wtorek, 20 listopada 2012

Bezpański park

Czasami warto jest wrócić do niektórych tematów, które pozornie wydawać się mogą jałowe i bez perspektyw na ich twórcze rozwinięcie. Warto też mieć na „oku”, co niektóre jednostki, które pozostając poza kontrolą szkodę czynią.


Odwiedziłem dzisiaj Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji w Górze (Arkadia), gdzie dyrektorem pozostaje chwalebny „przykład” dla uczącej się młodzieży – dyrektor Tomasz Krysiak. Oczywiście, nie chodziło mi oto, by ujrzeć dyrektora – specjalistę od durnych i bezmyślnych plagiatów. Wiedziałem bowiem, że pan dyrektor dorabia sobie do skromnej dyrektorskiej pensji w szkole w Irządzach. Wszak za 4500 zł plus dodatki brutto szalenie trudno przy szalejącej drożyźnie wyżyć. Gdzieś na omastę do czarnego chleba trzeba zarobić. A jak się ma nienormowany czas pracy, chody (przede wszystkim!), to jakoś człowiek tę biedę przeżyje, bo sobie w nienormowanym czasie pracy i dwa etaty obskoczy. Każdy bezrobotny o tym wie. Ot, proza życia.

W trakcie spaceru po sławnym ogródku zmarłego Ojca świętego zauważyłem jednak, że wygląd tego parku absolutnie nie przystoi do imienia, jaki mu nadano. Oto bowiem w powietrzu rozchodził się dość przykry zapach gnijących liści. Widać było też, że o część parkową nikt nie dba. Mnóstwo liści leżących w wielu miejscach jasno świadczyło o tym, że teren te grabek nie doznał.
Tu muszę Państwu wyjaśnić, że na skutek zmian kadrowych w „Arkadii” nastąpiły też przesunięcia wewnątrz organizacyjne. Nastąpił podział zadań wśród pracowników POSiR. Opisywanym ogrodem miał osobiście zajmować się ogrodnik wszechczasów, dotychczasowy zarządzający halą, znany Państwu były sędzia z Leszna – Stanisław Żet, którego w lipcu 2009 roku zatrzymano w związku z jakimiś drobnymi nieprawidłowościami w Polskim Związku Piłki Nożnej. Nie bez kozery używam zwrotu „drobnymi”. Zatrzymano ponad 300 uczciwych działaczy PZPN a mogli wszystkich. A jest ich spora gromada.

Wyraźnie więc widać, że Stanisław Żet już nie ma serca do parku. Najwyraźniej wyznaczone mu do wykazania się i działania pole, znajduje się od dłuższego czasu poza zainteresowaniem Stanisława Żet. No, widok parku edukacyjnego do edukacji raczej nie nastraja. Zmusza natomiast do refleksji nad nieróbstwem i brakiem zaangażowania w pracy. 

Inna sprawa, to budujący widok reszty zieleni znajdującej się we władaniu odpowiedzialnych pracowników POSiR – u. Liście zgrabione, ułożone w kupki. Tak jak być powinno. Ci pracownicy uczciwie zarobili sobie na wypłatę.
I proszę zestawić to z „działką”, jaką leży w gestii Stanisława Żet. Czy ktoś jest w stanie wyegzekwować od tego pana wywiązywanie się z nałożonych na niego obowiązków? Dyrektor nie ma czasu, bo tyra na dwóch etatach, by związać koniec z końcem. Starosta i wicestarosta tam nie zaglądają, bo do takich spraw mają stosunek herbaciany. A park ekologiczny im. Jana Pawła II bajzlem stoi.

Stanisław Żet nie ma czasu zajmować się parkiem, ale z to ma czas biegać z kluczem i zamykać „drogę ewakuacyjną”. Taks stało się dzisiaj, gdy tuż po godzinie 8,00 zamknął takie wyjście. I tak, w razie najgorszego, młodzież musiałaby się tłoczyć w jednych drzwiach. Czemu to zrobił? Możemy śmiało domniemywać, że poruszył go wstyd (ha, ha, ha!), gdy zobaczył, że zaniedbany i nieposprzątany ogród mogą widzieć uczniowie. I poruszony tym wstydem (ha, ha, ha!), postanowił uniemożliwić jego oglądanie osobom postronnym.

Zapomniał jednak Stanisław Żet, że:
Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji (pisownia oryginalna z dyrektorem T. Krysiakiem – przyp. moje) jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe, wesołe i ufne.”

Ta poniosła myśl, której wielkość docenił przewodniczący komisji konkursowej – starosta Piotr Wołowicz, najwidoczniej nie znajduje uznania w oczach pracownika samorządowego (wcale niepotrzebnie!) – Stanisława Żet. Tym samym jest on nielojalny wobec dyrektora POSiR – Tomasza Krysiaka, który – co Państwo pamiętają – skrócił koncepcję kandydata na dyrektora Przedszkola nr 1 w Zielonej Górze i przedstawił jako swoją.

Jest to również bezprzykładny sabotaż w wykonaniu Stanisława Żet, który wycelowany jest przeciwko staroście, jako przewodniczącemu komisji konkursowej. Nie może być tak, że to co znalazło uznanie w oczach starosty („Bezpieczeństwo dzieci przebywających na terenie ośrodka sportu i rekreacji jest bardzo ważne, ponieważ bezpieczne dziecko to dziecko szczęśliwe, wesołe i ufne”), jest sabotowane przez podległego obu panom pracownika.

Sabotażystom spod znaku PZPN mówimy zdecydowane nie!