistrz) za to odpowiada. I za diabła ludziom tego nie wytłumaczysz. „Jak by chciała, to by zrobiła, załatwiła!” – to najczęstsza argumentacja.

No więc mamy burdel w nieomal centrum miasta, rojowisko jakieś niebywałe wprost, i nikt się tym nie zajmuje. A pieniążki się bierze! A za co grzecznie się pytam? Za podpisanie listy obecności?! W „pośredniaku” też trzeba, od czasu do czasu, złożyć podpis, ale tam za to tylko kilkunastu procentom płacą, reszta (ok. 80%) podpisuje się społecznie. A może tak Zarząd Powiatu osobiście wytnie chabazie? Społecznie!

Kosiarze Hołtra, First, Niedźwiedź, Wołowicz na start! Równaj szereg! Kosy w dłoń! Tnijcie i chabaziom nie odpuszczajcie! Jako i ja wam nie odpuszczam!

Moja dobra rada.

Jak już kosiarze staną w równym szeregu i będą gotowi do kośby, to warto byłoby, aby uruchomili wyobraźnię. Niechaj każdy chabaź w ich wyobraźni będzie Mazulewiczem! I ścinając go w kosiebnym szale i uniesieniu wprost nieziemskim, osiągną efekt niezwykły a wielce satysfakcjonujący. Ekstaza i orgazm murowane.