poniedziałek, 10 czerwca 2013

Szwajcarski ser drogowy

Jakość naszych dróg, zarówno tych powiatowych, jaki i wojewódzkich porównać można do szwajcarskiego sera. Powiatowy Zarząd Dróg podległy starostwu pieniędzy na remonty, nawet te tajemniczo zwane „cząstkowymi” nie ma i w dalszej perspektywie też nie ma widoków, by miał.

Do niedawna miał PZD dyrektora Grzegorza Bielenia, którego wybrano w drodze konkursu. Otrzymał on umowę o pracę na okres 6 miesięcy. 31 maja dyrektor Grzegorz Bieleń zasiadł do rozmów ze starostami na temat nowych warunków pracy i płacy, bo kończył mu się okres próbny. Każda z wysokich umawiających się stron przedstawiła swoją wizję płacy, bo przy budżecie PZD trudno na poważnie mówić o pracy. Okazało się, iż dyrektor chce więcej niż miał (ok. 6000 zł brutto) a starostwie chcą mu dać mniej niż miał.

Przy takiej rozbieżności poglądów nie doszło do porozumienia i dyrektor Grzegorz Bieleń przestał być dyrektorem PZD. Wakujące stanowisko w te pędy zaofiarowano byłemu p.o dyrektora PZD – Andrzejowi Łaszewskiemu. Okazało się, iż pan Andrzej znowu jest cacy i milusio, cenionym fachowcem i w ogóle spełnieniem marzeń starostów.

A trzeba Państwu wiedzieć, że dobrze w PZD się nie działo. Dyrektor zaprosił raz policję, by ta z rana przebadała pracowników na obecność promili. Efekt? Pudło! Wszyscy trzeźwi, jak ja dzisiaj. Jak Państwo wiecie, a może nie wiecie, w PZD jest podział na obwody. Z grubsza biorąc obwód w Niechlowie obsługuje gminę Niechlów i Jemielno a w Górze naszą gminę plus Wąsosz. Ma to swoje uzasadnienie ekonomiczne. Ostatnio jednak bywało tak, że obwód w Niechlowie robił drogi w gminie Wąsosz, bo jak tłumaczył były dyrektor „sprawa jest polityczna”. I pracownicy z Niechlowa ganiali do jakichś wiosek, gdzie przez cały dzień z 10 samochodów przejechało. A wiadomo, że jak polityka się pojawia, to na koszty nikt nie patrzy. Polityka rzecz święta, to i kosztowna musi być. To nie jest tania rzecz. Faktem też jest, że materiałowo PZD leżał po całości. Emulsję pożyczano w Wołowie, bo jakoś zapomniano ją kupić. Ale też trzeba oddać sprawiedliwość byłemu dyrektorowi, że strach było cokolwiek kupować, bo w kasie nieomal pusto a zima może spaść nieoczekiwanie. A ze śniegiem żartów nie ma.

Zresztą, pan Andrzej tanio skóry nie sprzedał. Zażyczył sobie na wejściu wiana w postaci kasy na zakup emulsji. Starostowie się szarpnęli i obiecali dać całe 30 tysięcy złotych! Ruszy lepienie dziur z kopyta! Kolosalna kwota pójdzie na drogi! Trzeba też zauważyć, iż jest to kwota nieco niższa niż kosztował nas były dyrektor (6 miesięcy raz 6000). Tylko po co było jeść tę żabę?! Żeby udawać, że Zarząd coś robi? I tak nikt nie uwierzy.