poniedziałek, 28 listopada 2011

"Ciemność widzę!"

W sobotni i niedzielny wieczór ciemności okryły – w większej części – ulice położone w obrębie starych murów miejskich. Zrobiło się romantycznie, bo wielu przechodniów rozjaśniało sobie wszechogarniające ciemności światłem telefonów lub zapalniczek. Owszem, deptaku, części ulicy Piłsudskiego, A. Krajowej nie spowijał gęsty i niczym nieprzenikniony mrok. Te ulice oświetlały ozdobne lampy umieszczone na fasadach budynków. Niczym nie rozjaśnione ciemności panowały natomiast na ulicach: Staromiejskiej, Żeromskiego, Bojowników, Wolności, Sciegiennego, Zaułku i na innych pomniejszych ulicach, które w sobotni i niedzielny wieczór można było ochrzcić jedną nazwą: „Ulicami egipskich ciemności”. Wątpliwego uroku miastu dodawał skryty za kurtyną czerni rynek miasta.
Mieszkańcy miasta nie kryli swojej irytacji faktem, iż muszą poruszać się nieomal po omacku. Komentarzom – nieprzychylnym – nie było końca. „Na nowe lampy było a na prąd do niej już nie ma? – padały pytania. „To po co było wydawać tyle pieniędzy?! Żeby ciemno było?!” – kolejny komentarz. „A co na to radni? Jak zwykle bezradni?!” – kolejna kwestia. „Ciekawe czy w Czerninie też oszczędzają na prądzie?” – pada komentarz judzący. „Basen chce burmistrz budować a na oświetleniu oszczędza a gmina biedna, na prąd nie ma” – pada stwierdzenie. „A ciekawe czy w urzędzie tez oszczędzają, bo jak tam byłam ostatnio, to nie dość, że gorąco, jak cholera, to jeszcze w pokoju światła się paliły, chociaż słońce na dworze świeciło” – opis faktu. „Strach iść do kościoła, bo w mordę można dostać” – te słowa padają od mocno zdenerwowanego starszego jegomościa. „Oni w d… nas mają panie! Nawet nie powiedzieli, że wyłączą i teraz wnuki boją się iść ze mną do domu” – smutnym i zatroskanym głosem mówi dziadek dwóch dziewczynek w wieku przedszkolnym. „Sobie pani burmistrz pensję niech obetnie a radnym diety. Na podwyżki mają dla siebie a my po ciemku chodzić mamy? Co to średniowiecze?!” – pada pytanie z retoryczną końcówką.
Oj, dołowała nasza władza niedzielnego wieczoru w opinii sporej grupy mieszkańców naszego miasta. Faktem jest, że ciemności były dokuczliwe. U małych dzieci idących z rodzicami budziły autentyczny strach. W poszukiwaniu bezpieczeństwa maluchy chciały, by rodzice brali je na ręce. Starsze osoby dość szybko i nerwowo przemierzały ciemności. Przechodnie oświetlali sobie drogę telefonami i zapalniczkami. W powietrzu dało się odczuć wrażenie pewnego lęku i niepewności wśród przechodniów. Ten wieczór nie był dla mieszkańców przyjazny i zachęcający do spacerów po ulicach naszego miasta.
Na oficjalnej stronie UMiG w Górze nie znalazłem informacji o awarii, planowym wyłączeniu prądu z powodu oszczędności. W to ostatnie wątpię, bo byłaby to głupota w krystalicznej postaci.
Trzeba jednak powiedzieć, że ludzie reagują dość gwałtownie na ciemności spowijające znaczną i ludną część miasta. Dziwiono się, że rzęsiście oświetlony jest targ, park „Solidarności”, przedszkole, które jeszcze nie funkcjonuje, a nikt nie pomyślał, by – jeżeli się oszczędza – powykręcać w tych miejscach żarówki, tak by oszczędzać w wielu miejscach równomiernie. Mieszkańcy mówili – z żalem – że przecież wystarczyłoby powiedzieć, że oszczędzamy i wygasić co drugą lampę uliczną. Na totalne, egipskie ciemności, zgody raczej nie będzie.
Szkoda tylko, że ktoś w UMiG nie potrafił wyjaśnić mieszkańcom przyczyn braku oświetlenia. Szkoda, bo stawianie ludzi przed faktem dokonanym tworzy złą krew. A przy poziomie naszego bezrobocia tego nikt nie potrzebuje. Najmniej decydenci.