wtorek, 13 listopada 2012

Konkret kontra bełkot

Radny Jan Kalinowski 2 października wystosował pismo do starosty Piotra Wołowicza z kilkoma pytaniami. Po przeczytaniu załączonego pisma będą Państwo ze mną zgodni, iż treść zawartych w tym piśmie pytań absolutnie nie powinna sprawić żadnych problemów z odpowiedzią. Radny czekał na odpowiedź, czekał i minęło miesiąc i 4 dni a i tak, pomimo szmatu czasu, odpowiedzi się nie doczekał. Ponieważ radny
Jan Kalinowski należy do ludzi upartych, którzy jak zechcą uzyskać odpowiedź na nurtujące ich pytanie, to będą tak długo drążli temat aż poznają słodki smak odpowiedzi. Nazywa się to zaspokajaniem niepohamowanej żądzy wiedzy. Tu muszę Państwu powiedzieć, że jest to walor rzadko skonfigurowany z charakterem naszych radnych powiatowych a więc tym bardziej cenny.


Ponieważ radny Jan Kalinowski nie doczekał się odpowiedzi na swoje pismo od starosty Piotra Wołowicza, postanowił uderzyć do jego zastępcy - wicestarosty Pawła Niedźwiedzia.
Wicestarosta okazał się o bardzie rezolutny niż jego szef - tak często bywa w życiu i praktyce - i po upływie zaledwie 6 dni nadesłał imponującą swą obszernością odpowiedź na pytania radnego Jana Kalinowskiego. Odpowiedź wicestarosty - co Państwo zauważą po lekturze - daleko bardziej wybiega od oczekiwań radnego Jana Kalinowskiego. Przypatrzmy się pierwszej stronie odpowiedzi.
Pierwszy akapit odpowiedzi na pismo radnego Jana Kalinowskiego ma charakter niezwykle podniosłej "Inwokacji". Wstęp ów poświęcony jest bogini: "metodologii wykazywania informacji", która to, jako kobieta, zmienną jest. Owa zmienna bogini "Metodologia" powoduje takie zamieszania, że - jak czytamy w piśmie: "nie da obrazu efektywności gospodarowania jednostek organizacyjnych powiatu".

I właściwie na tym odpowiedź dla radnego Jana Kalinowskiego można zamknąć, gdyż z uroczystej "Inwokacji" wynika, że nikt nie ma: "obrazu efektywności gospodarowania jednostek organizacyjnych powiatu". Jakże więc się rządzi bez wiedzy o efektywności bądź jej braku?! Być może za pomocą metody "orzeł czy reszka"? A może systemem ruletkowym? Może też być, iż metodą "Na chybił trafił"!

Odpowiedź na pytania radnego Jana Kalinowskiego jednak rozwija się nadal. Wicestarosta wyjaśnia radnemu Janowi Kalinowskiemu rzeczy podstawowe, traktując radnego, jak członka "rządzącej" koalicji. Gdy radny Jan Kalinowski stawia pytanie nr 1:

"Jakie oszczędności poczynione zostały dotychczas w wydatkach na oświatę? Proszę o wskazanie mi paragrafów budżetowych, w których doszło do tych oszczędności wraz z podaniem zaoszczędzonych kwot."

uzyskuje odpowiedź, która niedźwiedzia grizli zbiłaby z łap! To właściwie nie jest odpowiedź a nieudolna próba mędrkowania na tematy, które radny Jan Kalinowski zna, gdyż jest radnym inteligentnym, też rzadkość, w powiatowym samorządowym interesie robi szósty rok i był starostą. Państwo sobie przeczytajcie odpowiedź wicestarosty Pawła Niedźwiedzia na pierwsze pytanie zadane przez radnego Jana Kalinowskiego. To nie jest odpowiedź - to jest klasyczna mowa trawa. W tzw. "odpowiedzi" nie ma słowa na temat oszczędności, ale są za to cyfry - które powinny być znane każdemu radnemu - dotyczące dokładania przez powiat do oświaty - co na zdrowie powiatowi i oświacie (tak, tak!) nie wychodzi! A radny Jan Kalinowski przypomniał pewnie sobie "mowę tronową" starosty Piotra Wołowicza z 9 grudnia 2010 roku, gdy ten mówił o efektywności wydatków w oświacie. Starosta mówił, mówił, obiecywał, obiecywał gruszki na ściętej wierzbie aż w końcu radny Jan Kalinowski postanowił powiedzieć "sprawdzam!" może i dobrze, ale ja przypominam, że od początku wiedziałem, że ten nieodpowiedzialny wybryk związany z wyborem Piotra Wołowicza na starostę, musi skończyć się źle dla powiatu i starosty osobiście.

W odpowiedzi na pytania zawarte w punkcie 1 radny Jan Kalinowski nie dostał satysfakcjonującej odpowiedzi. Wiemy już, że przyczyną tego jest bogini "Metodologia", która: "nie da obrazu efektywności gospodarowania jednostek organizacyjnych powiatu." Ciekawe, kto tą pogańską szmatę na nas nasłał?!

Punkt drugi pisma radnego Jana Kalinowskiego dotyczył:

"Proszę o podanie mi, jakie oszczędności planowane są w przyszłym roku, w jakich paragrafach budżetowych oraz wielkość poszczególnych sum, które mają być zaoszczędzone."
Proszę zauważyć, iż tu również wicestarosta Paweł Niedźwiedź odwołuje się do "dokonań platfusowego" rządu w dziedzinie nakładania na samorządy nowych zobowiązań, bez dania im rekompensaty finansowej. Wicestarosta wykazuje tu daleko idąca ostrożność i nie nazywa sprawcy zła po imieniu. Może wije sobie nowe, partyjne gniazdko? Tylko po co mu za niedługo chować się z "platfusami" w katakumbach?!

Nie mniej jednak warto zauważyć, iż radny Jan Kalinowski nadal nie doczekał się konkretów, czyli cyfr. Dziwi też odpowiedź wicestarosty na temat niezatrudniania nowych pracowników. Dziwi w świetle rozpisania dwóch konkursów na stanowiska kierownicze: dyrektora wydziału komunikacji i dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg. Chyba, że chodzi tu o wolontariuszy, którzy społecznie będą pełnili te funkcję. A, to co innego. Broń panie Boże, by byli oni n

Na pytanie 5 i 6, które brzmią:

"Zwracam się do również do Pana starosty z prośbą o podanie mi numeru protokołu z posiedzenia/ń Zarządu Powiatu, na których rozważano dotąd poczynione oszczędności oraz planowane na rok przyszły. 
Pytanie ostatnie: jakiej wielkości oszczędności ogółem planuje Pan w 2013 roku?"

Odpowiedź wicestarosty nie odnosi się w żaden sposób do meritum zawartego w pytaniach. Ale najbardziej ubawił mnie ten fragment: "W zakresie planowanych oszczędności na rok następny i lata przyszłe Zarząd dyskutował między innymi przy okazji podejmowania uchwały nr 84/12 w dniu 25.09.2012 w sprawie materiałów planistycznych do budżetu na rok 2013."

Mówimy sprawdzam. Oto link do tego protokołu: http://bip.sp-gora.dolnyslask.pl/index.php?idmp=103&r=r

Dobra, dobra! Żartowałem, że tam jest. Nie ma, ale - dziwnym trafem - są już w zakładce "uchwały Zarządu" dokumenty, do których nie ma protokołów z posiedzeń Zarządu!  I jak tu staroście nie pierdolnąć po pensji?! Toż sam się o to prosi.

Ja tam ten protokół nr z 25 września mam w swoich zasobach archiwalnych i prezentuję poniżej.



No, to mają Państwo "dyskusję"! A jaka żywa była! A jaka burzliwa wymiana zdań, argumentów, kontrargumentów! No, burza mózgów po prostu!

I tak to wicestarosta podpisuje bełkot - a więc autoryzuje go własnym nazwiskiem - który ma na celu danie takiej odpowiedzi, by być z dala od faktów, cyfr, liczb. Z dala od wszystkiego, co namacalne i da się zweryfikować.

W mojej ocenie wicestarosta krzywdy radnemu Janowi Kalinowskiemu nie zrobił, bo ten i tak wydusi prawdę. Na pytania radnego Jana Kalinowskiego można było bardzo łatwo odpowiedzieć, ale pod jednym zasadniczym warunkiem: odpowiadając na nie zgodnie ze stanem faktycznym a nie "pucować". Człowiekowi z wyższym wykształceniem, z aspiracjami do bycia burmistrzem gminy Wąsosz, tego robić po prostu nie wypada.

A tu uwaga do pana wicestarosty, osobista uwaga.

Nie wypada też drogi "Misiu" vel "Futrzaczku" traktować radnego Jana Kalinowskiego, jak idioty, który niczym pelikan łyknie wszystko. To nie było ani ładne, ani też eleganckie. I za to dostałeś po łapkach. Poszukaj naiwnych wokół siebie, bo to pismo skierowałeś pod zły adres. Bardzo zły. I prawdę mówiąc wstyd mi jest za Ciebie, bo wydawało mi się, że jednak wyrastasz ponad poziom tej koalicji. Niestety, to było tylko moje osobiste złudzenie.Dość bolesne, co przyznaję, ale "ból się bólem odciśnie."