środa, 15 stycznia 2014

Cud "reforma"

Jak Państwo wiedzą w ramach reformatorskich – podobno! – pociągnięć Zarządu Powiatu, na czele którego stoi – niestety! – Wielce Czcigodna Pomyłka, zlikwidowano Powiatowy Zarząd Dróg. Włączono go do Wydziału Komunikacji, który po zmianach w regulaminie organizacyjnym starostwa nosi obecnie nazwę Wydział Komunikacji i Drogownictwa. W tym wydziale, który zatrudnia 17 osób utworzono stanowisko ds. zarządzania drogami i organizacją ruchu.

Głównym specjalistą został były dyrektor PZD – Andrzej Łaszewski, któremu podlega trzech pracowników administracyjnych i sześciu pracowników fizycznych. Ta szóstka pracowników ma wykazać się przy naprawie dróg powiatowych o łącznej długości ponad 280 km.

Warto dodać, iż „reformatorski” koncept Zarządu Powiatu i Wielce Czcigodnej Pomyłki polegał na tym, iż większość prac przy drogach zlecało się będzie firmom zewnętrznym (przetargi). Ma to – podobno! – przynieść wymierne korzyści w postaci zmniejszenia kosztów utrzymania dróg i zwiększenia ilości wyremontowanych nawierzchni.

Na rok bieżący na 280 km dróg Zarząd Powiatu raczył przeznaczyć kwotę 971.400 zł Rok wcześniej planowana kwota wydatków na drogi powiatowe w budżecie powiatu wyniosła ok. ok. 1.230.000 zł., z czego na płace planowano przeznaczyć ok. 612.000 zł. Na remonty i bieżące utrzymanie sieci 280 km dróg powiatowych przeznaczono kwotę ok. 607.000 zł. Wypada więc, że na 1 km drogi powiatowej przypadała kwotą wynosząca ok. 2168 zł.

W projekcie budżetu na rok 2014, którego Regionalna Izba Obrachunkowa we Wrocławiu kategorycznie zakazała uchwalać,na drogi powiatowe miano przeznaczyć ogółem ok. 971.000 zł., w tym na remonty i utrzymanie dróg ok. 570.000 tys. zł. Wynika z tego, że w 2014 r. na 1 km dróg powiatowych planowano przeznaczyć ok. 2035 zł, czyli mniej o 133 zł.

Jak Państwu podoba się ta „reforma”?

Odśnieżanie dróg ma prowadzić firma zewnętrzna. Wyłoniono taką w drodze przetargu. Wygrała górowska firma „Drogomel”, która z ok. 300.000 zł ma odśnieżać drogi powiatowe w sezonie 2013/2014. Firma wykonująca remonty dróg latem zostanie wyłoniona w I kwartale br.

Przy tych środkach szans na poważne remonty nie ma. To trzeba sobie powiedzieć jasno i bez mącenia w głowach wyborców hasłami typu: „Budujemy drogi z dala od polityki”. Okazało się, że to „z dala od polityki” jest hasłem pustym jak bębenek. Na naszych powiatowych drogach będzie coraz więcej dziur, ich stan będzie się gwałtownie pogarszał a tym samym bezpieczeństwo kierowców i pasażerów będzie w sposób systematyczny rosło. I taka jest prawda, której nie zagłuszy żaden propagandowy pic i ściema.

Proszę też zauważyć, iż ostatnimi czasy nikt nie łata dziur („cząstkowa naprawa nawierzchni” – jak to się tajemniczo zwie) – pomimo, iż pogoda na to zezwala. Powód jest prosty – nie ma pieniędzy, nie ma materiałów do łatania dziur.

Śmiesznie wygląda obecnie działalność tego co pozostało z PZD. Opowiem Państwu taka historyjkę.

Obecnie pracownicy zajmujący się pracami przy drogach powiatowych zbierają się o godz. 7.00 w budynku dawnego PZD, przy ul. Armii Polskiej 15. Stamtąd wyjeżdżają do pracy w Niechlowie. Są tam ok. godz. 7.20. Przebierają się i ruszają do pracy. Akurat ostatnio pracują na terenie gminy Wąsosz. Niby nie daleka, gdy ma się odpowiednie środki transportu. Takim środkiem dysponują, ale na razie jednocześnie nie dysponują. Powód jest błahy. Samochód Renault, który zabiera 6 ludzi, czyli akurat tylu, ilu pozostało po tzw. „reformie” jest zepsuty. Naprawić go będzie można dopiero w lutym, bo podobno wówczas będą pieniądze, co pewne nie jest. Samochód ten ma skrzynię, na którą ładowano narzędzia potrzebne do prac drogowych.

Zabrakło samochodu i rozpoczął się ekonomiczny bezsens i organizacyjny koszmar. Pracownicy czymś tam jadą a sprzęt podąża za nimi. Wiezie go dumnie, dostojnie i powoli chluba socjalistycznej Polski – ciągnik „Ursus” C 360, który spala ok. 5 l paliwa na 1 motogodzinę pracy. Ciągnikowi jest niespieszno więc jedzie ok. 2 godzin na teren gminy Wąsosz. Dociera gdzieś przed 10. Rozładowywany jest sprzęt i już czas na śniadanie. Ok. 10.30 można przystąpić do pracy. Ok. 13 trzeba się zwijać, bo ciągnik wraca do Niechlowa 2 godz. A za nadgodziny nie płacą, bo wiadomo – kasy nie ma. Historia jak najbardziej prawdziwa. To chyba na tym miała polegać ta sławiona w różnych wpisach „reforma”?.

Dla całości obrazu dodać należy, iż w niechlowskiej bazie dawnego PZD zatrudnionych jest trzech Stróży na umowy zlecenia, którzy otrzymują po 700 zł miesięcznie. Palą w piecu c.o i pilnują, by nikt nie połakomił się na sprzęt, który się tam znajduje. Obecnie mają nie zapłacone, bo kaski nie ma. Pojawił się kolejny „reformatorski” pomysł, by zainwestować tam w całodobowy monitoring i zwolnić stróżów. Problem polega na tym, że monitoring raczej w kotle c.o nie napali a i ktoś musi śledzić ekrany. „Reformatorski” pomysł jest na razie w fazie intelektualnej obróbki. Podobno mgr inż. Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki ma zaprojektować prototyp takiego super nowoczesnego monitoringu, który pali w kotle c.o, obserwuje teren i siedzi przed monitorem. Prototyp ma się podobno nazywać „Super Donek”.

Dodać też należy, iż ostatnio nie zakupiono pracownikom pracującym przy drogach należnej im odzieży roboczej i ochronnej. W zasadzie na tym tez można oszczędzić, bo zima ma przebieg łagodny i na dworze zimno nie jest. Ważne, że okresowy dodatek specjalny wicestarosta Paweł Niedźwiedź pobiera oraz, że w jego gabinecie i starosty jest ciepło. W ten sposób to się wszystko wyrównuje z korzyścią dla nas wszystkich, rzecz jasna.

Powróćmy do sprzętu drogowego. Nie dalej jak wczoraj został on dokładnie obfotografowany. Pod ostrzałem obiektywu znalazły się: samochód osobowy Nubira, który jest darem gminy Niechlów dla byłego PZD, samochód osobowy Kia, samochód dostawczy Kia 2700, dwa ciągniki C – 360, dwie kosiarki rotacyjne, cyklop, dwie piły spalinowe, dwa pługi odśnieżne.

Jeżeli sądzą Państwo, iż zdjęcia owe wykonano w celu zaprezentowania ich na konkursie fotograficznym to muszę Państwa wyprowadzić z błędu. Fotki posłużą do prezentacji sprzętu celem znalezienia nabywców, bo Zarząd i koalicja doprowadzili przez 3 lata sprawowania rządów do fatalnej sytuacji finansowej. Nowe hasło obecnej kolaicji w powiecie brzmi: "Sprzedać i rozpiździć!" 

Obrazowo mówiąc: mysz kościelna to przy nich krezus! 

Ciekawe jest tylko to, czy Zarząd znajdzie kasę na wycenę tego sprzętu po PZD przeznaczonego do sprzedaży. 

Niektórzy pracownicy zatrudnieni w jednostkach powiatowych ze zdziwieniem stwierdzili, że wchodząc na Platformę Usług Elektronicznych ZUS, iż za miesiąc grudzień 2013 r. nie wykazany jest wpływ składki na ich konto. Termin upłynął 5 stycznia. Przyjdzie więc jeszcze płacić odsetki.

Jak więc widać sprzedaż szpitala niczego nie załatwiła. Powiat tonie w długach, ale rzetelnego raportu o stanie powiatu Państwo nie otrzymali. Przypuszczam, że nie otrzymają dotąd, dokąd opozycja z tych puzzli nie ułoży pełnego obrazu rzeczywistego stanu powiatu.