czwartek, 9 stycznia 2014

Czy się stoi, czy się leży...

Czytam dzisiaj na forach internetowych bełkot fanów górowskich platfusów i nadziwić się nie mogę bezmiarowi ich głupoty. Pod rządami Wielce Czcigodnej Pomyłki jak jest, to każdy widzi. A jak nie widzi, bo gmachu starostwa nie odwiedza to poczytać sobie może. No więc poczytajcie sobie bezmózgowi wielbiciele górowskich platfusów.

20 marca 2013 r. wojewódzcy inspektorzy Wydziału Nadzoru i Kontroli Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego złożyli zapowiedzianą wcześniej wizytę w naszym starostwie. Cel wizyty: kontrola problemowa w trybie zwykłym, której tematyka obejmowała organizację przyjmowania, rozpatrywania i załatwiania skarg i wniosków. Kontrolą objęto okres lat 2011 i 2012.

Wystąpienie pokontrolne zaczyna się dość obiecująco. Inspektorzy stwierdzają, iż zapisy rozdziału 7 Regulaminu Organizacyjnego Starostwa Powiatowego w Górze: „nie naruszają przepisów procesowych dotyczących rozpatrywania skarg i wniosków.”

Wypada się tylko cieszyć. Otucha wstąpiła w moje serce.

Radość trwa jednak chwilę krótką, bo w miarę czytania mina rzednie. Mamy opis kto, kiedy i gdzie przyjmuje w naszym starostwie interesantów w sprawach skarg i wniosków.

Interesantów w sprawach skarg i wniosków w godzinach pracy Urzędu przyjmują naczelnicy Wydziałów oraz pozostali pracownicy, natomiast Starosta i Wicestarosta zostali zobligowani do przyjmowania interesantów w sprawach skargi i wniosków w każdy poniedziałek w godzinach od 12.00 do 1600. Godziny pracy Urzędu zostały wyznaczone w poniedziałki od 800 do 1600, a od wtorku do piątku w godzinach od 7.00 do 15.00."

Tak mówi teoria z Regulaminu Organizacyjnego naszego starostwa.

Następnie inspektorzy przystąpili do opisu prozy życia czyli rzeczywistości.

Należy wskazać, iż z informacji umieszczonej w widocznym miejscu w siedzibie Urzędu (a także na stronie BIP Urzędu) wynika, że Starosta Górowski przyjmuje interesantów w każdy poniedziałek w godzinach od 8.00 do 16.00. Z tym, że w ww. informacji nie dookreślono, czy przyjmowanie interesantów odbywa się także w „w sprawach skarg i wniosków”. Z powyższej informacji wynika jedynie, że interesantów w sprawach skarg i wniosków przyjmuje Sekretarz Powiatu, jednakże nie zostało wskazane, w jakie dni i w jakich godzinach odbywają się przedmiotowe przyjęcia.”

A to zrzut ze strony starostwa wykonany dzisiaj.
Koniec wieńczy dzieło. Oto wielce apetyczna wisienka na torcie:

Należy stwierdzić, iż kierownicy organów samorządu terytorialnego (lub wyznaczeni przez nich zastępcy) obowiązani są przyjmować interesantów w sprawach skarg i wniosków, co najmniej raz w tygodniu, po godzinach pracy (art. 253 §2 i 3 k.p.a.), o czym powinna informować wywieszka umieszczona w widocznym miejscu w siedzibie Urzędu (art. 253 §4 k.p.a.).

Gmach cały starostwa dzisiaj zwiedziłem i na taką informację nie natrafiłem. Oj, chyba staroście i wicestaroście (kierownicy organów samorządowych) praca po godzinach (raz w tygodniu) nie leży!, ale dodatek specjalny wicestaroście jak najbardziej leży.

Co do rejestru skarg to wrocławscy inspektorzy zauważyli:

Przedłożony do kontroli rejestr, zawiera, m.in. informacje dotyczące: imienia, nazwiska oraz adresu zamieszkania wnoszącego skargę, daty wpływu i przedmiotu skargi, sposobu jej załatwienia oraz terminu załatwienia. Niemniej jednak sposób prowadzenia rejestru uniemożliwia w pełni kontroli przebiegu załatwiania poszczególnych skarg, co jest niezgodne z przepisem art. 254 k.p.a.

W zaleceniach pokontrolnych wskazano, że należy:

W informacji umieszczonej w siedzibie Urzędu dookreślić, iż przyjmowanie interesantów odbywa się także w sprawach skarg i wniosków.

Zalecenia tradycyjnie puścili rządzący przez lewe ucho, gdzie zalecenie pokontrolne nie znalazłszy żadnego oporu swobodnie wyleciało prawym i tyle je widziano. Pomimo upływu 10 miesięcy od kontroli zmian w punkcie dotyczącym poinformowania interesantów o godzinach przyjęć w sprawach skarg i wniosków nie wniesiono. A o 1 godzinie w tygodniu na przyjmowanie interesantów, z których wielu poprzez płacenie podatków utrzymuje starostę i wicestarostę, czyli cały ten bałagan, zapomniano, bo społecznie trzeba popracować.

A starostwie się cenią! Oj, cenią! Chociaż po ostatnim protokole RIO widać wyraźnie, iż są z – w mojej ocenie - z wyprzedaży posezonowej.