wtorek, 23 września 2014

Fajne/niefajne

UMiG poinformował dzisiaj, że przekazano trzy place na terenie naszego miasta, które zostaną utwardzone. Na zdjęciach poniżej jeden z nich (przy ul. Piłsudskiego w tzw. „podkowie”).
To podwórko na pewno należało uporządkować. Liczna, niemal dzika roślinność, sprawiała wrażenie jakiego buszu, nad którym nikt nie panuje. Istniejące ceglane klomby kojarzyły mi się nieodmiennie z nagrobkami. Wieczorami spożywano tam to i owo korzystając z chaszczy i wszechogarniających ciemności. Dla mieszkańców chaszczowi goście stanowili problem. No, milo to tam nie było!



Dzisiaj zjawiły się ekipy z górowskiej firmy „Drogtranz” i rozpoczęły prace. Wybudowana zostanie nowa nawierzchnia i nowe chodniki z kostki betonowej. „Nagrobki” ulegną zagładzie, zdziczałe i nigdy nie pielęgnowane krzewy i drzewa idą pod piłę. W ich miejsce utworzone zostaną dwa trawniki, które oddzielone zostaną od siebie ścieżką o nawierzchni wykonanej z grysu. Teren zostanie odwodniony, na placu pojawia się ławeczki (mniemam, że gustowne), mroki ciemności rozświetla dwie lampy parkowe (tu mam nadzieję, że nie takie jak „świeczki” w rynku). Dodatkowo plac wzbogaci się o drewnianą pergolę, po której ma się piąć pnącze. Plac ma powierzchnie ok. 600 m kw.

I to bez dwóch zdań jest fajne. Estetyka rynku na tym tylko zyska a i mieszkańcy będą mieli ładniejszy widok ze swoich okien. Pociągnięcie godne pochwały bez dwóch zdań!

Zapuśćmy jednak przysłowiowego „żurawia” w inny rejon naszego miasta. Ulica Kościuszki. Przejście pod bramą. Widok poranny. Wstyd! Palący wstyd!



Uliczka ta należy do jednej z najbardziej uczęszczanych. Żądni wiedzy idą tamtędy do świątyń wiedzy uczniowie, młodzi ludzie, którzy maja być przyszłością tego kraju. I co widzą? To co Państwo na zdjęciach. I co oni sobie mogą pomyśleć? A mogą sobie pomyśleć, że to Góra nasza w takiej miniaturze. Ta gorsza twarz Góry, na widok której odwracamy się z niechęcią. Ale to, że na to nie patrzymy nie znaczy, że to nie istnieje.

Codziennie, i to kilkakrotnie, mieszkańcy bloku tzw. „lekarskiego”, widzą w tej bramie, to, czego nie powinni widzieć. To co miejsca mieć nie powinno.

Ongiś przejście to było oświetlone. Być może siła światła nie była tam zbyt imponująca i powalająca, ale świeciła w przejściu lampa. I szło się tam bezpieczniej.  
Dzisiaj ciemno tam, jak … wiadomo gdzie. I strach przejść o zmroku pod przejściem, bo nie wiadomo co zacz może się wydarzyć. Mieszkańcy bloku „lekarskiego” nadrabiają więc drogi, by ominąć mroczne i groźne przejście. Prośby o zainstalowanie tam oświetlenia (w ty moja) okazały się mało skuteczne.

Szkoda wielka, że utwardzamy place a nie pamiętamy o niewielkim wydatku, który zapewnił by mieszkańcom bezpieczeństwo i zapobiegł tego typu widokom. Szkoda, że na co dzień nie potrafimy o tym pamiętać. Żal, że ci, którzy korzystają z tego przejścia nie potrafią walnąć w stół i rzec: „Jasność! Więcej jasności!”.


Ja rozumiem, że trudno jest przedstawicielom władzy codziennie przebiegać ulice miasta i monitorować na bieżąco jego potrzeby, naprawiać akty wandalizmu. Ale oprócz nowych inwestycji zadbajmy do licha o to, co już jest! I dbajmy o ludzkie bezpieczeństwo, bo zło zawsze czai się w mroku.