czwartek, 12 lipca 2012

Ożywczy powiew

25 czerwca obradował Zarząd Powiatu. Jednym z punktów obrad było omówienie sytuacji, jaka wytworzyła się wokół Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji, u progu rozpoczęcia przez nową jednostkę samodzielnego bytu. Poniżej mają Państwo fragment z protokołu Zarządu Powiatu poświęconego tej kwestii. „Starosta poinformował, iż kandydat na stanowisko dyrektora POSiR w Górze w ramach procedury konkursowej nie został wyłoniony. Wyłonienie kandydata w drodze ogłoszenia następnego konkursu do czasu rozpoczęcia funkcjonowania jednostki, tj. 1 lipca 2012r., nie zmieści się w ramach czasowych. Do wykonania na obecną chwilę jest wiele spraw formalnych związanych z utworzeniem nowej jednostki, m.in.: uzyskanie numeru NIP, numeru Regon, zgłoszenie jednostki do Urzędu Skarbowego, do ZUS, uregulowanie umów z energetyką, z Zakładem Energetyki Cieplnej, z Telekomunikacją. W związku z powyższym do czasu zatrudnienia dyrektora POSiR w Górze ,wyłonionego w drodze naboru na wolne stanowisko kierownicze, na to stanowisko Starosta zaproponował Panią Katarzynę Antolak zatrudnioną w Wydziale Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji. Pani K. Antolak pracowała w Hali „Arkadia”. Pani K. Antolak wyraziła zgodę na zatrudnienie na to stanowisko .Zatrudnienie nastąpi w ramach urlopu bezpłatnego uzyskanego ze Starostwa Powiatowego w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy, czyli od 1 lipca 2012r. do dnia 31 grudnia 2012r., i nie wpłynie ujemnie na wykonywanie zadań należących do Wydziału. Przedstawiona została uchwała w sprawie zatrudnienia na stanowisku dyrektora POSiR w Górze. Do uchwały nie wniesiono uwag.” Stwierdzić należy, że dzięki ogromnemu zaangażowaniu dyrektorki POSiR – u – Katarzyny Antolak wszystkie wymienione przez starostę Piotra Wołowicza formalności związane z nadaniem ciała POSiR – i zostały wykonane. By nie odbiegać od prawdy należy docenić pomoc dyrektora Wydziału Oświaty – Sławomira Byczewskiego oraz księgowej z PCDN – Iwony Ptak. Ludzie ci nie szczędzili swojego czasu, by POSiR jak najszybciej stał się samodzielna jednostką pod każdym względem. Trzeba tez powiedzieć, że wraz z objęciem rządów przez dyrektorkę Katarzynę Antolak, diametralnie zmieniła się atmosfera pracy w „Arkadii”. I też nie można ukrywać, że wszyscy pracownicy z ogromna ulgą przyjęli decyzję Zarządu o niedowierzaniu Stanisławowi Żet obowiązków p.o dyrektora. Cieszą się pracownicy, raduje się młodzież, szczęśliwi są również nauczyciele wychowania fizycznego. Pierwsza dyrektorka POSiR pracowała w „Arkadii” i zna pracowników. Ci darzą ją ogromną sympatią i pomagają, jak tylko mogą. Szefowa nie musi pilnować, by skosić trawnik, przyciąć krzewy, wymyć halę, zamieść chodniki. Dyrektorka robi swoje a pracownicy swoje, i to od wielu lat z uśmiechem na ustach. W kątach nie czai się bowiem władca cienia, nikt nie podsłuchuje rozmów pracowników, nie ma też komu napuszczać jednych na drugich. Pracownikom nie brakuje też do szczęścia podrzucanych zapałek i papierków, które zapewne były dziełem wrednego trola, albo i dwóch. Można rzec, że nastanie dyrektorki Katarzyny Antolak spowodowało efekt podobny do letniej burzy, która nastąpiła po parnym i dusznym dniu. Wraz z nią do „Arkadii” wkroczył ożywczy ozon, który wyparł duszącą i nieznośna atmosferę. Były zarządzający halą, który tak bardzo liczył, że to on zostanie wybrańcem Zarządu, przebywa obecnie na urlopie. Nie spuszcza jednak z oczu z „Arkadii” i głośno zapowiada powrót na fotel. Z tym fotelem tez były jaja, bo tak się Stanisław Żet do niego przez 8 lat przyzwyczaił, że usiłował szurnąć go do swojego nowego gabinetu. Fotel udało się na szczęście odbić. Można mieć pewność, że wraz z nową dyrektorką zasypane zostaną konflikty kierownictwa z pracownikami. Wierzyć należy też w to, iż do „Arkadii” powróci Górowska Amatorska Liga Futsalu, koszykówka oraz zwiększy się liczba wynajmów. Od dłuższego czasu „Arkadia” pustką stała, by były zarządzający skonfliktował się z każdym, kto był zasięgu jego wzroku. Wydawaliśmy na utrzymanie obiektu setki tysięcy, ale nie spełniał on swoje służebnej roli wobec lokalnej społeczności. „Arkadia” nie kojarzyła się nikomu dobrze ze względu na osobę zarządzającego. I proszę zobaczyć, że wbrew ponurym zapowiedziom Stanisława Żet, odebranie mu władzy nie spowodowało zawalenia się obiektu. Panuje tam porządek i ład. Ale wkroczyło też coś czego dotąd nie było – wzajemne zaufanie i radość z pracy. I to jest najważniejsze, bo jest to kapitał, na którym można coś wartościowego zbudować. Musi być jednak spełniony warunek podstawowy – jak najmniej Stanisława Żet w „Arkadii”.