wtorek, 14 lutego 2012

Bujanie w obłokach

Szalenie ucieszyli się mieszkańcy miasta i wszyscy ci, którzy do niego przyjeżdżają, że Rada Miejska podjęła doniosłą uchwałę o wyznaczeniu kolejnych miejsc do płatnego parkowania samochodów. Trzeba tu powiedzieć, że jest to duży sukces radnych i burmistrz Ireny Krzyszkiewicz w dziele podnoszenia stopy życiowej mieszkańców gminy. Wpłynie to z pewnością na wzrost popularnościburmistrz Ireny Krzyszkiewicz, ale przede wszystkim na zasobności kasy gminnej obciążonej licznymi kredytami do spłacenia. Jak wpłynie to na zasobność portfeli zmotoryzowanych i ich poziom zadowolenia z władzy gminnej - czas pokaże.

Podczas grudniowej sesji Rady Miejskiej burmistrz Irena Krzyszkiewicz odniosła się do bezrobocia występującego na terenie naszej gminy. I tak z protokołu grudniowej sesji zamieszczonego na internetowej stronie gminy, dowiedzieć się możemy opinii burmistrz Ireny Krzyszkiewicz na ten temat. A brzmi ona tak:

"Stwierdziła również (burmistrz Irena Krzyszkiewicz), że też mają do czynienia z tzw. pozornym bezrobociem, bo jak można o tym inaczej mówić, gdy Pani Prezes jednej firmy w Górze poinformowała, że potrzebuje 3 –4 osoby do sprzątania, bo zatrudniła osoby poprzez Urząd Pracy, ale po miesiącu te osoby zrezygnowały z pracy, bo wyjechały do Niemiec. Są również takie przypadki, że wiele osób przychodzi z Urzędu Pracy do firm, żeby podpisać, że nie ma pracy, ponieważ nie chcą stracić tzw. kuroniówki”.

To jest właściwe podejście do problemu bezrobocia. Problemu jak Państwo czytają właściwie wg burmistrzyni nie ma, a już jak jest, to „pozorny”. Czyli mając na koniec stycznia 2012 roku 1955 bezrobotnych można uważać, że mamy do czynienia z „pozornym bezrobociem”. W tej liczbie jedynie 17% (333 osoby) ma prawo do zasiłku. Z wypowiedzi burmistrz Ireny Krzyszkiewicz wynika więc, że: „wiele osób przychodzi z Urzędu Pracy do firm, żeby podpisać, że nie ma pracy”. Powód: „ponieważ nie chcą stracić tzw. kuroniówki”.

Zaiste ciekawy to wywód na temat bezrobocia i zasługujący na pogłębioną analizę. W wystąpieniu burmistrz Ireny Krzyszkiewicz opisującym przypadek sprzątaczek zabrakło mi jednego elementu. Opisu rodzaju umowy, na które miały być zatrudnione (śmieciowa?) oraz wysokości angażu (najniższa krajowa?).

W tej sytuacji ja dziwię się burmistrz Irenie Krzyszkiewicz, że ona dziwi się tym kobietom, że wyjechały do pracy w Niemczech. Nie wiem, czy burmistrz Irena Krzyszkiewicz wie, że za najniższą krajową trudno wyżyć. Z drugiej strony ja burmistrz Irenę Krzyszkiewicz rozumiem, bo z miesięcznej pensji w wysokości nieomal 11.000 zł miesięcznie (dane za rok 2010) również trudno żyć na stopie zbliżonej do Rockefellera a pewnie by się chciało. Tak, że jak Państwo widzą, narzekać mogą przykładowe sprzątaczki i burmistrz. Tyle, że ze zgoła odmiennych powodów.

Widać jednak wyraźnie, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz traci kontakt z rzeczywistością, bo kreuje rzeczywistość, która jeżeli się zdarza, to dotyka kilku procent bezrobotnych. A to oznacza najwyraźniej, że albo jest pewna, że jej popularność nie zgaśnie lub też pragnie przegrać wybory. Jeżeli taka jest jej wolna wola, to dlaczego nie? Życzenia kobiet zawsze się spełnia.