piątek, 18 listopada 2011

Ludzie "dobrej roboty"

„Wszyscy radni dostali porządek posiedzenia. Może odczytam…” – rozpoczął drżącym i bezpłciowym głosem, nudnym niczym flaki w oleju, posiedzenie Komisji Budżetu i Gospodarki 17 listopada jej przewodniczący radny Marek Biernacki. A w programie posiedzenie były punkty dotyczące kosmetycznych zmian w budżecie powiatu na rok bieżący, jak również zmiany w budżetach jednostek podległych starostwu.
- „Któryś z radnych ma jakieś uwagi do porządku obrad?” – spytał pro forma radny Marek Biernacki i kontynuował niepewnym i znudzonym głosem: „Jeżeli nie, to przejdziemy do punktu pierwszego”.

Dwa pierwsze punkty przeleciały niczym z bicza trzasnął. Istotne było jedynie to, że członek komisji i jednocześnie przewodniczący Rady Powiatu upomniał się o zamieszczanie protokołów Regionalnej Izby Obrachunkowej w materiałach na posiedzenia komisji i sesje. Okazało się bowiem, że RIO miało zastrzeżenia do sposobu konstrukcji wydatków budżetowych, ale nikt z członków komisji o tym nie wiedział. Wyjaśnienia skarbnika powiatu – Wiesława Pospiecha były wystarczające, ale jest faktem, że psim i kocim obowiązkiem Zarządu Powiatu jest zamieszczanie tych protokołów radnym, by ci mieli wgląd w sytuację.
Tu muszę dodać, że takie ścieranie się o dokumenty jest już tradycją we naszej Radzie Powiatu i trudno te tajniackie nawyki przełamać.

W trzecim punkcie obrad nuda ziejąca z twarzy decydentów ustąpiła miejsca zakłopotaniu. Można rzec też, że szkolne przedstawienie zamieniło się w demaskatorską sztukę obnażającą nieudolność i brak wyobraźni starosty Piotra Wołowicza i wicestarosty Pawła Niedźwiedzia. Rolę bezmyślnego i niedouczonego suflera pozbawionego taktu i wyczucia podjął przewodniczący komisji – Marek Biernacki.
Poniżej przytaczam dokładny zapis tego, co działo się w sali nr 33, przy omawianiu punktu: „sprawy różne”.

Zbigniew Józefiak: „Doszły do mnie sygnały, że są przecieki, dosłownie, ale chodzi o wodne przecieki, na budynku dawnej strażnicy (budynek przy ulicy Kościuszki). Chcę zaproponować, by Komisja Gospodarki zwizytowała ten obiekt. Jeżeli coś dzieje się nie tak, to trzeba podjąć jakąś interwencje i interwencyjnie zabezpieczyć obiekt. Nie chciałbym opierać się na pogłoskach, ale taki sygnał do mnie dotarł. I druga rzecz, to jest budynek na Podwalu (była siedziba PUP). Tam też były ubytki w rynnie, stwierdziliśmy to w ten dzień, kiedy mieliśmy oględziny budynku. Czy coś zostało zrobione w tej materii? To są budynki, które będą traciły bardzo mocno na wartości, jeżeli dopuści się do ich dewastacji”.
Zbigniew Józefiak - radny, któremu jeszcze na czymś zależy
Po zadaniu tego niewinnego - z pozoru - pytania na sali zapadła 11 sekundowa cisza. Ani starosta ani wicestarosta, biorący ciężką kasę za wykazywanie dbałości o mienie powiatu, nie wykazywali najmniejszej ochoty do wytłumaczenia swoich oczywistych zaniechań. A dalej było jeszcze weselej, bo w obrońcę próżnujących starostów wcielił się przewodniczący komisji – Marek Biernacki.

Marek Biernacki: „Jeżeli chodzi o nasza komisję, by w tych budynkach taką wizję lokalną zrobiliśmy…”
Zbigniew Józefiak: „Tak”
Marek Biernacki: „To już rozmawialiśmy z panem Bondziorem, bo to jego komisja chyba zajmuje się nieruchomościami. Czy to tylko nasza się zajmuje?
Zbigniew Józefiak: „Nie. Tylko nasza”.

I nuż zrobiło się weselej, bo okazało się, że przewodniczący Komisji Budżetu i Gospodarki, radny Marek Biernacki nie zna zakresu obowiązków ciała, na czele którego przyszło mu stać. Być może ma na to wpływ niski dodatek za przewodniczenie komisji wynoszący marne 150 zł miesięcznie (nie podlegający opodatkowaniu). A być może na niewiedzę i brak kompetencji radnego Marka Biernackiego ma wpływ jego przeogromne przywiązanie do starosty Wołowicza, którego zamierza nie opuścić aż do końca jego mało błyskotliwej, ale szkodliwej dla powiatu, kariery starosty.
Wybitny znawca problematyki samorządowej - Marek Biernacki 
(z PO, co wiele tłumaczy, ale nie jego samego)

Marek Biernacki: „My możemy to zrobić w najbliższym czasie. Nie wiem czy to powiązać z komisją…”
Zbigniew Józefiak: „Dzisiaj zrobić, Co stoi na przeszkodzie?”
Marek Biernacki: „Nie wiem. Chodzi panu, żeby się przejść w tym momencie nawet?”
Zbigniew Józefiak: „Tak. A co stoi na przeszkodzie?”

I proszę zauważyć, że dwaj główni winowajcy zamieszania siedzą cichutko i pokornie. Żaden nie ma odwagi, by się odezwać. Ale sufler radny Marek Biernacki brnie dalej niczym ślepe kocie w mgle, byle tylko panom starostom krzywda się nie stała. Wiadomo, koalicja jest ważniejsza niż jakieś przecieki.

Marek Biernacki: „Czy dzisiaj? Nie wiem czy jest taka możliwość, czy tam są dostępne…, żeby drzwi otworzyć…”
Zbigniew Józefiak: „To ja stawiam wniosek. Zgodnie z procedurą można go przyjąć a można go odrzucić”.
Marek Biernacki: „Chciałem opinię starostów poznać może, czy jest taka możliwość żeby w tym momencie wejść tam?”

W tym momencie siedmiosekundowe milczenie wywołanych do tablicy starostów.

Starosta Piotr Wołowicz: „Tak, no” (głosem niepewnym i nieco piskliwym).
Marek Biernacki: „Ale tam się coś dzieje? Coś przecieka, czy coś?”
Proszę zauważyć, iż przewodniczący komisji i radny powiatowy wykazuje rażącą niewiedzę na temat tego, co dzieje się z mieniem powiatu, którego dobra powinien strzec jak oka w głowie za te marne 820 zł miesięcznie (nie podlegające opodatkowaniu).

Starosta Piotr Wołowicz: „Jeżeli chodzi o strażnicę…”
W tym momencie włącza się do rozmowy wicestarosta i obaj powtarzają jednocześnie: „Nikt nam nic nie sygnalizował…”
Starosta Piotr Wołowicz: „Ona jest użytkowana na bieżąco. Są umowy na wynajęcie garaży…”
Marek Biernacki: „Właśnie, czy my możemy na te wynajęte garaże wejść. Chyba nie, według mnie. Bo jeśli się coś komuś wynajmuje, to chyba nie…?”
Starosta Piotr Wołowicz: „Nie. Ten budynek jest cały czas w naszej gestii, bo należy do Skarbu Państwa. A są tam nie tylko garaże. Jest część biurowa. Są garaże i plac przed budynkiem”.

Zbigniew Józefiak: „Czy jest osoba odpowiedzialna za jakiś dozór?”
Starosta Piotr Wołowicz: „Odpowiedzialny jest wydział gospodarki komunalnej…”.
Zbigniew Józefiak: „No właśnie…”.
Starosta Piotr Wołowicz: „Oni są teraz przed zimowym przeglądem wszystkich budynków. On się zaczyna”.
Zbigniew Józefiak: „To może naczelnik wydziału coś powie na ten temat, bo ja przynoszę informacje, które wymagają konfrontacji, sprawdzenia”.
Marek Biernacki: „Chyba łatwiej wezwać tu naczelnika wydziału żeby powiedział czy coś jest na rzeczy z tym przeciekaniem. Jeżeli jest konieczność… . To może ktoś poprosi naczelnika wydziału”.

W tym momencie pracownica biura Rady udała się w celu odszukania naczelnika.

Zbigniew Józefiak: „A Podwale? Tam był ubytek w rynnie i ciekło po ścianie”.

Przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak nawiązał tu do wizji lokalnej, która odbyła się na początku sierpnia 2011 roku. Wówczas to stwierdzono, że budynek przy ulicy podwale zacieka. Brakowało 3 metrów rynny. W wizji uczestniczył m.in. wicestarosta Paweł Niedźwiedź, który zapewniał wszystkich, że defekt zostanie usunięty i zapowiadał wizytę dekarza. Czy anonsowany dekarz przybył?

Starosta Piotr Wołowicz: „Nie, tam prace nie były wykonywane żadne. Jest to zabezpieczone na zasadzie takiego dozoru codziennego, czyli wietrzenia, otwierania, temperatura jest włączona. Prace nie były wykonywane w sensie remontowym.
Zbigniew Józefiak: „Rozumiem, ale warto rozważyć, bo to nie są jakieś duże nakłady. To jest w sumie kwestia tylko zabezpieczenia”.
Wicestarosta Paweł Niedźwiedź: „Będzie dekarz coś robił, to trzeba mu powiedzieć, żeby tam pojechał i zobaczył”.

I w tym miejscu wpadłem w zdziwienie. Bo to trzecia zapowiadana wizyta mitycznego już dekarza. Pamiętam jak 14 października br. byłem u przewielmożego pana wicestarosty. I nawet o zalewaniu ślicznego pałacyku rozmawialiśmy. Przewielmożny wicestarosta wówczas również zapewniał mnie, iż dekarz jest w drodze. To musi być jakiś fachowiec „starej daty”. Co to drogami i bezdrożami zmierza do nas niczym zbawca, by naprawić 3 metry rynny. Daj Boże mu zdrowia, by dotarł do nas chociaż na wiosnę. Miejmy tylko nadzieję, że w świecie szerokim nie ma takich starostów jak nasi, którzy 3 metry rynny naprawiają 3,5 miesiąca. Czy ktoś ma kontakt na Księgę Rekordów Guinnessa? Zgłoście tam naszych pracusiów. Należy się im to, bo srodze się utrudzili, by tam się znaleźć. Niebożątka! A wypłaty sute! Oj, sute! A rynna jaka długa! Całe 3 metry!
Trójca Wzajemnej Adoracji i Samozachwytu
Od lewej: wicestarosta Paweł Niedźwiedź (specjalista ds. zaginionych dekarzy, 
Marek Biernacki - główny specjalista od obrony lewizny i łatwizny, 
starosta Piotr Wołowicz - główny specjalista, ale jeszcze nie ustalono od czego (sam zainteresowany nie potrafi też tego określić)

Zbigniew Józefiak: "Kolejne pytanie. A co z dzierżawą tego budynku?”
Starosta Piotr Wołowicz: „Przygotowujemy przetarg.”
Zbigniew Józefiak: „A ogłoszenie już się ukazało?”
Starosta Piotr Wołowicz: „Tego panu nie powiem… „.
Zbigniew Józefiak: „Ale tak mniej więcej?”
Starosta Piotr Wołowicz: „Przygotowywane są dokumenty”.

Zbigniew Józefiak: „A jeżeli chodzi o komunalizację tego budynku? W mojej ocenie ten proces w sposób niewytłumaczalny się przewleka. ”
Starosta Piotr Wołowicz: „Cały czas mamy jakby uzupełnienia do dokumentów. Jedyny warunek, jaki tam jest, to jest ten cel, który musi być wyznaczony. On musi być pod rygorem stosowany. W pierwszym wniosku, który złożyliśmy podaliśmy, że to ma być na potrzeby Powiatowego Zarządu Dróg. Jesteśmy w trakcie oceniania Powiatowego Zarządu Dróg czy jest rzeczywiście taka potrzeba, by ten budynek przeznaczyć docelowo PZD”.
Wicestarosta Paweł Niedźwiedź: „Chodzi o to, by nie przejąć tego budynku blokując jego funkcję dla PZD i później żeby go nie przyblokować”.

Zbigniew Józefiak: „A jak była komunalizowana Kolumna Sanitarna?”
Tu nikt ze starostów nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Wyręczył ich skarbnik powiatu Wojciech Pospiech, który wyjaśnił, że tereny te zostały przekazane starostwu przez wojewodę leszczyńskiego. Następnie starostwo przekazało budynki i grunty szpitalowi.
Wiesław Pospiech
Zbigniew Józefiak: „To jesteśmy na etapie przekazywania tego budynku przez wojewodę”.
Skarbnik Wiesław Pospiech: „Tak jest”.
Zbigniew Józefiak: „Czyli wówczas zostało to przejęte na użytek ZOZ – u i pożytek miał powiat. W efekcie pozbył się tego, pomijam ocenę czy było to dobre czy złe, ale powiat dysponował tym mieniem jak właściciel. Sytuacja ze strażnica nie jest dla mnie do końca jasna. Szukam odpowiedzi.

Marek Biernacki: „Witamy pana naczelnika na komisji”.

C.d.n.