poniedziałek, 12 listopada 2012

Kupcy nie przybyli



9 listopada miało dobyć się rozstrzygnięcie przetargu na zbycie przez powiat górowski 20.759 udziałów w Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze. Zgodnie z przewidywaniami do starostwa nie wpłynęła żadna oferta na nabycie naszego szpitala za kwotę 10379.500 zł.

W tej sytuacji dążąca uporczywie do sprzedaży szpitala koalicja będzie musiała zwrócić się do Rady Powiatu z propozycją obniżeni wartości udziałów w naszej szpitalnej spółce. Sprzedaż spółki odbywa się na zasadach określonych w art. 12 ustawy z dnia 20 grudnia 1996 r. o gospodarce komunalnej, przepisy rozdziału IV ustawy z 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji.
Nie wiadomo jeszcze, o jaką wartość zostanie obniżona wartość nominalna jednego udziału. Wiadomo jednak, że by realnie myśleć o zbyciu naszego szpitala będzie trzeba znacznie zejść z ceną. Wielu radnych twierdzi, iż realną ceną za szpital jest kwota w przedziale 3 do 5 mln zł.

Przypomnieć należy, że sprzedaż szpitala ma celu zapłacenie odszkodowania dla „Chemeko – System” w kwocie 10,5 mln zł. Szpital ma pójść za „śmieci”.

Czytałem ostatnio, jakieś pierdoły na temat „wiecznych” radnych, którzy rzekomo byli radnymi w okresie, gdy zawalono sprawę ze śmietniskiem w Rudnej Wielkiej. Na portalu „Panoramy Leszczyńskiej”, w komentarzach, jakiś debil usiłuje wmówić Czytelnikom, że radnymi powiatowymi byli w latach 2002 do 2006 radni: Zbigniew Józefiak, Grzegorz Trojanek, Jan Kalinowski. Otóż w kadencji 2002 do 2006, gdy decydowała się sprawa polubownego załatwienia sprawy wysypiska w Rudnej Wielkiej (tam strasznie śmierdzi!) radnymi powiatowymi byli obecni członkowie „rządzącej” koalicji: wicestarosta Paweł Niedźwiedź, radni – Jerzy Pala, Edward Szendryk. 

Wśród „piątki” radnych, którzy podpisali projekt uchwały w sprawie obniżenia wysokości diet radnych oraz wynagrodzenia starosty, jedynie radny Władysław Stanisławski był radnym w II kadencji Rady Powiatu. I tu, że był radnym opozycyjnym w stosunku do ówcześnie rządzącej koalicji, czyli niewiele mógł. Więc nie bardzo pojmuję, po co pisać bzdury i oczywistą nieprawdę w stosunkowo prostej sprawie, czyli obniżenia diet radnych i obniżenia wynagrodzenia staroście.

Czasy idą ciężkie i w wielu firmach zwalnia się ludzi, zmienia wysokość etatu, wysyła na bezrobocie, ogranicza płace. A nasz zadłużony po uszy powiat nie jest „zieloną wyspą”, na której rzeki i rowy miodem płyną. Władza musi też dać przykład, że gotowa jest na wyrzeczenia jeżeli żąda wyrzeczeń od swoich wyborców. To proste i moralne. A czemuż to władza ma nie dać przykładu innym? Pensja starosty i tak będzie w luksusowej wysokości w stosunku do licznych rzesz pracowników. Z głodu starosta nie umrze z uposażeniem w wysokości ponad 7500 zł brutto. Radni powiatowi do biednych nie należą (vide: oświadczenia majątkowe). I aż dziw bierze, ze dla tych kilku marnych groszy taki kociokwik na portalu „PL” się zrobił. Widać, że kasa dla niektórych jest najważniejsza. Ja raczej cenię rozum a po ni9ektórych komentarzach widać, że komentujący się od niego „niepodlegli.”