środa, 31 lipca 2013

Mistrz łatwizny

W ostatnim numerze „Życia Powiatu” (7/2013), którego redaktorem naczelnym jest Paweł Wróblewski ukazały się 4 artykuły zatytułowane:
1. „Renowacja Placu Bolesława Chrobrego” – s. 2.
2. „Rolnicze święto na stadionie OKF” – s. 2.
3. „Parafianie mają nowego proboszcza” – s. 2.
4. „Remontują szkołę przy ul. Podwale” s. 2.

Przeglądając „Życie Powiatu” miałem uczucie dejà vu, czyli, że już to znam, gdzieś czytałem i widziałem. Poszperałem chwilę w jasnych przegrodach mojej pamięci i odnalazłem.





Wszystkie te teksty, ale pod innymi tytułami, bez trudu odnalazłem na portalu „Panoramy Leszczyńskiej”. Wszystkie cztery! Wszystkie one są autorstwa (adr), który to skrót, dla każdego jednoznaczny, wiąże się z osobą Adriana Grochowiaka, u którego pan Wiesław Pluta uczył się – ale z opłakanym dla siebie i Czytelników skutkiem – pisać.

Nie chodzi tu jednak o analizę tzw. „twórczości” pana W. Pluty, bo osoba to zbyt marginalna, by się nią na poważnie zajmować. Idzie tu o to, że redaktor P. Wróblewski pasożytuje na „PL” i Adrianie Grochowiaku osobiście.

Zacny redaktor P. Wróblewski nie jest dziennikarzem w powszechnie przyjętym znaczeniu tego słowa. Jest bezczelnym kopistą cudzych tekstów, których autorstwa nie raczy nawet twórcą tych utworów im przypisać. Pod czteroma w/w tekstami Adriana Grochowiaka zamieścił tylko nic nie mówiącą informację: „panorama.media.pl”.

I tu nasz kopista naruszył przepisy prawa autorskiego, które stanowią, iż:

Przedruk Artykułu na zasadach określonych w ust. 1-3 wymaga podania źródła Przedruku, tzn. nazwy tytułu prasowego wraz z datą jego rozpowszechnienia oraz imienia i nazwiska (pseudonimu) twórcy Artykułu, a w przypadku Przedruku z Internetowego serwisu prasowego także Linku do strony głównej tego serwisu oraz Deep linku, chyba że jest to niemożliwe z przyczyn technologicznych leżących po stronie Internetowego serwisu prasowego, z którego dokonywany jest Przedruk.”
Jaki więc widać szanowny kopista P. Wróblewski poszedł na całkowitą łatwiznę, i to po bandzie.
Z drugiej strony jestem zmuszony go usprawiedliwić. Sam kopista Paweł Wróblewski wie, że jego miesięcznik to typowy złóg prasowy. Leżą tego na ladach sklepowych grube warstwy i rzadko kto sięga po to dzieło kopisty. Szkoda przecież wydać 1,50 zł za coś, co już się czytało miesiąc, trzy lub dwa tygodnie wcześniej. To taka popłuczyna po obiedzie.
Zdając sobie sprawę z tego, iż pismo jego czytane nie jest olewa więc kopista P. Wróblewski pisanie tekstów, bo po co się trudzić, jak się nie jest czytanym? O! Ważne jest, by nowego jelenia na reklamę złapać.
Rzecz jasna znakomity kopista P. Wróblewski bez kopiowania nie miałby co pisać. Nie bywa na sesjach, ale to nie przeszkadza mu o nich pisać. Pisać – no ty jasny gwint przesadziłem! Zacny kopista kopiuje je z lokalnych portali internetowych bez wstydu i żenady. Spotkałem się np. z tekstami zaczynającymi się od słów: „Wczoraj…” a opis wydarzenia sprzed 3 tygodni! Fajne jaja!
W ostatnim numerze znajdujemy artykuł „Spór o wiatraki”. Całość zerżnięta z „elki”, ale ponownie naruszono przepisy, bo nie podano autora, linku, czyli odmawiając Jasiowi (pozdrawiam Jasiu!), oddania hołdu za dobrze wykonaną pracę.
Najbardziej bawią mnie naiwni reklamodawcy, którzy najwyraźniej nie bardzo wiedzą, co w trawie piszczy. A piszczy intelektualną miernotą. W ostatnim numerze np. całą stronę zajmuje reklama Centrum Kształcenie Praktycznego i Ustawicznego. Zrobiona jest w „Życiu powiatu” na „jebał pies”, bo nawet tła się obrobić nie chciało. Tło szare i nużące niczym papier toaletowy. Raczej zła droga, by zachęcić do zapisywania się do CKPiU. Ciekawe, ile to gówno CKUiP kosztowało? Zapewne była to cena rolki papieru toaletowego.
A już okładka, to jest w ostatnim numerze cymes! Przykład dobrego smaku i intelektu. Mamy reklamę trumien. Ale oprócz tego dwa tytuły koło siebie: „Wójt Niechlowa przed sądem” i „Zwłok nie zgwałcił”. Głupota czy złośliwość?
Pochylając się nad „Życiem Powiatu” oraz redaktorem – kopistą pozwolę sobie zwrócić Państwa uwagę na fakt, że robieni są Państwo w bambuko. I ci naiwni, którzy rzadko bo rzadko, kupują ten prasowy złóg, ale też ci, którzy dają tam reklamy mając nadzieję, że te kopie ktoś czyta. 
Wybitny redaktor - kopista
P. Wróblewski
fot. nk.pl