czwartek, 19 kwietnia 2012

Cuda i dziwy


28 marca odbyło się posiedzenie Zarządu Powiatu. Dzisiaj odbyło się kolejne, na którym przyjęto protokół z posiedzenia z 28 marca dzięki czemu mogę zapoznać Państwa z bardziej interesującymi wątkami rozważań naszych członków Zarządu w składzie: starosta (niestety i wcale niepotrzebnie!) – Piotr Wołowicz, wicestarosta – Paweł Niedźwiedź, członkowie: Piotr First (oczywista pomyłka!), Marek Hołtra (statysta).

Zarząd obradował, chociaż z treści protokołu jasno wynika, że dyskusji żadnej nie było, bo nie odnajdą tam Państwo nawet mikrona śladu dyskusji, ale taki to już „urok” tego Zarządu, nad min. Taką kwestią.

Punkt 9.
„Zarząd Powiatu  otrzymał do zaopiniowania projekt uchwały Rady Powiatu przygotowany przez 6 radnych Rady Powiatu Górowskiego w sprawie wyrażenia stanowiska dotyczącego procesu cywilnego przeciwko Gminie Wąsosz o odszkodowanie. W § 1 projektu uchwały jest zapis iż „rada Powiatu Górowskiego przyjmuje załączone do uchwały stanowisko dotyczące konieczności rozważenia i ewentualnego wszczęcia procesu cywilnego z powództwa Powiatu Górowskiego przeciwko Gminie Wąsosz o odszkodowanie w związku z podjęciem przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w dniu 6 marca 2012r. wyroku- syg. Akt I ACa 138/10. Zarząd stoi na stanowisku polubownego załatwienia sprawy, a nie postępowania sądowego. Zarząd Powiatu z uwagi na zlecenie  przygotowania opinii prawnej w sprawie ewentualnego wszczęcia procesu cywilnego z powództwa Powiatu Górowskiego przeciwko Gminie Wąsosz o odszkodowanie, nie zajął stanowiska w sprawie projektu uchwały Rady Powiatu w sprawie wyrażenia stanowiska dotyczącego procesu cywilnego przeciwko Gminie Wąsosz o odszkodowanie.”

Nie bardzo rozumiem a i widać członkowie Zarządu też zapewne na czym ma polegać „polubowne” załatwienie sprawy z gminą Wąsosz. Gdybym był złośliwy, to stwierdziłbym, iż polubowne załatwienie sprawy ma polegać na tym, iż nie będziemy drażnić lwa (czytaj burmistrza Wąsosza), bo ten się wnerwi i koalicja, w której ma trzy głosy rypnie się. A jak się rypnie koalicja, to starosta będzie musiał sobie poszukać innej roboty. Może dokładniej, to „platfusy” będą musiały znaleźć mu pracę, bo przecież nie wypada, by taki tuz, jak szef powiatowych struktur partii, był bez roboty. Wszak nie pójdzie do „pośredniaka”, bo przy tym poziomie bezrobocia na naszym terenie i kwalifikacjach (politolog! – mętna nauka), może długo pozostać bez roboty. A to nie uchodzi, oj! – nie uchodzi!
Fajne jest jednak to, że Zarząd tak mąci i sam siebie oszukuje w tej sprawie. Nikt z radnych opozycyjnych będących przy zdrowych zmysłach przez moment nawet nie podejrzewał, iż projekt tej uchwały przejdzie. To było klasyczne kukułcze jajko podrzucone politycznym młokosom, którego mi tak nie byli w stanie wysiedzieć, chociaż do siedzenia – a nie robienia i myślenia – są przyzwyczajeni od zawsze a może i dłużej.
Teraz trzeba czekać na sesję, by zapytać o sposobie „polubownego” załatwienie problemu. Słowo „polubownie” oznacza bowiem wg „Słownika języka polskiego”, pod redakcją Mieczysława Szymczaka „Uzgadniając coś dobrowolnie, bez procesu sądowego; kompromisowo” (t 2, s. 788, PWN, Warszawa 1979).
Teraz oczekiwać należy, na jaki to „kompromis” poszła gmina Wąsosz, że Zarząd tak ochoczo zaproponował „polubowne” załatwienie sprawy. Boy mawiał: „W tym  największy jest ambaras żeby dwoje chciało na raz”.

Punkt 10 ma swoje jajowe dno. Czytamy:

„Komisja Rewizyjna w swoim piśmie poinformowała Zarząd Powiatu, iż nie jest autorem projektu uchwały Rady Powiatu w sprawie przeprowadzenia kontroli w Starostwie Powiatowym w Górze przez Komisję Rewizyjną Rady Powiatu Górowskiego obejmującą
Wydział Budownictwa, Architektury i Ochrony Środowiska oraz Wydział Geodezji, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami. Projekt został przygotowany przez Przewodniczącego Rady Powiatu Pana Z. Józefiaka. Starosta  wyjaśnił, iż złoża noszą inne nazwy niż podane w
projekcie. W dalszym ciągu nie wiadomo o jakich ekspertów chodzi, jaki będzie koszt ich zatrudnienia oraz nie wskazano źródeł pokrycia kosztów zatrudnienia ekspertów. Mając powyższe na uwadze Zarząd Powiatu projekt uchwały zaopiniował negatywnie.”

Jaja polegają na tym, iż Komisja Rewizyjna tłumaczy się Zarządowi, który ma kontrolować z tego kto jest autorem projektu uchwały, który jest nie na rączkę temuż Zarządowi. Tu kretynizm sięgnął zenitu i zapachniało Białorusią. Zarządowi w tym składzie to ja się nie dziwie, ale przewodniczącemu Komisji Rewizyjnej przeogromnie. Ja wiem, że Piotr Iskra jest członkiem partii „platfusów” a dyscyplina partyjna zobowiązuje do chronienia dupy swoim, ale jest gdzieś granica śmieszności. Tu została przekroczona. Zresztą, Komisja Rewizyjna martwa jest niczym szkielet dinozaura, bo nikt – od początku kadencji, która rozpoczęła się w 2010 roku – nie widział żadnego protokółu z kontroli. Tak nie było nawet za Pony, gdy szanowano dobry obyczaj i szefem tej komisji zostawał radny opozycyjny. Teraz „platfusy” wzięły wszystko co było do wzięcia i w efekcie jest lipa do kwadratu. Ale za to mamy okazję przekonać, się, że górowska PO to zgrywa, blamaż i heca w czystej postaci. To nie poważna partia, ale towarzystwo wzajemnej adoracji.

W punkcie 14 „obrad” i towarzyszącej mu zapewne burzliwej dyskusji roważano taki problem:

„W miesiącu grudniu ub.r. Zarząd Powiatu zapoznał się z wnioskiem Pana T. Żuczkowskiego w sprawie możliwości dofinansowania druku powieści. W obecnej chwili z posiadanych informacji wynika, iż powieść będzie wkrótce drukowana, stąd zachodzi konieczność podjęcia decyzji w sprawie udzielenia dofinansowania. Sytuacja finansowa powiatu uległa istotnej zmianie i nie pozwala na udzielanie dofinansowania, nie mniej jednak z uwagi na złożoną deklarację w ubiegłym roku Zarząd Powiatu deklaruje wsparcie finansowe. Zaproponowano udzielenie dofinansowania w wysokości 2000zł.  W powieści należy umieścić logo powiatu oraz informację iż książka została współfinansowana ze środków powiatu górowskiego w ramach promocji. Warunkiem jednak udzielenia dofinansowania jest zapoznanie się z treścią powieści. W tej sprawie konieczny jest kontakt z Panem T. Żuczkowskim- odpowiedzialna E. Kwiatkowska.”

Kilka słów wyjaśnienia. Tadeusz Żuczkowski jest autorem 2 książek, które zostały wydane. W ubiegłym roku ukończył trzecią powieść i zaczął poszukiwać sponsorów, by ją wydać. Takie starania poczynił również w Starostwie. Było to dokładnie w grudniu. Zarząd zwlekał z podjęciem decyzji. W końcu – jak Państwo przeczytali w protokole – taką decyzje podjął. W między czasie zapewniano np. ówczesnego Przewodniczącego Rady Powiatu – Zbigniewa Józefiaka oraz szefa Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji – Grzegorza Aleksandra Trojanka o tym, że już za chwilę, już za moment sprawa zostanie sfinalizowana. Z protokołu wynika, że „już lisek z gąską się witał”, ale … . Ale to nie przy tym Zarządzie! Tadeusz Żuczkowski dostarczył wydruk książki i z jej treścią się zapoznano. Dotacji jednak nie udzielono, bo … w książce były … brzydkie wyrazy! Proszę, jakich purystów językowych mamy. Gdyby wszyscy wydawcy byli tacy sami sporo książek nie byłoby na półkach.

Dla lepszego Państwa humoru gorąco polecam oglądnięcie wypowiedzi naszego starosty z partii platfusowej – Piotra Wołowicza dla TV Masters.


Bardzo ucieszył mnie fakt, że z pomocą przyszła nam pani burmistrz i pozwoliła staroście sprzedawać – jak wyraźnie słyszymy – "mienie gminy". Na pewno doceniają Państwo hojność burmistrz Ireny Krzyszkiewicz i trzeba powiedzieć, że ma kobieta klasę i jest odpowiedzialna. Z jej pomocą nasłano nam na stanowisko starosty Piotra Wołowicza, ale dotąd powiat nie otrzymał wyprawki. Teraz ją otrzymujemy, bo pani burmistrz wyczuła, że możemy być w biedzie i nieco wypłatę posagu przesunęła w czasie.

A posag z okazji zaślubin Piotra Wołowicza z powiatem jest hojny i godny pani burmistrz. Mówi się, że powiatowi zostaną przekazane w ramach posagu:
1. Basen na Osiedlu Kazimierza Wielkiego wraz z terenem rekreacyjnym, który go otaczają,
2. Kręgielnia w dawnym hotelu cukrowniczym,
3. Bujnie rozwijająca się podstrefa Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej przy ulicy Witosa.
I w ten sposób powiat wybrnie z kłopotów, bo te wszystkie dobra spienięży. A gmina – znacznie bogatsza od powiatu – straty nie odczuje. Nie odczuje jej tym bardziej, że w wyborczym roku 2014 pani burmistrz zbuduje:
1. Kolejny basen, i to dwa razy większy.
2. Kolejną kręgielnię, ale w budynku po zlikwidowanym powiecie.
3. Zapowie zainteresowanie minimum 4 inwestorów budową fabryk na terenie podstrefy.
Obyśmy zdrowi byli.