poniedziałek, 29 lipca 2013

Neobolszewicy II

Ciąg dalszy z obrad sesji Rady Powiatu.

Radny Zbigniew Józefiak:

„Już tak jest, że jestem głębokim orędownikiem jawności życia publicznego i daję wyraz temu nie po raz pierwszy. Swojego czasu postulowałem, by protokoły z posiedzeń komisji były publikowane. Natrafiło to na niezrozumiały dla mnie opór. Nie ma tych protokołów z komisji. Jako radny, pełnoprawny, wręcz domagam się w tej chwili, by ta jawność i transparentność życia publicznego była w powiecie górowskim. Domagam się, żeby dobrym, starym zwyczajem, były nagrywane posiedzenia komisji, tak jak są nagrywane posiedzenia Rady skoro nie ma zakazu. Podejrzewam, że gdybyśmy próbowali wprowadzić w statucie zakaz nagrywania posiedzeń komisji, to taki projekt uchwały spotkałby się z totalna krytyką.”

Radny Władysław Stanisławski:

„Ja panie przewodniczący nie odnosiłem się w punkcie „Odpowiedzi na interpelacje i zapytania” w sprawie nagrywania. To już było przerabiane proszę Państwa w poprzedniej kadencji. A ponadto jeżeli Państwo godziliście się kandydować i być wybranym radnym, to niestety obowiązuje was to, że o was będą mówić. A jak będą mówić, to już wasza sprawa.”

Przewodniczący Edward Szendryk:

„A już trak na koniec chciałby się zapytać, jak już pan radny pozwolił sobie powrócić do poprzedniego punktu: czy w ogóle takie zdarzenia miało miejsce? Bo my tu dyskutujemy, ale czy była jakaś sytuacja, że nagle zabroniono nagrywania? Ja też o tym nie wiem.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Dwie sprawy, ale jakby w jednym temacie. Chodzi o udzielanie odpowiedzi na zdawane pytania i interpelacje. Też już swojego czasu zwracałem na to, żeby w materiałach radni dostawali wszystkie odpowiedzi na wszystkie zadawane pytania i jakoś nie możemy dopracować się tego porządku. Dostałem osobno odpowiedź na złożone przeze mnie pytanie na ostatniej sesji w sprawie weryfikacji zatrudnienia Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Dostałem odpowiedź, Państwo radni nie wiecie, jak ta odpowiedź wygląda, ale krótko chcę się do tej odpowiedzi odnieść. Wystarczyłaby w sumie pierwsza część tej odpowiedzi – ja nie będę jej czytał, bo zgodnie z regulaminem, taki obowiązek spoczywa na przewodniczącym Rady – ale tutaj do pana starosty bym skierował pewnego rodzaju komentarz. Trafia do mnie pewna część wyjaśnień udzielonych pisemnie. Natomiast dziwię się, że używa pan jako argumentu jednego z bardziej przeciążonych wydziałów, takiego jak wydział komunikacji podając ile tam spraw jest załatwianych. Tym samym prowokuje mnie pan, jakby do podtrzymania tematu. To ja bym poprosił w takim razie o ilość załatwianych spraw w Biurze Zarządzanie Kryzysowego, albo na niektórych etatach wykonywanych prac przez specjalistów bądź inspektorów, np. w Wydziale Organizacyjnym. To jest jakby konsekwencja. Oczywiście, ja nie chcę tego ciągnąć, natomiast uważam, że było to zbędna próba przebicia tej weryfikacji, bo nie jest moja intencją dokuczanie komukolwiek. Natomiast swojego czasu, jak apelowaliśmy o wprowadzenie planu oszczędnościowego z uwagi na budżet powiatu, to taka weryfikacja wpasowuje się. Być może niektóre etaty można by ograniczyć do 1/1 bądź 1/3 i polecam taką weryfikację już bez odpowiedzi na moją sugestię.

Taki przebieg miał fragment sesji poświęcony zaniechaniu nagrywania posiedzeń Komisji Rewizyjnej.

Dlaczego radni koalicyjni tak bronią pomysłu, by nie utrwalać posiedzeń komisji na dyktafonie? Bronią jej w swoim własnym interesie.

Dlaczego – co wypomniał radny Zbigniew Józefiak – nie publikowano są protokoły z posiedzeń komisji? Bo tak naprawdę nie ma czego publikować. Przygniatająca większość radnych koalicyjnych nie może pochwalić się tym, iż zabrała podczas posiedzenia komisji głos i błysnęła jakąś rzeczową propozycją.

I to są fakty, które koalicjanci starają się skrzętnie ukryć przed opinią publiczną. Te fakty mają jeden wspólny mianownik: przygniatająca większość radnych koalicyjnych nie ma nic do powiedzenia, i w dającym się do przewidzenia 10. leciu miała nie będzie. Smutne, ale boleśnie prawdziwe 

Rzecz jasna radni, którzy są pierwsza kadencję sądzili, iż już z samego tego tytułu, iż są radnymi, pozostaną poza słowami krytyki. Sądzili, że wraz z wyborem na radnego do ich głów spłynie łaska oświecenia i świecić będą rozumem i niebiańską wprost mądrością. Owa fantasmagoria tak im w głowach utkwiła, że w szoku byli, gdy czytali o sobie to i owo. Wydumany majestat szlag trafił! Zaczęła się proza życia, czyli posiedzenia komisji, sesje, gdzie każda wypowiadana głupota była natychmiast filtrowana bezlitośnie. A było, jest i będzie, co filtrować!

Proszę zauważyć, iż pomysł z brakiem nagrań z posiedzeń komisji jest dość „cepowaty”. Idzie o to, by w razie czego móc pójść w „zaparte” i stwierdzić, że komentator posiedzenia komisji lub sesji wymyślił to i owo sobie. I co wtedy mamy? Słowo przeciwko słowu. I już zasiane zostaje wredne ziarno niepewności. I o to tu „biega!”

Oczywiście, dyskusja podczas sesji dotycząca nagrań była kompletnie bez sensu, wypełniona jałowością, jak Zarząd Powiatu i koalicja. Sprawę nagrywania obrad komisji czy też sesji reguluje prawo. Proszę sobie zaglądnąć tutaj: http://www.traktat.pl/pl_nagrywanie-przebiegu-obrad-komisji,117.html

Dyskusja była jednak o tyle pożyteczna, że mogli Państwo przeczytać – w zgodzie zapisem cyfrowym – co reprezentuje koalicja. Proszę zauważyć, iż na 9 radnych koalicyjnych obecnych podczas sesji, głos w opisanej sprawie zabrało aż 2! Głos z siebie wydał przewodniczący Rady, który dostarczył wszystkim rozumnym niezłego ubawu oraz radny Piotr Iskra, który ubolewał – chyba! – nad tym, iż nie każdy z radnych jest mistrzem polszczyzny. Zapomniał jednak dodać, iż kompendium wiedzy o podstawach funkcjonowania samorządu też nie jest ich mocną stroną! Rzecz można, iż w tej kwestii znakomita większość radnych stanowią „tabula rasa”! Co najgorsze, bez chęci do użycia kredy!

Osobiście mi ta cała „dyskusja” wisi i powiewa, bo ja swoje niezbywalne prawa znam. A mam prawo – i każdy z Państwa też! – chodzić sobie na posiedzenia każdej komisji bez zaproszenia, nagrywać przebieg obrad po uprzednim poinformowaniu o tym fakcie przewodniczącego komisji, który ma prawo do przyjęcia mojego oświadczenia bez szemrania (głosowanie nad tym czy mogę, czy też nie mogę nagrywać w grę nie wchodzi). Więcej, ja mogę sobie wziąć kamerę, poinformować przewodniczącego, iż dla odmiany będę filmował (i też na to jego zgody nie potrzebuję). Mi i Państwu łaski nikt nie robi! W Internecie znajdziecie Państwo mnóstwo wyroków WSA w tej sprawie i żaden nie jest na korzyść bałwanów pałających rządzą neobolszewizacji życia publicznego. To, co koalicjanci chrzanili podczas obrad pachnie czystym anachronizmem. Nie ten wiek, nie ta epoka! Nie mniej ładnie ich radny Zbigniew Józefiak w pole pszenno - buraczane wpuścił! Paluszki lizać! 

Muszę Państwu też wyznać, iż obecna kadencja Rady Powiatu i rządząca koalicja bez trudu dostarcza mi tematów do wpisów na blogu. W poprzedniej kadencji trzeba było popracować, by ówczesna koalicja zrobiła jakiegoś babola. Wymagało to sporo zachodu i nie zawsze wychodziło, fakt. A teraz mamy babole i super – babole, co sesję i posiedzenie komisji. Brać! Wybierać! Każdy koalicyjny babol jest przecudnej urody! I dlatego twórcy tych użyźniających glebę felietonu baboli tak bardzo starają się, by publika widziała ich takimi, jakimi sami się malują a nie takimi, jakimi są rzeczywiście.


A prawda jest mało subtelna. Mówiąc obrazowo: obecności wielu z radnych koalicyjnych nawet nie zauważyłbym podczas posiedzeń komisji czy sesji, gdyby nie fakt, iż od czasu do czasu puszczają bąka.