czwartek, 7 lipca 2011

Apelacja pomroczna

Powyżej podano podstawowe zasady związane z postępowaniem apelacyjnym. Pamiętaj o tym, że to jest postępowanie, którego celem jest kontrola wyroku pierwszej instancji. Dlatego to postępowanie wygląda trochę inaczej niż postępowanie przed sądem, który wydał zaskarżony wyrok.
Kiedy 2 czerwca br radny powiatowy Marek „Chwaścik” Zagrobelny przerżnął okrutnie i bezdyskusyjnie rozprawę karną z powództwa prywatnego wytoczoną mu przez doktora Jana Kalinowskiego mogło się wydawać, że czegoś się nauczył.

A miał nauczyć się tego, że bez twardych dowodów nie można rzucać bezpodstawnych, chamskich oskarżeń na ludzi. Przypomnę, iż „Chwaścik” zarzucał na swoim blogu Janowi Kalinowskiemu popieranie kandydatury Jana Głuszki na wójta Niechlowa i związane z tym rzekome osiągnięcie osobistych korzyści.

Przypomnieć też warto, że „Chwaścik” w postępowaniu sądowym nie potrafił wykazać i wskazać ani jednej rzekomej korzyści osiągniętej przez Jana Kalinowskiego, która byłaby efektem wyimaginowanego przez „Chwaścika” popierania kandydata na wójta. Nie potrafili opisać i wskazać wydumanych w „Chwaścikowym” pokrętnym umyśle nawet świadkowie przez niego powołani: sympatyk „kartoflarzy” Marek Hołtra o wyglądzie drobnego przedsiębiorcy pogrzebowego, ani też szef tutejszej podstawowej organizacji partyjnej „Kartofla” – Kazimierz Bogucki.

Przypomnę Państwu jak „Chwaścik” opisał wyrok na swoim blogu:

Zostało również ogłoszone końcowe postanowienie, na mocy którego sąd warunkowo umorzył postępowanie. W uzasadnieniu, sąd podkreślił, że społeczna szkodliwość czynu (napisanie artykułu) była niska, a artykuł został napisany w sposób bardzo oględny”.

„Chwaścik”, który jest aktywistą partyjnym w partii „Kartofla”, a która to partia mieni się obrońcą prawdy, okłamał bezczelnie nielicznych Czytelników swojego mało poczytnego bloga. Zapomniał ich poinformować, iż sąd i owszem: „warunkowo umorzył postępowanie", ale na okres próbny wynoszący 1 rok. Ot, taki niuans, delikatne niedopowiedzenie, które jednak w sposób zasadniczy wskazuje na to, że czegoś nieodpowiedniego sąd w poście „Chwaścika” jednak się dopatrzył.

Obecnie jednak „Chwaścik” jest na etapie apelacji, którą złożył do Sądu Okręgowego w Legnicy. Sekretarz miejscowej podstawowej organizacji partyjnej „Kartofla” złożył apelację, w której zaskarżył wyrok w całości.

Uzasadnienie apelacji idzie w kierunku nadania sprawie wymiaru politycznego. Podczas rozpraw w Głogowie sędzia studził polityczne zapędy „Chwaścika” zwracając mu uwagę, iż nie znajduje się na wiecu politycznym. To „Chwaścika” niesamowicie bolało, bo w mętnej i durnowatej retoryce partyjnej czuje się on równie dobrze jak wieprzek w błocie podczas upałów. Przy konkrecie tonie i tylko z cienka popiskuje.

W uzasadnieniu do „Chwaścikowej” apelacji czytamy:

Europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności w art. 10 chroni również polityków, ale dla osób działających publicznie zakres ochrony ich dobrego imienia musi uwzględniać potrzebę równowagi między tą ochroną a koniecznością otwartego dyskutowania problemów politycznych”.

Co to ma wspólnego z Janem Kalinowskim? Chuj znajet!

To się pan Jan zadziwi, że jest politykiem! Państwo widzą to zajobstwo? Każdy radny jest politykiem?! Mój Boże, mój Boże, ale polityka zeszła na psy. Faktem jest, że trudniej jest być śmieciarzem niż politykiem, bo coś trzeba robić, za coś odpowiadać.

Proszę też zwrócić uwagę na zwrot: „dyskutowania problemów politycznych”. Wg „Chwaścika” „problemem politycznym” jest jego osobiste kłamstwo o tym, że Jan Kalinowski mógł osiągnąć korzyści osobiste z faktu rzekomego popierania Jana Głuszki. Tyle, co przypominam, że ani „Chwaścik”, ani powołani przez niego świadkowie tych korzyści wymienić nie potrafili.

A teraz taki fragment z apelacji, który powołuje się na Sąd Najwyższy:

„(…) prawo do krytyki, przysługujące dziennikarzowi, nie może przeradzać się w formułowanie inwektyw i pomówień pod adresem funkcjonariuszy państwa”.

A pomówieniem, bez dwóch zdań, był wpis na blogu dotyczący Jana Kalinowskiego. To wyczerpywałoby temat, gdyby nie to, że nieco dalej czytamy:

Należy jednak pamiętać o zasadzie twardszej skóry osób publicznych a zatem teza powyższa odnosi się do wypadków ewidentnych, gdy krytykujący funkcjonariusza państwowego dziennikarz w oczywisty i rażący sposób posłużył się inwektywami lub zarzutami kłamliwymi”.

A następnie idzie się w uzasadnieniu w zaparte:

Żadne z użytych przez oskarżonego słów nie miało formy inwektywy, w sposób oczywisty, w okolicznościach, w jakich zostały one opublikowane, nie mogą być one określane jako rażąco kłamliwe”.

No więc tak: „Chwaścik” nie potrafił udowodnić, że Jan Kalinowskim osiągnął korzyści materialne, co w sposób chamski, ale zgodny z zasadami wyznawanymi przez „kartoflarzy”, sugerował nielicznym Czytelnikom swojego mało poczytnego bloga (średnia odwiedzin – 1855 miesięcznie, średnia dzienna – ok. 62 wizyty Czytelników. Zgoda. Tylu zajobów może się znaleźć.).

Następnie jest w uzasadnieniu mowa o tym, że Jan Kalinowski zmienił przed wyborami komitet wyborczy i z podobno „niezależnego” komitetu, w którym był „Chwaścik” i inni wielbiciele „Kartofla” przeszedł do komitetu PO.

Ja zgadzam się, że komitet, w którym początkowo był Jan Kalinowski był niezależny. Na pewno był niezależny od rozumu. Bo, żeby na liście wyborczej umieścić Tadeusza Tutkalika, to zaprawdę wymaga porzucenia rozumu w bardzo ciemnym kącie.

Muszę Państwu powiedzieć, że podczas rozprawy w Głogowie wielokrotnie padało słowo „zdrada”. Zdradę miał popełnić Jan Kalinowski opuszczając niezależny od rozumu komitet wyborczy, gdzie w najgłębszej konspiracji zgrupowali się adoratorzy i wielbiciele „Kartofla”, ale pod innym szyldem. Jak widać występował wówczas u aktywistów „Kartofla” syndrom rozdwojenia jaźni. Z jednej strony bałwochwalczy kult dla „Kartofla” a z drugiej obawa czy też wyborcy ich boleśnie nie obiorą. Pardon, wybiorą ma być.

Tyle że ta rzekoma „zdrada” została przez sąd wyśmiana i zignorowana ku zgorszeniu świadków i „Chwaścika”.

Bo sprawa toczył się nie o „zdradę”, ale o pomówienie Jana Kalinowskiego. O sugerowanie Czytelnikom, że jest on człowiekiem interesownym.

I trzeba też Państwu wiedzieć, że ta rzekoma „zdrada” była efektem postępowania „niezależnego” komitetu wyborczego, w którym był „Chwaścik” i jego kumotrzy. „Chwaścik” i kumotrzy jego postanowili bowiem wykasować Jana Kalinowskiego ze swojej listy wyborczej w ostatniej chwili, tak by uniemożliwić mu kandydowanie z jakiejkolwiek listy. Jan Kalinowski miał być po prostu wyautowany. Aliści kumotrowie się przeliczyli w swoich naiwnych rachubach, bo gra ich prostacka była i finezji pozbawiona. Taka gra - jacy gracze.

Na swoje usprawiedliwienie w uzasadnieniu „Chwaścik” przytacza taki oto argument:

Taka wypowiedź jest ewidentna wypowiedzią kampanijną, będącą przy tym wyrazem nielojalności, a więc zdrady, gdyż w taki sposób określa się takie zachowania w polskim dyskursie politycznym, czego byliśmy świadkami w ostatnim czasie w związku z transferami przywódców innych ugrupowań do PO”.

Raz jeszcze przypomnę, że Jan Kalinowski nie obraził się za zarzut rzekomej zdrady, ale za sugerowanie opinii publicznej rzekomych korzyści osobistych, które miał uzyskać za wymyślone w mało sprawnym umyśle „Chwaścika”, popieranie Jana Głuszki na wójta Niechlowa. Te brednie w uzasadnieniu do apelacji mają zaciemnić obraz i sprowadzić sąd apelacyjny na intelektualne manowce.

A z drugiej strony, to też sobie „Chwaścik” wymyślił! Wzorzec znalazł! Przykład zachowań mamy brać od polityków! No kurwa mać! A do których? Toż to jedna banda! Krętacze, oszuści, ludzie pozbawieni zasad i honoru. „Polski dyskurs polityczny” – a cóż to jest? Ja tu dyskursu nie widzę, ale zapiekłą nienawiść i pogardę dla obietnic wyborczych wszystkich polityków. „Kartofel” wart „Donka”, „Donek” wart „Komora” a „Komor” „Kartofla”. Kółko się zamyka. I tak jest we wszystkich partiach czyli mafiach.

A na koniec przypomnę Państwu wpis „Chwaścika” na jego blogu na temat Jana Kalinowskiego z okresu, gdy miał „Chwaścik” nadzieję, że na plecach doktora wjedzie na wójtowski fotel.

Radni Rady Powiatu Górowskiego, w dniu 29 września, wybrali nowego Starostę. Został nim znany i szanowany niechlowski lekarz, dr Jan Kalinowski”.

Po głębokiej analizie zebranego materiału dochodzę do wniosku, że „Chwaścik” już nie lubi dr Jana Kalinowskiego.

A mój wycięty ponad ćwierć wieku temu dysk podpowiada mi, że ze strony Jna Kalinowskiego będzie bolesna dla "Chwaścika" riposta.

Seja trwa! - panowie przysięgli.