wtorek, 30 kwietnia 2013

Zgaśmy uśmiechnięte mordy

Artykuł na portalu „Panoramy Leszczyńskiej” zatytułowany „Boją się prywatyzacji” wywołał lawinę komentarzy. Są tam komentarze durne i przemyślane. Cytat z komentarza durnego: "A sprzedaż to nie prywatyzacja tylko zmiana właściciela. Powiat sprzedaje swoje udziały w spółce handlowej a nie prywatyzuje." I już po przeczytaniu tego kawałka wiem, że ideologiczne założenia tego komentarza pochodzą od odurniałego sympatyka obecnego Zarządu Powiatu.

Proszę zwrócić uwagę na ten cytat: „A sprzedaż to nie prywatyzacja tylko zmiana właściciela”. Szkoda tylko,że zrobiony na próbę przez ojca przychlast nie napisał w jaki to sposób powiat będzie kontrolował szpitalną spółkę, w której 100% akcji będzie miał prywatny właściciel? Tzw. autorytet starosty zadziała? Niech mnie i Państwa przychlast na kolana nie powala!

Według prywatyzacyjnej ideologii „platfusów” wszystko co prywatne jest lepsze od społecznego. Podobno prywatne lepiej działa. Pozwolę sobie oponować przeciwko takiemu postawieniu sprawy. I oto przykład z naszego podwórka. Jest pewna przychodnia lekarska przy ulicy Świętosławy. Jej właścicielem jest lekarz Edward Szendryk. Przychodnia jak najbardziej prywatna. Słynie jednak z braku punktualności jej szefa. Ludzie czekają tam godzinę (z okładem) aż właściciel przychodni raczy się zjawić i ich przyjąć. Ale Edward Szendryk, raz na jakiś czas przewodniczący Rady Powiatu, jest wielkim zwolennikiem sprzedania szpitala. Zachwala prywatyzację szpitala. Jeżeli ten szpital ma działać tak jak zachwalający jego sprzedaż, to ja bardzo dziękuję. A nauczka z tego płynie taka, że prywatnego właściciela, to my w dupę będziemy mogli pocałować.

W przetargu na udziały w naszej szpitalnej spółce startuje też Polskie Centrum Zdrowia. Firma ta kupiła niegdyś szpital w Środzie Śląskiej i zobowiązała się – na piśmie! – że wybuduje nowy szpital w tej miejscowości. Nikt nawet fundamentów nowego szpitala nie zobaczył! Co może tamtejszy starosta? A może na właściciela PCZ się pogniewać i w dupę go pocałować, by on nie gniewał się na niego. A nam bajki się próbuje wmówić, że prywatyzacja to dobro samo.

Starosta – najbardziej mierny spośród miernych – zapewnia, że warunkiem sprzedaży udziałów w naszej szpitalnej spółce, będzie utrzymanie wszystkich dotychczas funkcjonujących oddziałów. Jest to robienie wody z mózgu Państwu. To i owszem, można zapisać na papierze, ale zapis ten będzie miał taka samą wartość jak tusz, którym takie zobowiązanie się podpisze. Kto zmusi właściciela prywatnej firmy do dokładania do nierentownych oddziałów? I jakie prawne konsekwencje będzie można wobec takiego właściciela wyciągnąć?

W komentarzach przeczytać też można, jakim to złym prezesem jest dr Stanisław Hoffmann. Złym jest na pewno, bo starosta i członek Zarządu Marek Hołtra (wygląd właściciela nowo otwartego zakładu pogrzebowego, bez perspektyw rozwoju) za jasną cholerę nie chcieli obecnego prezesa w roli szefa spółki. Ale wcześniej – o czym nikt nie wspomina – wybrali kolosalnego nieudacznika: „spadochroniarza z Wrocławia”. Ten nieudacznik sprowadził spółkę na skraj przepaści. A że inteligentnych ludzi w Platformie, rzekomo Obywatelskiej, nie ma, to musieli poprosić dr Stanisława Hoffmanna, by ten posprzątał burdel, którego sami narobili. I jeżeli dobrze wiem (a wiem dobrze), to prezes nie wyciągał ręki po pieniądze ze starostwa. Daje sobie radę. Ma sensowny plan rozwoju placówki i nie jest pazerny, bo prawie 2 mln zł odpuścił starostwu. A mógł je dostać. Wyrok był prawomocny.

Doktor Stanisław Hoffmann uległ namowom ówczesnego Przewodniczącego Rady Powiatu – Zbigniewa Józefiaka – i wziął na barki trud posprzątania po platfusowym poprzedniku. Szpital ocalał tylko dzięki niemu. A „platfusy” prezesa nie znoszą! Wredne to to, bo to prezes założył im tu tę osraną partię. Wiem co mówię, bo byłem przy porodzie. Jako skromny akuszer.

To jak prezes jest taki zły, to jak to się dzieje, że jego przychodnia prosperuje? Zaczynał od zera. Nie, jak doktor Edward Szendryk, który najpierw wraz ze wspólnikiem umościł się w „starej przychodni” (naprzeciwko Domu Kultury) i do dzisiaj wisi za dzierżawę pomieszczeń, w których prowadził prywatną działalność gospodarczą 50.000 zł. I patrzcie Państwo kurwa, tyle lat, i nikt tej należności nie wyegzekwował! Tłusta ryba, to i haczyków w sprzedaży nie ma! Koalicjant platfusów, więc wszystko jasne!

Podobno prezes w szpitalu zarządzą źle a w swojej przychodni dobrze. I ja mogę się z tym zgodzić. Zachodzi tylko jeden warunek takiego rozwiązania tej kwestii. Prezes pomiędzy przychodnią na ulicy Świętosławy a naszym szpitalem spotyka się z Zarządem Powiatu. To może prowadzić do dekoncentracji umysłu i intelektu. Taka wizyta u czcigodnych członków Zarządu na umysł pozytywnie nie wpływa. Wiem z doświadczenia.

Swojego czasu odwiedzałem obecnego wicestarostę – klęska! – Pawła Niedźwiedzia. Wizyt tych zaprzestałem, bo zauważyłem, że mózg mi chujeje. A mózgu żal, więc tam nie chodzę. A prezes musi, i tu mu współczuję.

Ach ta górowska Platforma, rzekomo Obywatelska. Jaka ona ufajdana przed każdą sesją Rady Powiatu chodzi. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że rozum, wiedza, intelekt jest w całości po stronie opozycji w radzie tej kadencji. Platfusowi koalicja dysponuje 10 wieszakami na garnitury i tyluż rączętami. Więcej wartości tam nie ma. Wieczne niemowy i niemoty sesyjne. Taki „radny Bananowy Uśmiech” z ichże gównianej, platfusowej, żenującej partii? Toż on do Rady Sołeckiej kwalifikacji nie wykazuje! Dwie kadencje i ani jednej interpelacji! Gdzie mu do takich tuzów, jak Stanisławski, Józefiak, Trojanek, Kalinowski, Zagrobelny? Totalna beznadzieja. Starostę to już pominę z litości.

Albo taki wicestarosta Paweł Niedźwiedź. W sprawie „Chemeko – System” to on przed 12 laty sporządził dokument, który stał się początkiem naszych dzisiejszych nieszczęść. Ale pan starosta i koalicja o tym zapomina. A ja kurwa pamiętam. Taki mam feler. A ludzie w Górze szepcą, że czcigodny pan wicestarosta jest najbardziej na zachód wysunięta ekspozyturą „Chemeko – System”, której to firmie już do dupy dobiera się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta za najwyższe w kraju ceny za śmieci.

 I rzeczywiście szpital przehandlować chcą za śmieci. I walą Państwu kłamstwa w oczy. Jak to, że: "A sprzedaż to nie prywatyzacja tylko zmiana właściciela”. To ich poziom intelektualny, czyli poniżej krajowej normy. Nie dajcie się na to nabrać. Tu idzie o ich stołki. Takie bajdurzenia na temat zalet wynikających z prywatyzacji szpitala, to niech platfusy i ich akolici zostawią sobie, bo tu nikt nie jest durny i każdy wie o co chodzi. Mydlenie oczu opowiastkami tego typu na nic się nie zda. Idzie o to, by ta nieudolna koalicja utrzymała się przy władzy. Władza znaczy diety. Diety to kasa. Idzie też o to, by nie wypaść z gry. Za rok z niewielkim okładem są wybory. Platfusy myślą, że jeszcze coś zdziałają. Uśmiechnięte mordy wsadzą na bilbordy! A my wsadzimy ich w …. . Dziękuję Państwu.