poniedziałek, 27 lutego 2012

Obwodnice prowadzące w maliny

Zaglądam ja sobie na stronę gora.com.pl. - czytam – przecieram oczęta swe wredne, czytam i ponownie oczęta swe przecieram, czytam i wzrokowi uwierzyć nie mogę. Tekst, który czytam zatytułowany został: „Spotkanie konsultacyjne poświęcone rozwiązaniom komunikacyjnym dla miasta Góra i wsi Stara Góra”.

I już sam tytuł wzbudził we mnie zdumienie, bo zawiera ewidentne i bezczelne kłamstwo zawarte w słowie „konsultacje”.  W ogłoszeniu burmistrz Ireny Krzyszkiewicz dotyczącego spotkania, słowo „konsultacje” nie występowało. Więc skąd – do jasnej cholery! – wzięło się w informacji o spotkaniu? Ktoś tu wała próbuje robić z mieszkańców gminy! Konsultacje w sprawie przebiegu dróg omijających Górę i Starą Górę dopiero będą, bo to, co odbyło się w środę nie spełnia wymogów formalnych, by można było je tak nazwać. No, dobrze, pies drapał jeżeli o to chodzi. Przynajmniej na razie.

Informacja o odbytym spotkaniu zamieszczona na gora.com.pl zdziwiła mnie swoją lakonicznością, bo absolutnie nie oddaje atmosfery spotkania (broń Boże konsultacji, amen). Przez chwilę wydawało mi się, że autor informacji był na innym spotkaniu niż ja.

Spotkanie przebiegło w gorącej atmosferze i sielanki nie było. To należy sobie powiedzieć od razu. Prowadząca spotkanie burmistrz Irena Krzyszkiewicz momentami nie panowała nad salą, ale było to efektem wystąpień gości z Wrocławia.

Dyrektor Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei – Roman Głowaczowski zabrał głos jako pierwszy i omówił stan zaawansowania prac związanych z przebudową dróg dojazdowych do mostu w Ciechanowie zarówno po naszej stronie, jak i lubińskiej. Zapowiedział dalsze konsultacje i stwierdził, iż DSDiK ma 4 warianty dróg, które omijają Górę i Starą Górę. Zapowiedział, iż w lipcu 2013 roku będzie wydane pozwolenie na budowę obwodnicy a jej budowa rozpocznie się niezwłocznie. 

W sprawie obwodnicy Osetna uczestnicy spotkania dowiedzieli się, iż lada dzień ukaże się ogłoszenie o przetargu na jej wybudowanie. Zdaniem dyrektora DSDiK późną wiosną wjadą do Osetna spychacze i i załatwią sprawę w ciągu jednego sezonu budowlanego.

Droga Luboszyce – Irządze, to wg Głowaczowskiego: „wąskie gardło” dla ruchu ciągnącego z mostu. Zlecone są dla biura projektowego prace na wykonanie wariantów przebudowy tego odcinka drogi. Tu jednak nie należy oczekiwać szybkich decyzji, bo wg Głowaczewskiego termin uzyskania opinii o uwarunkowaniach środowiskowych to koniec lutego 2013 roku.

Następnie głos zabrał przedstawiciel biura projektowego, który przedstawił 4 warianty obejść.

Po wystąpieniu projektanta rozpoczęła się runda pytań. Pierwsze brzmiało: dlaczego wszystkie obwodnice prowadzą przez Starą Górę i jej nie omijają?

Przedstawiciel biura projektowego zaczął mącić i tłumaczyć się Naturą 2000. Na sali rozpoczęły się dyskusje pomiędzy uczestnikami spotkania. Mało kto słuchał tłumaczeń przedstawiciela biura projektowego. Głos zabrał dyrektor Głowaczowski, który opowiadać zaczął o … trudach przy budowie obwodnic Rawicza. Z sali dały się słyszeć głosy: „nie na temat mówi!” Narastało zniecierpliwienie uczestników spotkania, bo rzeczywiście dyrektor DSDiK tego dnia był najsłabszym ogniwem dyskusyjnym. Czasami aż wstyd było słuchać jego rozwlekłych wywodów, które szerokim łukiem omijały nasze problemy a koncentrowały się na opisywaniu, że gdzie indziej jest gorzej.

Kolejne głosy od uczestników spotkania dotyczyły przedkładania przez DSDiK czynników ekonomicznych nad ludzkimi. Ten żal pojawił się momencie, gdy Głowaczowski stwierdził, iż musimy się liczyć z kosztami budowy obwodnic.

Gorąco zrobiło się na wśród zebranych wówczas, gdy Głowaczowski przy poparciu burmistrz Ireny Krzyszkiewicz wcielili się w adwokatów Zarządu Województwa. Wyraźnie sugerowano, że jeżeli mieszkańcy Góry i Starej Góry nie zgodzą się na żaden z przedstawionych wariantów, to możemy obudzić się z ręką w nocniku, bo nie wybuduje się nam nic. Na sali dały się słyszeć okrzyki: „szantaż!” i „próbują nas straszyć!”

Głos zabrał radny powiatowy Władysław Stanisławski, który nie krył swojego wzburzenia. Radny stwierdził, że przybył na spotkanie, bo sądził, iż będzie się dyskutowało o wariantach a nie wymuszać na uczestnikach spotkanie decyzji. Następnie przypomniał, że przez nieomal 20 lat pracował w Wojewódzkiej Dyrekcji Inwestycji w Lesznie. Wówczas pracowano tam nad projektem obwodnicy Góry i opracowano lepszą propozycję niż te, które nam przedstawiono podczas spotkania.

Radny Władysław Stanisławski wyraził niezadowolenie i żal, iż goście z Wrocławia chcą narzucić nam swoją wolę a nie wysłuchać naszych argumentów. „Czy chciałby pan, panie projektancie mieszkać w tym miejscu w Starej Górze, przy tym natężeniu ruchu?”  Następnie zapytał gości czy mają analizę natężenie ruchu, jaki będzie po otwarciu mostu w Ciechanowie?” „Będzie, czego łatwo się domyśleć kolosalne. Tiry, osobowe z trasy S5 na drogę wojewódzką 323 i może 324” – dopowiedział radny Władysław Stanisławski.
Następnie radny wykazywać zaczął niedoskonałość przedstawionych rozwiązań. Przypomniał, że przy drodze Góra – Stara Góra wybudowano duże osiedla i zadał pytanie projektantowi: „Czy chciałby pan tam  mieszkać?”
Radny opowiedział się za wariantem 4 (ostatni po lewej stronie na mapie), ale stwierdził: „Trzeba go przesunąć o 300 metrów w lewo, co rozwiązuje problem. A państwo przyjechali z nastawieniem, że ma być tak a nie inaczej!” Władysław Stanisławski zatroszczył się również o przyszłość mieszkańców ulicy Wrocławskiej: „nie chciałbym tam mieszkać”. Odnosząc się do całości proponowanych rozwiązań powiedział: „Róbmy to z głową a nie rozwiązania połowiczne. Mamy dzieci, wnuki i one powiedzą, że nie potrafiliśmy tego załatwić. A co będzie za 10 lat? Musimy patrzeć w przyszłość miasta, na jego rozwój. Proszę zaglądnąć do encyklopedii, co oznacza nazwa obwodnica. Ale na pewno nie jest to przecięcie wewnętrznej drogi, ale całkiem co innego. Proszę wysłuchać nas, co my mamy do powiedzenia a nie nas instruować. Tej obwodnicy nie zrobimy za 5 lat”. Za swoje wystąpienie radny Władysław Stanisławski zebrał zasłużenie gromkie brawa.

Głos zabrał radny powiatowy Zbigniew Józefiak, autor tzw. „niebieskiego wariantu” obwodnicy. Temat jest mi bliski. Od 2004 roku się jemu przyglądałem, kiedy to powstawał plan zagospodarowania przestrzennego naszej gminy. Zgłosiłem do niego uwagi, ale nikt się tym nie przejął i nie zostały one uwzględnione. To już historia”.
Następnie radny Zbigniew Józefiak stwierdził, że sprawa budowy obwodnicy dotyka 4 interesów. Wymienił je: interes DSDiK, czyli urzędu marszałkowskiego, projektanta, samorządu gminnego oraz mieszkańców. „I ten ostatni interes, interes mieszkańców jest najważniejszy” – stwierdził Zbigniew Józefiak. Radny nawiązał również do prac nad koncepcją obwodnicy, które wykonano w grudniu 2009 roku. Wówczas to UMiG w Górze współfinansował opracowanie takiej koncepcji. Przypomniał, iż zawarta tam analiza natężenia ruchu po oddaniu mostu w Ciechanowie przewidywała, że w przeciągu kilku lat droga wojewódzka 323 stanie się drogą krajową. Zmianę tę wymusi samo życie. „To, co nam się tu pokazuje, absolutnie nie pokrywa się tym, co czeka nas w przyszłości. „Dlaczego poniesiono koszt związane z opracowaniem analizy w 2009 roku a w przedstawianych nam projektach nic z wniosków w nich zawartych nie pozostało?” – pytał radny powiatowy Zbigniew Józefiak. Przypomniał, że podczas spotkania we Wrocławiu na początku grudnia 2011 roku dotyczącej projektów obwodnic…nikt nie widział o istnieniu tej analizy! Zbigniew Józefiak przypomniał również, że w Górze i Starej Górze zbierano w 2010 roku podpisy pod analizą z 2009 roku. W analizie tej uwzględniony był tzw. „wariant niebieski”, który całkowicie omijał Starą Górę i Górę. „W ciągu kilku dni zebrano nieomal 1000 podpisów opowiadających się za „wariantem niebieskim”. Przypomniał też, że podpisów zebrano by więcej, ale burmistrz Irena Krzyszkiewicz obiecała, że sprawa zostanie załatwiona we Wrocławiu. Następnie radny Zbigniew Józefiak przekazał burmistrz Irenie Krzyszkiewicz grubą teczkę z zebranymi w 2010 roku podpisami.

Po tych wystąpieniach dyrektor DSDiK – Roman Głowaczewski oraz towarzysząca mu świta spuścili nosy na kwintę. Dyrektor Głowaczowski zabrał ponownie głos, ale jego mętna mowa tylko zirytowała zebranych. Bo znowu gadał od rzeczy. I mieliśmy: przegląd sytuacji w Rawiczu, i innych miejscach.

Ale ględzenie ma to do siebie, że zawsze zalicza się „wtopę”. I taką zaliczył dyrektor DSDiK, który powiedział, że bardzo często jeździ z panią burmistrz po naszym terenie. Był również w Starej Górze, tam, gdzie: „znajduje się stacja redukcji gazu”. Po sali przeleciał niczym wicher szmer rozbawienia i podpowiedź: „kopalnia gazu”. Dyrektor zerknął na burmistrz Irenę Krzyszkiewcz, ta potakująco kiwnęła głową i dyrektor się poprawił. Mieliśmy też wynurzenia dyrektora Głowaczowskiego na temat wyższości żabek i ślimaków nad ludźmi. Tak, tak! Bo jak rozumieć to, że w jednym z wariantów planowane jest wyburzenie domu i jakoś DSDiK tym się nie przejmuje, ale jej szef użala się nad ślimaczkami i żabami. Może trafić człowieka szlag!?

Sala nie zwracała już uwagi na ględzenie Głowaczowskiego i wymieniała się opiniami. W końcu dyrektorskie ględzenie się zakończyło i głos zabrał ponownie radny Zbigniew Józefiak.

Poprosił, by przestać mówić o „wariantach omijających Starą Górę”, bo żaden z nich tej miejscowości nie obchodzi, ale ingeruje w nią. „Proszę odejść od tej retoryki” – stwierdził. „Żabki, to pretekst w ingerencję w układ urbanistyczny Starej Góry” – stwierdził radny Zbigniew Józefiak.

Kolejny mówcą była mieszkanka Jastrzębiej. Interesował ją przebieg wariantu w części przylegającej do tej miejscowości.

Mieszkaniec Sławęcic Zdzisław Nowicki stwierdził, że w tej miejscowości są dwa ostre zakręty, które stwarzają problem a o tym się nic nie mówi. „Mam obawę, że tam będzie bardzo niebezpiecznie dla mieszkańców” – stwierdził.

W odpowiedzi na to dyrektor Głowaczewski powiedział, że „sprawdzi się tam łuki, czy są one normatywne czy nie”. „On nawet nie wie, jakie są te łuki! – jęknął ktoś z sali.

Mieszkaniec Góry – Marek Popławski wprowadził dyskusję na właściwe tory. Zabrał głos i zapytał: „Którędy pojadą tiry przez te 3 lata, które nas dzielą od powstania obwodnicy?”

W sali momentalnie zapadła cisza. Głos zabrał Głowaczowski i powiedział, że wprowadzone zostanie ograniczenie dla masy samochodów. Górny pułap, to 14 ton. Obiecał, że założony zostanie monitoring, który pozwoli śledzić stosowanie się kierowców do ograniczenia.

Mieszkaniec Góry – Kazimierz Bogucki: „A ile waży pusty tir, bez ładunku?” Odpowiedź mętna.

Mieszkanka Jastrzębiej: „Po nas będą jechały tiry, już teraz przejeżdża ok. 100 sztuk dziennie. Będą szukały innych dróg i trafią do nas”.

Głowaczowski miał najwyraźniej dość. Zapewnił zebranych, że wyjeżdżają od nas z przekonaniem, iż najlepiej przyjętym wariantem będzie czwarty, ale z przesunięciem za kopalnią gazu.

W trakcie spotkania był moment, który zauważyła większość zebranych. Burmistrz Góry od początku spotkania grała jedne skrzypce z gośćmi z Wrocławia. Też martwiła się o finanse Zarządu Województwa. Wyrażała troskę o ekonomiczną opłacalność budowy obwodnicy w pożądanym wariancie, a jest to „wariant niebieski”, czyli ten z przebiegiem za kopalnią gazu w Starej Górze. Kiedy jednak zobaczyła, że takie stawianie sprawy nie spotyka się ze zrozumieniem mieszkańców Góry i Starej Góry nagle dokonała wolty. Przyłączyła się do większości, by zamazać wrażenie, iż tak naprawdę trzyma sztamę z Wrocławiem. Publika się jednak na to nabrać nie dała i po zakończeniu spotkania głośno mówiło się o tym, że zmiana frontu ma charakter taktyczny.

I tu można się głośno zapytać: z kim trzyma burmistrz Irena Krzyszkiewicz? Ze swoimi wyborcami czy z Wrocławiem? Bo ja mam ogromne wątpliwości dotyczące lojalności burmistrz Ireny Krzyszkiewicz wobec swoich wyborców.

Pozwolę sobie przytoczyć taki fragment dotyczący obwodnicy: „Obwodnica dla miasta Góry jest wpisana do wojewódzkiego planu zagospodarowana przestrzennego. Proszę jednak prezentowane warianty przebiegu dróg traktować jako korytarze, gdzie widzicie Państwo swoje drogi. To wasza obwodnica. To wy, jako społeczność lokalna będziecie decydowali o jej przebiegu” – stwierdził Rajmund Nowicki z Wojewódzkiego Biura Urbanistycznego we Wrocławiu.

Spotkanie odbyło się 18 marca 2010 roku w UMiG. I sądzę, że słów Rajmunda Nowickiego musimy się trzymać. Bo są one po prostu prawdziwe.