wtorek, 27 sierpnia 2013

Legenda

W  33/34 nr "Przekroju" (12.08.2013 r.) ukazał się artykuł "Tadek Uciekinier". Jest to opowieść, której bohater jest jedną z nielicznych legend naszego miasta. Można rzec nawet, że bohater opowieści - Tadeusz Zieliński - jest jednym z mitów założycielskich górowskiej kultury. Kultury, jakiej już nie ma i chyba nigdy nie będzie.

Autor artykułu - Mirosław  Wlekły, sprawnie opowiada o życiu i pasjach Tadeusza Zielińskiego, który jest pomysłodawcą naszej historycznej już kapeli podwórkowej "Walcmanów". Starsi górowianie pamiętają kapelę, której występy budziły szaloną radość. Będąc młokosem jeszcze sam biegałem za "Walcmanami", którzy wozem objeżdżali ulice miasta śpiewając szlagiery. Biegałem nie sam, bo przejazd kapeli uliacami miasta budził ogromne emocje.

Kidy już nieco podrosłem z "Walcmanami" poznałem się lepiej. Moją pasją stała się fotografia i film amatorski, i to spowodowało, iż swoje kroki skierowałem pod opiekuńcze skrzydła górowskiego Domu Kultury. Ale jaki to był Dom Kultury! Nie ma porównania! Żadnego! Dzisiejszy Dom Kultury stanowi nędzną namiastkę tego, w którym przyszło mi bywać. Tam wówczas tętniło życie, bo pracowali pasjonaci, ludzie nie liczący czasu pracy, przyjaźni i w kulturę zaangażowani całym sercem. Gdzie tam kiedyś śp. mój nauczyciel fotografii - Józef Lesiak patrzył na zegarek i mówił, że jest już po pracy. Gdzie tam Jurkowie - Jakuczun i Kozakiewicz kończyli pracę w urzędowych godzinach?! A dzisiaj przyjdzie pani sprzątaczka i zakończy imprezę o 21, bo musi jeszcze posprzątać a pracuje do 22! A chuj z taką "kulturą"! Albo nie da się nagłośnienia na "Górę Rocka" z powodu krytyki dyrekcji tzw. "Domu Kultury". Nędza i pustka wyziera z każdego miejsca tego budynku. Odpicowany jest, i owszem, ale bez duszy, życia i emocji. Ersatz cholera nie kultura!

Wróćmy do bohatera artykułu. Tadeusza poznałem właśnie wtedy, gdy moim drugim domem stał się Dom Kultury. Bywały jaja, bo towarzystwo było tam doborowe. A Tadeusz zawsze był duszą towarzystwa i zawsze miewał powiedzenia i odzywki, że paluszki lizać. W latach 70. nasz "DEK", bo tak w skrócie nazywaliśmy to przyjazne młodzieży miejsce sławny był na całą Polskę. A stało się to za sprawą "Walcmanów" oraz Amatorskiego Klubu Filmowego "Profil". Były czasy i osiągnięcia! Nawiasem mówiąc "ostatnim Mohikaninem" pamiętającym te lata świetności jest pracujący tam do chwili obecnej Jan Kubiak, którego podopieczne wygrały niejeden konkurs piosenkarski. Były czasy!

Cóż rzec jeszcze. Lata spędzone w "DEK - u" były czasem słonecznym i wspaniałym. W pamięci mojej wciąż świecą pełnym blaskiem. Świetnie pamiętam te czasy i ludzi, którym tak dużo zawdzięczam ja i nasze miasto. Wielu z nich już nie ma pośród nas, dyrektorzy - Jan i Aleksander Mintowie robią kulturę na wysokościach. Na zasłużonej emeryturze przebywają Stasiu Rusakiewicz i Teresa Litwin. Wszyscy wymienieni w tym poście mają ogromny wkład w lata świetności naszego "DEK - u".

"Tadek Uciekinier" też pewnego dnia wziął rozbrat z naszym miastem. Zniknął z górowskiego krajobrazu, by wzbogacić świnoujski. Szkoda, ale Tadeusz należy do poszukiwaczy. Szuka sensu życia i spełnienia. Jak to artysta. Serdecznie pozdrawiam Tadziu. A może byś tak uciekł raz jeszcze? Ze Świnoujścia do Góry?

A co robi nasza legenda w Świnoujściu? Tutaj: Tadusz