wtorek, 15 listopada 2011

Pierwsze ogniwo łańcucha pokarmowego

Każda kadencja Rady Powiatu ma takich radnych, którzy stają się mimowolnymi „bohaterami” a o ich działalności krążą zabawne anegdoty. W obecnej kadencji, pod szczególną obserwacją radnych znajduje się Komisja Spraw Publicznych i Drogownictwa. A dokładnie przewodnicząca tej komisji Danuta Rzepiela, wybrana na szczęście dla górowian z Wąsosza.
Radna Danuta Rzepiela od początku swojego aktywności w Radzie wzbudza zainteresowanie radnych. Poewiedzmy, iż te zaciekawienie jest efektem osobowości radnej, która nie bardzo ogarnia samorząd i rzeczywistość. Mówiąc prościej – mózg radnej Danuty Rzepieli pracuje na innej częstotliwości niż przeciętnego radnego. Przy tym należy zauważyć, iż mózg przeciętnego radnego Rady Powiatu też intelektualną sensacją nie jest.

Jak wyglądają obrady komisji pod przewodnictwem radnej z wąsoskiego okręgu wyborczego nr 2 Danuty Rzepieli? Aryciekawie!

A jest tak. Przewodnicząca Danuta Rzepiela otwiera obrady i czyta porządek obrad. Następnie pyta czy ktoś chce coś „dodać” do tego porządku. Zazwyczaj nikt nic dodać nie chce więc przewodnicząca rozpoczyna obrady zapominając poddać porządek obrad pod głosowanie. W tym momencie zazwyczaj kolega – radny z tej samej wąsoskiej listy – Piotr First przypomina szefowej komisji o obowiązku przeprowadzenia głosowania nad porządkiem obrad. I to już powtarza się od 11 miesięcy! Rzec można, że radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza) jest nieprzemakalna na wiedzę i doświadczenie, którego powinna nabyć w trakcie pełnienia funkcji. Proszę zauważyć, iż to ciekawy przypadek, który zbadać powinni badacze mózgu ludzkiego lub jego szczątków. Teraz specjalizacje są tak wąskie, że zaprawdę nie wiem którzy!

Opiszę Państwu przebieg posiedzenia komisji pod przewodnictwem radnej (z Wąsosza!) Danuty Rzepieli. Tu muszę zaznaczyć, iż od początku kadencji Danuta Rzepiela wykazuje ogromne zainteresowanie stanem dróg w powiecie. Może nie w całym, ale spogląda na problem sektorowo. Jej ulubionym sektorem są drogi na terenie gminy Wąsosza, która w związku z tym na pewno jest bardzo dumna z radnej Danuty Rzepieli. Gmina Wąsosz może być dumna z radnej Danuty Rzepieli w stopniu nie mniejszym niż górowska Platforma ze starosty Piotra Wołowicza. Tu sprawdza się stare przysłowie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

Powróćmy jednak do obrad komisji. 8 listopada ponownie wałkowano drogi. Ten temat jest ulubionym konikiem radnej Rzepieli. Fakt, że domagała się id Powiatowego Zarządu Dróg remontu mostka położonego na drodze należącej do gminy Wąsosz nie jest tutaj ważny. Nie bądźmy cudakami i nie żądajmy od radnej Danuty Rzepieli, by wiedziała, kto jest właścicielem dróg. Wszak podczas piastowania mandatu radnego nie trzeba wielkiej wiedzy. Wystarczy nim być. I brać za tę niewiedzę dietę będącą esencją tej funkcji.

Dyrektor Andrzej Łaszewski po raz kolejny opowiadał o sytuacji na drogach. Ja znam te opowieści na pamięć, bo na komisji prowadzonej przez radną Rzepielę (z Wąsosza!), to nieomal stały punkt programu. O problemach związanych z drogami pisałem Państwu wielokrotnie. Później głos zabrał komendant Arkadiusz Szuper. A gdy ten skończył opowiadanie o problemach strażaków kolejnym punktem były wolne głosy i wnioski. I wtedy zaczęły się jaja!

Nieoczekiwanie dla wszystkich radna Danuta Rzepiela zaproponowała zastanowienie się nad celowością istnienia Powiatowego Zarządu Dróg. Proszę zauważyć, iż stało się to po opuszczeniu obrad przez szefa PZD – dyrektora Andrzeja Łaszewskiego. Jakoś nie stało radnej Danucie Rzepieli (z Wąsosza!) postawienie tego zagadnienia w obecności dyrektora PZD. Pamiętam, że takie zachowanie określało się kiedyś wdzięcznym zdaniem: „Rąbie dupę za plecami!” Ale to chyba taki urok radnej (z Wąsosza!) Danuty Rzepieli.

Po rzuceniu tego hasła na sali obrad zapadła taka niezręczna cisza. Członkowie komisji pospuszczali głowy, bo sytuacja stała się co najmniej niezdrowa. Obrady próbował uratować radny Władysław Stanisławski. W sposób koncyliacyjny tłumaczył radnej Danucie Rzepieli (z Wąsosza), że podjęcie takiej decyzji musi zostać poprzedzone dogłębną analizą działalności PZD, zasadnością wydawania funduszy lub jej brakiem, sytuacją finansową PZD. Radny Władysław Stanisławski próbował po prostu wlać nieco oleju w mocno wysuszony bak radnej Danuty Rzepieli (z Wąsosza!). Akademicki wykład radnego Władysława Stanisławskiego nie wpłynął jednak orzeźwiająco na radną Danutę Rzepilę (z Wąsosza!). Radna dalej lazła w szkodę, własną. Wykorzystał to radny Władysław Stanisławski, który delikatnie zasugerował, że sprawę zasadności istnienia PZD winna zbadać Komisja Rewizyjna Rady Powiatu, której członkiem – nomen omen! – jest również będąca w koalicji ze starostą Piotrem Wołowiczem radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!). Powiadam Państwu, że
gmina Wąsosz może być dumna z radnej Danuty Rzepieli w stopniu nie mniejszym niż górowska Platforma ze starosty Piotra Wołowicza. Tu sprawdza się stare przysłowie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

Radna Danuta Rzepiela chwyciła się tego luźno rzuconego pomysłu radnego Władysława Stanisławskiego niczym tonący deski. Aliści okazało się, że nie jest to deska, ale kieł rekina. I to ludojada! Radny Władysław Stanisławski pospołu z radnym Grzegorzem Aleksandrem Trojankiem sprytnie podsunęli radnej Danucie Rzepieli (z Wąsosza!) pomysł, by postawiła ona formalny wniosek o przeprowadzenie kontroli i poddała go głosowaniu. I radna poszła na ten numer!

Głosowanie. „Kto jest za wnioskiem?” Rękę za podnosi autorka wniosku, radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!). „Kto się wstrzymał?” – pyta drżącym głosem wnioskodawczyni. A w górę wylatują aż 5 ręce pozostałych członków komisji. Proszę przy tym pamiętać, że dwie z tych rąk są na usługach rządzącej koalicji. Wniosek przeszedł 1 głosem, bo nikt nie był przeciw. I w ten sposób będąca w koalicji radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!) swoim własnym głosem, jedynym, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie głosował pod stawianymi przez nią wnioskami, nasłała na PZD kontrolę. A PZD podlega Zarządowi Powiatu, a więc pośrednio będąca w koalicji radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!) zmajstrowała kontrolę własnemu Zarządowi. Powiadam Państwu, że gmina Wąsosz może być dumna z radnej Danuty Rzepieli w stopniu nie mniejszym niż górowska Platforma ze starosty Piotra Wołowicza. Tu sprawdza się stare przysłowie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

Tu muszę dodać, że dwaj opozycyjni radni, i autor tego bloga, z trudem ukrywali rozsadzające ich uczucia satysfakcji. Można bowiem rzec, że od tego dnia koalicja ma dwie twarze: radnej Danuty Rzepieli (z Wąsosza!) oraz starosty Piotra Wołowicza. Powiadam raz jeszcze Państwu, że gmina Wąsosz może być dumna z radnej Danuty Rzepieli w stopniu nie mniejszym niż górowska Platforma ze starosty Piotra Wołowicza. Tu sprawdza się stare przysłowie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

Przewodnicząca komisji nie wyczerpała jednak swoich pomysłów na posiedzenie. W pewnym momencie zwróciła się do uczestniczącego w posiedzeniu komisji przewodniczącego Rady Powiatu – Zbigniew Józefiaka z propozycją, by ten zorganizował spotkanie wszystkich radnych. Pytana przez przewodniczącego o tematykę tego spotkania radna Danuta Rzpiela (z Wąsosza!) stwierdziła, że ma ono mieć cel „organizacyjny”. Tu wszyscy się zdziwili, bo Rada Powiatu pod przewodnictwem Zbigniewa Józefiaka funkcjonuje od 11 miesięcy a wszystko co miało być ustalone zostało znacznie, znacznie wcześniej. Dodam przy tym, że nie tak (oj, nie tak!) wyobrażali sobie koalicjanci rolę przewodniczącego. Krótko mówiąc: wierzga i nie chce jeść z ręki. Ale to temat na inną opowieść. Być może wigilijną.

Ad rem. Zaczęło się paplanie przewodniczącej komisji radnej Danuty Rzepieli (z Wąsosza!), która próbowała uzasadnić swój wniosek. W pamięci zapadło mi takie uzasadnienie. Pan przewodniczący jak ojciec. Spotkać się trzeba po to, by omówić sprawy, każdy podzieli się swoimi problemami, naradzimy się. Już miałem łzy w oczach. A radni opozycyjni? Pełna powaga i wzrok wbity w sufit. A śmiech nimi skręcał. Co, to mimikę mają opanowaną do perfekcji.

Radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!) nadal nalegała na przewodniczącego Rady Powiatu, by ten zorganizował spotkanie „organizacyjne”. Jako argumentu na poparcie swojego żądania stwierdziła, że takie spotkania odbywały się w gminie Wąsosz, gdzie ona była radną przez 8 lat. W tym miejscu gratuluję szczerze wyborcom w gminie Wąsosz i jednocześnie pokornie zapytuję: po jaką cholerę posłaliście ją do powiatu?

Na powyższy argument przewodniczący Zbigniew Józefiak stwierdził, że powiat ma własny statut a tu nie jest gmina Wąsosz. By przerwać tę niedorzeczną dyskusję i propozycję z cyklu: „Kto zaproponuje coś głupszego?” radny Władysław Stanisławski rzucił, oczywiście luźno, propozycję, by radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!) postawiła wniosek formalny. Tak tez się stało. I znowu wniosek radnej przeszedł jednym, jej własnym, głosem.

Powiem tak: przewodniczenie komisji przez radną Danutę Rzepielę powoduje, że jest to komisja bardzo interesująca. Interesująca ze względu na duży potencjał rozrywkowy. Wiem, że nie jest to rozrywka najwyższych lotów, bo była koalicja tez tych nie była. Ale przecież nie po to radna Danuta Rzepiela (z Wąsosza!), by dawać koncertowy wprost popis nieudolności, by podatnicy za to płacili. Ponieważ jestem człowiekiem kompromisu, to proponuję, by resztówka koalicjantów wzięła ją na własny garnuszek. Ja tam mogę „potrawkę” radnej Danucie Rzepieli wypichcić, ale pod warunkiem, że posili się tą potrawą ze starostą Piotrem Wołowiczem. 

Raz jeszcze powiadam Państwu, gmina Wąsosz może być dumna z radnej Danuty Rzepieli w stopniu nie mniejszym niż górowska Platforma ze starosty Piotra Wołowicza. Tu sprawdza się stare przysłowie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.