wtorek, 21 lutego 2012

Odsłońmy prawdę razem

Pod postem „Zabytek konwojowany” znalazł się komentarz, który Szanowny Czytelnik przesłał mi 18 lutego. Pana podpisującego się inicjałami W.B. serdecznie przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi na jego uwagi. Komentarz pana W.B. przytaczam bez jakiejkolwiek ingerencji z mojej strony.

Wielce szanowny P. Mazulewiczu.
Jak to w życiu bywa są dwie strony medalu. Szkoda że stał się pan bardzo stronniczy od jakiegoś czasu. Jak była sprawa kontraktu na pogotowie to pana nie było - nie chodzi mi o pana fizyczną nieobecność tylko o brak chęci zasięgnięcia infa u bezpośrednio doświadczonych (pracowników).

Teraz lansuje pan obraz zupełnie nieprawdziwy jakoby Szpital w Górze dysponował idealnymi karetkami?. Więc powiem Panu 3 Sprintery górowskiego szpitala to 10-letnie z 400 tyś km przebiegiem w opłakanym stanie zabytki które nadają się do Muzeum Ratownictwa Medycznego jak by takie istniało. Nie chcę zachwalać karetek obecnego pogotowia ale powiem tylko jedno założę się z panem o co pan chce, że średnia wieku a już nie mówię o przebiegu będzie na korzyść Wschowy.

Na koniec proponuję panu jeżeli chce pan uchodzić za obiektywnego dziennikarza, wnikliwą lekturę pewnego dokumentu: Wojewódzki plan zabezpieczenia medycznego województwa dolnośląskiego na lata 2011-2015. Zrozumie pan wtedy wiele aspektów utraty pogotowia. Zrozumie Pan również jaka czeka nas przyszłość związana z ratownictwem. Pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu.

Pana zarzut/uwagę, iż podczas kontraktu na pogotowie mnie nie było, jak pan to elegancko określił, powiem, że niezupełnie odpowiada prawdzie. Od mniej więcej lutego ubiegłego roku słychać było ze źródeł parających się medycyną, iż „Nowy Szpital” we Wschowie przystąpi do konkursu na ratownictwo medyczne świadczone mieszkańcom naszego powiatu. Po uzyskaniu tej informacji i jej weryfikacji odwiedziłem wicestarostę Pawła Niedźwiedzia i poinformowałem go o tym. I przypominałem wicestaroście o tym wielokrotnie. Mam nadzieję, że wicestarosta temu nie zaprzeczy.

O zamiarach przejęcia górowskiego pogotowia przez wschowską konkurencję mówiono coraz głośniej, bo sprawa stawała się publiczna. To chyba powinno było zaalarmować Zarząd Powiatu i szefostwo szpitala i postawić ich w stan podwyższonej gotowości. Ciąg dalszy tej sprawy świadczy jednak o tym, że przestrogi kompletnie zignorowano. Przegraliśmy kontrakt, straciliśmy ok. 2,5 mln zł. rocznie.

Pisząc: „Jak była sprawa kontraktu na pogotowie to pana nie było - nie chodzi mi o pana fizyczną nieobecność tylko o brak chęci zasięgnięcia infa u bezpośrednio doświadczonych (pracowników)”. Ja wiem co ma pan na myśli. Pan wypomina mi pewną wizytę w szpitalu po utracie kontraktu na pogotowie. Podczas tej wizyty zaprezentowano mi nagrania rozmów z szefami pogotowia wschowskiego. Miały one dowodzić, iż sprawa nie jest „czysta” i „Nasz Szpital” ze Wschowy oszukał NFZ. Wysłuchałem tych nagrań i wiedziałem, że są one słabą podstawą do tego typu domniemań. I tylko dlatego nic o tym nie pisałem. Bo na idiotę łatwo wyjść, ale trudniej tej łatki się pozbyć. A ja swoje lata mam i mogę robić za Kanalię, ale na wizerunek idioty nikt mnie nie namówi.

Zamilkłem więc a swoją opinię na temat zawartości tych nagrań i ich siły rażenia wyraziłem wobec wicestarosty Pawła Niedźwiedzia stwierdzając, że są one g… warte. Pamiętamy jak po utracie kontraktu na pogotowie ówczesny prezes – spadochroniarz z Wrocławia, pupil tutejszej Platformy, próbował odwrócić uwagę opinii publicznej epatując ją informacją o doniesieniu do prokuratury. A jak ochoczo basowali mu w tym starosta Piotr Wołowicz i wicestarosta Paweł Niedźwiedź? I proszę mi, i za pośrednictwem mojego bloga odpowiedzieć na pytanie: jak zakończyła się ta hucpa medialna? Totalnym blamażem!

Prokuratura nie wszczęła dochodzenia w tej sprawie, NFZ w Warszawie stwierdził, że konkurs odbył się prawidłowo a nowy prezes spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej - Stanisław Hoffmann powiedział podczas sesji Rady Powiatu jasno i wyraźnie, że to my źle przygotowaliśmy ofertę konkursową (patrz post „Łomot punktowy”), a on nie będzie się zajmował takimi sprawami kto, kogo i gdzie podsłuchiwał. Prezes stwierdził również, że należy zrobić wszystko, by kolejny konkurs na ratownictwo medyczne wygrać, czyli dobrze przygotować ofertę, tak, by konkurencja miała ofertę gorszą od naszej.

„Teraz lansuje pan obraz zupełnie nieprawdziwy jakoby Szpital w Górze dysponował idealnymi karetkami?” – napisał pan W.B. w swoim komentarzu. Szanowny panie, w poście „Zabytek konwojowany” nie ma słowa o wyższości naszych karetek nad wschowskimi. Nie wiem skąd wzięło się u pana takie przekonanie. Znany jest mi stan techniczny karetek stanowiących własność naszego szpitala i nie zamierzam wciskać Czytelnikom, że są to: „luks – torpedy” prosto spod igły. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że estetyką do pięt górowskim karetką nie dorównują. A też i o wyposażeniu karetek wschowskich różne rzeczy słyszy się w mieście. Nie jest jednak moją rolą ocenianie czy wyposażenie wschowskich karetek jest zgodne ze standardami NFZ czy też nie. Wiem jedno. Te karetki wyglądają dość ponuro i spotkałem się nawet z określenie: „trumny na czterech kółkach”. Określenie dość dobijające z perspektywy ich użytkowników i mało zabawne, to fakt. Ale co ja mogę na zrobić z odczuciami ludzi, którzy je widząć, tak je odbierają?

Zaleca pan mi: „Na koniec proponuję panu jeżeli chce pan uchodzić za obiektywnego dziennikarza, wnikliwą lekturę pewnego dokumentu: Wojewódzki plan zabezpieczenia medycznego województwa dolnośląskiego na lata 2011-2015.”

Pozwolę sobie zauważyć, iż dla mnie, to nie jest lektura obowiązkowa. Powinien pan zalecić przyswojenie zawartej tam wiedzy członkom Zarządu Powiatu w składzie: starosta – Piotr Wołowicz, wicestarosta – Paweł Niedźwiedź, członkowie: Piotr First i Marek Hołtra. Sądzę, że rzeczywiście nie znali tego dokumentu, bo inaczej kontraktu byśmy nie stracili. Ośmielę się przypomnieć panu, że to oni są również odpowiedzialni za utratę kontraktu na pogotowie.

Widzę, że jest pan zorientowany w sprawie utraty kontraktu na pogotowie. Nie interesuje mnie kim pan jest. Zapewniam pana, że nie zamierzam tego dochodzić. Ale skoro stwierdza pan: „Jak była sprawa kontraktu na pogotowie to pana nie było - nie chodzi mi o pana fizyczną nieobecność tylko o brak chęci zasięgnięcia infa u bezpośrednio doświadczonych (pracowników)”, to proszę ujawnić Czytelnikom treść pewnej rozmowy, która odbyła się w gabinecie starosty Piotra Wołowicza z ówczesnym kierownikiem pogotowia i informatykiem szpitala, który był odpowiedzialny za elektroniczne opracowanie kontraktu. Czas rozmowy: maj 2011 roku.

Proszę Czytelnikom opowiedzieć o przebiegu i treści tej rozmowy. Pana tekst zawierający wiedzę, którą pan posiada urealni tę dyskusję a i sporo wniesie do wiedzy Czytelników w zakresie przyczyn utraty kontraktu na pogotowie. I będzie ciekawie.