wtorek, 3 kwietnia 2012

Genealogia błędu II

Lista mówców się wyczerpała i przystąpiono do głosownia. Za projektem uchwały było 5 radnych, przeciw 6, wstrzymało się 4.

Przewodniczący Rady Powiatu poprosił o zabranie głosu burmistrza Miasta i Gminy Wąsosz – Zbigniewa Stuczyka.
Burmistrz Zbigniew Stuczyk przypomniał, że podczas I części sesji Rady Powiatu nie zabierał głosu, gdyż: „nie chciał się na ten temat wypowiadać przed głosowaniem.” Burmistrz Zbigniew Stuczyk podziękował: „że po 12 latach mam możliwość wypowiedzenia się w normalny sposób.” Następnie burmistrz Wąsosza stwierdził, że nie chce odnosić się do fragmentów odczytanych dokumentów, bo jest ich wiele i one w „sposób jasny i wyraźny mówią o tej sprawie”.

Następnie burmistrz Zbigniew Stuczyk stwierdził, że „pozew w kierunku gminy – ja nie chcę przesądzać – nie miałby szans powodzenia, bo przypomnę, że w roku 2008 gminę Wąsosz chciano przypozwań i sąd odmówił pozwania, patrząc na dokumenty sprawy”. Burmistrz Wąsosza chciał natomiast powiedzieć o „kilku sprawach interesujących Państwa.”
„Ja żałuję, że minęło 12w lat, 12 lat zmarnowanych jeżeli chodzi o ten temat. Jeden, drugi i trzeci starosta w żaden sposób problemu nie traktował poważnie. A podam Państwu przykłady, przykłady, które, przynajmniej jeden jakim ja dysponuję są dokumentem. Może tak, sytuacja była zupełnie odwrotna na początku. Prezes Jagiełło i firma Chemeko – System stała u drzwi starosty prosząc o zawarcie porozumienia, prosząc o zawarcie ugody. I wtedy to, do dzisiaj brzmią mi słowa jednego ze starostów: panie prezesie, nie mamy o czym rozmawiać, to wirtualne pieniądze. O czym pan mówi? Jakie odszkodowania? Będą to wirtualne pieniądze, nigdy pan tego nie uzyska.

Uczestniczyłem praktycznie we wszystkich spotkaniach starosty i prezesa. Były różne propozycje, w tym zero odszkodowań. Ale szanowni Państwo, wy o tym nie wiecie, bo nigdy mi nie pozwolono o tym mówić. Nigdy też nie było sesji na ten temat we wcześniejszych kadencjach. A mamy rok 2012, prawda? Dwanaście lat. Nigdy nie pozwolono mi o tym mówić,. Nigdy nie chciano mnie wysłuchać. Więc sprawy przejąłem w swoje ręce i zaprosiłem starostę górowskiego, wicestarostę, burmistrzów i wójtów tegoż powiatu, by ten temat załatwić w sposób, wydawało mi się, bardzo dobry. Przedstawiłem propozycję, że gmina Wąsosz, jak to zrobiła przy wejściu do spółki, wpłaca 2 mln a pozostałe samorządy po 500 tysięcy i tworzymy spółkę budującą składowisko powiatowe. Oczywiście, zgoda prezesa firmy była wraz z pozwoleniem na budowę, dziennikiem budowy, dokumentacją, ale wtedy – chcę przypomnieć jeżeli ktoś pamięta, a ja akurat tą sytuację pamiętam wprost z dokładnością wręcz fotograficzną – wtedy to w Górze, gdy budowano w Rudnej Wielkiej, budowano w Górze składowisko w Glince o powierzchni 30 ha wraz z firmą z Portugalii. I pomysł padł. Tak, tak było, szanowni Państwo. Wąsosz buduje więc i Góra będzie budowała, bo niezdrowy wyścig należało prowadzić. Wielkie plany, mamy Glinkę zamkniętą, nie ma żadnego składowiska.

Uważam, że temat do załatwienia, bardzo korzystnego, trwał przez okres 5 do 6 lat, gdy firma Chemeko nie była jeszcze w tak dobrej sytuacji finansowej. Dzisiaj jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej.

Zadam pytanie: dlaczego dzisiaj dopiero rozmawiamy o tej sprawie? No, ktoś mi odpowie? Ja nie mam do Państwa tu pretensji, nie ma do obecnego starosty, wicestarosty, a jak powiedziałem słowo wicestarosta, to nie chciałbym byście Państwo w jakikolwiek sposób obwiniali wicestarostę Pawła Niedźwiedzia, bo ja ponoszę za to odpowiedzialność, za decyzję wydaną przez burmistrza Wąsosza. Tak się ona nazywa, taki jest jej tytuł. Tylko, że ja na swoje pytania nie uzyskam odpowiedzi od Państwa, bo wielu z was jest nowymi radnymi i tej sprawy doskonale nie zna. Ja sam mam wątpliwości czy znam ją perfekcyjnie i ze wszelkimi szczegółami. Na pewno w tej części dotyczącej decyzji burmistrza, mojej decyzji – tak. Myślę, że o całym zdarzeniu czy wydarzeniu wiem bardzo dużo, bo jestem burmistrzem i wówczas byłem. Tylko, że Rada Powiatu nigdy się tym tematem nie zajmowała, w żaden sposób się nie zajęła. Na ten temat się nie rozmawiało. Dlaczego? Sprawy się toczyły i tak cichutko czekaliśmy na wyrok. Wyrok przyszedł i dzisiaj – gorące głowy. Co zrobić? A ja uważam, że jakieś 500 tys. zł., to jest nic. Ludzie! A dziesięć milionów?! To jest zmarnowany czas.

Kolejna rzecz. Doskonale Państwo wiecie, że od 1 lipca 2013 wchodzi w życie nowa ustawa o odpadach. Składowisko w Rudnej Wielkiej jest składowiskiem regionalnym w planie wojewódzkim. Mało tego, ma obsługiwać milion sto tysięcy osób. Ono tu będzie funkcjonowało. Obsługuje już gminę Góra, Jemielno, Wąsosz i pozostałe gminy. Ono będzie tu funkcjonowało i myślę, że to jest też temat do rozmowy z panem prezesem. Wiem, że może niektórzy słuchają mnie z małą uwagą, bo nie jest ważne mówić o przeszłości, ale ten czas został zmarnowany. Padały liczne słowa, liczne obietnice mówiące o porozumieniu. Mało tego – jedno na piśmie o zerowym odszkodowaniu i nie zostało to zrealizowane. Ja mogę zadać pytanie retoryczne, gdzie nie usłyszę od Państwa odpowiedzi: dlaczego nie, dlaczego wtedy tego nie zrobiono? Wydaje mi się, że wszyscy myśleli, że będą to wirtualne pieniądze. Nie są to wirtualne pieniądze.

Ja nie mam pojęcia, jak dzisiaj zachowa się firma Chemeko na czele z prezesem. Starostowie jadą w poniedziałek, ale chcę też Państwu powiedzieć, że w związku z tym, że są te odszkodowania, ja nie mam komfortowej sytuacji psychicznej, bo jestem mieszkańcem tego powiatu. Jestem burmistrzem gminy, która wydała taka decyzję. Jestem przekonany, mało tego, wierzę w to, że temat był do załatwienia z korzyścią dla powiatu, z korzyścią – być może – dla szpitala w przyszłości, jeżeli to składowisko byłoby tak prowadzone, jak jest w tej chwili. Wszyscy mówimy, że śmieci, to duże pieniądze. To prawda, będą od 1 lipca 2012 roku jeszcze większe. Natomiast we wszystkich decyzjach będących w obiegu prawnym mówi się o błędach popełnionych przez starostwo. Błędy te na pewno były do poprawienia.

Teraz słyszę i czytałem, że jednym z argumentów jest to, że gmina weszła do spółki a więc zarobiła pieniądze. Tak, to prawda. Weszliśmy do spółki. Pieniądze na pewno zarabialiśmy. Padały też pytania: dlaczego nie sprzedaliśmy udziałów powiatowi? Szanowni i kochani rani i panie Przewodniczący; gmina Wąsosz ogłosiła przetarg na zbycie udziałów. Zaprosiła wszystkich do negocjacji. Tylko tu, na tej sali mówiono, że Stuczyk wprowadza gminę na złą drogę, będzie to bankrut, koniec. Stało się inaczej. Mieliśmy wypłacone dywidendy. A ktoś zapytał: czemu sprzedałem udziały? Ze względów czysto finansowych, bo wszyscy liczą pieniążki te, które się otrzymuje, ale by inwestycje były realizowane trzeba je wydawać. Ja nie mogłem w gminie prowadzić tylko inwestycji związanych tylko z gospodarka odpadami. I dlatego z tej spółki wyszedłem, sprzedając i nie narażając gminy na straty. Nikt nie rzucał się na udziały w wysokości 21%. Każdy by chciał kupić 50% plus jeden. Stąd taka decyzja i nie było to żadną tajemnicą. 2,5 mln, tyle otrzymałem za udziały. Jest na to wycena biegłego rewidenta. Bo wszyscy tak liczą, dwadzieścia milionów mógł za to wziąć. A rekultywacja tego? Jakież to koszty! Gmina nie mogła dalej inwestować w składowisko, bo gmina ma inne zadania.

Starostwo jednej, drugiej kadencji miało taką samą szansę jak ja. Identyczną, tylko nie! Wyrok zapadnie! Wirtualne pieniądze- nie mamy o czym rozmawiać.”

Radny Zbigniew Józefiak: „Zgadzam się z większością wygłoszonych tutaj tez. Nie będę wchodził w polemikę. Jednym zdaniem przypomnę, że w 2001 roku temat Chemeko był obecny na sesjach Rady Powiatu. Przeglądałem protokóły z lutego, kwietnia, maja, czerwca, sierpnia. Był ten tematy panie burmistrzu, ale to nie o to chodzi. Nie chodzi o te detale, bo mógłbym przytoczyć wtedy, jak pan, jako radny powiatowy reagował. We wszystkich opiniach sądowych wskazuje się rażące naruszenie prawa przez burmistrza Wąsosza. Oczywiście, rozważane są inne wątki, natomiast ja skupiłem się tylko na decyzji uchylającej pozwolenie na budowę.”

Radny Grzegorz Aleksander Trojanek: „Panie burmistrzu, ja też nie mam komfortu i nie jest mi lekko w związku z sytuacją naszego powiatu. Leży mi na sercu to, aby ten powiat istniał i nieźle funkcjonował. Po to się pisałem na to, żeby w tej Radzie uczestniczyć. Proszę mi wierzyć, że nie tylko interesują mnie pojedyncze osoby, nie tylko gminy, ale również ci ludzie, którzy w przypadku, gdyby nasz powiat – nazwijmy kolokwialnie – upadł, nie tylko, że stracą pracę, ale stracą podstawy swojego bytu. Trudno jest mi zgodzić się na to, by tymi problemami się nie zajmować. Dlatego jest taka nasza decyzja, by wszystkim tym sprawom się przyjrzeć.”

Przewodniczący Rady Powiatu – Edward Szendryk: „Sam byłem zdziwiony, że był przetarg na te udziały. To świadczy o tym, jak my, wszyscy radni, niewiele wiemy. Starostowie i wicestarostowie powinni dbać o interes powiatu, to dzisiaj w świetle tych wypowiedzi widzimy, że to – w moim odczuciu przynajmniej – była lekceważąca postawa.”

Radny Władysław Stanisławski: „Ja myślę, że może jeszcze dużo wody upłynie w Orli, Baryczy i innych rzekach nim dowiemy się tak rzeczywistej prawdy. Ja już nie będę komentował, bo to nie jest zupełnie tak, jak mówimy. Zwykle się mówi o tych przyjemniejszych stronach i prawidłowych swoich decyzjach a o innych się nie mówi. Ja też zamilczę.”

Burmistrz Zbigniew Stuczyk: „Ja oczywiście nie powiedziałem tego, ale – tak, decyzja burmistrza Wąsosza o warunkach zabudowy została przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchylona w części. Tak, że w obrocie prawnym pozostała decyzja na to składowisko, w tej części, której SKO wyznaczyło. Nie chcę się tu usprawiedliwiać. Natomiast, na pewno, w naszej decyzji, był błąd, skoro SKO ją uchyliło. I od tego się nie odżegnuję. SKO mówi również o niespójności części opisowej z częścią graficzną. Nigdzie w planie zagospodarowania przestrzennego Wąsosza nie była oznaczona powierzchnia. SKO wskazuje, że organ wydający pozwolenie na budowę, w oparciu o osnowę geodezyjną, powinien wymierzyć powierzchnię tego składowiska. Nie zrzucam z siebie winy, że tak moja decyzja była super i dobra. Nie! Ona została uchylona przez SKO w części.”

C.d.n.