środa, 11 lipca 2012

Chory z urojenia

Niby falę upałów mamy za sobą, ale w Internecie pozostały wyraźne dowody na to, jak wysoka temperatura może zaburzać myślenie i powodować pseudo intelektualne omamy. Na rzadko odwiedzanej stronie Wiesława Pluty, niedoszłego kandydata na burmistrza z ramienia „SamejBronki”, który uzyskał wyborczy wynik odwrotnie proporcjonalny do swojej wagi, czyli na pograniczu błędu statystycznego, trwa szał uniesienia w obronie … . No właśnie, w obronie czego? Po lekturze ostatnich wpisów trudno dociec czego, ale liter zamieszczono tam mnóstwo, co prawda często poskładanych bez sensu.
Wiesław Pluta, na co dzień pracownik Zespołu Szkół w Górze, gdzie podobno czegoś naucza (tu zdziwienie pierwsze, bo po lekturze postów jego autorstwa sądzić można, że raczej nauczać i douczać, to powinno się Wiesława Plutę a nie odwrotnie, broń Boże!). Ma nawet jakieś lekcje, bo z tego co mi uczniowie relacjonowali wynika, że rzeczywiście nosi dziennik, rzeczywiście przychodzi na lekcje, rzeczywiście coś mówi. Ale na pytanie: o czym mówi? – odpowiedzi nie usłyszałem, bo trudno słowo „bredzi” uznać za pełną wypowiedź opisująca rolę Wiesława Pluty w klasie. Po dłuższej analizie skomplikowanych - ze względu na cepowatą budowę zdań – wytworów przypalonej słońcem i znużonej wysoką temperaturą głowiny Wiesława Pluty, wykoncypowałem w końcu, że chodzi mu o konkurs na dyrektora ZS. Chociaż raczej mniej o konkurs i obronę pani dyrektor ZS, co o rozprawienie się z „winowajcami”, którzy konkurs ustawili i bezczelnie (bo bez udziału Wiesława Pluty) rządzą powiatem. Wg Wiesława Pluty konkurs ustawili „trzej muszkieterowie”: dyrektor CKPiU - Krzysztof Mielczarek, Janusz Krukowski – Zdanowicz (kumpel tegoż dyrektora) oraz dyrektor wydziału oświaty w starostwie – Sławomir Bączewski. Do swojego niecnego grona doprosili też I Lumpa Ziemi Górowskiej i Kanalię w jednej osobie, czyli mnie. Co prawda Wiesław Pluta nie podaje powodów, dla których tak szacowne grono zaprosiło mnie a nie jego, ale w tych słowach wyczuwa się ogromny żal pominiętego w knowaniach Wiesława Plutę. Być może żal Wiesława Pluty ma też inne źródło. Pan ten, pewnego dnia zjawił się u dyrektora Krzysztofa Mielczarka i wspaniałomyślnie zaproponował, że może wziąć kilka godzin i wykładać w tej placówce. Najpierw ze zdziwienia wyłożył się dyrektor CKPiU, następnie sprawdził kalendarz, czy przypadkiem to nie jest 1 kwietnia (a nie był!), po czym roześmiał się serdecznie a setnie ubawił. W obawie o poziom prowadzonej przez siebie placówki oraz w trosce, by się nie wyłożyła odmówił ochotnikowi, co ten raczył przyjąć z oburzeniem. CKPiU wyszło to tylko na zdrowie, a najbardziej słuchaczom. Być może tu tkwi „słuszny gniew ludu” wyrażany przez cały lud reprezentowany oczywiście przez Wiesława Plutę. Pośród charakterystycznego dla Wiesława Pluty bełkotu, mieszania fikcji z faktami, wulgaryzmami, co Kanalii przystoi, ale komuś, kto ma czelność nazywać się „nauczycielem” absolutnie nie, śliny i jadu pogardy dla wszystkich, których nie lubi z powodów niskich, czyli osobistych, wyziera wyraźnie obraz człowieka zakompleksionego. A Wiesław Pluta zbudowany jest z kompleksów, ropiejących ran niezaspokojonych ambicji rządzenia, bycia kimś ważnym, przeświadczenia o niedocenieniu jego osoby przez ludzi. Jemu się wydaje – taki niegroźny omam – że, gdyby on rządził, to wszystko byłoby naj, naj, naj! Na pewno, gdyby rządził – czymkolwiek! – Wiesław Pluta, to spieprzyłby wszystko, bo podobno potrafi zepsuć kulkę od łożyska. Pomajstruje przy niej, pomajstruje! - i gotowa, czyli zepsuta. Taki to talent! Atak Wiesława Pluty na komisję konkursową ma również inny wymiar. Dobra kobieta, jaką bez wątpienia jest pani dyrektor Teresa Frąckiewicz, dała szansę Wiesławowi Plucie. Pomińmy rozważania, czy nie była to szansa na wyrost i ze szkodą dla wizerunku szkoły, ale faktem jest, że pani dyrektor, jako jedyna w powiecie – jak ten długi i szeroki! – dała Wiesławowi Plucie pracę. Drugiego takiego straceńca ze świeczką w biały dzień Wiesław Pluta nie znajdzie, bo nikt normalny sam sobie świni nie podłoży. Co to, to nie! A Wiesław Pluta swoimi wpisami na temat konkursu dowodzi, że choruje na schizofrenię paranoidalną, i raczej przedmiot „Omamy” powinien wykładać, ale w takiej szkole…, no Państwo wiecie w jakiej. Ja wiem, że znaczna część kadry pedagogicznej obecność Wiesława Pluty w swoim gronie przyjęła, że tak powiem, z uczuciami mieszanymi, ale dalekimi od entuzjazmu. Po kilku wpisach dokonanych niegdyś przez Wiesława Plutę odczuwać zaczęli dyskomfort i zażenowania. Bo, jak np. nauczyciele mogli akceptować fakt, że ich „kolega” z pokoju nauczycielskiego, ale broń Boże „po fachu”, publikuje zdjęcie gołej dupy i uważa to za świetny dowcip. I on ma uczyć młodzież? Rzecz jasna osobiście nie mam nic przeciwko Wiesławowi Plucie, bo ani jego strona, ani też jego osoba nic nie znaczą w życiu samorządu. Wpływu na bieg spraw nie wywierają, bo trudno brać pod uwagę bełkot i intelektualną miałkość. Zresztą, z kompleksami trudno polemizować. Dzisiaj uczyniłem wyjątek od zasady braku reakcji na wypociny Wiesława Pluty, bo zmyśla i kłamie, swoje chore urojenia wciskać usiłuje nielicznej publice. Rzecz jasna, że szkoda mi na to czasu, ale ta histeria, jaka wybuchła z powodu konkursu na dyrektora ZS, ta zapiekłość z jaką atakuje się werdykt komisji, ta fala głupot wypisywanych na forach, to żenujące i głupie po prostu. To, że z lubością, bez talentu i wdzięku bawi się kosztem wizerunku Zespołu Szkół, Wiesław Pluta, to pikuś, bo jego poważnie nie traktuje nikt. Ale to, że temu szaleństwu wtóruje Przewodniczący Komisji Oświaty – Grzegorz Aleksander Trojanek, to już nie jest śmieszne. To jest chore! Przewodniczący Komisji Oświaty powinien pamiętać, że nie jest przewodniczącym tylko jednej szkoły i jednego dyrektora. Przypomnę, że Napoleon mówił: „Od wzniosłości do śmieszności jeden tylko krok”. A piętnem błazna, raz naznaczonym, żyć przychodzi wieki całe. Niedługo niespełniony Wiesław Pluta będzie mógł sprawdzić w praktyce swoje umiejętności prawnicze, znajomość prawa i erudycje. W wieszczym przebłysku swojej świadomości widzę bowiem jego słuszną sylwetkę przed obliczem ślepej „Temidy”. Przyjdzie zapłacić za słowa rzucone nazbyt pospiesznie, lekko i beztrosko. Przyjdzie zdać rachunek z głupoty i swoich obłędnych wyobrażeń. Tu – mogą Państwo mi wierzyć – Wiesław Pluta wcieli się w rolę prześladowanego za przekonania, jedynego sprawiedliwego i prawdomównego. A ślepa „Temida” zważywszy uczynki mistrza dezinformacji palnie go tak, że zwinie się Wiesław Pluta, zmaleje i wyjdzie z niego jego prawdziwa – karla natura.