wtorek, 16 grudnia 2014

Sesja mocno rozrywkowa

III część I sesji Rady Powiatu otworzył wczoraj o godz. 14.00 radny – senior Kazimierz Bogucki, który poinformował zebranych, że w końcu udało się ułożyć porządek obrad. Następnie radny – senior odczytał oświadczenie, w którym przypomniał, że zarzucano mu łamanie statutu Rady Powiatu. Radny Kazimierz Bogucki przedstawił krótką historię prób nawiązania kontaktu ze starostą. Przypomniał po raz kolejny, iż po pierwszej części sesji Rady Powiatu, która odbyła się 2 tygodnie wcześniej, na prośbę starosty Piotra Wołowicza udał się wraz z radną Teresą Frączkiewicz do starosty, by omówić II  część sesji przewidzianej na 8 grudnia. Starosty jednak nie zastali w gabinecie, bo wg. oświadczenia sekretarki znajdował się on w gabinecie burmistrza Góry i „nie wiadomo kiedy wróci”.

Niewiele lepiej wyglądał kontakt z panią sekretarz” – kontynuował swoje oświadczenie radny – senior. Przypomniał też, że porządek obrad przedłożony przez komisarza wyborczego z Legnicy zawierał jeden jedyny punkt: „Złożenie ślubowania przez radnych”.

Góra była tu wyjątkiem, curiosum, gdzie zaproponowano tylko jeden punkt obrad. Gdzie indziej wyglądało to całkiem inaczej” – stwierdził radny – senior.



Następnie radny Kazimierz Bogucki odniósł się do odzywki radnego Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego, który podczas II części sesji w sposób chamski odezwał się do radnego –seniora: „Panu już dziękujemy. Do widzenia.”

Radny – senior przypomniał radnemu Markowi „Bananowemu Uśmiechowi” Biernackiemu, że mógłby być jego ojcem i takich odzywek sobie nie życzy. Radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki spiekł raka i niczym indor zaczął coś gulgotać pod nosem. Gulgotanie przerwał stanowczo radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który grzecznie zwrócił się do radnego Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego z następującym apelem: „Pan niech sobie spokojnie siedzi, niech pan sobie odpoczywa.”

Pomyślałem sobie: „On już 8 lat w Radzie Powiatu odpoczywa a dieta leci!”.

W końcu rozpoczęły się właściwe obrady. Przyjęto porządek obrad i powołano komisje skrutacyjną, której przewodniczącym został radny Mirosław Żłobiński a członkami Andrzej Wałęga i Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki.

Rozpoczęło się zgłaszania kandydatów na przewodniczącego Rady Powiatu. Zgłoszono dwóch kandydatów. Koalicjanci (platfusy, arbuzy – PSL i przystawki bezmiernie w nich zakochane) wystawiają kandydaturę Jana Rewersa. Obserwuję salę obrad. Na wielu twarzach widzę dziwne uśmiechy. Nie bardzo wiem o co chodzi. Wszak drogi pan Jan posturę słuszną ma, reprezentacyjny jest niczym wieniec dożynkowy, tokuje niczym głuszec, więc w czym rzecz?!



Opozycja ustami radnego Mirosława Żłobińskiego zgłosiła kandydaturę radnej Teresy Frączkiewicz na stanowisko przewodniczącej Rady Powiatu.

I w tym momencie stało się coś, czego nikt absolutnie nie przewidział. Radny Mirosław Żłobiński przybliżył sylwetkę kandydatki. Długo wymieniał ukończone przez radną uczelnie i osiągnięcia w pracy zawodowej. Jego uwadze nie uszła też dość bogata karta działalności samorządowej kandydatki.

Radny Jan Przybylski z PiS (Wąsosz) zwrócił się z prośbą do Jana Rewersa o „pogłębienie biografii”. Radny Jan Rewers poinformował, że dwa razy był radnym gminnym, co miało miejsce w latach 1994 – 2002 i członkiem zarządu gminy. Obecnie jest kierownikiem Powiatowego Zespołu Doradców, którzy służą swoją wiedzą i doświadczeniem rolnikom na terenie całego powiatu.

Radny Grzegorz Aleksander Trojanek poprosił obu kandydatów, by przedstawili ono swoja wizję współpracy z radnymi.

W tym momencie z oburzeniem odezwał się niedoszły burmistrz Wąsosza Paweł Niedźwiedź, który nerwowo stwierdził: „To nie konkurs!” Aha, pomyślałem. Tu cię bratku boli, że rzecz cała nie jest z góry ustawiona. O! Konkurs to co innego!

Zgasił niedoszłego burmistrza Wąsosza radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który z niewinną miną i głosem pełnym anielskiej łagodności zapytał: „Czy kandydaci mają coś przeciwko termu, by ich pytać?” Kandydaci nie mieli nic przeciwko odpytaniu ich przez radnych i przegrany kandydat na burmistrza zgasł niczym ogarek postawiony platfusowemu diabłu.

Kandydatka na przewodniczącą Rady deklarowała, że pod jej wodzą prace Rady będą przebiegać sprawnie, deklarowała szacunek dla wszystkich radnych bez względu na przynależność partyjną, bo jak stwierdziła: „Wybiórcze traktowanie grupy radnych jest niczym nieuzasadnionym uprzywilejowaniem.”

Kandydat Jan Rewers zadeklarował: „Będę łączył, nie dzielił”. Ta głęboka myśl przejęła mnie dreszczem niepokoju, bo jak można łączyć głupotę z rozumem. Rozważyłem rzecz pod katem teoretycznym i doszedłem do wniosku, że jak Jan Rewers połączy głupiego radnego z radnym inteligentnym, to głupek będzie w połowie inteligentny a w pełni inteligentny stanie się półgłówikiem. Mało pociągająca dla inteligentnych radnych perspektywa.

Wyniki wyborów podałem Państwu wczoraj więc dzisiaj sobie tego oszczędzę.



Kolejne punkty obrad nużyły się wszystkim. Dokonywano wyborów a to powodowało częste przerwy w obradach, gdyż komisja skrutacyjna musiała mieć czas na obliczenie oddanych głosów, sporządzenie protokołów. Prace komisji skrutacyjnej przebiegały bardzo sprawnie. Na czele tego ciała, które obsłużyło wszystkie głosowania w tym samym składzie, stał radny Mirosław Żłobiński. Członkami tego gremium byli również Andrzej Wałęga i Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. Odbyło się 5 tajnych głosowań, których wyniki podawano bardzo szybko i sprawnie. Zauważyłem jednak, że członkowie komisji skrutacyjnej przyjęli pewien rytuał. Gdy komisja opuszczała salę obrad na jej czele kroczył przewodniczący Mirosław Żłobiński, w środku dreptał radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, pochód zamykał radny Andrzej Wałęga z urną. Na sali obrad rytuał ten komentowano w ten sposób, że radny Marek „Bananowy Uśmiech”  Biernacki  znajduje się w środku pochodu, gdyż dwaj pozostali członkowie komisji pilnują, by się on w gmachu starostwa nie zgubił.

Nie brakowało też podczas sesji momentów humorystycznych, których mimowolnym sprawcą był „świeżynka” na funkcji przewodniczącego Jan Rewers. Podczas liczenia głosów raz wyszło mu nawet, że na sali obrad jest 17 radnych. To znowu poprosił o przegłosowanie, ale zapomniał powiedzieć radnym co mają głosować. Dość często pomimo podniesionych rąk radnych wychodziły mu inne dane dotyczące liczby głosów za i przeciw. Głosowanie w efekcie trzeba było powtarzać: „Raz, dwa, trzy, cztery …. , jeszcze raz proszę.”



Fajnie było też, gdy nowowybrany przewodniczący poprosił o podanie wyników wyborów na starostę … przed odbyciem doniosłego aktu głosowania. Widać silna jest tradycja w arbuzowej partii, by wyniki były znane przed głosowaniem. 

Osobną kartę podczas sesji zapisał radny Grzegorz Aleksander Trojanek. Kuszony funkcją w komisji skrutacyjnej odmówił stwierdzając, że myśli o kandydowaniu na pewne stanowisko, którego nie określił. Ponownie kuszony stanowiskiem wiceprzewodniczącego Rady potwierdził, z szerokim uśmiechem, że nadal myśli o pewnym stanowisku i oferowanego przyjąć nie może. W końcu okazało się, że nigdzie nie wystartował, co dobrze o nim świadczy, bo biorąc stanowisko z rąk platfusów można nabawić się chronicznej choroby znanej pod nazwą „filogłupota”.

Inne sesyjne smaczki to odzywka radnego Ryszarda Wawera: „Składanie kandydatur”. Gdy to usłyszałem spoglądnąłem w stronę drzwi sadząc, że kogoś będą składać do wiadomo czego. Na szczęście w drzwiach nie pojawili się przedstawiciele firmy pogrzebowej.

Kolejny sesyjny smaczek. Po wyborze głos zabiera Wielce Czcigodna Pomyłka. Dziękuje, bierze na siebie winę za nieporozumienia przy organizacji sesji, przeprasza radnego – seniora Kazimierza Boguckiego i mówi mętnie o zagrożeniach czyhających na powiat. Czekam, czekam i się nie doczekuję. A w mojej ocenie to Wielce Czcigodna Pomyłka jest największym zagrożeniem dla funkcjonowania naszego powiatu. Ja to wiem a on nie. Dziwnie!

Podczas sesji pada tez konkretna propozycja, którą zgłasza radny Mirosław Żłobiński. Propozycji tej towarzyszy bardzo zabawny dialog:

Radny Mirosław Żłobiński:
- Panie przewodniczący, czy ja mógłbym zabrać głos?
Przewodniczący Jan Rewers:
- A w jakiej sprawie?
Radny Mirosław Żłobiński:
- No właśnie chcę powiedzieć! (na sali śmiech)
Przewodniczący Jan Rewers:
- Proszę bardzo.
Radny Mirosław Żłobiński:
- Mam taka sugestię. Chciałbym byśmy rozważyli taką rzecz, by sesje odbywały się o godz. 16 lub 17. Oczywiście nie postanowimy tego dzisiaj, ale podczas kolejnej sesji zróbmy głosowanie, by radni mogli w tej sprawie się wypowiedzieć.
Przewodniczący Jan Rewers:
- Weźmiemy to pod uwagę.


Sesja dobiegła końca. Wszystko wskazuje na to, że: „Będzie, będzie zabawa…