środa, 10 grudnia 2014

Awantura o kasę

Biegły ds. populizmu i merytoryki w gminie Góra
W punkcie trzecim dzisiejszej sesji Rady Miejskiej Góry znalazła się o uchwała o wynagrodzeniu burmistrza. Prowadzący obrady Jerzy Kubicki – ni z gruszki, ni z pietruszki – zaproponował podniesienie pensji Ireny Krzyszkiewicz. I rozpoczął się chocholi taniec. W roli Chochoła wystąpił Jerzy Kubicki. Jerzy „Chochoł” Kubicki w bardzo niesmaczny i niewyszukany estetycznie sposób zaczął chwalić osiągnięcia burmistrza. Przytaczał miliony, które podczas swojego urzędowania zdobyła szefowa gminy, mówił coś niejasno o „służbie”, apelował by nie ulegać populizmowi („pewne części umysłu są na to podatne”), prawił o oszczędnościach wynikających z faktu zajścia przez naczelniczkę wydziału ochrony środowiska w ciążę, którą wycenił 62 tysiące rocznie (przynajmniej ja tak to zrozumiałem). Kilkanaście razy populistycznie apelował o zaniechanie wystąpień populistycznych i prosił niemerytorycznie o merytorykę.

Wydaje mi się, że te dwa trudne słowa, które padały nieprzerwanie z ust przewodniczącego, czyli „populizm” i „merytoryczność” są jedynymi trudnymi słowami, które poznał on podczas służby patrolowej. Widocznie musiał kiedyś zatrzymać kogoś z wyższym wykształceniem.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki błagał radnych, by ci wsparli jego wzniosłą inicjatywę podwyżki dla pani burmistrz, gdyż jak stwierdził: "pani burmistrz ma na utrzymaniu rodzinę." Wiadomo powszechnie, że rodzina pani burmistrz jest jedyną na terenie gminy Góra, która ma w rodzinie burmistrza, którego wspiera w dziele podwyżki Jerzy „Chochoł” Kubicki.

Np. moja znajoma Eugenia G. ma troje dzieci, bezrobotnego męża i nie jest to absolutnie rodzina, bo nie zna jej  Jerzy „Chochoł” Kubicki, a więc pani Eugenia nie może liczyć na podwyżkę.

Koronny argumentem Jerzego „Chochoła” Kubickiego, który miał przemówić wyobraźni 20 radnych i poruszyć ich skamieniałe sumienia było uświadomienie wszystkim, iż burmistrz daje z własnej, dużej i zasobnej sakiewki pieniądze na WOŚP. Ponadto Jerzy „Chochoł” Kubicki wspomniał coś o tym, że gdy potrzebuje jakiegoś wsparcia dla społecznej inicjatywy, to zawsze może przetrzepać zasobną sakiewkę nieocenionej burmistrz.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki wynalazł argument dotyczący możliwości powołania przez panią burmistrz dwóch zastępców (czego nie było w historii naszej gminy) i uzasadniał to w sposób niepopulistyczny i wysoce merytoryczny, tak że z trudem nie posikałem się ze śmiechu. Wyszło na to, że nasza burmistrz jest szalenie łaskawa, bo mogła powołać dwóch zastępców, a obrabia gminę jednym, który liże wyborcze rany z powodu totalnej porażki w wyborach.

Ponadto dowiedzieliśmy się od Jerzego „Chochoła” Kubickiego, że burmistrz pracuje w święta, niedziele i soboty, zaszczyca festyny, uroczyste msze, rocznice, a bywa że pogrzeby. Jak śpiewało „Ich Troje”: 

A wszystko to, bo Ciebie Jerzy kocham / 
i nie wiem jakbym bez Ciebie mogła żyć!

Burmistrz Krzyszkiewicz zaoponowała przeciwko podwyżce, co dla wszystkich wydało się dziwne, gdyż Jerzy „Chochoł” Kubicki nie podał jeszcze skali proponowanej przez siebie podwyżki. Nominowana do podwyżki szefowa gminy broniła się przed nią, twierdząc, że jej nie chce, nie pożąda i nie pragnie, bo jej celem jest „służba” i ona ma służyć mieszkańcom, a nie mieszkańcy jej. Z tym populistycznym podejściem burmistrz Ireny Krzyszkiewicz nie zgadzał się nadal przewodniczący, który usilnie szukał sprzymierzeńców wśród radnych, by doprowadzić do podwyżki. Ci jednak nie wyrażali jakiejkolwiek ochoty do poparcia jego propozycji.

Głos zabrał radny Jacek Szczerba, który w wysoce „populistyczny” sposób przypomniał argumentację towarzyszącą ostatniej podwyżce pani burmistrz. Przypomnę, że wówczas znacznie wzrosło jej wynagrodzenie, co argumentowano niepowoływanie zastępcy. Rady Szczerba z lekkością, łatwością i inteligencją rozłożył na czynniki pierwsze toporną argumentację Jerzego „Chochoła” Kubickiego stwierdzając, że w tej sytuacji, gdy pani burmistrz jest tak obciążona pracą, wiceburmistrz Andrzej Rogala dwoi się i troi i przepoczwarza należałoby pomyśleć o powołaniu drugiego wiceburmistrza, który odciąży pierwszego wiceburmistrza, a ten z kolei odciąży szefową gminy. 

Przyznam się, że ze względów na znajomość praw fizyki pomysł radnego Szczerby nie spodobał mi się, bo jak oni zaczną się odciążać, to w gminie można przestać działać grawitacja, a oni odlecą w kosmos.

Po wystąpieniu radnego Jacka Szczerby ponownie głos zabrał, Jerzy „Chochoł” Kubicki, który stwierdził, że burmistrz: „wykonuje swoją pracę na 150 %”, czym wpisał panią burmistrz w galerię nieśmiertelnych stachanowców stawiając ją koło Wincentego Pstrowskiego, zresztą świętej pamięci już.

Kolejnym mówcą w tej sprawie był radny Adrian Grochowiak, który dzisiaj debiutował podczas sesji. Radny odczytał opinię mieszkańców na temat ewentualnej podwyżki dla pani burmistrz. Delikatnie mówiąc opinie te zalecały raczej obniżkę, co Jerzy „Chochoł” Kubicki nazwał tradycyjnie populizmem.

Opierając się na licznych opiniach mieszkańców radny Adrian Grochowiak podsumowując zaproponował, takie oto wyjście: pozostawiamy wynagrodzenie pani burmistrz na dotychczasowym poziomie, ale pani burmistrz nie będzie miała zastępcy zgodnie z tym, co deklarowała przy poprzedniej podwyżce. Uznał, że sprawa ta według górowian ma wymiar moralny, gdyż złożonych publicznie obietnic należy bezwzględnie dotrzymywać.

Na sali zapadła niezręczna cisza i nikt nie odniósł się do propozycji radnego. O dziwo! Nawet Jerzy „Chochoł” Kubicki nie odważył się jej nazwać populistyczną. Milczenie było tak wymowne, że aż aprobujące wypowiedź radnego Adrian Grochowiaka.

Dyskusję na ten nieszczęsny temat zakończył radny Jerzy Przybylski, który stwierdził, że jest za tym by utrzymać wynagrodzenie burmistrza na dotychczasowym poziomie.

W efekcie pobory burmistrz Krzyszkiewicz pozostały na dotychczasowym poziomie i wyglądają następująco:
- wynagrodzenie zasadnicze: 5 600 zł,
- dodatek funkcyjny: 2 100 zł (maksymalny!),
- wysługa lat: 1120 zł,
- dodatek specjalny: 3080 zł (40 %, czyli maksymalny).

Łącznie więc burmistrzowa zarabiała będzie 11 900 złotych miesięcznie brutto.

Cała ta afera z podwyżką nikomu nie była potrzebna i widać było, że ktoś tu się bawi w dobrego i złego policjanta. Rzecz bzdurna, bo podwyżka dla pani burmistrz mogła wynieść co najwyżej 400 zł. Nie było co się ścierać, a rzecz wywołana do tablicy przez Jerzego „Chochoła” Kubickiego stała się groteską. Nie należy biednym ludziom dawać powodu do wściekłości, bo kwota wynagrodzenia pani burmistrz odpowiedzialnej za 21-tysięczną gminę jest i tak bardzo wysoka. Prezydent Głogowa zarabia 7 800 zł brutto, a prezydent Wrocławia tyle co nasza Irena Krszyszkiewicz. 

Nieraz lepiej panie Kubicki siedzieć cicho niż wywoływać wilka z lasu. I rzecz jeszcze jedna, taki mój prywatny apel do pana: niech Pan nie odbiera głosu radnym i im nie przerywa. Dziś odniosłem takie wrażenie, że po prostu panu odbiło i chcesz pan robić za demiurga. Białoruskiego stylu prowadzenia sesji nie ścierpię. Nie po to mamy demokrację, by pan przerywał radnym, gadał  nie zawsze do rzeczy, a często bez sensu i z dala od tematu. Dzisiejszy pański populizm odpuszczam panu, ale prezentowanego przez pana chamstwa podczas prowadzenia obrad nie będę przepuszczał. To nie jest dyżurka w Komendzie Powiatowej Policji w Górze.