środa, 14 listopada 2012

Promilowy rozum radnego



Myślałem, że przygłupia dyskusja na temat obniżenia diet dla radnych powiatowych oraz wynagrodzenia dla starosty Piotra Wołowicza umarła śmiercią naturalną, ale okazało się to ułudą. Oto na portalu „elki” odgrzano ten kotlet, którego sensu podgrzewać nie ma. Ku mojemu zdziwieniu w sprawę obrony diet włączył się członek koalicji i przewodniczący Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki Rady Powiatu – inżynier Marek Biernacki.

Radny – inżynier Marek Biernacki twierdzi, że uchwały w sprawie obniżenia wysokości diet i pensji dla starosty nie są możliwe do przegłosowania, inicjatywa piątki radnych ma charakter „populistyczny”, realizacja uchwał „nie dałaby żadnych widocznych oszczędności”. Z widocznym żalem radny – inżynier stwierdza, iż: „diety radnych są małe i stanowią dosłownie promil budżetu powiatu”

Przypatrzmy się temu „promilowi” bliżej. Zaoszczędzona na skutek wprowadzenia w życie uchwał o przycięciu diet i wynagrodzenia starosty kwota 100.000 zł być może nie jest duża dla radnego m- inżyniera Marka Biernackiego. Czy jednak nic nie znaczy?

Od wielu lat asfaltowe boisko za naszym „ogólniakiem” dopuszczane jest do użytkowania „warunkowo”. Boisko owe, co należy podkreślić, tylko osoby z dużą wyobraźnią mogą tak nazywać. Uprawienie tam jakiejkolwiek dyscypliny sportowej może odbywać się tylko na zasadzie „Bóg będzie dzieci miał w opiece”.

Od lat dyrekcja LO alarmuje o tej sytuacji. I co? I nic! Każdorazowo odpowiedź Zarządu Powiatu brzmi, że brak jest środków w budżecie powiatu na realizację remontu tegoż boiska. Koszt remontu wyceniany jest na kwotę od 40.000 do 50.000 zł. Z zaoszczędzonych diet radnych i przyciętej do progu przyzwoitości pensji starosty Piotra Wołowicza można przeprowadzić dwa takie remonty.

W tym miejscu radny – inżynier Marek Biernacki powinien mieć na uwadze wzniosłe, odkrywcze wskazówki z dokumentu „Koncepcja funkcjonowania Powiatowego Ośrodka sportu i Rekreacji w Górze”, którego autorstwo przypisał sobie wciąż będący dyrektorem – Tomasz Krysiak. Ta podniosła i zniewalająca umysłowe zmysły fraza brzmi tak:

Bezpieczeństwo dzieci,
Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko wesołe, szczęśliwe i ufne.”

Trzymając się hasła, które powyżej przytoczyłem („Bezpieczeństwo dzieci, Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko wesołe, szczęśliwe i ufne.”), radny – inżynier Marek Biernacki powinien też wiedzieć, iż palącą kwestią jest zabezpieczenie filarów w hali „Arkadia”. Mowa jest o tym od kilku lat, nawet sam radny – inżynier Marek Biernacki mówił o tym Stanisławowi Żet. I co z tego, że mówił? Ja też mówię, że Platforma rządzi w kraju pzidowato! Tylko, że nic z tego nie wynika! 

Bo znowu potykamy się o brak środków w budżecie powiatu (ok. 15.000 zł). I znowu dotychczasowy wymiar diet i wynagrodzenia starosty ma mieć prymat nad bezpieczeństwem dzieci?! Diety radnych i wynagrodzenie starosty ważniejsze od bezpieczeństwa dzieci? Wszak, co przypominam: „Bezpieczeństwo dzieci, Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko wesołe, szczęśliwe i ufne.” Najwyraźniej radny – inżynier nie chce, by dzieci były: „wesołe, szczęśliwe i ufne”.
Ten „promil” w budżecie powiatu, nad którym rozwodził się radny – inżynier Marek Biernacki nie jest wcale mały także w innym zestawieniu.

Radny – inżynier Marek Biernacki, jako szef komisji zajmującej się finansami powiatu, wie, albo nie wie, że kwoty wydatkowane na przykład na zakup książek do biblioteki pedagogicznej stanowią w tym roku kwotę 5000 zł. To są pieniądze na zakup książek i prasy. Ma to starczyć na cały rok. Fakt, że radny – inżynier nie korzysta z zasobów tej biblioteki nie musi wcale oznaczać, że nie jest ona potrzebna studentom. Kwota 5000 zł jest śmieszna, przy średniej cenie 1 książki w granicach 40 zł. A gdzie prenumerata prasy?!

Jeszcze gorzej jest w szkołach podległych powiatowi. Np. w LO na zakup książek dla biblioteki szkolnej oraz pomocy naukowych w LO przeznaczono na cały rok zawrotną kwotę 457 złotych. Wychodzi, że na każdego ucznia tej szkoły zakupi się książki i pomoce naukowe w kwocie ok. 1,50 zł na głowę. I już oczami wyobrażam sobie radość uczniów tej szkoły. Można rzec, że Zarząd bardzo ceni sobie jakość kształcenia w tej szkole. A jak o nie dba! Klękajcie narody!

Radny – inżynier i szef komisji finansów Rady Powiatu powinien też wiedzieć, że w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Wąsoszu zabrakło w pierwszym półroczu środków na zakup książek, pomocy dydaktycznych i naukowych. Zabrakło ich dla dzieci, którym zabraknąć ich absolutnie nie powinno! I ciekaw jestem, czy radny – inżynier Marek Biernacki, ma podobne poczucie złości na ten żenujący fakt, jak ja podczas pisania tego fragmentu.

Podobne przykłady można mnożyć. Ale nie o to tu chodzi. Idzie o wykazanie bezczelności i cynizmu radnego – inżyniera Marka Biernackiego. Przeczytajcie Państwo kolejne wynurzenie radnego – inżyniera Marka Biernackiego, członka Platformy, rzekomo, Obywatelskiej:

Wątpię w szczere intencje inicjatorów tego projektu. Oni przecież wiedzą, że ta uchwała skazana jest na porażkę” – stwierdza radny – inżynier.

Po bzdurach typu „promil budżetu” mamy jasne wyznanie, które wyraża się tak: my, koalicja, nie damy sobie obciąć ani złotówki! Mamy większość i możecie nam, skoczyć!

Być może do gradeł Platformy, rzekomo, Obywatelskiej, skoczą jednak rodzice dzieci, które narażane są na korzystanie z „warunkowo” dopuszczonego do użytkowania boiska, hali „Arkadia” z niezabezpieczonym słupami. Może nie teraz, ale przy wyborach.

Oczywiście, postawa radnego – inżyniera Marka Biernackiego w sprawie głosowania nad obcięciem diet dla radnych i starosty wynika z postawy całej koalicji, która uważa się za pępek świata. Oni po prostu żyją obok nas i tak naprawdę kompletnie nie wiedzą, jak ciężko często żyją ludzie. Im wydaje się, że są radnymi dla samych siebie a diety – bardzo sute i kompletnie niesprawiedliwe wobec nierządu, którym powiat stoi – należą im się niczym małpie banan w zoo.

Radny – inżynier wyprodukował kilka zdań dla „elki”, niemądrych, nieprzemyślanych, ale szczerze oddających sposób myślenie „rządzącej” koalicji na temat stosunku, jaki mają do wyrzeczeń, przed którymi stoi powiat. Wyrzeczenia mają ponosić inni, bo koalicja, nowy „naród wybrany” z talerza nie da sobie uszczknąć ani odrobiny tłuszczu. Można rzec: „Tłuszcz jest nasz – bieda wyborczej tłuszczy.”

Równocześnie radny – inżynier Marek Biernacki najwyraźniej pozazdrościł „kolegom radnym” (a to się część z nich zdziwiła, że mają nowego kolegę!) obecności w mediach. Ponieważ poczuł się medialnie niedowartościowany, a jest Moją Osobistą Szelmą, toteż niniejszym postem wynagradzam mu tę krzywdę. Sądzę, ze będzie kontent, bo nie byle kto o nim pisze.

Drogi Marku, uwaga osobista.

Nie zawsze trzeba otwierać buzie i strzępić język po próżnicy. Nie zawsze się ma coś wartościowego do powiedzenia. Nawet inżynierowie mają dni ze słabowitą głową i mało funkcjonalnym wówczas mózgiem. A już najbardziej nie opłaca się pierdolić od rzeczy, wiedząc, ze nie ma się racji. Po co robić z siebie kolejny „Mózg koalicji”? I pamiętaj: 

"Bezpieczeństwo dzieci, 
Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko wesołe, szczęśliwe i ufne."