poniedziałek, 15 lipca 2013

Sesja należała do opozycji

Czwarta część relacji z sesji Rady Powiatu, która odbyła się 26.06.2013 r.

Na stole obrad pojawił się kolejny punkt: „Interpelacje i zapytania”. W tym punkcie kierowniczka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie ustosunkowała się do pytania radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka dotyczącego głoszonych w mieście pogłosek o niewypłacaniu przez PCPR w Górze dodatków dla rodzin zastępczych i adopcyjnych.

Na pytanie odpowiedziała kierowniczka PCPR – Bożena Merta. W krótkim czasie kierowniczka PCPR rozszyfrowała autorstwo tej pogłoski. Stwierdziła, iż radnemu Grzegorzowi Aleksandrowi Trojankowi nieprawdziwej informacji udzieliła nie osoba prowadząca rodzinę adopcyjna, ale jedna z babć, która pełni rolę rodziny zastępczej. 

Na babciach i dziadkach również ciąży obowiązek alimentacyjny. Jeśli takie świadczenie przysługuje, to jest wypłacane do 30 każdego miesiąca. Wypłaty następują w miarę posiadanych środków, ale zawsze dotrzymany jest termin do 30. W maju wszyscy, którym przysługuje świadczenie z tytułu sprawowanie funkcji rodziny zastępczej otrzymali je 26 maja. Brak jest konkretnego terminu, gdyż to sąd decyduje o zawiązaniu i rozwiązaniu rodziny zastępczą. Nie było jednak takiej sytuacji, by zapisany w umowie z rodzicami zastępczymi termin 30 każdego miesiąca nie był dotrzymany.”

Ponadto kierowniczka PCPR poinformowała, iż często jest tak, iż już 9 dnia danego miesiąca odbierają telefony z pytaniem o termin wypłaty świadczenia. W 2012 roku drastycznie wzrosła liczba dzieci, których opiekunami zostali dziadkowie i babcie. Ludzie ci często grożą, że jeżeli nie będzie pieniędzy, to „niech kierowniczka zajmie się dziećmi”. „A przecież zgodnie z przepisami obowiązek alimentacyjny, to nie tylko pieniądze, ale i opieka nad dziećmi” – stwierdziła kierowniczka PCPR – Bożena Merta.

Wobec braku interpelacji i zapytań tę część sesji zakończono. Ogłoszono przerwę , po której rozpoczęto kolejny punkt obrad. Punktem tym był: „Ocena funkcjonowania powiatu i jego organów w okresie od 1999 do 2013”.

Jak udało się ustalić wcześniej na ten punkt sesji zaproszeni zostali wszyscy byli starostwie. A było ich 8. Na sali obrad znalazł się tylko jeden były starosta Jan Kalinowski, ale wynikło to z tego, iż jest radnym.

Zaproszenia otrzymali również byli przewodniczący Rady Powiatu. Na 9 przewodniczących na sali obrad zjawiło się 3, co można uznać za duży sukces.

Pierwszą przewodnicząca Rady Powiatu była Kazimiera Kospicewicz, która funkcję te pełniła w okresie od listopada 1998 do grudnia 1999 r.

Drugim byłym wiceprzewodniczącym, która zjawił się w sali obrad był Tadeusz Podwiński, który pełnił tę funkcję dwa razy. Pierwszy raz w okresie od września 2000 r. do czerwca 2001 r. Po raz drugi przewodniczącym Rady Powiatu był Tadeusz Podwiński od października do grudnia 2010 r.

Trzecim byłym przewodniczącym Rady Powiatu obecnym w sali był obecny radny Władysław Stanisławski, który szefował radzie w okresie od listopada 2006 r. do października 2010 r.

Dodać należy, iż obecny był obecny przewodniczący Rady – Edward Szendryk oraz najsłabszy w mojej ocenie starosta w historii powiatu – Piotr Wołowicz, z Platformy, rzekomo Obywatelskiej.

Przewodniczący Edward Szendryk poprosił o zabranie głosu. Zapadła taka niezręczna cisza, gdyż nie bardzo wiadomym było, jaka konwencję ma mieć wypowiedź. Zabrakło, że tak powiem „zagajenia”, czyli wprowadzenia w temat.

Dręczącą uszy ciszę przerwała Kazimiera Kospicewicz, która wspominała pierwsze miesiące i lata funkcjonowania samorządu powiatowego. I przewodnicząca wspominała czasy i ludzi oraz dziękowała wszystkim za współpracę i pomoc.

Do tego tonu dostroił się również Tadeusz Podwiński, ale wyszedł z niego wówczas, gdy zabrał głos w sprawie „Chemeko – System”: 

W I kadencji był protokół i wnioski komisji Rewizyjnej „Chemeko – System” w tej sprawie. Jest protokół, gdzie wykazane jest z imienia i nazwiska, kto jest winien. Nie byłoby dzisiaj tej sprawy, gdyby wówczas wyciągnięto z tego protokołu wnioski.”
Nieco na siłę wywołano do głosu Władysława Stanisławskiego. I to uratowało ten fragment sesji. Były przewodniczący Rady Powiatu przypomniał, iż: 

Źródłem naszego nieszczęścia jest Chemeko – System” a sprawa wysypiska śmieci w Rudnej Wielkiej wykazała, że: „wymiar sprawiedliwości w RP się nie popisał. To powiat i prywatni przedsiębiorcy z jego terenu wybudowali wysypisko dla Chemeko – System. Chemeko nie zapłaciło podwykonawcom za prace przy budowie wysypiska. Dzisiaj ma nowoczesną linię do utylizacji i najwyższe ceny za tonę śmieci w kraju. To jest makabryczne! Nikt nie podjął działań i  nie sprawdził, czy płacono tym, którzy wysypisko budowali. To prezent od powiatu górowskiego! Myślę, że powinniśmy nie odpuszczać tego tematu. Nawet w instytucjach, które są do tego powołane.”

Radny Władysław Stanisławski przypomniał, że: 

To, że Zarząd dysponuje spółką prawa handlowego, Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej, to dziękujcie Bogu! Macie teraz coś! W ubiegłej kadencji, gdy starostą była Beata Pona, zdobyliśmy najwięcej środków spoza budżetu, do których nie trzeba było mieć wkładu własnego. Powstał nowy budynek straży pożarnej za 10 mln zł, dostaliśmy milion złotych na most w Pobielu.”

A potem ślicznie i elegancko z ledwo wyczuwalna nuta ironii, uśmiechając się niewinnie, radny Władysław Stanisławski cisnął polodowcowy głaz do ogródka Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Cios był szybki i precyzyjny: 

Mając takie przełożenie we Wrocławiu, bo PO ma wojewodę, marszałka, rządzi w sejmiku wojewódzkim, życzę wam byście zdobyli jakiekolwiek środki i powiat trwał nadal.”

W sali zapadła cisza. Najsłabszy w dziejach powiatu starosta wbił oczy w bal stołu czerniejąc. Wicestarosta i wyrodny syn ziemi wąsoskiej uporczywie wpatrywał się materiały sesyjne.

Radny Władysław Stanisławski pogrążył rządzących jednym zdaniem:

Pani Elu (zwrócił się do sekretarz powiatu – Elżbiety Kwiatkowskiej, która nieprzerwanie od kwietnia 2001 r. pełni tę funkcję), niech pani nie kończy pracy wraz z moją działalnością samorządową!” 

Przytyk był jasny i czytelny. Rządzących o nic nie prosimy, bo sensu to nie ma. Oni przeminą a urząd musi trwać. A urząd, to fachowość i kompetencja. Niekompetencja więc może sobie iść w cholerę!
Załatwiwszy tak elegancko koalicjantów, z których nikt nawet się nie zająknął w obronie kumpli (bo nie są oni do obrony!). radny Stanisławski ku radości koalicjantów zamilkł.

Głos zabrał radny Grzegorz Aleksander Trojanek:

Pozwolę sobie zabrać głos, jako najmłodszy radny. Gdy w 1998 r. przeprowadzono pierwsze wybory do Rady Powiatu co mnie uderzyło? Żer powiat będzie miał więcej pieniędzy a więc będzie więcej możliwości inwestycyjnych. Było trochę inwestycji. Przypomnę, że wybudowano „Arkadię”, przeprowadzono termomodernizację Zespołu Szkół za czasów Sławka Ruteckiego. Warto się zastanowić po 15 latach działania samorządu powiatowego, czy nie warto wybierać starostów w wyborach powszechnych, o czym się mówi. Szkoda, że nie zjawili się wszyscy byli starostowie.

Głos zabrał radny Zbigniew Józefiak:

Historia samorządu to praca wykonana przez prof. Regulskiego. Spotkanie przypomina mi zjazd absolwentów. Ocena działalności samorządu powiatowego należy do mieszkańców, wyborców i dokonuje się co 4 lata. Pamiętajmy, że strukturę organizacyjną starostwa poprzedzał Urząd Rejonowy, bo w I fazie planowania nowego podziału administracyjnego kraju utworzenia powiatu górowskiego nie brano pod uwagę. Urząd Rejonowy powstał w Rawiczu a tu była jego filia. W tej filii pracowała pani Ela, która jest historycznym fundamentem naszego powiatu.

Radny Zbigniew Józefiak przypomniał, iż był radnym w I kadencji samorządu gminnego i stwierdził:

Nie wszystko poszło w dobrą stronę chociaż wydawało się, że pójdzie. To co mówił radny Stanisławski boli, trzeba na W odpowiedzi na własne głowy sypać popiół, bo znaleźliśmy się w ślepej uliczce. Nie udało nam się wyjść z tego interesu, któremu na imię „Chemeko – System”. Wojewoda w dużej mierze przyłożył rękę do „Chemeko – System” i za to nie odpowiada. Są pretensje do opozycji zamiast tworzyć nowa jakość. To sugerowałem, jako przewodniczący i sugeruję nadal. Dobro powiatu leży mi na sercu a widzę, że zadyszka, jakiej dostał powiat pogłębia się z roku na rok."


Przewodniczący Rady Powiatu - Edward Szendryk zabrał głos na koniec oznajmiając, że wg niego brak jest współpracy powiatu z gminami. Dobił swoich koalicjantów, ale na koniec zaproponował zrobienie wspólnego zdjęcia na schodach wewnątrz gmachu, którego właścicielem jest gmina, ale urzęduje tam starostwo. Kilku radnych nie skorzystało z propozycji twierdząc, że są mało fotogeniczni. W mojej ocenie, dzisiaj wszyscy są bardzo fotogeniczni pod warunkiem, że nie fotografują się z członkami partii obciachu, czyli Platformy, rzekomo Obywatelskiej.