piątek, 10 stycznia 2014

Pytanie na czasie



Ledwo na internetowym portalu „Panoramy Leszczyńskiej” pojawił się post „Będzie program naprawczy” a już miłośnicy pisania z dla od prawdy zasiedli do komputerów. To, że zasiedli samo w sobie nie jest złe. Ale złe i wrednej jest to, że są to zwykłe łobuzy, które poprzez kręcenie i przeinaczanie faktów próbują starej jak świat sztuczki. Sztuczka ma polegać na tym, by wybielić koalicję obecnie rządzącą powiatem na jego nieszczęście. Dzieje się tak nie tylko na portalu „PL”, bo anonimowe łobuzy szaleją też na portalu „elki” wypisując bzdury, półprawdy i dumnie popisują się swą genetyczna głupotą.

Na jednym z tych portali czytam, że rząd za kadencji obecnej władzy umorzył 20 mln powiatowi z tytułu oddłużenia szpitala. Jak tak dalej pójdzie to okaże się, że za obecnej kadencji wybudowano Górę, wykopano Barycz i zbudowano wszystkie drogi, Alle nie te dziurawe niczym ser szwajcarski.

W tym miejscu wyraźnie należy powiedzieć, że to kłamstwo, bo obecnie tak nieudolnie rządząca ekipa tylko skonsumowała dorobek Pony, Bireckiego, Mrówki, Sowy, Stanisławskiego.

Obecna ekipa potrafi to co potrafi a to opisane zostało w wystąpieniu pokontrolnym wrocławskiego RIO. Amen.

I tak płynie ta rzeka mętnych bzdur, bo na jeden wpis prostujący propagandowe brednie przypadają trzy pełne kłamstw i bełkotu.

Jakiś anonimowy bohater przyczepił się byłego przewodniczącego Rady Powiatu. Anonim ów twierdzi, że powiat zadłużył będąc przewodniczącym Władysław Stanisławski, biorąc kredyt na oddłużenie szpitala. Zapomina jednak, że wejście w „plan B” było jedynym wyjściem w ówczesnej sytuacji. Za wejście do tego planu otrzymaliśmy bonus w wysokości 20 mln zł., czyli ½ wysokości zadłużenia szpitala (42 mln zł).

Bohaterski anonim zapomniał jednak, że radny Władysław Stanisławski dysponował jednym z piętnastu głosów w Radzie Powiatu i sam nie mógł pożyczki przeforsować. A czemu anonim zapomniał o pozostałych wspólnikach?

Ze względu na nazwiska! A są one ciekawe. Trzymając się nomenklatury anonima do nazwiska Władysława Stanisławskiego dopisać trzeba kilka nazwisk radnych wówczas – i obecnie – którzy glosowali za kredytem, czyli „zadłużyli” powiat. Wymienię tylko tych radnych, którzy pełnią swoje funkcje również w trwającej kadencji.

Za „zadłużeniem” powiatu był obecny wicestarosta górowski Paweł Niedźwiedź. Co prawda wówczas powodziło mu się gorzej niż obecnie, bo nie pobierał okresowego dodatku specjalnego bez określenia terminu zakończenia jego pobierania, ale faktem jest, że był za „zadłużeniem” powiatu.

Wybitny znawca finansów samorządowych oraz inżynier - energetyk w jednej i tej samej osobie mgr inż. Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki również grzecznie podniósł rączkę i zagłosował za „zadłużeniem” powiatu. On ma taki deficyt charakteru, że bycie w koalicji odbiera mu tę dziecięce wiadereczko rozumu, które ma w tym co wieńczy jego głowę.

Obecny przewodniczący Rady Powiatu, wzór cnót wszelakich, opoka moralności, niewzruszona statua zasad moralnych, kryształowy człowiek bez skazy – Edward Szendryk również głosował za „zadłużeniem” powiatu.

Radny Jan Bondzior również optował za tym, by powiat „zadłużyć”.

Dla pełni obrazu dodać trzeba, że przeciwni zadłużaniu powiatu byli: radny Jan Kalinowski, Marek Hołtra, chociaż ten ostatni zakręcił się ostatnio niczym bączek dla dzieci i w tym układzie koalicyjnym zmienił zdanie diametralnie. Podobno teraz będzie startował z komitetu wyborczego „Inwestując w zakłady pogrzebowe inwestujemy w przyszłość naszą i naszych dzieci!”

I tyle prawdy o tych, którzy „zadłużyli” powiat. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że radni Biernacki, Niedźwiedź, Bondzior, Szendryk są obecnie w rządzącej koalicji i dlatego cały ciężar odpowiedzialności ma spocząć na Władysławie Stanisławskim. Proste? No więc Państwo proszę sobie odpowiedzieć na pytanie: w czyim interesie wypisuje się te kłamstwa?

No dobrze. Wspólnicy w „zadłużaniu powiatu zaprezentowani więc można przejść do demaskacji kolejnych bzdur.

Jakiś ciężki kretyn pisze również, iż będący u władzy przez niespełna 3 miesiące starosta Jan Kalinowski „ma swoją cegiełkę” w zadłużaniu szpitala. „Cegiełkę” – i to w mózgu – ma autor tego anonimowego wpisu.

Warto przypomnieć, iż dyrektorem szpitala była wówczas Czesława Młodawska, która pomimo wszystkiego serdecznie pozdrawiam, bo chociaż pyskata była to fajnie było z nią się pokłócić, gdyż po kłótni wyciągała rączkę i z uśmiechem się żegnała. Miała klasę!

Nie mniej jednak miała też taka dziwna manierę. Gdy tylko za czasów starosty Jana Kalinowskiego odbywało się posiedzenie Zarządu, do sekretariatu wpływało pismo od dyrektorki Młodawskiej. Treść pisma miała jeden wspólny mianownik. Szpital potrzebuje wsparcia. Przyznać trzeba, że cyfra w liczniku była zawsze inna. Nie mniej licznik był zawsze wyższy niż mianownik, czyli rzecz była nie do spełnienia. Już wówczas ciężko było z zasobami finansowymi w starostwie. A była to końcówka roku 2010. Oczywiście żadne z tych oczekiwań dyrektorki nie zostały spełnione przez starostę Jana Kalinowskiego, bo ładowanie pieniędzy w szpital sensu nie miało. A i nie było z czego ładować. Koniec końcem okazywało się, że pomimo odmownych odpowiedzi starosty Jana Kalinowskiego szpital trwał. Dyrektorka stosowała po prostu stary numer: „Postraszę a może dadzą się wydoić” W przypadku ówczesnego starosty Jana Kalinowskiego „strachy na Lachy” absolutnie nie działały.

W przypadku ówczesnego wicestarosty Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego to w tym miejscu muszę go bronić. Robię to z ogromną niechęcią, ale prawda ponad wszystko!

Będąc wicestarostą Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki nie bardzo zajmował się sprawami starostwa i powiatu. Czas był gorący, bo za pasem wybory się zbliżały. Wicestarosta był tak pochłonięty układaniem list, koalicji przedwyborczych i powyborczych, że rzadko bywał w swoim gabinecie. Zamiast niego honory pana gabinetu pełnił jego płaszczyk, który był znakiem rozpoznawczym dla wtajemniczonych. Każdy z zaznajomionych z tym kodem wiedział, że jak płaszczyk jest to wicek też jest tyle, ale szukać go należy w gabinecie ówczesnego wiceburmistrza a obecnego starosty. Tam rozgrywała się odwieczna gra zwana „dupniakiem wyborczym”, czyli jak przekonać wyborców, by na nas głosowali. To wówczas wicestarosta Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki stał się klasykiem, gdy po wyborach stwierdził, że wyborcy: „Teraz przez cztery lata w dupę mogą nas pocałować”.

Moralny obowiązek spełniony – ówczesny wicestarosta obroniony! Hura!

Można w jednym z wpisów wyczytać, że powiat już od dawna realizuje program naprawczy. Jako przykład wskazuje się likwidację Powiatowego Zarządu Dróg. Przyjrzyjmy się tej sztandarowej oszczędności.

W PZD pracowało 14 osób. Pracę w starostwie i jednostkach podległych powiatowi znalazło 12 osób. Oszczędności są kolosalne! Wygląda na to, że z tych oszczędności wkrótce wyremontujemy sporo dróg powiatowych. Aż serce roście patrząc na wyremontowane drogi! Pierś nadyma się dumą! Szykują się ordery, dyplomy, pochwały. A być może premie i nieokreślone czasowo okresowe dodatki specjalne. Likwidacja PZD i robienie z tego sztandarowego pomysłu na oszczędność to kpina z każdego kto dysponuje intelektem. To typowe robienie wody z mózgu.

Starosta zapowiedział podczas ostatniej sesji, że dofinansowania nie dostaną organizacje pozarządowe. Zapisana w budżecie na rok 2013 kwota dofinansowania dla ludzi, którzy społecznie chcą coś pożytecznego zrobić dla lokalnej społeczności wynosiła 50 tys. zł. Organizacje pozarządowe otrzymały znacznie mniej niż deklarowana kwota.

W mojej ocenie jest chamstwem i totalną bzdurą cięcie wydatków, które służą aktywizacji różnych środowisk. Proszę popatrzeć na gminę. I burmistrz i wiceburmistrz należą do Platformy, rzekomo Obywatelskiej. W wielu miastach, powiatach, gminach wprowadzono budżety obywatelskie. U nas nie, chociaż władzę sprawują ludzie będący członkami Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Ponadto zlikwidowano Fundusz sołecki co rozwojowi inicjatyw w miejscowościach wiejskich się nie przysłuży. Mniejsza z tym. O co innego tu idzie.

Sprzedano szpital, oddano drogi wojewódzkie. Takie są fakty. W każdej firmie, normalnej firmie, jak pracownik ma mniej obowiązków, to pracodawca ścina mu wynagrodzenie. Zarząd i starostowie maja więc mniej obowiązków (z tych które mają też raczej średnio się wywiązują – patrz wnioski RIO) a więc i ich wynagrodzenia powinny ulec proporcjonalnemu obniżeniu. Mniej roboty – mniej mamony! Ciekawe czy w ramach programu oszczędnościowego sami sobie skrócą czy też pojadą na dupach innych?! To samo dotyczy też radnych koalicyjnych, bo jakoś nie widzę w nich entuzjazmu do dzielenia powszechnej biedy, którą pomogli zmajstrować.

I to jest pytanie na ten czas.