czwartek, 27 czerwca 2013

Sesja należała do opozycji II

Ciąg dalszy opisu sesji Rady Powiatu w Górze z 26 czerwca 2013 r.

Ponownie o głos poprosił koalicyjny radny Jan Bondzior, który opisywał barwnie prace przy nowych drogach dojazdowych do pól. „Zdjęte są pokrywy i niektóre elementy ze studzienek. Poziom dróg się obniżył. Jest co prawda inspektor, ale jego zalecenia są lekceważone przez wykonawcę.”

Do akcji „podtrzymajmy radny Zbigniew Józefiak, którego zainteresowała obsada stanowiska dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg.
„Dyrektor Andrzej Łaszewski ma umowę na pełnienie tej funkcji do końca czerwca. Co będzie od poniedziałku, czyli 1 lipca?”

Starosta Wołowicz: „Będzie dyrektorem do czasu, gdy Radzie Powiatu przedstawione zostanie nowe rozwiązanie, co nastąpi 1 września. Czy to będzie 1 miesiąc czy 2 miesiące trudno powiedzieć” – zwyczajowo zaciemnił sprawę platformerski starosta.

Radny Zbigniew Józefiak skonstatował, iż: Andrzej Łaszewski nie był złym dyrektorem PZD. Funkcję tę pełnił kilka lat. Zmian na stanowisku dyrektora nie wyszła na dobre PZD.”
taktownie dyplomatycznym milczeniem, bo musiałby przyznać, że zmiana wszystkim wyszła bokiem a Zarząd popełnił kolejny błąd w obsadzie personalnej. A w naturze starosty i Zarządu nie leży przyznawanie się do błędów. Tam funkcjonuje doktryna o nieomylności starosty i Zarządu.

Nadszedł czas na rozpatrywanie punktu: „Interpelacje i zapytania”.

Ten punkt obrad rozpoczął opozycyjny radny Marek Zagrobelny, który widząc dyskusyjna bezradność radnych koalicyjnych, postanowił włączyć się ponownie do dyskusji. Radny zadał staroście pytanie o pismo skierowane przez jednego z mieszkańców gminy Niechlów w sprawie działań podejmowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Skarga owa dotyczyła nieaktualnych map geodezyjnych, którymi posługuje się ta instytucja. Mapy owe kompletnie nie odzwierciedlają stanu faktycznego, co wywołuje konflikty przy sprzedaży ziemi. Radny Zagrobelny zadał pytanie: czy strata zna sprawę i jakie kroki podjął w celu wyeliminowania tego typu sytuacji.

Kolejne pytanie padło ze strony radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka. Poinformował on Radę, iż jedna pragnących zachować anonimowość mieszkanek Góry, zwróciła się do niego z prośbą o wyjaśnienie kwestii braku pieniędzy w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie na zasiłki dla rodzin adopcyjnych.

„Wykorzystując obecność pani burmistrz – jest pani otwarta?” - zadał pytanie radny Trojanek.
„Jak zawsze” – padła odpowiedź burmistrz Ireny Krzyszkiewicz.

„Proszę panią o wyjaśnienie takiej kwestii. Na tablicy UMiG w rynku wywieszony został plan zmian zagospodarowania przestrzennego we wsi Sułków. Chciałbym wiedzieć, co tam będzie się działo?” – padło pytanie radnego Trojanka.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz: „Proszę udać się do pana Jurka Przykoty. On panu wszystko wyjaśni. Proszę nie żądać ode mnie, by w tak małej głowie pomieścił się cały plan zagospodarowania przestrzennego gminy.”

Wyczerpano punkt „Interpelacje i zapytania” i rozpoczęła się dyskusja nad absolutorium dla Zarządu Powiatu za rok 2012. Wobec uporczywego trwania radnych koalicyjnych w maniakalnym milczeniu z odsieczą podążył radny Zbigniew Józefiak. Radny wniósł zastrzeżenia, co do działań Zarządu w sferze budżetowej:

„Przy okazji omawiania wykonania budżetu warto też podjąć temat oceny pracy Zarządu za ubiegły rok. Pierwsza sprawa, to próba skomunalizowania strażnicy i działki leżącej naprzeciwko. Przyjęto zły tok postępowania. Zarząd nie wykonał swojej własnej uchwały w tej sprawie, którą podjął. Przykład: udało się sprzedać działkę naprzeciwko starej straży za 80 tys. zł. Ponieważ nie była skomunalizowana otrzymaliśmy z tego tytuły tylko 20 tys. zł. To jest wyraźny brak dbałości o interesy powiatu.
Inna rzecz. Sprawa Invest Consulting z Poznania. Firma ta wynajęta została do sporządzenia memorandum w celu sprzedaży szpitala. W mojej ocenie jej wyłonienie nastąpiło z naruszeniem ustawy o zamówieniach publicznych. Podczas posiedzenia komisji Rewizyjnej zgłosiłem swoje zastrzeżenia i sadziłem, że doczekam się odpowiedzi ze strony członków Zarządu, ale się nie doczekałem. Przecież możliwe było wyłonienie innej, konkurencyjnej firmy, która być może zrobiłaby to za mniejsze pieniądze niż 53 tys. zł.
Jeżeli podejmuje się uchwały o zbyciu mienia bez podstawy prawnej, to to nie jest uchwała. Przykłady? Działki w Czerninie i Kowalowie. Albo trzeba zmienić statut powiatu albo niech Zarząd przestrzega statutu.
Nie ma planu oszczędnościowego. Zaczynamy dotkliwie odczuwać brak pieniędzy. Ta sprawa jest jasno postawiona w uchwale Regionalnej Izby Obrachunkowej z 5 czerwca 2013 r. Czytamy tam: „Skład Orzekający wskazuje, że w przypadku utrzymywania się wskaźnika i relacji, o których mowa w art. 243 ustawy z 27 sierpnia 2009 roku o finansach publicznych na takim poziomie, nie będzie możliwe uchwalenie budżetu dla 2014 r.”

Wskaźnik spłaty na rok 2014 wynosi 0,30% planowanych dochodów. W chwili obecnej ten wskaźnik wynosi 1,14%. Moja ocena – pozyskiwanie środków nie zapewnia stabilności budżetu na ten i przyszły rok” – zakończył swoje wystąpienie radny Zbigniew Józefiak.

Pałeczkę dyskusji przejął radny Marek Zagrobelny, bo koalicyjni radni ani mru – mru. Radny stwierdził, że po raz pierwszy w historii Rady Powiatu w Komisji Rewizyjnej rządząca powiatem koalicja ma większość. „To ewenement” - stwierdził radny i zwrócił się z pytaniem do radnego koalicyjnego : „Pytanie do kolegi, bo jesteśmy kolegami, Marka Biernackiego. 3 czerwca po głosowaniu opuściłeś salę obrad i nie mogliśmy bez ciebie dalej procedować. Jaka jest twoja rola w Komisji Rewizyjnej? Czy tak, jak mi powiedziałeś wstępując do Komisji Rewizyjnej, że: „Teraz zawsze będzie 3 do 2?”

Adresat pytania na twarzy przybrał kolor dojrzałej ćwikły. Czerwieniał mu kark, czoło, nos, podgardle. Na końcu uszy stały się również koloru boćwinki. Wszyscy spoglądali na niego z zaciekawieniem i w napięciu oczekiwali odpowiedzi. Usłyszeli ją. Radny, serdeczny kolega radnego Marka Zagrobelnego, wykrztusił z siebie następujące zdanie: „Moja rola – członka”. Tu i ówdzie dało się słyszeć chichoty i autorsko nie ustalony komentarz: „Chociaż raz prawdę o sobie powiedział!”

Rozpoczęło się głosowania nad udzieleniem absolutorium dla nieszczęsnego Zarządu. I tu rozpoczęły się jaja. Przewodniczący Edward Szendryk naliczył w sumie 16 głosów (ustawowo radnych jest 15). Doszło do powtórnego głosowania. Za udzieleniem absolutorium było 10 radnych koalicyjnych, 3 radnych było przeciwko temu pomysłowi (radni: Zbigniew Józefiak, Grzegorz Aleksander Trojanek, Jan Kalinowski) a 2 się wstrzymało (radni: Marek Zagrobelny, Władysław Stanisławski).
Kolejnym punktem była zmiana Regulaminu Organizacyjnego starostwa. W tej kwestii radnych koalicyjnych, którzy nadal ani be, ani me, nie wydali z siebie podczas trwającej sesji (spokojnie, spokojnie, diety wezmą, bo za siedzenie się należą), wyręczył radny Zbigniew Józefiak:

„Temat znany był od dawna. Wiąże się z tematem geodezji. Komisja Geodezji, Nieruchomości wystąpiła do Zarządu z wnioskiem o zmianę Regulaminu Organizacyjnego pod tym kątem. Widzieliśmy inne ujecie sprawy gospodarowaniem nieruchomościami starostwa. Dostaliśmy odpowiedź Zarządu. Była ona negatywna bez jednego zdania uzasadnienia. Porządnie przygotowana uchwała powinna mieć uzasadnienie. Przedstawiony Radzie projekt uchwały nie spełnia tego wymogu prawnego.”

Spełnia, nie spełnia, a czy to istotne, gdy ma się 10 bezrefleksyjnych głosów koalicyjnych? Kto by tam sobie głowę tym zawracał? Przystąpiono do głosowania.

Za uchwałą podniosło rękę 8 radnych i wówczas okazało się, że dwóch radnych wchodzi dopiero do sali obrad. Obecny na sesji burmistrz Wąsosza Zbigniew Stuczyk zwrócił na ten doniosły fakt uwagę przewodniczącemu Rady. Gdy szykowano się do ponownego głosowania z udziałem kompletu radnych burmistrz Stuczyk stwierdził:
„- Będzie 10 do 5!”
I było 10 do 5.
„-Jasnowidz! Po prostu jasnowidz!” – zakrzyknąłem pełen niewypowiedzianego zachwytu.
„- A mówiłem?” – skierował do mnie pytanie burmistrz Stuczyk. W odpowiedzi skłoniłem głowę w uznaniu wielkości i przenikliwości tego człowieka i zaklaskałem serdecznie na jego cześć.

W kolejnym punkcie Rada Powiatu zajęła się skargą mieszkańców sołectwa Zbaków Górny i Dolny w sprawie dziur w drodze. Skargę i rozstrzygnięcie komisji Rewizyjnej referował przewodniczący Komisji Rewizyjnej – Piotr Iskra. Ja już wcześniej o tym Państwu pisałem, więc teraz w telegraficznym skrócie. Komisja Rewizyjna 4 głosami za uznała skargę za zasadną, ale fakt ten potwierdzić musiała Rada Powiatu.

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej przedstawił radnym efekt obrad. W dniu wizji lokalnej dziury w jezdni zostały naprawione. Na drodze znajduje się znak ograniczający maksymalna prędkość do 50 km/h, czego domagali się mieszkańcy sołectwa. Nie załatwiony pozostał problem zakrzewień poboczy.

Podczas referowania przez radnego Iskrę skargi, salę obrad opuściła burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Wyjaśniła, że przedszkolaki zaprosiły ją na zakończenie roku a małym się nie odmawia.

W sprawie skargi sytuację próbował ratować wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Zaczął od przygłupiej ściemy, że w skardze nie napisano o jaką drogę chodzi. Szukał dziury w całym a jakoś nie dojrzał dziur na drodze w sołectwie Zbaków Dolny i Górny. Pięknie się syn ziemi wąsoskiej odpłaca swoim wyborcom! Pięknie, bez dwóch zdań!

Wkrótce wyszło na jaw, że wicestarosta, wybitny i zarazem wyrodny syn ziemi wąsoskiej łże. Odczytano odpowiedni fragment skargi i okazało się, że mowa jest tam wyraźnie o drodze przebiegającej przez Zbaków Dolny i Górny.

Niezrażony tym wyrodny syn ziemi wąsoskiej próbował podejść radnych z innej mańki. I zaczęło się biadolenie, utyskiwanie i żalenie nad ciężką dolą Zarządu Powiatu, który w kwestii dróg absolutnie nie daje sobie rady.

Gadka wyrodnego syna ziemi wąsoskiej pełna była zapewnień o tym, że robimy, co możemy; że drogi dziurawe są nie przez zaniechania, ale brak pieniędzy; że łatamy dziury na drogach powiatowych. Wyrodny syn ziemi wąsoskiej narzekał,  iż osobowy skład PZD jest taki a nie inny (A kto miał czas przez ostatnie 2,5 roku, by to zmienić panie Niedźwiedź? To za co się kurwa pieniądze brało? Za leserkę?! A podczas poprzedniej kadencji, ile razy się o tym mówiło? I co? I wtedy gówno i teraz gówno!), że są plany remontów i drogi są remontowane z uwzględnieniem ich kategorii. Najpyszniejszy kąsek wicestarosta zostawił sobie na koniec: „Zima była bardzo długo i wiosna przyszła późno”.

W zasadzie w tej sytuacji, by mieć alibi, że drogi dziurawe, zima dla dobra Zarządu trwać powinna minimalnie 12 miesięcy w roku. „Zima” – jakie piękne alibi.

Biadolenia, narzekania i cała tą dziecinadę prezentowaną przez wyrodnego syna ziemi wąsoskiej Pawła Niedźwiedzia przerwał radny opozycyjny – Grzegorz Aleksander Trojanek.

C.d.n.