piątek, 25 października 2013

Samorządowe pendolino

W składzie 14 radnych obradowała wczoraj Rada Powiatu. Sesja trwała 38 minut, podczas których radni obskoczyli 16 punktów obrad. Wychodzi więc po 2,5 minuty na jeden punkt obrad. Pendolino jest znacznie wolniejsze.

O godz. 7.30 odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu i Gospodarki Rady Powiatu. Komisją tą kieruje/usiłuje kierować/pobiera dodatek w wysokości 150 zł miesięcznie/(właściwe podkreślić), radny mgr inż. Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. W ciągu niecałych 30 minut członkowie tego gremium omówili wykonanie budżetu za I półrocze br. oraz pozytywnie przyklepali projekty kilku uchwał. Jednomyślnie rzecz jasna, bo w komisji tej zasiadają sami członkowie koalicji, co wyklucza jakiekolwiek sprzeciwy, uwagi i wątpliwości. Taka już „uroda” tej koalicji w tym sezonie.

W punkcie „interpelacje i zapytania”, radny Zbigniew Józefiak zadał staroście (niestety!) Wołowiczowi pytanie, które dotyczyło Powiatowego Zarządu Dróg. Radny zadał pytanie następującej treści: „Czy Zarząd Powiatu spotkał się z załogą PZD?”

Wołowicz, starosta, niestety, stwierdził, że „Spotkania nie było. Dyrektor PZD organizuje je w piątek (25 października) o godz. 8.00.”

Wielkim naiwnym jest radny Zbigniew Józefiak! Oj! Wielkim! Toż każdy kto zna członków Platformy, rzekomo Obywatelskiej, wie, że jej prominentny członek, Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki dał w 2010 roku wyraz tej obywatelskości mówiąc o wyborcach „Teraz, przez 4 lata, to oni nas mogą w dupę pocałować!” Taka ich kurwa „obywatelskość”!

Kolejnym mówcą był radny Marek Zagrobelny, który z ironią rzekł: „Sesji dawno nie było.” I złożył interpelacje. Radnemu Markowi Zagrobelnemu chodziło uszkodzenia na drodze wojewódzkiej nr 305 w Naratowie, gdzie nastąpiło ciężki uszkodzenie jezdni na przepuście. Radny pytał też o legalność wycinki drzew we Wronińcu.

Następnie różne dźwięki wydał z siebie radny i członek Zarządu Powiatu o wyglądzie drobnego przedsiębiorcy pogrzebowego z firmy z góry skazanej na plajtę – Marek Hołtra. Przyznam szczerze, że nie udało mi się tych dźwięków zarejestrować. Widocznie były nieistotne i mój mózg odrzucił klasyczne śmieci.

Ponownie głos zabrał radny Zbigniew Józefiak, którego zainteresowała sprawa dyżurów aptek. Radny wskazał, że w przedstawionym do uchwalenia Radzie Powiatu występuje pewna dysproporcja w pełnieniu nocnych i świątecznych dyżurów aptek. Starosta (niestety!) Wołowicz stwierdził, iż wynika to z okresu świątecznego w miesiącu grudniu.

Uchwałę wprowadzającą ponownie nocne dyżury aptek radni przyjęli. „Szkodniki wcześniej były za zamknięciem a teraz zmienili zdanie” – zanotowałem na kartce formatu A4. Czy oni mają jeszcze honor? Czy oni mają sumienie? O mózg nie pytam, bo to ich sprawa osobista.

W kolejnych punktach radni przyjmowali sprawozdania – pożal się Boże – z prac komisji Rady Powiatu. Szału nie było, bo pracy w komisjach też nie odnotowano. Przewodniczący komisji po 150 zł dodatku pobrali i szafa gra.

Radny Zbigniew Józefiak zapytał starostę (niestety!) Wołowicza o koszty funkcjonowania administracji powiatowej. „Wspólnota” na swojej stronie internetowej – o czym pisałem – przeprowadziła taki ranking, z którego wynika, iż każdy mieszkaniec powiatu płaci na utrzymanie administracji powiatowej ok. 150 zł rocznie. Średnia dla administracji powiatowej w kraju – 100 zł. Radny Zbigniew Józefiak spytał starostę czy jest to prawda i średnia płaca w administracji powiatowej wynosi –jak informuje „Wspólnota” - 3226 zł. brutto. Taką informację podała również „Panorama Leszczyńska”.

Starosta nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi – w tym przypadku tradycyjnie, bo by udzielić merytoryczne odpowiedzi niezbędna jest wiedza – i stwierdził, że „ranking to uproszczona forma”, ale nie dopowiedział czego, albo dopowiedział, ale nie słuchałem, bo słuchanie wypowiedzi starosty szkodzi „ poważnie szkodzi zdrowiu i osobom w Twoim otoczeniu”. Nie mniej starosta zapewnił, iż od 3 lat nie było w starostwie podwyżek a cyfrę 3226 zł trzeba by było zweryfikować. Do weryfikacji jednak nie doszło, bo z sali obrad zniknął skarbnik powiatu. W tej sytuacji radny Zbigniew Józefiak stwierdził, iż nie będzie polemizował z czcigodnym starostą (niestety!) Wołowiczem, co było z jego strony bardzo mądrym posunięciem. Wszystkim obecnym zaoszczędził na zdrowiu.

Nieoczekiwanie dla wszystkich okazało się, iż wystosowano sprostowanie, czy chuj wie co, do „PL”, ale jak oświadczył starosta – niestety! – Wołowicz, redakcja tygodnika nie opublikowała go, gdyż „wątek był dłuższy niż mieścił się w ramach PL”. Przekładając to na bardziej zrozumiały język, wygląda na to, że sprostowania przesłane do „PL” było zbyt rozwlekłe – lub nie dotyczyło meritum sprawy - i redakcja nie opublikowała go, gdyż naruszało ono ustawę prawo prasowe. Dziwne, ale wcale to mnie nie zdziwiło.

W końcu jednak starosta (oczywista pomyłka!) Wołowicz, wydukał z siebie, że średnie wynagrodzenie urzędnicze w powiecie wynosi ponad 3 tys. zł, ale ile ponad, nie raczył w swojej informacyjnej hojności bez granic, podać.

Ciekawym wątkiem była sprawa poruszona przez radnego Zbigniewa Józefiaka, który nawiązał do marcowej sesji Rady Powiatu. Podczas marcowej sesji radny Zbigniew Józefiak zadał pytanie przewodniczącemu Rady – Edwardowi Szendrykowi na temat prowadzonego przeciw niemu śledztwa w sprawie delikatnej natury. Sprawa już była głośna, bo informowały o nie media pisząc o „znanym leszczyńskim lekarzu.”

W praniu okazało się, iż chodzi o przewodniczącego Rady Powiatu - Edwarda Szendryka. W marcu, podczas sesji przewodniczący Edward Szendryk, odpowiadając radnemu Zbigniewowi Józefiakowi, twierdził stanowczo, że nie ma przeciw niemu żadnej sprawy oraz, iż radny Zbigniew Józefiak działa na zlecenia jakichś tajemniczych mocodawców, którzy zainteresowani są zniszczeniem radnego Szendryka.

Po marcowej sesji okazało się, iż radny i przewodniczący Rady Powiatu ma sprawę a na dodatek prokuratura nałożyła na niego zakaz wykonywania praktyki lekarskie. Edward Szendryk złożył zażalenie do Sądu Okręgowego w Poznaniu na tę decyzję, ale instytucja ta zażalenie odrzuciła. Jak wszyscy już wiemy Edward Szendryk nie przyjmuje w przychodni „Amicus”.

Przewodniczący Rady Powiatu odpowiedział radnemu Zbigniewowi Józefiakowi. Stwierdził, że dotąd: „nie wpłynął przeciwko mnie akt oskarżenia”, że jest to „moja tragedia” oraz, że „36 lat mojej ciężkiej pracy zostało zniweczone”. Ponadto poinformował radnych, że „zagrożony jest finansowo”. To się jeszcze kupy trzymało, ale później szlag dobre wrażenie trafił. Edward Szendryk stwierdził, że: „To jest moja prywatna sprawa” i „nie ma ona nic do mojej działalności społecznej.”

Następnie sam nad sobą rozpaczał mówiąc: „Uważam się za bardzo skrzywdzonego”, „Jestem bardzo sumienny” i „Nie wiem dlaczego zostałem zawieszony w wykonywaniu zawodu.”


I to by było na tyle z sesji Rady Powiatu.