wtorek, 6 grudnia 2016

Podobno....



Pomiędzy godziną 16.30 a 17.30, w dniu dzisiejszym, z tych oto pudełek ma wyskoczyć niczym z katapulty Nasza, a szczególnie moja Ukochana Pani Burmistrz.
Podobno ma być w stroju bikini, co przeraża mnie aż do szpiku kości, gdyż aura nie sprzyja negliżowi.

Sens mego życia i mojej twórczości ponownie zachwyci zebraną na rynku publikę swoją bytnością. Serca wszystkich dzieci, podrostków i onanistów, starszych impotentów biją radośnie na myśl o tej doniosłej, historycznej chwili. Impotenci przestają być impotentami, a szkolna dziatwa w przyśpieszonym tempie przechodzi okres dojrzewania, wiadomo jakiego.

Ja niestety złożony niemocą nie będę mógł podziwiać kształtów Królowej moich snów i marzeń, którą jak wszyscy wiemy kocham platonicznie. Nie mniej w nocy miałem sen proroczy. Śniło mi się, że moja Gwiazda wyrywa brodę Jerzemu "Chochołowi" Kubickiemu, a wiceburmistrza Rogalę wyrzuca przez okno.

Sen ten jednak minął, gdyż dowiedziałem się właśnie, że moje i nasze Słońce Góry nie wywaliła na zbity pysk obu delikwentów.

Podobno nasza Gwiazda i Święta Mikołajka w jednej osobie dzisiejszego popołudnia zamierza przytulić do piersi swej bezdomnego pana Andrzeja i wysłuchać jego żali dotyczących pewnej kompletnie niepotrzebnej jednostki organizacyjnej, której członkowie ubrani są w mundury z tandetnej operetki.

Z największej paczki wyskakuje oczywiście nasza Gwiazda, z średniej wyłaniać mają się doczesne szczątki "Łysego" czyli "Cielęciny", który w blasku Słońca Góry ma nadzieję nabrać blasku, ale bez polotu, bo wojewoda już mu dawno lotki wyrwał.
W najmniejszej paczce znajdować się nasz znamienity "Banan", który tego dnia z zaciekłego paskarza zamieni się w źródło hojności i uduchowienia najwyższego. Cała ta Trójca Święta ma dać niezapomniany koncert, nie szczędząc uśmiechów i słodyczy za pieniądze podatników. I tak jak w piosence Kuby Sienkiewicza:


To już jest koniec, nie ma już nic, 
Jesteśmy wolni, możemy iść