wtorek, 20 sierpnia 2013

Smutne, ale prawdziwe

Na internetowej stronie Unii Górowian ukazał się interesujący wpis „Samorządowa dyskryminacja”, autorstwa szefa unitów Zbigniewa Józefiaka. Rzecz traktuje o tajemniczym zniknięciu mikrofonów i samorządowego dyktafonu podczas obrad Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu. Dotąd przyjętą praktyka była obecność mikrofonów oraz dyktafonów. Nastąpiło to w czerwcu br.

Próbowano wykryć przyczynę i spirytus movens tego pomysłu podczas sesji w lipcu. Oczywiście bez rezultatu, bo nikt nie przyznał się do tego pomysłu. Radny Zbigniew Józefiak wytyka przewodniczącemu Rady powiatu, iż ten nie sprawuje w należyty sposób „merytorycznego nadzoru nad pracą biura rady”, do czego obliguje go §36 statutu naszego powiatu. Sądzę, że wiara pokładana przez radnego Zbigniewa Józefiaka w umiejętności obecnego przewodniczącego Rady Powiatu jest mocno na wyrost. Faktem jest jednak, że pośród wszystkich radnych tworzących koalicję ma on tę przewagę nad nimi, że posiada najmniejszy deficyt intelektu. Deficyt ten jest jednak na tyle wyraźny, iż nie pozwala obecnemu przewodniczącemu tego gremium na ogarnięcie i sprawowanie „merytorycznego nadzoru nad pracą biura rady”.

Autor tekstu przytacza w całości odpowiedź starosty (niestety!) w tej sprawie. I jak zwykle czcigodny starosta Piotr Wołowicz strzela cudownego „babola”. Na marginesie – nasz czcigodny starosta ze zdychającej Platformy, kłamliwie obdarzonej przymiotnikiem „Obywatelska” jest mistrzem powiatowych „samorządowych baboli”.

Poniżej „babol” wielce czcigodnego starosty Piotra Wołowicza (za jakie grzechy?!):

Forma nagrywania nie stanowi o jawności działania, lecz ma na celu techniczne ułatwienie wykonywania pracy przez pracowników starostwa”. Niesamowity „arcybabol”! Wynika z niego bowiem niezbicie, iż po zaprzestaniu nagrywania posiedzeń Komisji Rewizyjnej warunki pracy pracowników starostwa pogorszyły się! Więc jak to jest, że starosta, czcigodny Piotr Wołowicz (totalna pomyłka!) dopuścił do tego?

Rzecz jasna pismo czcigodnego starosty (oby jego dni na tym stanowisku były policzone) nie wyjaśnia niczego. Nie pierwsze to pismo sygnowane przez czcigodnego starostę, które usiłuje z czytelnika zrobić wała.

Osobiście wstydziłbym się takiej odpowiedzi, bo w tej prostej sprawie racja jest po stronie radnego Zbigniewa Józefiaka, i nigdy takiego „arcybabola” nie puścił w świat. Nie każdy jest bowiem absolwentem politologii i równocześnie członkiem Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Nie ma farta w życiu czcigodny starosta Piotr Wołowicz.

Marzeniem władzy, każdej władzy, jest ukrywanie przed opinia publiczną różnych wpadek, złego działania, zaniechań i zwykłej głupty. Gdy za kilka lat ktoś zechce napisać magisterkę np. pod tytułem „Działalność Zarządu Powiatu Górowskiego w latach 2010 – 2014”, to za chuja tego nie napisze na podstawie tzw. „protokołów z ich posiedzeń”. A wiem co mówię! Tam nie ma nic istotnego do napisania. No, może poza tym, że żal papieru, na którym to – to wydrukowano.

Oczywiście mi tam wisi, czy posiedzenia będą nagrywane czy też nie. Sam sobie nagram i wcale nie będę czekał, aż tam jakaś komisja je przyjmie na posiedzeniu za miesiąc. Znam znikomą wartość wszelkich protokołów z posiedzeń komisji w stosunku do tego o czym tam naprawdę się mówi. Fakt, że koalicyjna większość nie mówi nic, albo też miele jęzorem nie na temat. I to chce się ukryć przed wyborcami, by mydlić im oczy przed następnym samorządowym rozdaniem, czyli wyborami 2014. Ale teraz ściemie powiemy – won!