czwartek, 17 października 2013

Plecie pleciuga

Pisząc wczoraj post „Konduktor” wiedziałem, że za chwilę odezwie się „Górowska polityka”. Skąd widziałem? A stąd, że są to obaj panowie są duszami pokrewnymi. Obaj cierpią na nadmiar wygórowanych ambicji, których spełnić nie mogą, bo są za krótcy na odcinku "inteligencją" zwanym. A krótcy są jak jasna cholera!

Te swoje cierpienia i frustracje uzewnętrzniają z wielkim samozaparciem sądząc, iż są poważnie odbierani. Pełna kraina złudzeń! Sądzą też, że ktokolwiek z ich opiniami się liczy, że kształtują tymi swoimi pierdu – pierdu postami opinię publiczną.

Bohaterski, bo anonimowy autor „Górowskiej polityki”, sam zresztą przyznał, że w blogosferze będzie „tym trzecim”. Oczywiście pozycja nr 1 zarezerwowana była, jest i będzie dla tego skurwiela Kanalii. I z tym muszą się obaj intelektualni Pigmeje pogodzić.

Ma niezłego fikoła w głowie bohaterski, bo tchórzliwie anonimowy, autor „Górowskiej polityki”. Mota się w tym co pisze niczym mucha w pajęczynie. Wczoraj na przykład stanął w obronie księży – pedofili. Wg niego jest to atak na Kościół. Polubił nawet hrabiego Mirabelkę vel Szczawia Niesiołowskiego, czym udowodnił, że w łepetynie ma nie jednego fikoła, ale dwa. Duży odlot!

W przypadku pedofilii występującej w zawodzie sutannowym, to okazuje się, że idąc tokiem bezmózgowego myślenia autora „Górowskiej polityki”, wrogiem Kościoł jest …papież Franciszek. Toż to on pogonił nuncjusza – pedofila i rzucił wyzwanie takim przypadkom w Kościele. Zero tolerancji! Tu należy się zastanowić kim w takim razie jest papież. A może to Żyd – przechrzta? Albo mason? A może należy do światowego spisku cyklistów? Zakamuflowana opcja prorosyjska? Goni księży - pedofili a więc walczy z Kościołem. Wyczuwają Państwo w artykule bohaterskiego, bo anonimowego, autora nić sympatii dla księży – pedofilów? Bo w mojej ocenie, to ich, a nie Kościoła i ofiar, broni autor wpisu.

Powróćmy jednak do tego kogo nie lubi autor „Górowskiej polityki”. Z całą pewnością nie lubi szefowej naszej gminy. Nie lubi do tego stopnia, że łże (kolejny raz!), jak najęty! Nienawiść przyćmiewa mu rozsądek. Liczyłem, że jak się ma tak duży deficyt inteligencji, to chociaż rozsądek ją zastąpi. Ale gdzie tam! Zapomnij!
 Burmistrz Irenę Krzyszkiewicz przedstawił swoim nielicznym Czytelnikom jako postać demoniczną, kwintesencję zła wszelkiego. A nałgał przy tym co niemiara!

I tak, oskarża szefową gminy, iż ta odpowiedzialna jest za niedziałające oświetlenie przy drodze Stara Góra – Góra oraz na wyjeździe do Leszna przy ul. Poznańskiej. Mamy do czynienia z idiotą czy złą wolą? Myślę, że mamy tu do czynienia z wash&go. Gdyby pierduśnik pocieszny zadał sobie trud zbadania przyczyn tego stanu rzeczy, to dowiedziałby się, że:
1. Obie te inwestycje wykonywała „Enea” z Leszna.
2. Nie nastąpił odbiór obu inwestycji, bo pogmatwano coś w dokumentacji i trwa usuwanie błędów.
3. Gmina nie ma nic do tej inwestycji, strat nie ponosi; traci Enea, bo lampy się nie świecą a pieniądze w lampy władowane.

Sprawdzenie tych prostych rzeczy przekracza jednak możliwości bohaterskiego, bo anonimowego autora „Górowskiej polityki”. Więc łże na potęgę!

Ma też urojenia. Przyjebał się do parkometru na Poznańskiej (naprzeciwko Urzędu Skarbowego)! Do parkometru, który nie istnieje fizycznie od ok. 2 miesięcy! Widzicie Państwo z jakim znakomitym znawcą topografii Góry macie do czynienia?! Urodzony przewodnik po mieście Góra! W kanał wpuszczający!

Wzrok też bohaterskiemu, bo anonimowemu, autorowi tych durnych i kłamliwych postów nie dopisuje. Trzy „orliki” w Górze widzi! Autowidolem mordę zapił?! Liczmy: przy podstawówce nr 3 – 1 sztuka, na boisku OKF – 1 sztuka. 1+1=2! Inaczej być nie może!

Kolejne łgarstwo. Autor pisze „górowska strefa przemysłowa”. Niczego takiego w mieście nie ma! Jest, i owszem, ale Podstrefa Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. I to szefowie tej strefy nią zarządzają. Powstaje w końcu jeden zakład produkcyjny. Miejmy nadzieję, iż nie ostatni. Ale autor – gałgan udaje, że o tym nie wie. I wali Czytelnikom populizm do głów. Że pani burmistrz się nie stara, że nie ma warunków dla inwestorów itp. brednie. Zapomina jednak dodać, łgarz bez talentu, iż w podstrefie inwestuje się na podstawie specjalnej ustawy a ustawa ta zawiera ulgi finansowe jakich gmina dać nie może, bo nie ma uprawnień. Ustawa jest sejmowa, głąbie kapuściany!

No i stara śpiewka – fotoradar. Jednym słowem: ręce precz od głupków łamiących kodeks drogowy, który niech zostanie pustą literą prawa. Durne to jakieś! Księży – pedofilii też nie należy ścigać, bo to atak na kościół?! Ot, jebnięte myślenie. 

Bezmyślny autor „Górowskiej polityki” stara się stworzyć u Czytelnika wrażenie, że budżet gminy opiera się głównie na zyskach z fotoradarów i parkometrów. Autor nie zdaje sobie trudu zacytowania cyfr. A te wyglądają tak: od 1 stycznia do 25 września br. z parkometrów gmina odnotowała wpływ w wysokości 100.123,83 zł, co stanowi ok. 0,0014% budżetu. Z fotoradarów i pozostałych mandatów karnych 144.238,39 zł, co stanowi ok.0,0020% budżetu. Jak więc widać budżet fotoradarami i parkometrami nie stoi! Po chuj kłamać?!

Autor ubolewa, iż w naszym mieście jest za mało pracy. I tu się z nim zgadzam! Ale czy to wina szefowej gminy czy ogromnych zmian ekonomicznych, które dokonały się na świecie? Gdyby autor cokolwiek na ten temat czytał, to wiedziałby, że poważni eksperci z Międzynarodowej Organizacji Pracy przestrzegają iż ok. r. 2030 ½ ludzkości w wieku produkcyjnym nie będzie mogła podjąć pracy, bo jej po prostu nie będzie! Taką zapłacimy cenę za postęp technologiczny i nie ma na świecie mądrego, który powiedziałby co z tym fantem zrobić.

Autor „Górowskiej polityki” , bohaterski, bo tchórzliwie anonimowy, nie lubi naszej pani burmistrz, ale ukochał sobie pewnego pana, którego wziął w obronę. Pan ów, o którym wczoraj pisałem, jest komiczną postacią, ale i takie są niezbędne w miejskim krajobrazie.

Obrona jednak jest tandetna i raczej grzebie bronionego i obrońcę, dość nieudacznego. Otóż czcigodny głąbie, autorze „Górowskiej polityki”. Nie jest i nie będzie – co podkreślam raz jeszcze – nie będzie!, prywatną sprawą pana domorosłego, byłego pedagoga, to co miało miejsce w Zespole Szkół (a nie w Zespole Szkół Zawodowych, głąbiasty znawco górowskiej rzeczywistości!). Otóż to, co miało miejsce nie jest w żadnym przypadku prywatną sprawą bronionego pana. O ile wiem, a w przeciwieństwie do obrońcy wiem dobrze, to budynek ZS jest własnością powiatu a nie niewydarzonego pedagoga od n – tej boleści. O ile wiem uczył on nie własne dzieci, ale cudze. Więc w jaki sposób bezmózgi autor „Górowskiej polityki” wysnuwa wnioski, iż to co miało miejsce na terenie ZS jest prywatną sprawą zmuszonego do złożenia rezygnacji pana? Skretyniały autor „Górowskiej polityki” broni czegoś, czego obronić się nie da i przy okazji próbuje robić Państwu wodę z mózgu, bo w swojej manii pozornej wielkości, nie zauważa, iż idiotami Państwo nie są.

A dlaczegoż to broniony przez „Górowską politykę” pan nie raczył odpowiedzieć Hamilkarowi na jego pytania? I dlaczegoż to gamoniowaty autor „Górowskiej polityki”, który mi zarzuca brak szacunku dla wartości (a co to za chujoza?!) nie żąda od bronionego pana wyjaśnień w tej sprawie? Pytania padły, ale odpowiedzi nie widać. Tak skory do pouczania wszystkich dookoła broniony pan też jakoś milczy i nie moralizuje.

A ja ręczę Państwu, że sprawa ta będzie wyjaśniona. I dowiedzą się Państwo, co kryje się za odejściem bronionego pana z ZS. I wtedy autorze „Górowskiej polityki” skurczysz się, skarlejesz , zawstydzisz i będziesz starał się zapomnieć, iż bronionego pana broniłeś. Wstyd i hańba zaglądną ci w oczy.

Stara się, stara jak najlepiej potrafi (a potrafi niewiele) autor „Górowskiej polityki” kłamać i wpuszczać Czytelników w maliny. Urojona wizja rzeczywistości, jaka prezentuje niewiele wspólnego ma z tym, czym większość z Państwa żyje. Ale mamy demokrację i ma prawo. Kłamać też, ale pod warunkiem, że jako motto na swoim blogu umieści takie oto przysłowie:

„Głowa radziecka – rozum dziecka!”


I wówczas stanie się jasność!