czwartek, 30 stycznia 2014

Czas postępu i rozwoju II

Rzućmy okiem ponownie na szpital, który znalazł się w obcych rękach. Przypomnę tylko, iż starosta - Wielce Czcigodna Pomyłka oraz stojący przy nim wiernie, ale bezrozumnie radni, twierdzili, że szpitalowi tylko na zdrowie wyjdzie jego sprzedaż prywatnemu podmiotowi. Powód? Wszystko miało być lepsze, piękniejsze, cudowniejsze a pacjenci mieli wyć z zachwytu Na razie pacjenci wyją na widok nowego cennika. I nie tylko cennika.

Zresztą, pozwolę sobie przedłużyć ten wstęp. Prywatna służba zdrowia nie zawsze na zdrowie wychodzi. Nawet tym, którzy są właścicielami prywatnej służby zdrowia. Prywatna służba zdrowia zaszkodziła np. właścicielowi jednej z prywatnych praktyk lekarskich, „lekarzowi z Leszna” (a mówią, że w Lesznie wszystko jest cacy – cacy!). Działalność tego „znanego lekarza z Leszna” nie spotkała się ze zrozumieniem ze strony pacjentek (osobniki rodzaju męskiego zastrzeżeń nie wniosły), które poskarżyły się wiadomym organom na zakres badań wykonywanych przez tegoż „znanego lekarza z Leszna” przy okazji badań bhp na prawo jazdy.

Patrzcie Państwo! Tyle lat walki z przesądami, tyle lat profilaktyki, tyle lat uświadamiania o konieczności stosowania się do zaleceń lekarskich, budowania zaufania do ludzi w białych kitlach! I co?! Lipa! Pieniądze wyrzucone w błoto, zmarnowany czas, niepotrzebnie napisane książki i artykuły na ten temat.

Pacjentki „znanego lekarza z Leszna” Edwarda Sz. (chwała Panu Najwyższemu, że E.Sz. nie jest z Góry!), poleciały do mało sympatycznych organów kierowane niewiedzą i ignorancją. Nie zrozumiały biedne, że „znany lekarz z Leszna” (chwalmy Pana, że on nie z Góry!) był niczym doktor Judym. Szeroki wachlarz badań, który wykonywał na pacjentkach badających się przy okazji pragnienia zdobycia prawa jazdy, nie wchodził w zakres świadczeń medycznych opłacanych przez skąpy NFZ. „Znany lekarz z Leszna” (aj, aj, aj!) za darmo fundował swoim pacjentkom ten szeroki wachlarz badań medycznych. Niestety! Nie zostało to docenione. Podejrzewam, że ten ohydny donos to zemsta kolegów po fachu, którzy nie mogli wybaczyć „znanemu lekarzowi z Leszna", że ten w czasach rozpasanej konsumpcji, pogoni za kasą, pazerności, wykonuje szeroki wachlarz badań bez oczekiwania na rekompensatę. Być może macki tego niecnego spisku sięgają nawet NFZ!

Tak więc, jak Państwo widzą, prywatna medycyna na dobre nawet lekarzowi może nie wyjść na zdrowie. A cóż dopiero mówić o szarym pacjencie figurującym w bezmyślnym e – WUŚ!

Wczoraj na ten przykład byłem budynku „starej przychodni.” Tam szpital ma swoje przychodnie: poradnię K, chirurgię i ortopedię.

Pozyskany przez niesłusznego prezesa Stanisława Hoffmanna lekarz ortopeda (nawiasem mówiąc lekarz bardzo lubiany przez pacjentów i przy tym świetny fachowiec) – Adam Białoskórski z Gostynia, przyjmował pacjentów w każdy poniedziałek od 9.00 do 14.00. Za czasów niechcianego przez Zarząd Powiatu prezesa Stanisława Hoffmanna, po godz. 14.00 doktor Adam Białoskórski udawał się do szpitala, by tam brać udział w operacjach. Trzeba przyznać, że pacjentów lekarz ów miał aż nadto.

W ostatni poniedziałek doktor Adam Białoskórski żegnał się ze swoimi pacjentami słowami: „Tu widzimy się po raz ostatni. Od lutego zapraszam do przychodni przy Świętosławy”. Mamy powód do radości. Padło kolejne dzieło tego wrednego prezesa Stanisława Hoffmanna. Widać, że walka z rzekomymi osiągnięciami byłego prezesa trwa i zwycięża na wielu frontach. Padła przychodnia ortopedyczna! Hura! Wszystkim będzie lżej! A i portfelu luźniej. 

Za kilka dni może też okazać się, że walka ze smutną spuścizną po prezesie Stanisławie Hoffmannie, ponownie zwieńczona zostanie spektakularnym sukcesem. Rozpoczął się bój o przychodnię chirurgiczną. Jak Państwo wiecie ze strony internetowej starostwa (żartowałem!), obecnie jest co prawda pełna obsada na oddziale chirurgiczny, tyle że część lekarzy pracuje tylko na dyżurach. W dzień, czyli wówczas gdy się tnie, szarpie i zszywa to co się rozszarpało i rozcięło, jest tylko jeden lekarz – doktor Waldemar Koszałka. Jak już Państwo wiecie pracuje on też w przychodni chirurgicznej. Jest tam sam jak palec.

I oto wczoraj, w ramach biznesowego podejścia do medycyny obecnego właściciela szpitala (Polskie Centrum Zdrowia), zamiast od 9.00 nasz chirurg przyjmował od 12.00. Pomiędzy 9.00 a 12.00 operował w szpitalu. W przychodni nikt w tym czasie nie przyjmował, bo czasy, gdy przyjmowało tam dwóch chirurgów (całkowicie niesłusznie z biznesowego punktu widzenia!), tchnęły socjalizmem i byłym prezesem. Oczywiście, ograniczono też ilość zapisywanych pacjentów. Z pedagogicznego punktu widzenia jest to bardzo dobre pociągnięcie. Niech ludziska na siebie uważają a nie chodzą nieprzytomnie i łamią sobie to i owo. Jak poczekają na wizytę u chirurga z tydzień, to zaczną uważać!

Pod znakiem zapytania stanęła działalność samego oddziału chirurgicznego w szpitalu. Obecny kierownik oddziału – doktor Waldemar Koszałka, ma obowiązujący kontrakt do końca stycznia. Wygląda na to, że chciałby tu pracować, ale nie w warunkach powstałej pod prywatnym właścicielem sytuacji, którą określić można mianem totalnej partyzantki. Chirurg sam operować nie może a obecnie jest tak, że w dzień doktor Waldemar Koszałka jest na oddziale chirurgicznym jedynym lekarzem. W tej sytuacji kierownik oddziału postawił warunek, że przedłuży swój kontrakt, ale PCZ ma znaleźć drugiego chirurga do pracy w dzień. Termin realizacji warunku upływa 31 stycznia.

Pamiętacie Państwo jak premier zapowiedział, ze do końca marca nie będzie kolejek do specjalistów? Pamiętacie! I już Państwo wiedzą o co chodzi!

Panie premierze! Uprzejmie melduję, że w powicie górowskim zlikwidowane zostały kolejki do specjalistów. Nie ma w naszym powiecie list oczekujących na przyjęcie do specjalistów. Nie ma do specjalistów kolejek. Specjalistów też już nie ma!

Tak może wyglądać meldunek Wielce Czcigodnej Pomyłki z frontu walki o likwidację kolejek do specjalistów. Będą dyplomy, gratulacje, wywiady, pochwały, uściski. Będzie Raj. Na prezent dla radnych koalicyjnych, którzy głosowali za sprzedażą szpitala, złożą się właściciele powstających niczym grzyby po deszczu zakładów pogrzebowych. W powiecie górowskim odnotujemy w tym zakresie dynamiczny rozwój drobnej przedsiębiorczości funeralnej. Firmy te po jakimś czasie połączą się w holding o nazwie: „Powiatowe Centrum Pomocy dla Sztywnych.” Prezesem zostanie były drobny przedsiębiorca pogrzebowy bez przyszłości – M. Hołtra, zwany przez pracowników Zimnym Markiem. Objęcie przez niego prezesury stanie się początkiem końca holdingu. Drobni akcjonariusze pójdą z torbami.

Powróćmy do rzeczywistości w górowskim szpitalu. Informowałem Państwa, iż nowi właściciele podnieśli nieco (tylko ponad 6 raz, a przecież mogli, 10, 15 lub 25) opłatę, jaką matki dzieci leżących w szpitalu wnosiły za to, że mogły przebywać przez 24 h na dobę z dzieckiem. Poprzednia opłata, drastycznie zaniżona przez działającego na szkodę szpitala prezesa Stanisława Hoffmanna, w wysokości 21,60 zł., zastąpiona została przez opłatę jedynie słuszną w wysokości 140 zł za dobę. Niestety, nasz nieoświecony lud nie docenił dobroci nowej ceny. Skąpe matki zaczęły wypisywać ze szpitala swoje pociechy i w ten sposób nowy właściciel nie ma pociechy z nowej ceny. Nieuświadomione matki pokrzyżowały ambitne, nowoczesne i biznesowe ceny. W tej sytuacji nowe ceny uległy zawieszeniu w próżni. Zauważcie Państwo, jak bardzo jesteśmy zacofani. Jakiż wstyd przed wrocławskimi właścicielami szpitala! Żeby matka z terenu powiatu nie chciała zapłacić drobnych 140 zł za radość bycia w chorobie z dzieckiem? O! Matki mamy nie dość, że skąpe to i jeszcze mało światowe.

Jak już jesteśmy przy szpitalu, to pewnie Państwo jeszcze nie wiecie, że jest nowa nazwa szpitala. Teraz na pieczątkach szpitalnych widnieje taki napis: „Polskie Centrum Zdrowia. Szpital Specjalistyczny w Górze Śląskiej.”

Jak Boga kocham! Tak się nazywa! Jaj sobie nie robię! Wiedzą wrocławiacy jak robić marketing! Specjalistów praktycznie nie ma, ale w nazwie są!

Wiemy więc już dlaczego ceny tak poszybowały w górę. Szpital specjalistyczny, to i ceny specjalne. A Państwu żal tych parę groszy więcej!

Potrzebują Państwo często zaświadczeń lekarskich, np. że lewa noga lewą nogą jest, albo że płuca są na miejscu. Dotąd takie zaświadczenie wystawiane przez Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze kosztowało 30 zł. A obecnie, takie samo zaświadczenie wydawane przez Szpital Specjalistyczny w Górze Śląskiej kosztuje 60 zł. Drogo? Może i drogo! Ale jak brzmi! Specjalistyczny! To musi robić wrażenie.

A wiecie Państwo kto jest dyrektorem szpitala? Michał Czapla. Pomimo, iż jest krótko ma już przydomek. Pracownicy nazywają go „Owsik”. Podobno śmiesznie podskakuje, kręci się w kółko niczym bąk. Widziałem gościa na własne oczy. Rzeczywiście wygląda zabawnie. A jak zobaczyłem tę jego rzadką kozią bródkę, to z trudem opanowałem się, by nie parsknąć śmiechem. Mówią, że gość na niczym się nie zna i każdą decyzję konsultuje z Wrocławiem. Można rzec, że za lampowy przekaźnik poleceń w szpitalu robi.

Włodarze gmin też powinni się cieszyć ze zmianą właściciela szpitala. Weźmy taki Zakład Opiekuńczo – Leczniczy w szpitalu. Jest na nim 5 łóżek komercyjnych. Na nich przebywają pacjenci, którzy sami lub z pomocą rodziny opłacają swój pobyt w szpitalu. Na łóżko komercyjne długo się nie czeka. Poprzedni prezes, przez swoją niegospodarność i mało agresywną politykę finansową, doprowadził do sytuacji skandalicznej. Za komercyjne łóżko płaciło się 80 zł za dobę pobytu. Tę niesprawiedliwą sytuację odwrócił nowy właściciel szpitala, który podwyższył opłatę do słusznej i sprawiedliwej ceny 160 zł za dobę. W końcu ZOL mieści się w szpitalu specjalistycznym a to oznacza o wiele wyższy poziom.

Tę słuszną podwyżkę odczują też włodarze gmin powiatu górowskiego z prostego powodu. Sytuacja wygląda bowiem tak, iż na tych łóżkach leżą chorzy obłożnie z terenu naszego powiatu. Są to ludzie w podeszłym wieku, często samotni, którzy nie mogą liczyć na rodzinę a ich stan zdrowia kwalifikuje ich do umieszczenia na ZOL – u. Za ich pobyt płaci gmina, na terenie której zamieszkują.

Teraz gminy w radością – bez wątpienia! – zapłacą 100% więcej i będzie ich rozpierała duma, że ich człowiek leży w „Szpitalu Specjalistycznym w Górze Śląskiej.”

Krew Państwu wrze? A to zapraszam do szpitala specjalistycznego na morfologię. Tyle, że nie jak za złych czasów prezesa Stanisława Hoffmanna za 5,50 zł, ale po nowej, specjalnej cenie – 11 zł.

Krew przestała wrzeć, ale coś słabo w aorcie przepływa? Niezbędne badania na rozrzedzenie krwi? Niesłuszną z ekonomicznego punktu widzenia cenę 7 zł za to badanie zastąpiono ceną nowoczesną, ekonomiczną – 13 zł. Badanie to popularne jest wśród ludzi starszych, tak że nie bardzo nową cenę oni odczują, bo zazwyczaj emerytury czy renty mają mniejsze od dodatku okresowego pobieranego przez wicestarostę Pawła Niedźwiedzia (1500 zł).

Gdyby ze szczęścia zabolała Państwa głowa, to w tym miejscu mam dobrą wiadomość. Prześwietlenie głowy podrożało tylko o 5 zł. i obecnie kosztuje 45 zł. Widać, że nowy właściciel jest przewidujący, bo szpital specjalistyczny jeszcze nie jeden raz i niejednego z nas przyprawi o ból głowy, więc tę niską podwyżkę odbije sobie w hurcie.

W RTG najbardziej podrożało prześwietlenie miednicy. Rażąco niska cena 35 zł wzrosła do 60 zł, bo jesteśmy w czasach postępu i rozwoju szpitala, więc skok ceny za prześwietlenie kręgosłupa z 40 zł na 53 zł nie jest godzien zauważenia.

Jak Państwo widzą (bo ja nie widzę), nasz powiat z dnia na dzień stał się powiatem bardziej rozwiniętym pod względem usług medycznych. Odbyliśmy ogromny skok naprzód i mamy szpital specjalistyczny. W tych samych murach, pod tym samym dachem, z tą sama liczbą oddziałów i mniejszą liczbą przychodni.

Ktoś powie, że to żart, wygłup, piarowska zagrywka. No i co z tego? Pamiętajmy, że tylko barany dobrowolnie dają się strzyc. Idioci zresztą też.