piątek, 19 grudnia 2014

Sprawiedliwość na wspak

Mają ludzie problemy, kłopoty i rozterki. Dzisiaj na tapecie problem zbiorowy. Dotyczy on właścicieli i użytkowników garaży, do których za pośrednictwem Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” dostarczana jest energia elektryczna. Poniżej maja Państwo maila, którego otrzymałem w tej sprawie.
By wyrobić sobie pogląd na sprawę rozmawiałem dzisiaj z przewodniczącym Rady Nadzorczej spółdzielni Zenonem Jachimowiczem.

Zdaniem przewodniczącego RN podniesieniu tak drastycznie opłat za udostępniana i rozliczaną przez spółdzielnię energię elektryczną jest niezbędne, by w tej kwestii zapanowała jasność. Wg słów przewodniczącego RN spółdzielni wiele z osób, które korzysta z energii elektrycznej robi to nieprawnie. Przewodniczący Zenon Jachimowicz twierdzi, że wielu z właścicieli i użytkowników garaży nie chce ich udostępnić wyznaczonemu elektrykowi, by ten sprawdził legalność poboru energii elektrycznej. Taki stan rzeczy powoduje – wg przewodniczącego RN – powoduje, że spółdzielnia nie wie kto i w jakim zakresie czerpie energię elektryczną. Trzeba pamiętać, że garaży – wg przewodniczącego RN – jest 200. Podobno – jak twierdzi Zenon Jachimowicz – w wielu z garaży są jakieś warsztaty, właściciel garaży coś tam robią, ale tak naprawdę nikt nie wie co.

Skontaktowałem się z drugą stroną sporu. Okazuje się, że właściciele i użytkownicy garaży próbowali zasięgnąć informacji w spółdzielni na temat przyczyn tej drastycznej podwyżki. W spółdzielni uzyskiwali sprzeczne i dalece niewiarygodne uzasadnienia przyczyn drakońskiej podwyżki. Mowa była o jakimś „placowym” bądź o tym, że dotąd doliczano koszty prądu zużytego w garażach lokatorom, ale teraz sposób naliczania się zmienił. Przekonywującej argumentacji nikt w spółdzielni podać nie potrafi. A może nie chce?

Dowiedziałem się też, że 70 garaży zbudowane zostało za czasów prezesowania Marka Downara. I tu sytuacja jest zadziwiająca. Kiedy ludzie budowali te garaże mieli obietnicę, że będą one ich własnością. A na dzisiaj, prawnie, sytuacja wygląda tak, że mury garaży są ich, ale ziemia pod garażami już spółdzielni. A trzeba Państwu wiedzieć, że ludzie ci zainwestowali w wybudowanie garaży niemałe środki. I tak np. na własny koszt wykonali wewnętrzną instalację elektryczną i zainstalowali liczniki.

A jak już jesteśmy przy licznikach, to w każdym z szeregu garaży (po 15 sztuk) znajdują się zaplombowane podliczniki. Jest też w każdym z tych szeregów licznik główny. I tu panuje zdziwienie, że spółdzielnia nie potrafi uporać się z tak prostą sprawą jak zsumowanie zużytej energii elektrycznej w każdym z szeregów garaży.

Właściciele i użytkownicy garaży twierdza też, iż podnoszony przez przewodniczącego RN spółdzielni brak dostępu do wielu garaży, to zwykły wykręt. Po co stworzono „Regulamin rozliczania energii elektrycznej w garażach”? By go nie przestrzegać?!
Wysokość podwyżki rzeczywiście może zbić z kopyt nawet konia. Podano mi przykład. Jeżeli ktoś płacił rocznie rachunek w wysokości np. 80 zł (przyszedł, zapalił światło, wyjechał, zgasił światło), to po korekcie będzie płacił 160 zł, chociaż nadal z energii elektrycznej będzie korzystał w podobnym zakresie.

W mojej ocenie zastosowano tutaj zasadę zbiorowej odpowiedzialności. Złą zasadę. W ten sposób ukarano uczciwych i złodziei energii. Trzeba jednak sobie powiedzieć szczerze, że na tej podwyżce stracą uczciwi, którzy będą płacili za prąd zużyty przez złodziei.


Czy to jest właściwa droga?