piątek, 20 kwietnia 2012

Skubnęli, ale dla szczęścia

7 listopada 2011 roku radni przyjęli nowe stawki podatku od nieruchomości oraz podatku rolnego.  Sprawa podwyżek stawek podatkowych do dzisiaj wzbudza emocje, zrozumiałe emocje, gdyż wiele osób ze względu na nikłe dochody dość dotkliwie podwyżki odczuło. Pomimo upływu czasu (a czas podobno „goi rany”) wielu płatników podatków ma żal do radnych, iż 11 spośród nich opowiedziało się za „walnięciem” ich po kieszeni. Przypomnieć tez należy, że 7 radnych wstrzymało się od głosu podczas głosowania, ale żaden z radnych nie odważył się być przeciw. 

Protokół z sesji Rady Miejskiej w Górze (wówczas, bo poprawna obecnie nazwa brzmi: Rada Miejska Góry) zawiera też interesujący fragment dotyczący motywacji, która skłoniła burmistrz Irenę Krzyszkiewicz do podniesienia wysokości fiskalnych danin. I tak w protokole z sesji czytamy fragment wypowiedzi szefowej gminy: „Nie ukrywa, że też włodarze powiatu górowskiego mieli pretensje do Góry, że nie podnosi się
stawek podatków a sytuacja jest taka sama w powiecie górowskim, jeśli chodzi o bezrobocie.”

I tu zrobiło mi się wesoło, bo okazuje się, iż ktoś ma wpływ na burmistrz Góry. Enigmatycznie, co prawda, ale jednak jednoznacznie, burmistrz wskazuje na: „włodarzy powiatu”, jako siłę sprawczą głębszego sięgnięcia do kieszeni mieszkańców powiatu, na terenie którego mamy najwyższe bezrobocie w województwie. 

Tzw. „włodarzom powiatu” pewnie chodziło o to, by się wyborcom we łabach nie POprzewracało od zamieszkiwania na „zielonej wyspie”, którą otacza morze chaosu, biedy i totalnego upadku. A u nas? Podniesie się podatki, bo szczęście musi być dawkowane umiarkowanie. Górowskiej PO chodzi o to, by mieszkańcy gminy – i powiatu też – nie wyli ze szczęścia.