wtorek, 18 czerwca 2013

Uwertura do stypy?

26 czerwca odbędzie się sesja Rady Powiatu. Piętnasty punkt porządku obrad brzmi: „Ocena funkcjonowania Powiatu i jego organów w okresie od 1999 – 2013 (materiały 7 dni przed sesją), udział zaproszonych gości.”

Ten dość zagadkowy punkt pociągnął za sobą pismo przewodniczącego Rady Powiatu – Edwarda Szendryka, do radnych.

Miesiąc czerwiec nie kojarzy się z żadną ważną datą dla naszego powiatu. Lipiec już tak. 24 lipca 1998 r. sejm przyjął ustawę o wprowadzenie trójstopniowego podziału administracyjnego kraju. 7 sierpnia 1998 na mocy rozporządzenie Rady Ministrów utworzony został powiat górowski. Akt przekazujący wspólnocie samorządowej (czyli nam wszystkim) oraz powiatowym władzom samorządowym odpowiedzialność za sprawy publiczne wręczono pierwszemu staroście górowskiemu – Dariuszowi Darłakowi na Zamku Królewskim 23 listopada 1998. Pierwsze wybory do 20 osobowej Rady Powiatu odbyły się 11października 1998 r.

Jak Państwo widzą nie ma żadnej okazji, by w czerwcu podsumowywać działalność funkcjonowanie powiatu i działalność jego organów. Ale będzie się podsumowywała. I fajnie będzie!

Ubawiłem się setnie, gdy w piśmie Edwarda Szendryka przeczytałem taki passus: „(…) gorąco zachęcam do dyskusji”. To się niektórzy radni ubawili! Ubawić się mogło aż 5 na 15 radnych powiatowych. Ta piątka to: Stanisław Władysławski, Zbigniew Józefiak, Aleksander Grzegorz Trojanek, Jan Kalinowski, Marek Zagrobelny. Ta piątka radnych jest aktywna zarówno podczas sesji, jak i posiedzeń komisji. Ich do dyskusji zachęcać nie trzeba, bo to ludzie inteligentni i wiedzą na czym polega samorząd. Użycie takiego sformułowania wobec nich to duże „fo pa”. 

Inaczej ma się rzecz z radnymi koalicyjnymi. Tych wołami do dyskusji nie zaciągniesz, bo oni – za Państwa pieniądze – wciąż uczą się samorządu.

Weźmy takiego radnego Dariusza Wołowicza. Radnym powiatowym jest od grudnia 2010 roku (31 miesięcy) i podczas 23 sesji Rady Powiatu nie wydał z siebie głosu. O! takiego radnego pan przewodniczący Szendryk powinien jak najgoręcej zachęcać do dyskusji. Złamać zasadę „milczę, ale dietę biorę!”

Weźmy inny przykład z koalicji, bo to niewyczerpana skarbnica sesyjnego próżniactwa. Podgrzejmy takiego radnego Piotra Firsta z Wąsosza. Członek Zarządu Powiatu a też najwyraźniej złożył śluby milczenia na czas swojej kadencji w Radzie Powiatu. Milczy również 31 miesięcy. Ale dietę bierze. Fajne jest życie tego radnego.

Poszukajmy na ruszt jeszcze kogoś. O, jest! Radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki od platfusów. Ten radny – druga kadencja przez pomyłkę wyborców – też nie słynie, jako mówca. Również 31 miesięcy milczenia. A jak się doliczy okres ciszy w ubiegłej kadencji, to niewątpliwie rekordzista w uparty milczeniu. Ma dzięki temu swoje miejsce w historii samorządu powiatowego. Faktem jest, że on wie, że jak się odezwie, to nieszczęście gotowe. A utytułowany jaki? Magister i inżynier w jednej osobie a jaki cichy, jaki skromny i nic nie znaczący.

A weźmy teraz na patelnię takiego radnego i wicestarostę Pawła Niedźwiedzia. W tym przypadku wymagać za dużo nie można, bo jak gość nie wie, co to jest plagiat, to należy porzucić nadzieję, że wie cokolwiek. Miał być motorem napędowym koalicji, Ale okazało się, że silnik ma na owies.

Kogóż tam jeszcze mamy? O! niechcąco bym uraził Danutę „Mózg Koalicji” Rzepielę. Co prawda ma od 2 tygodni konkurencję w postaci wcześniej wymienionego radnego „Bananowego Uśmiechu”, ale to nie oznacza, że radnej nie doceniam. Doceniam szczególnie jej milczenie podczas sesji, gdyż wpływa ono pozytywnie na utrzymanie powagi na sali obrad.

Wspomnieć też muszę o czcigodnym przewodniczącym Szendryku. Ten zazwyczaj mówi dużo i kwieciście, ale w 99% nie do rzeczy. Liczne „mowy” czcigodnego przewodniczącego ozdobione są wstawkami typu „ja myślę”, „wszyscy chcemy dobrze”, „pracować dla dobra powiatu”, itp. dyrdymały. W zasadzie sądzę, że przewodniczący sam nie wie o czym mówi. I to go zbliża do starosty Piotra Wołowicza.

Kogo tu jeszcze zaszczycić wpisem i przenieść do historii powiatu? A jest taki kandydat. Członek Zarządu i radny od dwóch kadencji Marek Hołtra. W poprzedniej kadencji powiązany z PiS. Miejsce uzyskał pod szyldem komitetu wyborczego „Nasz Szpital”. W tej kadencji pozyskała go partia platfusowa. Ma dietę w wysokości 1250 zł miesięcznie i dodatkowe apanaże w Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego w Górze, które podlega starostwu. Każdy by tak chciał. W poprzedniej kadencji nad wyraz aktywny. W obecnej siedzi cicho jak trusia i wszystko mu pasuje. To się nazywa gumowy kręgosłup. Niczym nie błyszczy i w związku z tym jak najbardziej nadaje się do koalicji. Zwornik koalicyjnej przeciętności. Pasuje do nich jak ulał.


Ten krótki i bardzo powierzchowny przegląd pionków koalicyjnych pozwoli wyrobić sobie Państwu pogląd na bezsens sformułowania zawartego w piśmie przewodniczącego Sznendryka: „„(…) gorąco zachęcam do dyskusji”.

Jakaś dyskusja jednak jest zaplanowana – cała nadzieja w opozycji – bo po wyczerpującej dyskusji przewidziany jest poczęstunek. Sądzę, iż znając tragiczną sytuację finansową powiatu, to przewodniczący Edward Szendryk zafunduje ów poczęstunek z własnej kieszeni, który odbyć się w sali nr 33, która na ten czas przyjmie nazwę „Biesiadnej”.

Być może okaże się wkrótce, że była to powiatowa stypa.