wtorek, 28 lutego 2012

Diabeł tkwi w szczegółach

Idziemy ulicami naszego miasta i często nie zwracamy uwagi na drobiazgi. Drobiazgi, które są dla nas niezauważalne dotąd, dokąd nie staną się dla nas uciążliwe. W zasadzie na te drobiazgi nie zaważają m mieszkańcy – chociaż nie wszyscy – ale aż dziw nad dziwy bierze, że nie zwraca uwagi na nie władza samorządowa naszego miasta i gminy. Tu trochę przestaję się dziwić od czasu, gdy jedne naczelników UMiG na zwróconą mu uwagę, iż nie może tak być, że w wielu budynkach, objętych ochroną konserwatorską, występują po trzy rodzaje okien, stwierdził: Wie pan, ja tam po Górze nie chodzę. Ja jeżdżę samochodem.

No, można i tak udowadniać, że jest się niekompetentnym i niezaangażowanym pracownikiem samorządowym wysokiego w końcu szczebla – naczelnik, kurwa mać! – ale po co tym świecić przed publiką. Dożywotnia bezkarność zapewniona?!

Idąc dzisiaj centrum miasta przyglądnąłem się bacznie kilku miejscom. Odniosłerm wrażenie, że są po prostu bezpańskie i tak naprawdę nikt ich stanem się nie przejmuje.


Oto miejsce Państwu znane. Ten pochylony słupek tkwi już tu od lat. I nie jest prawdą, że - jak głosi miejscowa legenda - pochyla się on, by powitać burmistrz Irenę Krzyszkiewicz zwaną Słońcem Góry. On pochyla się ze wstydu, że władza się nad nim nie pochyliła. Jemu jest wstyd wobec stojących prościutko jak strzelił braci. Nie wiemy dlaczego władza od lat skazuje ten słupek na ciepienie moralne! Nie znamy powodów, dla których jest on w niełasce władzy! Wiemy jednak jedno - dość ch..., to wygląda! A złośliwi - tych nigdy nie brakuje - twierdza, że symbolizuje on pochylenie się starosty Piotra Wołowicza nad problemami powiatu. Tak - podobno - pochylił się nieudolny starosta nad wieloma problememi i ... zastygł niczym słupek.


Kolejny przykład z centrum naszego miasta. Ktoiś powie: pijaki ukradli! No, może i pijaki, ale jak ktoś nóżkę sobie w tę dziurkę wsadzi, to co mu do tego kto rąbnął dekielek? On cierpi, ten co ukradł i przepił też cierpi - kac! - a nóżka w gips. Chyba, że władzy chodzi tu o to, by szpital miał więcej pajentów a więc i pieniędzy. A może chodzi o to, że po prostu władza tego nie widzi, bo jeździ samochodami a nie włóczy się pieszo po ulicach. "Zza szyb samochodu świat jest inny" - ktoś kiedyś śpiewał. Z fotela burmistrza również, wypada dodać.


A teraz proszę spojrzeć na ten chodnik. Widać, co jest grane. Na samym środku chodnika kałuże jak się patrzy. Zastanawiają się Państwo skąd na chodniku - teoretycznie pozbawionym dziur - woda. Ja wiem, ale nie powiem, bo mi za to kasy nie płacą. Płacą za to Straży Miejskiej a to ona jest od tego, by wiedzieć, to co ja wiem. Ale Straż Miejska zamiast pilnować tego, bu na cvhodnikach dziur nie było stała się swoistym urzędem skarbowym i poborcą podatkowym (parkingi). I zapewniam Państwa, że to nie jest jedyne miejsce, gdzie na oczach mieszkańców niszczy się bezkarnie chodnik. Ale, przypominam, władza po chodnikach nie chodzi. Władza jeździ!


Tu znaleziono prawidłowe rozwiązanie. Dziurę oznaczono, postawiono znak i ... trwa to już tydzień. Żadnych ruchów dalej! Jak ktoś wpadnie, to jego wina. Znak był. A co z dziećmi, które są bardziej ciekawskie niż dorośli? W razie czego - rodzice nie przypilnowali pociechy! Jak b y pyszczyli, to zawsze można kuratorem postarszyć za brak nadozru. Tyel, że jak mi mówili mieszkańcy tej ulicy dziura nie urodziła się z dnia na dzień. Informowano odpowiednie czynniki, ale był to "głos wołający na puszczy".

Kolejny przykład troski władzy o wygląd naszego zabytkowego centrum miasta. I nie chodzi tu o to, że prawa strona jest pomalowana a lewa nie. Idzie o to, że zatarto w prawej części tego samego budynku detale architektoniczne. A budynek objęty jest ochroną konnserwatorską i znajduje się w 1 strefie ścisłej ochrony. Jak to się stało? O to władzę trzeba spytać, bo maluczkim jak ja we łbie to się nie mieści. Ja jestem bardzo ciekaw - tak nawiasem mówiąc i bez złośliwości - czy pani burmistrz chciałaby mieć tak zmyślny makijaż na twarzy? Wszak starówka jest twarzą miasta. Czy ja się mylę?

Zawsze bardzo śmiesznie jest w miesiącu styczniu. Obchodzi się wówczas rocznicę ... i tu jest problem jak ją nazwać. Najczęściej mówi się o "powrocie do Macierzy". Co prawda nasze miasto nigdy do 1945 roku do Polski należało, ale nie o to idzie. Idzie o to, że ordynarnie fałszuje się historię miasta. Pamiętam, jak na stronie internetowej Starostwa Powiatowego w Górze ukazał się w styczniu tego roku tytuł okolicznościowy:  "67 rocznica wyzwolenia Góry spod okupacji hitlerowskiej". Radny Zbigniew Józefiak poinformowal podczas posiedzenia jednej z komisji starostę Piotra Wołowicza o tym fakcie a ten przyznal się, że ... internetowej strony starostawa nie widział. A wisiała ta głupota przez ponad dobę na stronie starostwa. Ale jak to bywa w życiu prawda wychodzi na jaw. Spod łuszczącej się od lat farby wyziera "Macierz", tyle, że nie polska, jakby niektórzy chcieli. Powtórzę, od lat.

I znowu stare miasto. Dzisiaj padało umiarkowanie, ale co będzie przy nieustających 2 - 3 dniowych opadach deszczu? Władza uchwali, że ma nie padać?
Nie widomo czy chodnik spragniony czy też wyraz tępoty i braku wyobraźni. A może nie ci ludzie na stanowiskach?
W tym samym miejscu, gdzie wzgardzony słupek. Chuligani przewrócili! A chuligani naprawią, kochana władzo?!
Pijarowo jest jednak pięknie. Kwitnie samozachwyt i samozadowolenie. Byczo jest!

Te zdjęcia, które Państwu zaprezentowałem wykonałem na niewielkiej powierzchni centrum miasta. Władza chwali się ponad 60 inwestycjami zaplanowanymi na 2012 rok. Ale zapomina, że dbać też należy o infrastrukturę, która juz istnieje. Bo wyraźnie widać, że przy bierności obecnej władzy będzie się ona sypała w szybkim, iście stachanowskim tempie.

Ja wiem, że remont chodnika o długości kilku metrów, wkręcenie zakrętki do rynny, uczulenie Straży Miejskiej na przypadki ewidentnego wandalizmu, pogonienie ludzi odpowiedzialnych za zaniedbania jest z punktu widzenia świetalenej propagandy uprawianej od dłuższego czasu wszędzie, gdzie tylko się da, mało widowiskowe. Ale nie może być tak, że to co jest, istnieje i jakoś funkcjonuje popada na naszych oczach w ruinę. I to na oczach władz. Chyba, że władza już tak oślepła, że tego nie widzi.

W tej sytuacji władzy trzeba zdjąć kataraktę podczas najblizszych wyborów.